• Home
  • O mnie
  • Instagram
  • Facebook
  • Kontakt

Szczere Kocisko


  Najsmakowiciej rozwodzić się na tematy, o których nie ma się pojęcia. Nie wiem dlaczego… Być może, by stworzyć sobie iluzję posiadania większej, niż w rzeczywistości, wiedzy. Albo, by wykształcić w sobie – jakże przydatną – umiejętność rozmawiania na wszelkie tematy. To chyba potrzebne ludziom, skoro powstała nawet książka o tym, jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało. Jedna lektura, zamiast wielu innych? Jak ekonomicznie! Ale nieważne, nie o tym chciałam pisać. Tym (nie)zgrabnym wstępem chcę się usprawiedliwić. Dlaczego? Bo zamierzam pisać o epoce, której na całe szczęście nie przeżyłam. O PRL-u i o transformacji ustrojowej Polski. Chcę uzupełnić treść wyrobu felietonopodobnego o tytule „Wojna światów” o kolejne kocie przemyślenie.
  Już drugi raz w przeciągu jednego roku szkolnego przyszło mi robić projekt o zmianach, które zaszły w Polsce na przełomie lat 80. i 90., więc zdążyłam trochę na ten temat poczytać. I doszłam do wniosku, że typowego Polaka (przepraszam, za stereotypowość) można określić jednym zgrabnym słowem – „malkontent”. Komuna – źle, demokracja – źle. Analizując różne ciekawe wykresy odkryłam za to, że ludzie najbardziej niezadowoleni ze zmiany, która zaszła byli w latach 1994-1995 i 1999-2004. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej (na którą dobrze jest teraz w towarzystwie ponarzekać) niezadowolenie społeczeństwa do 2009 roku stopniowo malało. Zaskoczeni? Być może teraz wygląda to nieco inaczej, ale niestety nigdzie ni śladu bardziej aktualnych badań. Kiedy z kolei natknęłam się na diagram przedstawiający postulaty internautów wobec Polski (nie pytajcie co możecie zrobić dla kraju, siedźcie na tyłku i narzekajcie dalej) na czele obok nowych i bardziej kompetentnych polityków było zwiększenie wolności obywateli, zmiany ustrojowe i zwiększenie niezależności kraju. Widzę, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tylko nie wiem na jakie zmiany ustrojowe możemy sobie pozwolić (może poza usunięciem senatu). Ostatnio na lekcji historii i społeczeństwa usłyszałam, że mam skłonności autorytarne, więc gdy zajdzie potrzeba, mogę się tą zmianą ustroju zająć. Żart na rozładowanie napięcia.
  Jako główny problem z którym boryka się Polska po 89. przedstawia się bezrobocie. Mówią „no tak, kiedyś to chociaż każdy miał pracę, kiedyś można było spokojnie żyć”. Tylko po co komu praca, która nic nie wnosi; w zadanie, którym spokojnie mogłaby się zająć jedna osoba, angażowano ich kilka. PRL wypłukał społeczeństwo z takiej dobrej ambicji. Z potrzeby robienia czegoś dla siebie, dla swojego rozwoju. Pozostała za to paląca potrzeba posiadania uznania i pieniędzy z samego faktu istnienia.
  Myślę, że stwierdzenie, iż wszyscy ludzie są równi, oznacza, że każdy – jeśli chce czegoś dokonać i przykłada się do tego, co robi – ma na to szansę coś osiągnąć, bez względu czyim jest dzieckiem, jak wygląda, w co wierzy, kogo kocha i jaki ma plan na siebie. Ale ta równość nie oznacza, ze każdemu należy się to samo. Bo jeśli komuś się nie chce nic zrobić ze swoim życiem i utrzymuje się z zasiłków i/lub pracy na czarno, a jego sytuacja materialna, nie odbiega mocno od sytuacji ludzi uczciwie zarabiających, to coś jest mocno nie tak. Niech ambicje i chęć rozwoju wróci! Proszę…
Szczere Kocisko

  Im dłużej tkwię w tajemniczym tworze zwanym liceum ogólnokształcącym, tym więcej mnie w nim irytuje. Nie jestem stworzeniem wybitnie towarzyskim: rocznikowy rajd integracyjny spędziłam w toalecie, nie mam potrzeby utrzymywania kontaktów ze starymi znajomymi i z każdym dniem odkrywam kolejną rzecz, która mnie w ludziach wkurza. Nawet jeśli danego dnia nie dam rady odkryć nic nowego, to na pewno coś sobie przypomnę. Tylko niefortunnie się składa, że lubię się tym przejmować. Bo w sumie, to nie chcę się denerwować. Ale cóż ja biedna mogę zrobić?
  Moje zachowanie może wydać się bezsensowne, możecie pomyśleć sobie „O co tej wariatce znowu chodzi?”. I może mielibyście rację, nie chcę wnikać… W każdym razie zauważyłam, że szkole chyba trochę wszystko jedno, kto się w niej uczy. Określa się jednym mianem dużą zbiorowość, zróżnicowaną zbiorowość i… niekoniecznie świadomą swojej roli zbiorowość. Elita. Jaka elita, przepraszam bardzo? Elita, która myśli, że jak już jesteś beznadziejny z historii, biologii i języka, to zawsze możesz zostać inżynierem? Która wierzy w seriale takie jak „Doktor House” lub coś z serii CSI? Oczywiście, część z nas ma jakąś szansę stać się kiedyś elitą, ale dopiero za jakieś 10 lat! I szkoła, jaką skończyliśmy decyduje o tym w najmniejszym stopniu. Śmieszne? Śmiać to mi się chce, gdy widzę ludzi, którzy sądzą, że szkoła zrobi coś za nich, za nich zda tę wymarzoną i wynoszoną to jakiejś niezwykle wysokiej rangi maturę. W drugą stronę też jest źle: kiedy ktoś myśli, że nauka i tak nic nie znaczy, a naukę utożsamia z maturą właśnie. I mówi, że Bill Gates, czy Steve Jobs nie skończyli studiów i im się udało, że czemu mu by się miało nie udać. Z tym, że oni ich nie skończyli nie z powodu lenistwa i myślenia „jakoś to będzie” lub „na co mi to”, ale po to by pracować, coś stworzyć. I zdaje mi się, że mieli na to pomysł i potrzebną wiedzę. Tak, szkoła nie jest konieczna, o ile ma się wiedzę. No niestety często się jej nie ma. Ktoś mądry powiedział, że ciasnota umysłowa się poszerza. Dodam, że w zatrważającym tempie. Kto teraz chce być wszechstronny sam z siebie? Każdy chce się teraz zamknąć z swojej dziedzinie i nie wiedzieć nic poza tym. No jasne, po co komu wiedza ogólna? Może po prostu zamkniemy ogólniaki i stworzymy np. prawniczą zawodówkę albo technikum medyczne? Ktoś chętny?
  Coś jeszcze. Wychowawcza forma szkoły zanika. Naprawdę, nie brakuje nikomu prezentowania pozytywnych i negatywnych wzorców zachowań? Serio, jesteśmy już tacy dojrzali, że przestało to być potrzebne? Czy może dla niektórych już za późno?
Szczere Kocisko
  • Older posts →
  • ← Newer Posts

❤

Szczere Kocisko

❤

❤

Archiwum bloga

  • ►  2016 (18)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2015 (66)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2014 (72)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (5)
  • ▼  2013 (66)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (5)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (9)
    • ▼  kwietnia (2)
      • Wypłukani malkontenci
      • Co mi psuje krew
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2012 (5)
    • ►  grudnia (5)
Created by ThemeXpose. All Rights Reserved.