Od kilku dni usilnie staram się
coś napisać. Desperacko szukam tematu, pomysłu i sposobu, w jaki ująć myśli. I
nic nie przychodzi mi do głowy. Pusto. Mielizna. Może to wynik alienowania się
przed komputerem. Może głód grania, gdyż Assassin’s
Creed II czeka na mnie grzecznie w pudełku, a ja nijak nie mogę w niego
zagrać, ponieważ klucz z instrukcji okazał się błędny. Może po prostu nie mam
konkretnej roboty do wykonania. Może
zajęłam się pchaniem pustych taczek. Może to piosenki, które tymczasowo zajmują
miejsce w mojej świadomości, nie wpływają na mnie motywująco. Może wszystko naraz,
jednak zobaczmy co wyniknie z tego rytmicznego i bezmyślnego stukania palcami o
klawiaturę. „Zmierzch” czy „50 twarzy Greya”?
Dni uciekają w nieubłaganym
tempie. Niczym piasek spomiędzy palców. Już nawet nie mam pomysłu na ciekawsze
porównania. Spróbujmy. Dni uciekają w nieubłaganym tempie niczym… no… niczym te ostatnie sekundy snu
ulatniające się zaraz po przebudzeniu, zostawiające niemały dysonans poznawczy.
Chwilę temu było, już nie ma. Zapisane gdzieś na naszym twardym dysku, ale nie
do odszukania. No, już lepiej, grzeczne
Kocisko. Wróćmy do uciekających dni. Nieważne jak dokładnie je upakujemy. Jakie znaczenie im – z dwutygodniowym
wyprzedzeniem – nadamy. Czas ma gdzieś
to, czy odpoczniemy, czy wykonamy obowiązki, czy zmarnujemy jego kawał w kwaśną
miną. Obrażony czas zatrzymuje się tylko
w Krainie Czarów. W Rzeczywistości przeciwnie, co sił od nas ucieka.
Więc uciekło ode mnie kilka dni.
No może nie do końca, bo udało mi się cokolwiek
zrobić. Może nawet i dwa cokolwieki. Ale
myślenie o tym, że już dwóch tygodni ferii w tym roku mieć nie będę, a
następnym przystankiem będzie dopiero przerwa wielkanocna na koniec marca, nie
napawa mnie optymizmem. Jednak czego
oczekiwać od myślenia? Ono – jeśli nie ma konkretnego celu – niezwykle rzadko może
komuś pozwolić optymistycznie się ponapawać. Niestety, w praktyce okazuje się, że myślenie
boli. Nie pozostaje więc nic innego, jak przestać rozmyślać i rozwlekać, i
zacząć robić. Po prostu…
Czy ktoś już zauważył
podobieństwo formy i znaczenia słów "rozmyślać" i "rozwlekać"?
Szczere Kocisko
