• Home
  • O mnie
  • Instagram
  • Facebook
  • Kontakt

Szczere Kocisko

  Od kilku dni usilnie staram się coś napisać. Desperacko szukam tematu, pomysłu i sposobu, w jaki ująć myśli. I nic nie przychodzi mi do głowy. Pusto. Mielizna. Może to wynik alienowania się przed komputerem. Może głód grania, gdyż Assassin’s Creed II czeka na mnie grzecznie w pudełku, a ja nijak nie mogę w niego zagrać, ponieważ klucz z instrukcji okazał się błędny. Może po prostu nie mam konkretnej roboty do wykonania.  Może zajęłam się pchaniem pustych taczek. Może to piosenki, które tymczasowo zajmują miejsce w mojej świadomości, nie wpływają na mnie motywująco. Może wszystko naraz, jednak zobaczmy co wyniknie z tego rytmicznego i bezmyślnego stukania palcami o klawiaturę. „Zmierzch” czy „50 twarzy Greya”?
  Dni uciekają w nieubłaganym tempie. Niczym piasek spomiędzy palców. Już nawet nie mam pomysłu na ciekawsze porównania. Spróbujmy. Dni uciekają w nieubłaganym tempie  niczym… no… niczym te ostatnie sekundy snu ulatniające się zaraz po przebudzeniu, zostawiające niemały dysonans poznawczy. Chwilę temu było, już nie ma. Zapisane gdzieś na naszym twardym dysku, ale nie do odszukania.  No, już lepiej, grzeczne Kocisko. Wróćmy do uciekających dni. Nieważne jak dokładnie je upakujemy.  Jakie znaczenie im – z dwutygodniowym wyprzedzeniem – nadamy.  Czas ma gdzieś to, czy odpoczniemy, czy wykonamy obowiązki, czy zmarnujemy jego kawał w kwaśną miną.  Obrażony czas zatrzymuje się tylko w Krainie Czarów. W Rzeczywistości przeciwnie, co sił od nas ucieka.
  Więc uciekło ode mnie kilka dni. No może nie do końca, bo udało mi się cokolwiek zrobić. Może nawet i dwa cokolwieki. Ale myślenie o tym, że już dwóch tygodni ferii w tym roku mieć nie będę, a następnym przystankiem będzie dopiero przerwa wielkanocna na koniec marca, nie napawa mnie optymizmem.  Jednak czego oczekiwać od myślenia? Ono – jeśli nie ma konkretnego celu – niezwykle rzadko może komuś pozwolić optymistycznie się ponapawać.  Niestety, w praktyce okazuje się, że myślenie boli. Nie pozostaje więc nic innego, jak przestać rozmyślać i rozwlekać, i zacząć robić. Po prostu…
  Czy ktoś już zauważył podobieństwo formy i znaczenia słów "rozmyślać" i "rozwlekać"?
Szczere Kocisko

  Jesteśmy takim przyszłościowym społeczeństwem! Mądrym, ambitnym, świadomym swojej przeszłości, mniej lub bardziej bolesnej historii! Wiemy skąd przyszliśmy i dokąd idziemy, i… chyba nie trzeba być geniuszem, żeby wyczuć sarkazm powyższych słów!
  Polska jako kraj demokratyczny funkcjonuje od stosunkowo niedawna, prawda? Więc starsza część społeczeństwa powinna pamiętać czasy PRL-u, a młodsza powinna znać je z opowieści rodziców, wujostwa, czy dziadków. Więc skąd ten nagły zachwyt Polską Rzeczpospolitą Ludową? Nawiązująca do ówczesnej, stylistyka ubrań i akcesoriów, peerel-owe  knajpy, głosowania na Facebooku - kto za PRL daje „lajka”, kto za RP komentuje?! P a r a n o j a!
  Chwileczka, nie mogę zostawić tematu „wojny epok” spokojnie. O ile administrator strony, o której mówię, może mieć jakieś swoje specyficzne poglądy, może mieć nawet 12 lat i nie wiedzieć o czym klika, sprowadzając PRL do oranżady, o tyle reakcja ludzi mnie zszokowała. Większość komentarzy brzmiała podobnie: „PRL towarzysze”, „PRL rządzi!” „Za komuny było lepiej…” „Polsce jest kapitalizm i rządzą chciwi kapitaliści to i społeczeństwo w Polsce stało się chciwe i chytre, bo tego uczą kapitaliści chciwi”… Smutne. Jakiś czas temu tworzyłam projekt o przełomie lat 80. i 90. I na różnorakich forach historycznych można spotkać podobne - oczywiście lepsze gramatycznie – wywody. Ludzie tęsknią za tym, że „czy się stoi czy się leży, pinćset złotych się należy”?!  Za zbytecznością ambicji, za pracą dla każdego? Może nie potrafią poradzić sobie z tym, że teraz część ludzi ma więcej, część mniej - a nie wszyscy, solidarnie dzielą „nic” po równo? Być może nie tęsknią też za samym ustrojem, ale za swoim dzieciństwem, młodością. Może to jest powód dla gloryfikowania tej dość przykrej epoki, o której odejście tak walczono. Z tego co wiem, 10 mln Polaków było swego czasu w „Solidarności”…
  W sumie, co mogę wiedzieć o życiu w PRL-u? Tak naprawdę niewiele, pewnie nawet nie zdaję sobie sprawy z tego, jak niewiele. Ja, jak większość dzisiejszego społeczeństwa, przywykłam do Internetu, środków masowego przekazu, zagranicznych produktów, ogólnej dostępności wszystkiego, szczególnie informacji. Wszyscy chłoniemy kulturę, styl życia i mody zewsząd. Jak gąbki. Co nie znaczy, że nie dbamy o własną tożsamość. Istnieją przecież ludowe zespoły taneczne, gwara przestała być rzeczą wstydliwą, popularne stają się też produkty regionalne. Jesteśmy treściwym kawałkiem tej światowej zupy, nie myślcie, że nie.  Jednak zmierzam do tego, że pewnie lwia część naszych tęsknych internautów również rozsiadła się we współczesnych fotelach. Z Conversami na nogach, z puszką Coca-Coli w ręku, z RayBanami na nosie, w ubraniach z H&M siedzą i krzyczą „komuno wróć!”…
  Na coś zawsze trzeba ponarzekać, coś nas zawsze musi boleć. Kiedyś było lepiej. Gdzie indziej jest lepiej. On ma lepiej. Dlaczego ja nie mam najlepiej? Och, nigdy nie mam najlepiej. Oto nasze stare śpiewki, którymi lubimy usprawiedliwiać nasze lenistwo, którymi karmimy kompleksy. Które najczęściej nie maja nic wspólnego z prawdą. Przekłamanie jest nieodłącznym elementem nostalgii. Oczywiście zawsze łatwiej osadzić się w „kiedyś” i „gdzieś”, lecz jeśli ten świat ma do czegoś zmierzać, radziłabym spojrzeć do przodu i sięgnąć po przyszłość. Przyszłość jednostki, przyszłość ludzkości. Dziś.
Szczere Kocisko

  Moje dzisiejsze przemyślenia na temat jakże mi bliski, temat edukacji, wychowania i ogólnie przyjmowanej przez młodych ludzie drogi, zaczęły się, kiedy przeglądając 9gag trafiłam na pewien obrazek. Przedstawiał Dave’a Grohl’a wskazującego na siebie i wypowiadającego słowa „Stay in school and don’t do drugs, cause look what happens!”.  I nie do końca miałam pomysł jak to zrozumieć. Bądź grzeczny, bo jak nie to spełnisz swoje marzenia, będziesz ważną postacią w współczesnej muzyce i  życie ci się uda? Postanowiłam poświęcić biografii Grohl’a  więcej czasu w poszukiwaniu wyjaśnienia. Otóż muzyk miał poważne problemy zdrowotne spowodowane przedawkowaniem … kawy.
  Mimo małego rozczarowania, nie przestałam zastanawiać się nad sensem tychże słów.  I nad sensem wspomnianej w nich szkoły. Bądźmy dobrymi uczniami. Miejmy stuprocentową frekwencję. Zdobywajmy najlepsze oceny. Dostańmy się do najlepszych liceów/ techników/ na najlepsze uniwersytety/politechniki. Znajdźmy dobrze płatny etat. Kupmy mały domek na przedmieściach. Kupujmy dużo niepotrzebnych rzeczy w supermarketach, za ciężko zarobione pieniążki. Wyjeżdżajmy na wakacje do Egiptu. Miejmy dzieci. One też niech będą dobrymi uczniami, itd. itd. itd. Stwórzmy szczęśliwe, głupie, szare społeczeństwo. Stwórzmy nowy, wspaniały świat. I brnijmy w to. Dalej i dalej. Posłuchajcie moich rad, a na pewno będziecie na dobrej drodze by ziścić treść książki Aldousa Huxleya. Nie, lepiej ich nie słuchajcie! Bo ja nie chcę żyć w takim świecie… Co ciekawe, Szwecja, za którą ludzie tak szaleją, jest już blisko tego „ideału”.
  Wspomniana w poprzednim wyrobie felietonopodobnym pani od historii, często skłania mnie do przemyśleń. Dziś powiedziała „Mówią, że podczas II wojny światowej jako jedyni zachowaliśmy się idealnie. Że cały czas staliśmy po właściwej stronie barykady. Że nie współpracowaliśmy z Hitlerem, choć podobno mogło nam to wyjść na dobre. No, i pięknie! Pięknie! Ale co z tego?” Właśnie. Można być wzorem, a jednocześnie nic sobą nie reprezentować. I odkąd poszłam do liceum - bardzo dobrego, zaznaczę - coraz częściej się z tym stykam. Dobry nauczyciel nie zrobi nic, gdy otępiałe stadko nawet nie próbuje śledzić jego myśli, uczestniczyć w rozważaniach. I muszę przyznać, że szlag mnie trafia, kiedy widzę, jak bardzo mądrzy, wiele wiedzący ludzie siedzą cicho, bo nie chce im się angażować. W tej sytuacji wolę już niewiedzących o czym mówią, pseudointeligentnych zawracaczy głowy. Z takimi to chociaż kłócić się można. To zjawisko wprawia mnie w lekkie przerażenie, ponieważ w gimnazjum nie zauważyłam jego istnienia. Dwójkowi i trójkowi uczniowie potrafili wyrażać swoje poglądy, bronić ich.  Moja klasa potrafiła sama wymyślić, że nakręci film na podstawie lektury i efekty były świetne. Co roku!  A tu jesteśmy przesiani, wyselekcjonowani, z najlepszym wynikiem testów gimnazjalnych, laureaci olimpiad. Zdawałoby się – elita. A większość nie potrafi opowiedzieć nic o ostatnio przeczytanej książce! We wszelkie szkolne działania jest angażowany zwykle stały skład, któremu udało się przebić. Reszta po prostu egzystuje, może się boi zaangażować, może nie ma informacji, co i gdzie można zrobić. Ale na pewno lwia część tej reszty cierpi na tumiwisizm. Na kolejną chorobę cywilizacyjną. Teraz to nauczyciele wychodzą z inicjatywą i każdy musi wykonać projekt z większości przedmiotów, uczestniczyć w działaniu społecznym na WOK-u. Minimalne zaangażowanie stało się zwykłym szkolnym obowiązkiem. Smutne.
  Jak to powiedziała pani od historii (moje żywe źródło cytatów) „Trzeba mieć to coś!”. Właśnie… Kiedyś miałam zupełnie inny pogląd na ta sprawę. Myślałam, że najważniejsze to wypełniać swoje obowiązki i zachowywać się tak, jak trzeba, nie robić tego, czego niewolno. Myślałam, że to wystarczy. I choć dalej uważam te rzeczy za ważne – w każdym razie dla mnie – widzę, że to nie wszystko.  Jeszcze trzeba mieć swój cel. Wiedzieć, co się robi i co chce się tym osiągnąć. I tu wydaje mi się, że dostanie się na prawo lub medycynę nie jest wystarczającym celem…
                                                                                                            Szczere Kocisko

  • Older posts →
  • ← Newer Posts

❤

Szczere Kocisko

❤

❤

Archiwum bloga

  • ▼  2016 (18)
    • ▼  marca (3)
      • szczerekocisko.pl
      • Stawianie na głowie
      • Dzielę się jedzeniem - luty
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2015 (66)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (11)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2014 (72)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (9)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (5)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2013 (66)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (5)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (5)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (5)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (5)
  • ►  2012 (5)
    • ►  grudnia (5)
Created by ThemeXpose. All Rights Reserved.