• Home
  • O mnie
  • Instagram
  • Facebook
  • Kontakt

Szczere Kocisko

  Czy człowiek naprawdę jest po to, aby być szczęśliwym? Wydaje się, że tak. Z jakiego innego powodu co roku formułujemy postanowienia, marzymy, planujemy, a nawet wpadamy w pułapkę konsumpcjonizmu? Biegniemy za dobrostanem, pragniemy go. A jednak nie umiemy z nim żyć. Serio.
  Postanowienia zwykle nie przeżywają do końca bieżącego roku, pomocne tricki, które powinny już wejść nam w krew, jakoś szybko z niej wychodzą, nie potrafimy zachować tej pozytywnej, uśmiechniętej, wyspanej, spełnionej homeostazy. No nie da się. A to wcale nie jest trudne, tak nie wiele trzeba.
  Powiedzmy, że dobrnęliśmy do momentu, w którym potrafimy utrzymać pokój we względnym ładzie, odratować swoje paznokcie, pić wystarczająco dużo wody, ćwiczyć w miarę regularnie i, co najważniejsze, zdaliśmy sobie już sprawę z tego, że to nie wymaga dużego wysiłku. Ok, co należy teraz zrobić? Hmmm… Może zrównać naszą pracę z ziemią? Zazwyczaj tak robimy. Bo po co ćwiczyć, skoro można grać we Flappy Bird albo po prostu leżeć i gapić się w sufit, albo rzucić się na czekoladę, a potem męczyć się wyrzutami sumienia. No logiczne!
  Wydaje mi się, że osiągnięcie takiej dobrej równowagi jest prawie niemożliwe do osiągnięcia ze względów genetyczno-kulturowych. Wydaje mi się, że treść teorii Freuda o dwóch sprzecznych żądzach, nie jest nikomu całkowicie obca. Jesteśmy łódeczką (ego), która dryfuje po oceanie i marzy o tym, aby dosięgnąć nieba (superego), ale zamiast tego, jest bliska pogrążeniu się w morskiej toni (id) wypełnionej żądzami. Czyli mimo, że lepiej nam być lepszymi, to fajniej i łatwiej jest być gorszymi. Ale i tak cały czas chcielibyśmy być kimś więcej, niż jesteśmy. I marzymy. Jeśli chodzi o kulturowe uwarunkowanie, to wydaje chodzi mi to uwarunkowanie lokalne, charakterystyczne dla naszego kraju i wynikające z jego historii. Nie wiem, w jakim stopniu to funkcjonuje u ludzi w wielu zbliżonym do mojego, jednakże widzę to wyraźnie u ludzi starszych, przyzwyczajonych jeszcze do rzeczywistości PRL-u. Chodzi o myślenie wiecznym niedoborem, czyli wymaganie bezpiecznego minimum szczęścia. Czyli „po co coś zmieniać, skoro jeszcze nie jest tak źle”, „po co kupować to i tamto, jeszcze kiedyś nam zabraknie i będzie nieszczęście”. Jako że czkawka po tym okresie w historii dotyka jeszcze moich rówieśników, myślę, że takie myślenie też – w jakimś stopniu – jest powodem, dla którego ludzie „nie chcą, aby było im za dobrze”… Samo stwierdzenie, że jest komuś za dobrze, okropnie mnie drażni. Owszem, jest różnica, między dobrobytem, wygodą i szczęściem, a niemalże sarmackim rozpasaniem. A krytykowanie ludzi za ich dobrostan jest idiotyzmem, bo co kogo to obchodzi.
  W każdym razie, nie zdziwcie się, że kiedy już osiągniecie względną harmonię i będziecie chwilowo zadowoleni z życia, zanim się obejrzycie, już będziecie pakować w siebie hektolitry coli, zajmować się zapychaczami czasu i olewać obowiązki i zobowiązania. Ale bez paniki – tak ma być. Bo chodzi o to, by gonić króliczka.

Szczere Kocisko 
  Internet mi nie służy. No oczywiście nie sam internet – dzięki niemu wiem, jakie mam oceny, słucham muzyki i ogarniam rzeczywistość – ale obserwowanie internetowych ludzi w internetowych mieszkankach z internetowymi lampkami choinkowymi na ścianie i internetowymi potrzebami. Stałam się trochę takim człowieczkiem z internetu, mimo że lampki choinkowe już ściągnęłam. Zawsze starałam się opanowywać towarzyszący niemal każdemu, konsumpcyjny szał. Nie potrzebowałam wiele do szczęścia, nie wydawałam pieniędzy, po prostu nie czułam takiej potrzeby. Ale teraz jestem w intenecie i zauważam, że „inspiracje” nacierające z tak wielu stron, zwyczajnie nie są do końca dobre.
  Im częściej zdarza mi się zajrzeć na Wizaż, tym bardziej przewrażliwiona się czuję i to, co kiedyś nie miało znaczenia, teraz pożera w sumie sporo mojej energii. A ja nie lubię poświęcać jej na wygląd w nadmiarze. Podobnie sprawa się ma, gdy przychodzi mi zastanowić się nad wyborem nowego telefonu. To, że wiem coraz więcej na ten temat, sprawia, iż przejmuję się funkcjami, z których i tak nigdy nie skorzystam albo będę korzystała bezsensownie marnując swój czas. Oczywiście nie mogę mówić, że sieć i rzeczy, których się przez nią dowiaduję, to samo zło, kłamałabym, mówiąc z ten sposób, bo również dzięki internetowi zaczęłam np. robić muzykę, ćwiczyć, jakoś tam kreować siebie…
  Sęk w tym, że ja nie lubię chcieć rzeczy. Ten stan jest okropnie wkurzający – człowiek myśli sobie, że całe jego szczęście zależy od tego różowego bidonu, którego widział na Allegro, a potem okazuje się, że nic z tego, mistyczny bidon jest kolejną, zwykłą, nic niewnoszącą rzeczą… Tak się złożyło, że teraz odczuwam zapotrzebowanie na strasznie dużo dość drogich rzeczy. Klawiatura sterująca z drumpadami, pełna wersja FL Studio, telefon, pewnie przydałoby się jeszcze trochę ubrań, jakiś porządny krem z filtrem, Mizon z rozgwiazdy i kilka płyt – to wszystko znajduje się na mojej „chciejliście” i mnie wkurza. Najgorsze jest to, że naprawdę większość tych rzeczy jest mi potrzebna. Wyhodowałam z sobie marzenie o byciu drugim Skrillexem, to muszę mieć na czym to marzenie ziszczać, bo demówka nadaje się jedynie do nauki…
  Więc chyba muszę zacząć ograniczać, co nie?

Szczere Kocisko
 Nigdy nie lubiłam ludzi w mniej więcej moim wieku. Krzywiłam się, że głupi, że puści, że materialistyczni, że dziecinni, że mi lekcje rozwalają, że nie znają smaku normalnego jedzenia poza McDonaldem, Nutellą i Laysami… Teraz biję się z pierś, jeszcze tak mnie, Drodzy Rówieśnicy, nie wkurzaliście… Tak, pozrzędzę sobie, a co!
  Pisałam już kiedyś o swoim stosunku do, że tak eufemistycznie powiem, hucznego świętowania swoich osiemnastych urodzin. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do tego, że ktoś ma ochotę się pobawić i skoro i tak większość oblewa swoje urodziny nie pierwszy raz, to wypić. Ale kurczę, dla wielu osób każdy piątek wygląda jak osiemnastka, więc o co ten szał? Widzę, jak z tygodnia na tydzień, zmieniają się ludzie, których mam okazję widywać w szkole. Osoby od dzieciństwa ciche, spokojne, flegmatyczne, naraz zmieniają się w imprezowiczów i trajkoczą na przerwach z zapartym tchem o tym, kto i co „odwalił” na czyjej osiemnastce.
  Serio, czy ktokolwiek wierzy w to, że kilka dni w jedną, czy w drugą mogą coś zmienić? Że nagle stajecie się wolni, niezależni, odpowiedzialni i najlepsi na świecie? Prawna pełnoletność jest chyba jedynie drogowskazem, że już możecie zaczynać być dorośli, pracować na dorosłość, dokonywać ostatnich szlifów siebie jako osoby ukształtowanej i zdolnej do życia w społeczeństwie. Oczywiście jest spora część ludzi, która musiała stać się dorosła dużo wcześniej w wyniku różnych zrządzeń losu, których ustawa nie przewiduje… W moim odczuciu, człowiek nie jest dorosły dopóki nie zacznie sam o siebie dbać, zarabiać, gotować, prać, sprzątać, ogarnie się i nikt go za rączkę nie będzie musiał prowadzić.
  Denerwuje mnie też to… że „dzieci biorą się za sprawy dorosłych”. Z sensie, za politykę. Nie lubię ludzi, którzy mają jakieś skrajne poglądy na to, jak powinien wyglądać naród, co powinien robić rząd, jak powinna wyglądać polityka zagraniczna i jakie są wady stanu faktycznego. Kiedy ostatnio usłyszałam, że Putin wydzwania do Tuska i mówi mu, co ma robić, to że tak powiem „śmiechłam”. Zapytałam - dobra, powiedz, o których decyzjach zaważył. Kiedy? W jaki sposób? Czemu? Z jakim skutkiem? Odpowiedzi nie uzyskałam… Dzieciaki biorą się za patriotyzm i gotowi są ginąć, bo „tak powinno być”. Szukają okazji do przewrotu, mówią, jak im tu źle, a nie widzą co się dzieje za rogiem (wschodnia granica?). Kłócą się i krzyczą, nienawidzą, bo tak powiedział im koleś z mieszkania naprzeciwko, a poza tym przeczytali o tym w necie, co z tego, że na Kwejku…
  Nie próbujcie być dorośli, nie znając życia, świata, nie mając porównania ani umiejętności patrzenia z różnych perspektyw. Dopóki treścią waszego życia jest zdać do następnej klasy, jak najwięcej się bawić i wyciągać od rodziców kasę, nie nazywajcie siebie dorosłymi. Nie ważne ile lat macie.
  Ja jestem kotem. Z zasady nie mieszam się do polityki.

Szczere Kocisko 
  • Older posts →
  • ← Newer Posts

❤

Szczere Kocisko

❤

❤

Archiwum bloga

  • ▼  2016 (18)
    • ▼  marca (3)
      • szczerekocisko.pl
      • Stawianie na głowie
      • Dzielę się jedzeniem - luty
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2015 (66)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2014 (72)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2013 (66)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (5)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2012 (5)
    • ►  grudnia (5)
Created by ThemeXpose. All Rights Reserved.