W ludziach jest bardzo, bardzo
dużo negatywnych emocji. Nienawiść, nietolerancja, gniew, jak również strach i
zazdrość. Kiedy już to stwierdzimy, nasuwa się jedno ważne pytanie. Jak to się
stało, że kulamy się po tym świecie tyle tysięcy lat i jeszcze się do końca nie
pozabijaliśmy? Gdyby cały gniew zgromadzony w danym społeczeństwie był
ukierunkowany zupełnie przypadkowo, prawdopodobnie już dawno udałoby się nam
tego dokonać. Jednak są zjawiska, ludzie i rzeczy, które skupiają gniew
większości. Takie kozły ofiarne. Ta „instytucja” istniała od zawsze. Ofiary
składano ze zwierząt, plonów, ludzi... Najczęściej różnorakim bogom. By okiełznać
ich gniew, zapewnić sobie jasną przyszłość, podziękować, cokolwiek. Ale na
bogach się nie kończy. Koziołki przydawały się (i przydają się w dalszym ciągu)
również, jako zasłona dymna – aby odwrócić uwagę od poważnego problemu albo znaleźć
jego – oczywiście wygodną dla większości – przyczynę. Przykład? Średniowieczna
epidemia dżumy i obarczeni winą za nią Żydzi. Ale nie o dżumę, czy Żydów mi
chodzi. Ale o sam mechanizm „ofiarowania”.
Kontynuując moje ostatnie przemyślenia
na temat ludzkiego mózgu i jego ewolucyjnie uwarunkowanych ułomności, pragnę
przytoczyć kilka „grzechów” ludzkiego mózgu sformułowanych przez Daniela
Schactera – psychologa z Uniwersytetu Harvarda. Te grzechy to błędna atrybucja,
podatność na sugestie oraz tendencyjność. Gdy tylko zobaczyłam je spisane i
usystematyzowane, stało się jasne, dlaczego ludziom da się z taką łatwością
nawijać makaron na uszy i na ich oczach kreować winowajców. Błędna atrybucja to
złe przypisanie dwóch bodźców – na przykład twarzy i związanego z nią faktów
oraz mylenie rzeczywistości z fantazją. W ten sposób można przypisać niewinną
osobę do miejsca zbrodni i uczynić ją głównym podejrzanym, który oberwie
najbardziej. Następny grzeszek, podatność na sugestie, jest chyba zrozumiały
dla wszystkich. W końcu kłamstwo powtarzane wiele razy stanie się dla nas
prawdą. Nie jest zaskoczeniem również fakt, że nasz tendencyjny umysł dopasowuje
nasze wspomnienia do naszej wiedzy, a także działa jak swoisty photoshop – może
ukryć nasze wady, wyolbrzymić czyjeś zasługi lub ukazać w złym świetle kogo aktualnie
trzeba. W ten sposób można uwierzyć, że ilość idiotów naokoło jest winą tylko i
wyłącznie systemu edukacji, że humaniści skończą źle, a biotechnolodzy dobrze,
że w PRL-u było lepiej (tfu! tfu! tfu!) , że trzeba tępić tych, czy tamtych, bo
zaraz zniszczą nam społeczeństwo.
Lubimy iść na łatwiznę i zamiast
rozwiązywać problemy, ciągle odrzucamy od siebie jakąkolwiek winę i doraźnie
szukamy przyczyny złego stanu rzeczy. Ubóstwiamy czegoś nie lubić. Bo modnie
jest nie lubić Paulo Coelho, Windows 8, 30 Seconds to Mars i hipsterów. Nie
wiadomo skąd i dlaczego. Po prostu. A jeszcze lepiej, gdy można czegoś nie lubić wspólnie. Bo wróg mego wroga jest moim przyjacielem, prawda? Doceńmy więc czasem nasze
kozły ofiarne, bo bez nich nie bylibyśmy sobą…
Szczere Kocisko
Dla mnie tego typu sprawy są dość idiotyczne - jakby coś typu kodeks moralny wersja 2.0 - musimy robić to co większość innych ludzi, bo uważamy, że wtedy jest to "lepsze". Cokolwiek by to słowo oznaczało..
OdpowiedzUsuńNiestety wielu ludzi działa w ten sposób. Czują się bezpiecznie prezentując wcześniej uznane poglądy, bo to zmniejsza ryzyko, że ktoś ich skrytykuje.
UsuńNo tak, przyznać się do tego, że się lubi Paulo Coelho to jak podpisać na siebie wyrok. A część ludzi, która śmieje się z tego pana nawet nie czytała jego książek. To dopiero śmieszne. Najlepiej żebyśmy wszyscy byli tacy sami, mieli jednakowe zdanie na każdy temat i nie wychylali się broń boże poza szereg. Modnie jest nie lubić, to fakt.
OdpowiedzUsuńTo przykry fakt. Co do Paulo Coelho, jego książki nie są wybitne, mają prosty przekaz, ale czasem pomagają poukładać parę. Kiedyś śmiano się z Whartona, teraz z Coelho
UsuńLudzie potrafią być wredni i bardzo źli, ale przyczyną takich zachowań na ogół jest właśnie zazdrość, chęć dowartościowania siebie poprzez wyżywanie się na kimś innym, gorszym. Ja ogólnie nie cierpię wybierania sobie kozła ofiarnego i zawsze wtedy staję w ich obronie. To jedna wielka głupota. Ja co chwilę słyszę, chociażby od rodziców, że jako humanista nie znajdę roboty. Mateusz też czasem się z tego śmieje, ale na żarty [tak naprawdę uważa oczywiście, że jestem jedynym humanistą, który coś robi i osiągnie sukces (PS Przedmiot, który miłujemy wydaje nam się doskonalszy niż jest w rzeczywistości)]. Jak ja słyszę o tym PRL-u, to mnie krew zalewa. Ostatnio zrobili u nas taki piknik w tych klimatach i pokazano tam, jaki to PRL niby był kolorowy. Przepraszam, a gdzie ci wszyscy ludzie, którzy zginęli w strajkach brutalnie zamordowani przez ZOMO? Co z "ścieżkami zdrowia"? No i tak na marginesie, 30 Seconds To Mars jak dla mnie odwalają ostatnio wielką chałę, także stracili w moich oczach ; ) Wiesz już, że siedzę w tego typu muzyce, także mam nadzieję, że zrozumiesz.
OdpowiedzUsuńDziękuję za wsparcie. Będę walczyć i nie mam zamiaru się poddawać. Co do głupich sytuacji, w których zżera nas stres, to możemy sobie podać rękę. Ja dostaję zawału na samą myśl, że mam zapytać kogoś, gdzie jest toaleta.
Pewnie, że nie można o tym zapomnieć. Podobnie jest z Linkin Park, którzy również obecnie spadli, jeżeli chodzi o ich ostatnie kawałki, ale nagrali wiele wspaniałych utworów, o których nie da się zapomnieć ; ) A tak poza tym to włosy Jareda i ten szał wokół nich mnie rozwala...
UsuńOjeju, najmocniej Cię przepraszam! Myślę, że to dlatego, iż masz na avatarze trupią czaszkę ; ) Poza tym mam wadę wzroku -0,5 i nie noszę okularów, także mam nadzieję, że mi wybaczysz. Jeśli chodzi o Jareda, to zgadzam się. Tak na marginesie, nie cierpię facetów z brodą. Wydają mi się brudni.
UsuńOoo tak, u swojego faceta to należy wręcz wszystko akceptować <3 Zresztą, to przychodzi samo. Co do Grohl'a to masz rację. Widzisz, nie przyszedł mi on na myśl... Nie wyobrażam go sobie bez brody. Podobnie jest z Johnnym Deep'em, który jak dla mnie z brodą wygląda o niebo lepiej ; ) Tak na marginesie, dzisiaj przyszli do mnie świadkowie Jehowy. Byłam sama w domu i oczywiście bałam się w ogóle im otworzyć albo ich przegonić. Ach, ten stres w głupich sytuacjach...
UsuńWiesz, mnie to po prostu irytuje. Mam swoją wiarę i to moja sprawa, a tu ktoś sobie bezczelnie do mojego domu przychodzi i sprowadza mnie na jakąś inną drogę. Ba, zmusza mnie do tego! Ja jakoś nie chodzę po domach i nie mówię każdemu: "Musisz być katolikiem, tylko ta religia obiecuje zbawienie". Paranoja. Nigdy im nie otwieram. Zazwyczaj siedzę po cichu albo mówię, że nie jestem zainteresowana, chociaż ci natręci potrafią sobie nawet sami drzwi do mieszkania otworzyć... Cóż, szczyt bezczelności.
UsuńJak mi o tym napisałaś, to wręcz poległam. Hmmm, mój tata też ma w tym mistrza. Ostatnim razem, kiedy to on otworzył, powiedział im, że on o tej godzinie jeszcze śpi. Oni mu na to, że mają dla niego zaproszenie, a tata odpowiedział, że on na żadne imprezy nie chodzi xD To co mamy z tym zrobić? - zapytał jeden z nich. Wrzućcie do skrzynki i żegnam panów - odparł tata. Poza tym pod nieobecność Mateusza odkryłam w sobie nowy talent - rękę do malowania tatuaży ; )
UsuńTak samo jak wielu pójdzie za tłumem wieszać na kimś/czymś psy, tak i będzie go miłować ponad wszystko - zgodnie z tłumem.
OdpowiedzUsuńHistoria pokazuje bardzo dobrze jak przypisywanie zasług i cięgów różni się od oceniającego. Takie historyczne postacie jak Che Guevara czy Piłsudski posiadają bardzo różne etykietki w zależności od narodu na nich patrzącego. Często bardzo skrajne.
Tak, masz rację. A historia jest chyba najbardziej plastycznym tworzywem w rękach tłumu. Każdy ją zmienia według upodobań ;-)
UsuńGorzej jest, gdy nagle społeczeństwo, w którym się obracamy stwierdza, że to nas "modnie" nie lubić. Głupi będą to robić. W sumie jest to pewnego rodzaju naturalna selekcja pozwalająca nam poznać się na ludziach.
OdpowiedzUsuńI mnie się to często zdarza :)
Usuńmasz racje, cos sie za tym kryje, a wiec doceniajmy :)
OdpowiedzUsuńHmmm a nie myślisz, że lepiej mieć otwarty umysł i nie zgadzać się na to?
Usuńnajgorzej to zostać takim kozłem ofiarnym...
OdpowiedzUsuńChyba wolę być kozłem, niż kozłować...
UsuńBoję się. Tych wszystkich zapatrzonych w siebie idiotów. Chcą zniszczyć inność, na wszystkich płaszczyznach, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Może nawet im się uda, kiedyś. Oby nie.
OdpowiedzUsuńBtw Alicja! Alicja wszędzie! "Alicja w Krainie Czarów" to jedna z lepszych książek, jakie czytałam.
Wydaje mi się, że ci idioci próbują to osiągnąć odkąd zeszli z drzewa. No cóż, na drzewie inność nie była pożądana. Wyjątkiem były przystosowania, dzięki którym udało nam się z niego zejść ;)
UsuńTak, Alicja jest genialna. Lewis Carroll to geniusz. Co ciekawe, jest pamiętany nie tylko jako autor, ale także matematyk i prekursor fotografii ;). Lubię też burtonowską interpretację Alicji, jest magiczna, jednak wkurza mnie to, jak wielu ludzi uważa się za fanów nie znając oryginału, w którym na dobrą sprawę chodzi o coś innego ;)
Najbardziej trafiło do mnie o humanistach. Jestem w klasie humanistycznej i gdy tylko to komus powiem, zaraz zaczyna się śmiać i prorokować mi przyszłość w McDonaldzie. Za to ja ze śmiechem patrzę na co niektórych w mat-fizie, którzy nie bardzo rozumieją ani matmę ani fizykę, ale wydaje im się że jak tylko pójdą na politechnikę to wszyscy pracodawcy będą się o nich zabijać.
OdpowiedzUsuńSiła sugestii jest teraz wykorzystywana na każdym kroku. Wczoraj oglądałam ciekawy program o neuromarketingu. Kiedyś też o tym czytałam. To co jaką sieczkę z mózgu robią nam w różnego typu sklepach czy restauracjach, to paranoja. Nawet nie chce się wierzyć jak "kręcą" ludźmi.
No tak, nawet zapach pieczywa w piekarni nie jest prawdziwy, pełni rolę wabika...
UsuńWłaśnie m.in. o tym było w programie. McDonald poprosił o badania pewną firmę aby znaleźć najlepszy zapach do restauracji, by dobrze kojarzył się klientom.
UsuńNawet jeżeli na soku pomarańczowym owoc ma zbyt ciemny odcień, ludzie go nie kupują. Podświadomie przeczuwają, że napój jest kwaśny.
Magia... W sumie jakby nie patrzeć, od zawsze istniały grupy, które manipulowały tłumami. Ciekawe jaki procent naszej kultury wynika z posłuchu dla manipulacji...
Usuńlubię Twoje przemyślenia, szczerze Kocisko. bo kipią szczerością (chciałam napisać "seksem";p). jedyne co mogę dodać od siebie... to wydaje mi się, że te grzeszki wynikają z jeszcze innych rzeczy, jak lenistwo albo brak kreatywności. ludzie nie chcą myśleć. z przyjemnością przyjmą do siebie narzucone z góry szablony. dlatego też uciekamy w różne instytucje - kościół, rząd etc etc. w razie wszelkim niepowodzeń, możemy powiedzieć: "wina Tuska!".
OdpowiedzUsuńA czym to jest innym, jak nie lenistwem? W przyjemnością przystajemy na to, co inni próbują nam wtłoczyć do mózgu, jeśli nikt nie wymaga od nas weryfikacji tych treści ;)
UsuńCieszę się, że wynurzenia mojego pokręconego umysłu znajdują amatorów ;)
Generalnie jak nam się tłucze non stop coś do głowy, to w końcu w to wierzymy, choć odsuwamy daną wizję, w ostateczności zapadnie nam w podświadomość i jesteśmy ugotowani. Łatwiej coś hejtować w grupie, nie? Nawet na maturze ustnej z polaka o tym mówiłam oO.
OdpowiedzUsuńJakby się tak zastanowić, to wszystkie moje przyjaźnie wyrosły na wspólnym hejcie O_O i żadna się nie ostała ;P
UsuńJa akurat wypowiem się odnośnie windowsa 8. dla mnie ten system to porażka. Niestety.
OdpowiedzUsuńja nie lubię/nie lubię tego co modne, tylko to co mi odpowiada ;) nie warto podążać za tym, za czym podążają inni...
A dla mnie ten system wygrywa ;D jest ładniejszy, prostszy i dużo lepiej zoptymalizowany niż sławny Android. Mam telefon z WP8 od kilku miesięcy i nie zaliczył żadnej ścinki, nie żre baterii i po najnowszej aktualizacji zyskał kilka funkcji, których wielu ludziom brakowało ;)
UsuńOj tak, ludzie z małym móżdżkiem nie lubią go samodzielnie używać, a właśnie takich opisałaś. Ja nienawidzę pojazdu na jakiekolwiek nacje i grupy ludzi, takiego bezsensownego upatrywania zła w kimś 'bo tak'.
OdpowiedzUsuńA Windows 8 jest do dupy;p
A masz coś z Windows 8 lub Windows Phone 8?
Usuń