Banalna, oklepana sytuacja. Ma
się skończyć jakiś etap w twoim życiu, zacząć następny. Czekasz na tą zmianę
miesiącami. Zaklinasz los, błagasz by postanowił się odmienić. I udało się.
Udało! Rozumiesz? Teraz będzie inaczej, będzie idealnie! To twój sen, drogę
wybierasz ty! Do czasu… Kiedy wyczekiwana zmiana wchodzi w życie, nagle
zauważasz jak bardzo głupio robiłeś marząc o niej. Bęc o twardą i kanciastą
rzeczywistość. A nawet jeśli nie bezpośrednio „bęc” to chociaż
wielce delikatna pupka odgniecie się o rzeczywistość, mięciuchna poduszeczka
złudzeń nie da rady cię ochronić. Wiesz o czym mówię? Na pewno… Zastanawiam się
czy to rzeczywiście tylko zabawa w księżniczkę na ziarnku grochu, czy może
bolesne odgniecenie tyłka to prawdziwy objaw złej decyzji lub zbytniego
zawierzenia niesprawdzonym opiniom.
To może być twoje rozbrykanie.
Czemu nie? Skoro na każdym kroku wielu ludzi chce, abyś przejrzał na oczy i przestał
wybrzydzać. Tylko… przecież zawsze się
znajdą tacy, co tak twierdzą. I wszędzie. Myślisz, że tylu ludzi nie może się
mylić? A więc mam rozumieć, że wyniki wszystkich wolnych wyborów zawsze są
korzystne dla poddanego im państwa? Jak chcesz… A jeśli to nieokreślone „tylu
ludzi” może się mylić? No cóż, dalej są wiarygodni? Często może się zdarzyć, że
o wybrzydzanie oskarżą cię ludzie postawieni w takiej sytuacji, jak ty. Tylko
nieposiadający tyle odwagi, by się wychylić. Pokorne owieczki, które obawiają się,
że walka o własne dobro sprowadzi na nie gniew pasterza. Albo elektrycznego
pastucha. Sam zdecyduj, co wolisz: pozostać w stadzie, czy zaryzykować
kopnięcie prądem tudzież butem.
A jeśli popełniłeś prawdziwy
błąd? Jeśli mogłeś wybrać lepiej? Jeśli dzięki swojemu brodzeniu głową w
chmurach wpadłeś w niezłą kupę? Wtedy usłyszysz może to irytujące „A nie
mówiłam/łem?”. I pewnie słusznie. Wierząc w instytucję doskonałą, pracę
doskonałą, doskonały model telefonu i doskonałe jeansy, niewiele różnisz się od
czterolatka wierzącego w Świętego Mikołaja, Wielkanocnego Zająca lub Szczere
Kocisko (ups!). Ale uznajmy że zrozumiałeś swój błąd i teraz starasz się go
odkręcić. Zamiast owcą staniesz się wilkiem, na którego owce patrzą wilkiem. I
narazisz się na pożegnalny strzał z dubeltówki od pasterzyka. Na wszelki
wypadek, abyś nie wrócił po jego owce. Pamiętaj, owce zostaw pasterzowi, chyba
że widzisz wilka takiego jak ty, ale w owczej skórze. Jedyny problem z nimi taki, że jeśli jest sprytny,
to go nie poznasz. Ale nieważne.
Do sedna. Jeśli zorientujesz się,
że pod tym pięknym materacem tkwi jakieś ziarenko, które ci przeszkadza i
zamiast się do niego przyzwyczaić, czujesz jego natrętną obecność coraz
bardziej, zastanów się. Jeśli zaryzykujesz, możesz zyskać, albo – jeśli twój wymęczony los pozwoli – wrócisz z
podkulonym ogonem do poprzedniego stanu rzeczy. Jeżeli nie, będziesz sobie w
brodę pluć lub cieszyć się, że nie popełniłeś głupstwa. Co do księżniczki na
ziarnku grochu. Jeśli nie mogła spać, co złego w podniesieniu rabanu i chęci
zlikwidowania niedogodności? Nawet jeśli jest rozpieszczona, ma prawo do
szczęścia. Nie jej wina, ktoś ją sobie taką wyprodukował…
Szczere Kocisko
Brak komentarzy: