• Home
  • O mnie
  • Instagram
  • Facebook
  • Kontakt

Szczere Kocisko

  Wielu sądzi, że zdolność do odczuwania emocji przypisana jest ludziom. Niektórzy są nawet skłonni powiedzieć, że zwierzęta kierują się wyłącznie instynktami i odczuwać mogą najwyżej fizyczny ból lub przyjemność. Serio? Jesteśmy jedynym gatunkiem, który czuje, ma intuicje i bardzo dobrą pamięć, i potrafi to wszystko po chamsku zbagatelizować. W dodatku jesteśmy więźniami swoich dokonań i płacimy sztucznie ustanowioną walutą za jakość życia. Gdyby się temu dokładniej przyjrzeć można uznać, że zarobek jest dla ludzi tym, czym polowanie i maskowanie się dla zwierząt, pobór wody i odpowiednie ustawienie liści dla roślin. Ale istnieje jeden haczyk. Sukces nie-ludzi opiera się na właściwościach stałych dla danego gatunku, na rozwinięciu, podobnych dla całej grupy, umiejętności. Ludzie za pomocą pieniądza omijają ten mechanizm. Mogą kraść, mogą się „ustawić”, mogą trafić na żyłę złota. I są najbardziej odindywidualizowanymi zwierzętami stadnymi.
  Narzuciliśmy sobie czas zegarowy. No może nie my sami. Gdy się urodziliśmy, zegary tykały już wszędzie i trzeba było na to przystać. Jednak jako gatunek, sami zamknęliśmy się w czasie. Nasze umiejętności mieszczą się dziś w sekundach, nasze zyski dzielą się na godziny, nasze szczęście kolekcjonuje się w latach. Nawet ja, pisząc w tej chwili zastanawiam się ile czasu już pisałam i ile jeszcze mi zejdzie. Z uśmiechem na ustach marnujemy czas i jesteśmy źle, gdy okazuje się, że go brakuje. Źródła radości i rozwiązania problemów upatrujemy w skrupulatnym pakowaniu czasu, mieszczeniu się w nim i nadziei, że zostanie nam ta wisienka na torcie, którą będzie można przeleżeć do góry brzuchem. Myślimy co było i co będzie, że pomimo dokładnego zarządzania minutami, umyka nam najważniejsze – teraźniejszość. I jak tu czuć czyste emocje?
  Pies. Taki pies widzi tylko teraz. Miewa świadomość przeszłości, czasem przeczuwa przyszłość (np. wizytę u weterynarza), ale to, co istotne trwa właśnie w tej chwili. Tu posłużę się cytatem z powieści Olgi Tokarczuk „Prawiek i inne czasy”. „Lalka mieszka więc w teraźniejszości. Dlatego kiedy Mi­sia ubiera się i wychodzi, Lalce się wydaje, że odchodzi ona na zawsze. Na zawsze co niedziela idzie do koś­cioła. Na zawsze schodzi do piwnicy po ziemniaki. Kiedy znika z pola widzenia Lalki, znika na zawsze. Smutek Lalki jest wtedy bezgraniczny, suka kładzie pysk na ziemi i cierpi.” Lalka to – jak można się domyślić – pies .
  Dochodzę do wniosku, że Czas Zegarowy, to po prostu zły brat Czasu. Czując obecność przeszłości i przyszłości, widzimy szerzej. W ten sposób emocje chyba trochę tracą swoją siłę. Z kolei, kiedy zagłębimy się w momencie, którego nie ma (był, może będzie), czujemy emocje, których nie ma.
  Pozostaje tylko pytanie, czy jest możliwe i czy ma sens w dzisiejszych czasach, uwolnić się spomiędzy tych niedorzecznie uwierających wskazówek i czuć?

Szczere Kocisko
  Wolność. Możliwość wyboru. Wolna wola. Wielu sądzi, że to wartości, które czynią nas ludźmi.  A co, jeśli okaże się, że to fałsz? Że to tylko nam się wydaje? Jak to… To przecież niemożliwe, prawda? Sam decydujesz o tym, czy sięgasz po długopis, czy ołówek. Twoje poglądy kształtują się dzięki twoim decyzjom. Twoje upodobania, relacje i marzenia – to wszystko ty. Twoja świadomość. Potężniejsza, niż mięśnie. Większa niż ciało, które ją w sobie nosi. Nie… Jednak nie.
  Ostatnio dużo czytam o mózgu. Prawie codziennie dowiaduję się czegoś nowego o najmniej poznanym i zarazem najintensywniej badanym ogranie. Jest urzekający. Jak coś może być tak skomplikowane i tak naiwne, jak jego najlepsze przystosowania mogą stać się największymi wadami? Przykładem takiego „wadliwego przystosowania” jest racjonalizacja wszystkiego, co niezrozumiałe. W jaskini nie trudno o niepokojące dźwięki, jakieś dziwne cienie, szmery. W ciemności może skrywać się wszystko. Tu umiejętność wyjaśniania – uspokajania lub wprowadzania w stan gotowości – może być kluczowa dla przetrwania. Jednak widząc w oddali postać drapieżnika, to nie nasza świadomość każe brać nogi za pas. To podświadome działanie, wymykające się spod naszej woli. Dopiero, gdy akcja zostaje wykonana, świadomość zdaje sobie z tego sprawę i formułuje myśli „Uciekłem, bo zauważyłem w krzakach groźne zwierzę!”. Ten mechanizm działa cały czas. Tak wiele rzeczy dzieje się bez nas. Nie tylko oddychanie, bicie serca, skurcze mięśni gładkich, odruchy. Również odpowiedzi na zadawane nam pytania, przemieszczanie się (jak często macie tak, że gdzieś idziecie i nawet nie zauważacie, gdy jesteście u celu?). Na poczekaniu dorabiamy sobie sens do naszych czynów. Ktoś, kto tworzy, nie zastanawia się nad użytą symboliką, kompozycją i znaczeniem swojego dzieła. Nie zawsze może potem stwierdzić, co miał na myśli. Właśnie dlatego eksperyment z pisaniem matury zawierającej fragment własnego tekstu, któremu poddała się między innymi Szymborska, nigdy nie owocuje dobrym wynikiem. Czy to już zakwestionowało naszą sławną wolną wolę?
  A jak często stajecie przed wyborem, którego nie macie? Kiedy będąc pod presją, ze strony osoby, która każe wam zdecydować, macie faktycznie tylko jedną opcję. Ta druga, opozycyjna możliwość istnieje, jednak wiążą się z nią nieprzyjemności. „Rób, co zechcesz, do niczego nie zmuszam, ale jeśli nie postąpisz tak, jak ja chcę, obrażę się i nie pozostawię na tobie suchej nitki.” – sytuacja znana prawdopodobnie każdemu. A może wolność wcale nie jest możliwością podjęcia samodzielnej decyzji i prawem do jej uszanowania, tylko zgodzą na wszystkie przykrości związane wyborem wbrew oczekiwaniom?
  Coraz częściej dochodzę do wniosku, że rzeczywistość jest zupełnie różna od tego, co prezentuje nam nasza percepcja. Sny, decyzje, moralność i emocje okazują się być mniej szlachetne, niż wszyscy do niedawna sądzili. Oj móżdżku, móżdżku, chyba właśnie zerwałeś owoc z drzewa poznania…

Szczere Kocisko
Tak. To ja. I przemiły wieczór na stogu siana, spędzony z
artykułami o mózgu i opowiadaniami Hłaski.
  W ludziach jest bardzo, bardzo dużo negatywnych emocji. Nienawiść, nietolerancja, gniew, jak również strach i zazdrość. Kiedy już to stwierdzimy, nasuwa się jedno ważne pytanie. Jak to się stało, że kulamy się po tym świecie tyle tysięcy lat i jeszcze się do końca nie pozabijaliśmy? Gdyby cały gniew zgromadzony w danym społeczeństwie był ukierunkowany zupełnie przypadkowo, prawdopodobnie już dawno udałoby się nam tego dokonać. Jednak są zjawiska, ludzie i rzeczy, które skupiają gniew większości. Takie kozły ofiarne. Ta „instytucja” istniała od zawsze. Ofiary składano ze zwierząt, plonów, ludzi... Najczęściej różnorakim bogom. By okiełznać ich gniew, zapewnić sobie jasną przyszłość, podziękować, cokolwiek. Ale na bogach się nie kończy. Koziołki przydawały się (i przydają się w dalszym ciągu) również, jako zasłona dymna – aby odwrócić uwagę od poważnego problemu albo znaleźć jego – oczywiście wygodną dla większości – przyczynę. Przykład? Średniowieczna epidemia dżumy i obarczeni winą za nią Żydzi. Ale nie o dżumę, czy Żydów mi chodzi. Ale o sam mechanizm „ofiarowania”.   
  Kontynuując moje ostatnie przemyślenia na temat ludzkiego mózgu i jego ewolucyjnie uwarunkowanych ułomności, pragnę przytoczyć kilka „grzechów” ludzkiego mózgu sformułowanych przez Daniela Schactera – psychologa z Uniwersytetu Harvarda. Te grzechy to błędna atrybucja, podatność na sugestie oraz tendencyjność. Gdy tylko zobaczyłam je spisane i usystematyzowane, stało się jasne, dlaczego ludziom da się z taką łatwością nawijać makaron na uszy i na ich oczach kreować winowajców. Błędna atrybucja to złe przypisanie dwóch bodźców – na przykład twarzy i związanego z nią faktów oraz mylenie rzeczywistości z fantazją. W ten sposób można przypisać niewinną osobę do miejsca zbrodni i uczynić ją głównym podejrzanym, który oberwie najbardziej. Następny grzeszek, podatność na sugestie, jest chyba zrozumiały dla wszystkich. W końcu kłamstwo powtarzane wiele razy stanie się dla nas prawdą. Nie jest zaskoczeniem również fakt, że nasz tendencyjny umysł dopasowuje nasze wspomnienia do naszej wiedzy, a także działa jak swoisty photoshop – może ukryć nasze wady, wyolbrzymić czyjeś zasługi lub ukazać w złym świetle kogo aktualnie trzeba. W ten sposób można uwierzyć, że ilość idiotów naokoło jest winą tylko i wyłącznie systemu edukacji, że humaniści skończą źle, a biotechnolodzy dobrze, że w PRL-u było lepiej (tfu! tfu! tfu!) , że trzeba tępić tych, czy tamtych, bo zaraz zniszczą nam społeczeństwo.
  Lubimy iść na łatwiznę i zamiast rozwiązywać problemy, ciągle odrzucamy od siebie jakąkolwiek winę i doraźnie szukamy przyczyny złego stanu rzeczy. Ubóstwiamy czegoś nie lubić. Bo modnie jest nie lubić Paulo Coelho, Windows 8, 30 Seconds to Mars i hipsterów. Nie wiadomo skąd i dlaczego. Po prostu. A jeszcze lepiej, gdy można czegoś nie lubić wspólnie. Bo wróg mego wroga jest moim przyjacielem, prawda? Doceńmy więc czasem nasze kozły ofiarne, bo bez nich nie bylibyśmy sobą…

Szczere Kocisko
  • Older posts →
  • ← Newer Posts

❤

Szczere Kocisko

❤

❤

Archiwum bloga

  • ▼  2016 (18)
    • ▼  marca (3)
      • szczerekocisko.pl
      • Stawianie na głowie
      • Dzielę się jedzeniem - luty
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2015 (66)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2014 (72)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2013 (66)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (5)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2012 (5)
    • ►  grudnia (5)
Created by ThemeXpose. All Rights Reserved.