Czytam „Dziady” – część III. Ot – lektura szkolna. W dodatku Mickiewicz,
do którego mam wiele zastrzeżeń i z miłą chęcią powiedziałabym mu „Idź być
wieszczem gdzie indziej!”. Sielanka, która rozrosła się do rozmiarów epopei, w
której litrami leją się rozmaite trunki, doprowadzenie własnej żony do
szaleństwa… To nie dla mnie. Jednak na
tą trzecią część „Dziadów” chciałam spojrzeć inaczej, świeżo. Na języku polskim
pp. powiedziała, że uczniowie często w odnajdują w postaci Konrada część
siebie. Ja tej cząstki nie odkryłam, jednak moją uwagę przykuła scena II – wielka
improwizacja.
Mojemu pokoleniu często zarzuca się to, że żyje bez wartości. Że nie ma
wzorców, a nawet – że nie ma za co ginąć, więc nie zrozumie egzystencji
człowieka. Już lepiej byłoby oskarżać o to w miarę dobrą sytuację polityczną
Polski – nie młodzież. W sumie, jakby się dobrze zastanowić to społeczeństwo
się nie patyczkuje – marudzi i na młodych ludzi, i na politykę. (Jakaś wojenka
na pewno by pomogła! Zmniejszyłaby populację ludzi w wieku produkcyjnym,
jednocześnie zmieniając sytuację polityczną. Czysty geniusz!). Dosłownie kilkanaście
minut temu dokonałam odkrycia, które w przepiękny sposób burzy mur między
dzisiejszą o k r o p n ą młodzieżą, a romantycznymi b o h a t e r a m i.
Czytając wielką improwizację wcale nie miałam przez oczami obrazu natchnionego Konrada,
który zasłabł w więziennej celi. Nie. Ja widziałam nastolatka w Air Max’ach,
rurkach, w bluzie z napisem „Live fast, die young.”. Albo jeszcze lepiej - braggującego
rapera. Ewentualnie jedno i drugie na raz. Bo czym innym jest ta scena, jak nie
przechwałką, zaprezentowaniem swojego flow?
„Mam więcej, tę Moc, której ludzie nie nadadzą,
Mam to uczucie, co się samo w sobie chowa
Jak wulkan, tylko dymi niekiedy przez słowa.”
Naprawdę, nikt nie widzi, że gdyby podłożyć pod to jakieś darmowe sample
z Internetu, te słowa mogłyby uchodzić za test dzisiejszego wykonawcy? Z
którego tekstami się ludzie naprawdę identyfikują. Dla porównania – fragnemt piosenki Bisza – „Pollock”:
„Rap gra to moja Eurydyka,
Nie oglądam się, wyciągam ją z podziemia nie na przypał
I nie poddam się, choć mówią że ten syf jest świeczki nie wart.
Gdzie mam to co mówią, wiesz, odpalam kandelabr.
Światło, nie będę ściemniać, że
nie wiem, że zgasło Już wielu. Niosę je
nie sprzeniewierzę tej siły, wciąż mam w sobie rap zwierzę,
Nie utrzymasz mnie na smyczy, lecz po pierwsze nie założysz jej.”
Co jeszcze? Bardzo popularne (niestety) hasło „Yolo” i przeświadczenie o tym,
że tylko szybkie, odważne, buntownicze życie jest coś warte, wcale nie jest
nowością:
„Czym jest me czucie?
Ach, iskrą tylko!
Czym jest me życie?
Ach, jedną chwilką!
Lecz te, co jutro rykną, czym są dzisiaj gromy?
Iskrą tylko.
Czym jest wieków ciąg cały, mnie z dziejów wiadomy?
Jedną chwilką.
Z czego wychodzi cały człowiek, mały światek?
Z iskry tylko.
Czym jest śmierć, co rozprószy myśli mych dostatek?
Jedną chwilką.
Czym był On, póki światy trzymał w swoim łonie?
Iskrą tylko.
Czym będzie wieczność świata, gdy On go pochłonie?
Jedną chwilką.”
Dobrze, dosyć przykładów. Jakie są moje spostrzeżenia? No cóż, cechy
charakteryzujące pewien etap w życiu, czy w jakimś rodzaju ludzkiej „przemiany
pokoleń” powiązanej z sinusoidą epok, pozostają zawsze takie same. Nijak się ma
do tego historia czy, polityka. Kultura i sztuka mogą tylko zapewnić nowe
środki wyrazu dla, w gruncie rzeczy stałych lub cyklicznie powtarzających się treści.
Czyżby ludzie, których dziś omijam dość szerokim łukiem, byli przeniesieniem
Ikara na grunt naszej rzeczywistości?
Szczere Kocisko
Powiem Ci, że jeszcze nigdy nie patrzyłam na lektury w taki sposób. W ogóle na żadne stare książki tak nie patrzyłam. A muszę przyznać, iż ten wpis mnie rozbawił. Twoje porównania Konrada do dzisiejszej młodzieży były niczym gołąb udający telefon w "Asteriksie i Obeliksie". Gdyby każdy miał taką wyobraźnię i potrafił "przetłumaczyć" (nie tylko) mickiewiczowe dzieła na swój język i tok rozumowania, coś czuję, iż 'czytalność' lektur wzrosłaby o 100% ;) A ja ze szczerą ochotą sięgałabym po Dziadów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie,
Lina
Bardzo dziękuję ;)
UsuńOcena danej rzeczy - także lektury - zwykle zależy od naszego wyjściowego podejścia do niej. Jeśli od początku nie jesteśmy zainteresowani tematem, bardzo prawdopodobne, że nie zmienimy zdania. Zabierając się za tą książkę, nie spodziewałam się niczego - ani pozytywów, ani negatywów. Może dlatego udało mi się coś zauważyć?
Również pozdrawiam!
Jej, szkoda, że mi nikt tak na lekcjach nie omawiał lektur. Świetnie wypadłabyś jako nauczycielka, to może młodzież w końcu widziałaby sens w czytaniu książek:)
OdpowiedzUsuńOj uwierz, że nie. Nie ma we mnie za grosz cierpliwości, a to cecha niezbędna w tym zawodzie ;)
UsuńŻe niby uczniowie odnajdują część siebie w Konradzie? Zszokowało mnie to. Po moich przeżyciach w szkole, rozmowie z innymi i czytaniu blogów dochodzę do wniosku, że lektury praktycznie nie są analizowane. Przeczytane, bo przeczytane. A o co tak głębiej w tym chodzi? To już nie wiadomo. Sama nawet nie zwróciłam na coś takiego uwagi. Ciekawe spostrzeżenie!
OdpowiedzUsuńChyba muszę bardziej doceniać swoją szkołę. W moim liceum, podobnie jak w gimnazjum, bardzo dużą wagę przykłada się do analizy tekstów, rozpracowywania lektur. To są najkreatywniejsze momenty lekcji języka polskiego.
UsuńDziękuję ;)
Unikalna szkoła :)
UsuńSzczere Kocisko, zaskakujesz mnie... naprawdę masz kreatywne przemyślenia i pomysły. choć co się tyczy mnie, jestem miłośniczką epoki jaką jest romantyzm. dlatego "Dziady" dosłownie chłonęłam. nie potrafiłam oderwać się od tej książki. choć wielu uważa, że kiepska pozycja. uwielbiam tamte czasy - nieco mroczne (gotyckie) - obrazy Friedricha. uwielbiam buntowników jakimi byli ludzie. nie chcę oceniać... ale wydaje mi się, że gdyby dziś wybuchła wojna - większość z tych raperów rzucających wzniosłymi słowami nawet nie stanęła by do walki... sam Mickiewicz w sumie zwiał z pola bitwy w Polsce, czego żałował do końca życia (chyba, bo przynajmniej tak mówią podręczniki). słowa, słowa... tak łatwo rzucać je niestety na wiatr. mogą być piękne, zapalać innych do walki. ale rzeczywistość przynosi strach.
OdpowiedzUsuńWłaśnie, kolejna analogia - przełożenie wzniosłych i patriotycznych słów na czyny, a raczej ich brak.
UsuńJa "Dziady" wzięłam na dwa gryzy - wieczór i poranek. Naprawdę przyjemnie się czyta. Dużo lepiej niż "Pana Tadeusza". Mnie w romantyzmie denerwuje mesjanizm. Naprawdę, ten pogląd bardzo szkodzi naszemu narodowi i stanowi źródło wielu absurdów...
Dołączam się do przemyśleń Myosotis i treście jej komentarza. Nie będę się zatem powtarzać ;)
UsuńPozdrawiam ;)
Ty to jesteś geniuszem ! :D
OdpowiedzUsuńJa nigdy nie umiem wpasować się w klucz - zawsze zwracam uwagę rzeczy, które każdy omija, szukam analogii.
OdpowiedzUsuńŻeromskiego też nie lubię ;P
A po "Dziady" sięgnęłam dlatego, że za kilka tygodni mamy je omawiać w szkole. Postanowiłam wchłonąć tą książkę jak najszybciej, aby mieć więcej czasu na... olimpiadę języka polskiego(dlaczego zawsze i wszędzie jest ze mną ta olimpiada?!)
U mnie na lekcjach nigdy się czytanych tekstów nie analizuje. Rozwiązujemy zadania związane z treścią, tak aby nikt nie zapomniał, w jakim kolorze była sukienka głównej bohaterki w dziesiątym rozdziale i co jadła na obiad dzień wcześniej.
OdpowiedzUsuń-Ania
To, co piszesz jest straszne. Nie wiem jak można tak mordować sztukę :c
UsuńZmienia się otoczenie ludzi, a nie ich zachowania :)
OdpowiedzUsuńPS. Też będę czytała III część Dziadów - jeszcze nie do końca wiem kiedy, ale na pewno mnie to czeka... :(
Nie smuć się - naprawdę, III część to tylko 100 stron, czyta się dość przyjemnie, a i można pośmiać się z rozbuchanego ego autora ;P
UsuńNajwiększym mankamentem polskiej literatury, aż do... dzisiaj jest stanowczy brak uniwersalizmu. Owa część Dziadów była dobra... w swojej epoce. Ze stronic polskiej literatury okresu pozytywistycznego można dzisiaj składać stateczki i puszczać na wodzie. W owych latach wychodziły świetne dzieła, które jakby wyszły dziś nadal byłyby świetnie odebrane - ale na świecie. Niestety nasza literatura to dopiero dwudziestolecie, emigranci powojenni i za czasów komuny coś niecoś - choć i tak nie wszytko...
OdpowiedzUsuńSą i ciekawi artyści polscy z owych czasów, którzy niestety na świeczniku nie stoją. A szkoda.
A mi się właśnie wydaje, że jest to na swój sposób uniwersalne. Inaczej rozumiane, ale cały ten post jest przedstawieniem istniejącej analogii świata przedstawionego w teraźniejszości. Pozytywizmu rzeczywiście nie trawię - sama gruźlica, suchoty i znój.
UsuńDwudziestolecie jest cudowne, ale nie zapominajmy jeszcze o poezji Młodej Polski...
A artyści... Może jeszcze nie ich czas na świecznik?
"Dziady" po przerobieniu w szkole, przeczytałam całe, od początku do końca. Widziałam też film "Lawa", który uznaję za mistrzostwo w polskiej kinematografii. Żałuję, że dramat zrozumiałam po fakcie (jak już oceny były wystawione). Jednak nie chcę zapamiętać tej książki jako szkolnej lektury. Ona naprawdę mnie zachwyciła.
OdpowiedzUsuńNo tak, jesteś romantyczką ;P
UsuńJedna uwaga - lektur się nie przerabia, je się omawia ;P
U nas mówi się inaczej ;)
UsuńAle przerobić można stary opiekacz, lub zniszczone spodnie, nie literaturę ;P
UsuńBardzo ciekawe spojrzenie na lektury i ogólny całokształt - odtąd na pewno inaczej będę podchodzić do tych wszystkich "strasznych" tekstów, których nigdy nie lubiłam.
OdpowiedzUsuńBardzo miło mi to czytać! ;D
UsuńMentalność tak bardzo się nie różni, różnią się środki wyrazu, otoczenia i rzeczywistość.
OdpowiedzUsuńZawsze byłam tego zdania. Człowiek to zawsze człowiek. Sędziwy marudzi, że za jego czasów było lepiej. Młody za to myśli, że pozjadał wszystkie rozumy i w ogóle "Jam jest milijon...". Cech związanych z wiekiem chyba nic nie zmieni...
UsuńMoże gdyby ktoś opowiedział mi "Dziady" tak jak ty, inaczej podeszłabym do tej lektury... A tak - na samo hasło "romantyzm" albo "Mickiewicz" uruchamia się funkcja ucieczki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Wcześniej na onecie, teraz na blogspocie ;)
Drwię z Mickiewicza i narzekam na romantyzm, ale lubię odnajdywać w książkach to, czego ktoś inny jeszcze nie odnalazł. Może i Ty spróbuj się przełamać ;P
UsuńTreści są takie same w każdej epoce: przykładowo romantyzm aż kipiał od nawiązań do antyku a sam antyk był jedną z najbrudniejszych, najbardziej nieetycznych epok. Zmienia się tylko sposób przedstawiania i wystawiania na pierwszy plan treści(liceum). Literatura wieków dawnych jest zawsze odzwierciedleniem życia ówczesnych ludzi i to jedyna wiedza do której się odnoszę czytając tego typu lektury.
OdpowiedzUsuńSielanka...taaaaaaaak, polecam wstęp do wydania Biblioteki Narodowej i nie wydawania osądu o lekturze na podstawie tylko przeczytania: trzeba też poznać kontekst i osławiony cel(który Mickiewicz przedstawił zaraz po tym jak stwierdził w Paryżu, że jest mesjaszem). Nie mniej jednak Twoja interpretacja mi się podoba, często tak interpretujemy teksty na lekcjach(bo czy jest coś piękniejszego niż przepisanie antygony młodzieżowym slangiem?). No i najważniejsze: czym się różnimy od ludzi żyjących dawniej? Mentalnie niczym. Różni nas tylko świat w którym żyjemy.
S.
Jeśli chodzi o cel powstania "Pana Tadzia", to znam go. Dość dokładnie zajmujemy się genezami omawianych utworów na języku polskim...
UsuńAntyk. Zastanawia mnie to, czemu każdy wyobraża sobie antyczny świat jako czysty, piękny harmonijny i... otoczony bielą. Przykładowo taka Grecja kipiała od ilości barw. Kolorowe były budynki, kolorowe szaty, a osławionemu antycznemu teatrowi towarzyszyły wielkie przyjęcia (lub, jak kto woli, libacje)...
Nie chodziło mi o klucz licealny służący tworzeniu mitów o wieszczach a o prawdziwe, przedstawiane przez artystów cele. Język polski w liceum nijak ma się do prawdziwej historii literatury, a warto się z nią zaznajomić przed wydaniem osądu(to samo dotyczy sinusoidy epok literackich i rzekomej cyklicznej przemiany pokoleń).
UsuńMoże z tego samego powodu z którego w liceum uczą, że wielka armia radziecka wyzwoliła polskę, alianci nam pomogli w czasie wojny i wcale nie zamordowali 20 milionów niewinnych cywili?
S.
Dobrze więc. Jaki Twoim zdaniem był cel?
UsuńWydaje mi się, że analiza epistolografii trochę zmniejsza prawdopodobieństwo omyłek i wspierania mitów...
Moje słowa o przemianie pokoleń oparłam o przemianę pokoleń u... protista. I wydaje mi się, że co do "przemiany pokoleń" w przypadku gatunku ludzkiego mam trochę racji. Bo co kilka lat wraca się do punku wyjścia. Jeśli chodzi o sinusoidę - nie mam wątpliwości co do jej słuszności. Jestem ciekawa, co Ty o tym powiesz.
Powiem to po raz kolejny - muszę zacząć doceniań swoją szkołę, bo nikt mi nie mówił, że alianci nam pomogli - raczej to my, jak idioci pomagaliśmy im. Nikt nie mówił też o "wyzwoleniu przez armię radziecką"
Cel był bardzo prosty: rekompensata i pokrzepienie serc.
UsuńMam wątpliwości i świadomość tego, że na wykładach z historii literatury obala się ją na pierwszych zajęciach. Przykład: renesans i nawiązania do antyku? Było ich niewiele, więcej w renesansie: czyli epoce podobno rozumu było magii i zabobonów niż racjonalizacji i wiary. Romantyzm? Wciąż nawiązywano do antyku a według sinusoidy na pierwszym planie było przecież średniowiecze. A samo średniowiecze? Przepisywanie dzieł antycznych twórców i tłumaczenie ich było na porządku dziennym. Przykładów można mnożyć, wystarczy zapoznać się głębiej z literaturą danej epoki(i nie chodzi mi o niezwykle ubogi kanon rozszerzenia licealnego tylko ambitniej a nie - tak jak serwowany w kanonie Rej - w dużej części grafomańsko.
Ponadto aby ocenić czy Mickiewicz był czy nie był dobrym poetom trzeba mieć świadomość innowacyjności konceptów i pomysłów, które wymyślił a bez których nie byłoby polskiego romantyzmu(a aby wyjaśnić, że zrozumienie tego jest trudne wspomnę tylko, że o Bogurodzicy napisano ponad kilkadziesiąt ksiąg badawczych a i tak nie odkryto wszystkich kontekstów i innowacyjności).
Idioci? Yyyy...tak, tak to już jest jak za ocenianie historii bierze się młode pokolenie, które zupełnie nie potrafi wczuć się w sytuacje drugiego człowieka. Otóż Polacy pomagali, bo mieli nadzieję a sytuacja, którą przed nimi postawiono(wojna) była sytuacją skrajną. Ależ nie...byli idiotami, DOBRZE, na tym można zakończyć dyskusję.
PS. Czy ludzi, którzy jak zwierzęta szli do gazu też nazywasz idiotami? Przecież skoro i tak mieli umrzeć to mogli chociaż spróbować uciec, czyż nie?
PS2. Przestańmy czcić rocznicę powstania warszawskiego i poległych w nim powstańców. Przecież byli idiotami...
Rany.
Taaaaaaaak.
Miłej nocy życzę.
Uwielbiam czytanie ze zrozumieniem! Naprawdę, można z niego wiele wywnioskować!
UsuńNapisałam "jak idioci". Nie uważam, że byliśmy idiotami, gdyż jako jedni z nielicznych w tej wojence zachowaliśmy się w miarę ludzko. Czytaj, człowieku.
Bo chodziło mi o to, że po raz kolejny wykazaliśmy się naiwnością i idealizmem.
Ponadto mam wrażenie, że mówimy o innej sinusoidzie. Bo ja mówię tylko o podziale na epoki racjonalne i magiczne - nie wspominam o nawiązaniach... Sinusoida odnosi się do ogólnego "klimatu" epoki, w dodatku nie piszę o samej literaturze.
Tak, co do celu możemy się zgodzić. Pokrzepienie serc, rekompensata. Ale poczatkowo miała być to zwykła sielanka, chęć trafienia pod strzechy i budzenia uczuć narodowych wyszła w praniu. To jest w prywatnych listach Mickiewicza.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNie lubię go ani jako artysty, ani tym bardziej jako postaci historycznej. Geniuszu nie tykam. Podobnie nie lubię Einsteina jako osoby, ale podziwiam jego geniusz. A raczej geniusz jego żony. Nie ważne.
UsuńMi się jak na razie ta sinusoida zgadza. Nie mówię o literaturze. Po prostu widać, że epoki są na zmianę skupione na rzeczach realnych, albo na wytworach ludzkiego umysłu i wierze
No właśnie nie było tak. Zawsze łączono realizm z magią tylko nasz cudowny system nauczania sobie sinusoidę wymyślił coby licealistów ogłupić.
UsuńWięc powiedz, jak było. Dlaczego w antyku zachwycano się człowiekiem i proporcjami, i wrócono do dopiero w renesansie, za to w średniowieczu chciano człowieka zakryć, a w baroku zdeformować?
UsuńAlbo bliższy przykład: romantyzm zawierał jakiś rodzaj ludyczności, magii, mistycyzmu i zrywów, pozytywizm był bardzo racjonalny, biologiczne spojrzenie na społeczeństwo, w Młodej Polsce nie było prawie epiki, pisano głównie wiersze pełne symboli i muzycznonastrojowe, w XX-leciu powiedziano "precz z natchnieniem" i stwierdzono, ze poeta to rzemieślnik słowa. Oświeć mnie proszę, co tu się nie zgadza, bo mój mały, licealny, mat-fiz-biol-owy móżdżek nie ogarnia...
Nawet mechanizm rewolucyjny opiera się na tym, że gdy następuje przeciążenie, zaczynają się radykalne zmiany, a potem i tak wraca się do punktu wyjścia.
To się nie zgadza, że rzeczy, które przedstawiłaś są zaledwie wycinkami sztuki danego okresu: w antyku istniała magia i mistycyzm, w średniowieczu natomiast też zachwycano się proporcjami ludzkimi a to o czym wspominasz dot. zaledwie malutkiego wycinka sztuki religijnej. Jak już mówiłam: w każdej epoce te rzeczy się przeplatały a to co Ty przedstawiasz jest zaledwie malutkim wycinkiem danej epoki, właśnie tym, który przedstawiani w liceum. Po prostu w liceum poznałaś kilku artystów z danej epoki, którzy akurat wbijali się w ten kanon. I jeszcze raz powtórzę: nie ma czegoś takiego jak sinusoida! Jeśli chcielibyśmy przedstawić epoki za pomocą matematyki musielibyśmy narysować zbiory połączone ze sobą i zaznaczyć na kolorowo to, co akurat nasi pedagodzy postanowili wyeksponować.
OdpowiedzUsuńTylko jaki oni (pedagodzy) mają w tym cel? Tego nie rozumiem
UsuńUproszczenie? Tylko, że to niesie za sobą ograniczenie ucznióóów.
UsuńWydaje mi się, że dopóki człowiek umie świeżo patrzeć i interpretować to, co widzi/czyta/słyszy, nie jest tak źle
UsuńOd tej strony jeszcze nie spojrzałam na 'Dziady", ale zgadzam się z Tobą ;)
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło :)
UsuńTen Twój kot to się naprawdę jakby szczerzy :D
OdpowiedzUsuńFajnie tu teraz :)
Odnośnie kontrowersyjnej sinusoidy. ;p Według mnie sinusoida ma rację bytu, jeżeli mówimy o ogólnej tendencji. Po prostu takie uproszczenie aby się ludziom (z reguły niezainteresowanymi) lepiej pamiętało. Jednak jeżeli ktoś wchodzi w szczegóły to wiadomo, że się nie sprawdzi. Jak w wielu dziedzinach, najpierw się zbrodniczo uogólnia aby potem okazało się, ze nic nie jest piękne i proste.
OdpowiedzUsuńMickiewicza nie lubię. Szanuję, ale nie lubię. Jestem autorką stwierdzenia, że jeżeli nie przepada sie za Mickiewiczem to lubi się Słowackiego (a tego kocham). Z reguły się sprawdza ;p
Yeah! W końcu ktoś mnie zrozumie!
UsuńJa za to bardzo lubię Norwida ;)
wow, bardzo podoba mi się nowe zdjęcie i tło, piąteczka kocie!
OdpowiedzUsuńDziady to.. dziady. dziś nic mądrego nie powiem (jak zwykle zapewne), bo zdarzało mi się identyfikować z bohaterami i czerpać z lektur, ale akurat nie z tej. nie mogłam przez nią przebrnąć. brrr.
Och dziękuję ;)
UsuńSą rzeczy gorsze do przebrnięcia. Na przykład "Granica" Nałkowskiej ;__; "Dziady" są chociaż krótkie ^^
Śmieszne porównanie, ma sens... Bo właściwie może Konrad był takim raperem tamtych czasów? Albo w dzisiejszych nim byłby? I może jego słowa mają taki sam sens, co 'bełkot' raperów, ale to Mickiewicz... to niby dobre
OdpowiedzUsuńNiby, bo jednak wielu osobom się nie podoba... Znam nawet polonistów, którzy go nie znoszą! Są też tacy wykonawcy rapu, których teksty to prawdziwa poezja, w dodatku całkiem niezła.
Usuń