Tak, teraz już chyba wszyscy wiedzą, jak ważne są dla mnie
posiłki i cała okołojedzeniowa część
życia. Pisałam o tym. Wielokrotnie. I znów.
Lubię o tym wspominać, bo to całkiem zdrowe, ważne i pozytywne sprawy.
No, jak w chwaleniu się jedzeniem można byłoby przemycić negatywny przekaz? Nie
sposób. Dlatego właśnie wszyscy lubią Nigellę Lawson, Jamiego Olivera i czytać
KUKBUK.
Dużo się zmienia, dużo się konstytuuje, dużo się też redukuje i przyjmuję to jako rzeczy całkowicie naturalne i potrzebne. Nie można sobie żyć w bańce, którą się wmontowało między ściany w nadziei, że pozostanie tak sobie przez lata w niezmienionej formie. Zdanie sobie z tego sprawy jest chyba ważnym krokiem w budowaniu tego komfortu, o którym wspominałam ostatnio. Comfort zone musi być ciągle doglądana, aktualizowana, sprawdzana; musi podlegać konserwacji, jak każda konstrukcja. Musi zgodzić się na kilka kompromisów, jak czyjeś naczynia w zlewie i czyiś płaszcz w przedpokoju. Musi być świadoma konsekwencji.
Pamiętacie, jak chwaliłam redukcję? Chwaliłam ją tak bardzo, że wpadłam w redukcjonizm i zaczęłam robić wszystko na pół gwizdka, jednocześnie przejmując się wszystkim na jakieś sto gwizdków. Nierozsądne, chyba nie co do tego wątpliwości. Skończyłam sfrustrowana, niewyspana i z poczuciem jeszcze większego niedoczasu. No więc zeszłam z tonu. Wyprowadziłam się na spacer do parku okrężną drogą, zamiast wracać prosto do mieszkania tramwajem. Zrobiłam wielkie zakupy – może lepiej byłoby je nazwać już zapasami – i zabrałam się za gotowanie niepotrzebnie skomplikowanego obiadu, bawienie się w lepienie z ryżu klopsów, równe smażenie ich, duszenie w pomidorowym sosie…
Gotowanie mnie niesamowicie odpręża. To jak wchodzenie na chwilę w rolę opiekunki, kogoś, kto panuje nad światem, kto zapewnia harmonię i ustanawia dom. Kiedy gotuję, czuję dom. I kiedy jem. Kiedy myślę o tym, jak, co i dla kogo będę gotować w przyszłości. Dom.
A że nie mam na razie zbyt wiele czasu, by pisać, zostawię tu w ramach rekompensaty dość dużą porcję jedzenia. Z całego miesiąca. W razie pytań, co to, z czym to i jak to, proszę się nie krępować J