• Home
  • O mnie
  • Instagram
  • Facebook
  • Kontakt

Szczere Kocisko

  Mój dzisiejszy dzień upłynął w dużej mierze na zabawie, łażeniu po mieście i jedzeniu pysznych rzeczy, toteż dzisiejszy wpis nie będzie zbyt poważny. Jak się bawić – to bawić, więc zamierzam wziąć udział w blogerskiej zabawie, do której zostałam nominowana po raz kolejny.
 Chyba, że muszę wspominać o tym, czym jest Liebster?

  Jako pierwsza nominowała mnie GreyCat, a jej pytania brzmią:

1.Co w sobie lubisz najbardziej?
- A mam czegoś w sobie nie lubić? Tak, czy inaczej, chyba najbardziej lubię w sobie swoje dziecięce oblicze. Choć czasem bywa trochę zbyt dziecięce i nachalne…
2.Wolisz żyć bez muzyki czy internetu?
- Bez muzyki nie mogłabym żyć. Śnię muzyką, myślę muzyką, marzę o muzyce. Od internetu staram się ostatnio robić łagodny odwyk.  
3.Ulubiony film, książka?
- Jeśli film, to „Baczyńksi”, jeśli książka… sama nie wiem, uwielbiam wiele książek i do wielu chciałabym wrócić, ale chyba najbardziej wpłynął na mnie „Mag” Johna Fowlesa.
4.Wolisz rysować tradycyjnie, czy na komputerze?
- Na kompie! Jeszcze na początku liceum rysowałam regularnie i zabierałam tacie miejsce przy komputerze i tabsia… Moje wypociny były mizerne, ale były, oto jedna z nich:

5.Znienawidzony przedmiot szkolny?
- Teraz mam w szkole jedynie rzeczy, które lubię, ale w gimnazjum nie znosiłam niemieckiego i geografii J
6.Ulubione warzywko! :D

Szpinak?
7.Czy wierzysz w Latajacego Potwora Spaghetti albo inne paranormalne makarony?
Tak. To drzwi to mojego domu xD

8.Jak wygląda twój ulubiony kubek?
Tak.

9.Chciałbyś/chciałabyś ujeżdżać tyranozaura?
- Nie? L
10.Najbardziej dziwna piosenka, jaką znalazłaś/łeś w internecie to...



  Nie minęło wiele czasu, żeby dostać kolejne pytania, tym razem od Clove:

1.Skąd czerpiesz inspirację do pisania?
- Z tego, co mi się nie podoba w świecie. Z tego, co mnie inspiruje. Z tego, co się dzieje w moim życiu. Z tego, co widzę w szkole.
2.Jakie jest twoje najlepsze wspomnienie z dzieciństwa?
- Jako dziecko dość dużo podróżowałam, przynajmniej raz w roku „gdzieś byłam”. Nie mam najlepszego wspomnienia, ale gdy tylko próbuję sobie jakieś przypomnieć, dostaję ataku proustowskiej reminiscencji i na nowo czuję coś w rodzaju „O jejku, widzę pomnik Andersena!”, „No nie wierzę, przechadzam się po Wenecji!”, „Czy ja śnię, czy naprawdę jestem w Disneylandzie?!”, „Czy to naprawdę Van Gogh?!” J
3.Wolisz powiedzieć gorzką prawdę czy słodkie kłamstwo?
- Będę hipsterem (albo człowiekiem). Chyba słodkie kłamstwo…
4.Jaka jest najgorsza rzecz, jaką musiałaś zrobić?
- Nie mogę sobie przypomnieć, ale to chyba nie na Liebstera ;P
5.Wolisz dzień czy noc?
- Wolę poranek na naukę, popołudnie na śmiech, wieczór na palenie świeczek, noc na sen…
6.Lubisz siebie?
- Staram się, ale wiem, że ciężko mnie lubić ;D
7.Gdybyś mogła zmienić coś w sobie - co by to było?
- Pewnie zmniejszyłabym sobie neurotyczność i przydała trochę ekstrawersji, ale wtedy przestałabym być sobą, a tego nie chcę J
8.Czego najbardziej się boisz?
- Żył i igieł. A najbardziej w połączeniu…
9.Co cię najbardziej uszczęśliwia?
- Magia. Znajdowanie takich magicznych momentów, chwil, widoków…
10.Mogłabyś żyć bez muzyki?
- Nigdy!
11.Czy ktoś kiedyś porównał cię do jakiejś sławnej osoby? Jeśli tak - do jakiej?
- Tak… Niestety nie mogę sobie przypomnieć do kogo. Cieszyłabym się, gdyby ktoś mnie kiedyś porównał do Skrillexa ;P


  Moim kocim zwyczajem nie nominuję nikogo ;3
Mimo pozornego uroku, to nie jest coś,
co chciałam oglądać w ferie...
  Tak, jak od średniowiecza człowiek był regularnie rozdzielany na ciało i duszę, tak Kocisko zdaje sobie sprawę ze swojego rozdarcia na ścisłowca i humanistę. Wiecie, jedną półkulą mózgu rozwiązuję zadanka z fizyki i rozmyślam o układzie oddechowym płazów, a drugą płaczę nad losem Baczyńskiego i piszę rozprawki na 820 słów. Jednocześnie. Za tydzień odbędzie się etap okręgowy olijp-u, więc spędzam te radosne dni oddzielające mnie od zmierzenia się z czterogodzinnym siedzeniem na tyłku i pisaniem w szkole. Z humanistami. No kto to widział?!
  Nie, nie zamierzam nikogo krytykować, podśmiewać się, ironizować. Podziwiam humanistów, zauważyłam, że to prawdziwi ścisłowcy sztuki. Mówię jak najbardziej serio. Mam wrażenie, że mat-fiz, czy bio-chem obdarzony jakąś wrażliwością, fantazją, czy czymkolwiek, co pozwala mu rejestrować bodźce płynące z obcowania ze sztuką, bo przeczytaniu wiersza, który przypadnie mu do gustu, będzie się zastanawiał, coś czuł, może się biedaczysko wzruszy. Odbierze tą poezję, ona wywrze na nim jakieś wrażenie, jeśli duże – znajdzie szczególne miejsce w jego pamięci. Co zrobi w takim wypadku humanista? Sporządzi notatkę.
  Ups. Jakoś mi się to zupełnie nie zgadza. To znaczy w gruncie rzeczy zazdroszczę determinacji i chęci osobom, które tak potrafią, ale sama nie mogłabym w ten sposób. Wygląda na to, że chyba znalazłam czynnik wykluczający mnie z grona humanistów. Będzie śmiesznie, gdy ów czynnik okaże się wykluczającym mnie również z grona olimpijczyków, gdyż wyszłam z założenia, że życie jest zbyt krótkie, by sporządzać notatki i szatkować nimi jakże szlachetny proces odbioru sztuki. Jeśli coś – jakiś wiersz lub cytat – krzyknie mi w mordkę rozpaczliwe „Zapamiętaj mnie!”, szczytem mojej aktywności jest zrobienie mu spektakularnej fotografii okraszonej hipsterskim filtrem.
  W gimnazjum zupełnie inaczej do tego podeszłam. Chyba jakoś zdrowiej. Nie miałam żadnego kontaktu z innymi olimpijczykami, nie słuchałam plotek głoszących o tym, jak to niektórzy przygotowują się popołudniami, siedząc codziennie do dziewiętnastej z nauczycielami w szkole. I co? I byłam jedyną laureatką z języka polskiego i jedną z dwóch laureatek w całej szkole w czymkolwiek. Trochę bieda. Pamiętam, jak przed okręgowym moje przygotowania ograniczały się do przeczytania „Buszującego w zbożu”, „Pianisty”, „Gnoju” i „Alchemika”, a przed finałem do lepszego poznania Szymborskiej i przeczytania jakiegoś radosnego spisu motywów literackich i jeszcze kilku książek w tym cudownego „Świata Zofii”. Serio.
 
Może to jest właśnie mój atut? Prostota, brak szaleńczego zapisywania każdego belferskiego słowa wypowiedzianego na temat sonetów Sępa – Szarzyńskiego. A może nie. Może powinnam wykuć na pamięć „Terminy literackie na bardzo dobry” i „Gramatykę na bardzo dobry”. Nie wiem, dowiem się za tydzień, ale najpierw czeka mnie jeszcze kilka szkolnych spotkań, kilka książek i tomików poezji, kilkaset słów do napisania, no i walentynki.

Szczere Kocisko


  Tak bardzo nic się nie chce robić! Tym bardziej, że pracy tak dużo. Klasycznie - sprzątanie, nauka, wypadałoby również zadbać o swoją kondycję fizyczną i psychiczną, zrobić kolejne kroki w kierunku spełnienia swoich marzeń, nie zapominając o tym, że potrzebna też kilku dłuższych chwil na byczenie się, spotykanie ze znajomymi i… sen. Ilość wolnego czasu, który z założenia mają zapewnić ferie zimowe, wydaje się odpowiadać ilości rzeczy, które wypadałoby załatwić. Niestety przekonanie o tym, że wcale nie trzeba się tak śpieszyć źle wpływa na efektywność. Właściwie ją zabija.
  Zawsze, gdy zaczynają się ferie, wakacje i inne dłuższe przerwy od normalnego, pracowitego trybu życia, boję się, że przeleżę ten czas do góry brzuchem, ewentualnie na tyłku, młócąc w Assassin’s Creeda, czy męcząc do znudzenia te same filmiki na YT. Ale chyba odkryłam, co może mi w tym pomóc. Celebracja.  Upiększanie każdej chwili, retusz świata wokół, zakrywanie tego, na co nie chcę patrzeć. Skupianie się na tym, co fajne, ładne, przyjemne i pożyteczne.
Świeczki. Uwielbiam je. Ostatnio mój ukochany to zauważył i dostaję jakąś piękną świeczuszkę praktycznie na każdą okazję. Kiedy chcę, aby jakiś przyjazny płomyczek towarzyszył mi wieczorem, a boję się, że zasnę przy zapalonej świecy, co chyba nie jest najlepszym pomysłem, idealnie sprawdzają się tea-lighty. Prawie codziennie jeden ląduje w moim ulubionym, solnym świeczniku lub w kominku do wosków Yankee Candle, które skradły moje serce w ostatnim miesiącu. Świeczki są dla mnie lekarstwem na normalność. Moje to i tandetne, kiczowate, nie warte zachodu, ale lubię usiąść przy oknie, czytać książkę i zerkać na te małe ogniki. To dla mnie rodzaj terapii – zwykle uciekam od ognia, zapalniczek, zapałek, fajerwerków, kuchenek gazowych…
  Puchate skarpetki. W paski, kropki, gwiazdki, czarne, różowe, fioletowe, tęczowe. Często z motywem Hello Kitty. To dla mnie wyznacznik weekendu. To naprawdę idiotyczne, ale takie grube, puchate, miękkie skarpety bardzo poprawiają mi humor i sprawiają, że choć przez chwilę czuję się takim dzieckiem, jakim chciałabym być – beztroskim, wesołym, wiecznym!
  Desery! Ładne desery. Wiecie, takie, które aż żal zjeść nie zrobiwszy im wcześniej zdjęcia. Bomby kaloryczne. Ostatnio namiętnie trenuję różne wariacje gorącej czekolady z piankami. Czasami używam zwykłego kakao dla dzieci, czasami kawy i odrobiny gorzkiego kakao, czasami roztapiam czekoladę, lub dodaję kosteczkę tego cuda do gotowego napoju. Uwielbiam również herbaty. Najczęściej piję czarną z miodem i cytryną (spokojnie, najpierw ją studzę…), czasami zieloną z płatkami róży, bławatka i słonecznika, zdarza się również że sięgam po białą z granatem lub miętę.
  Celebruję również niedzielne śniadania. Gdy mam czas, staram się wyczarować coś niezwykłego, jestem mistrzynią omlecików z owocami i syropem klonowym. Ostatnio często na śniadanie jest u mnie sushi. Mmmm, aż zgłodniałam.
  Zauważyłam, że w odnajdowaniu takich ładnych, przyjemnych, odprężających chwil bardzo pomaga mi instagram. To takie trochę kreowanie swojej rzeczywistości, uwiecznianie momentów, którymi warto podzielić się ze światem. Pewnie nie jest to zbyt głębokie i kilka tygodni temu spojrzałabym na siebie z dziś z politowaniem. Ale co z tego. Postanowiłam dbać o swoje samopoczucie. No to dbam.

Szczere Kocisko
  • Older posts →
  • ← Newer Posts

❤

Szczere Kocisko

❤

❤

Archiwum bloga

  • ▼  2016 (18)
    • ▼  marca (3)
      • szczerekocisko.pl
      • Stawianie na głowie
      • Dzielę się jedzeniem - luty
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2015 (66)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2014 (72)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2013 (66)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (5)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2012 (5)
    • ►  grudnia (5)
Created by ThemeXpose. All Rights Reserved.