Przyjrzyjcie się swoim demonom.
Widzicie je? Pokręcone, zgarbione, wiszące nad wami niczym bogowie śmierci z
mangi „Death Note”. Dziko uśmiechnięte, patrzą na was swoimi oszalałymi oczami.
Karmią się waszymi emocjami, rosną w siłę ilekroć spuścicie je z oka. Kiedy już
są bliskie wygranej, zaczynają podsuwać wam swoje myśli, przekształcać
wspomnienia, zmieniać osądy. Przejmują was. Opanowują was. I żeby nie było
niejasności – nie chodzi mi o Hello Kitty ani o kucyki Pony. Nie chodzi mi
nawet o Monster High (To bardzo dziwne, ale ilekroć jestem w Tesco, muszę się
przy nich zatrzymać, aby chwilę się pozachwycać… Może już mnie opętało?).
Życie jest coraz bardziej
stresujące. Nikogo nie obchodzi już własne pole, własna miedza i nic, co poza
jej granicami. Prawie każdy ma jakieś ambicje. Niestety wielu ludzi nie potrafi
ich skorygować, aby stały się bardziej realne wobec otaczającego ich świata
albo nie robi żadnych kroków w kierunku spełnienia ich. Tak, czy inaczej ludzie
coraz częściej nie wytrzymują. Jestem pewna, że nie raz zastanawialiście się,
co do cholery stało się z ludźmi. Głośno się robi ostatnio. W przeciągu
kilku tygodni obiło mi się o uszy że ktoś kogoś zasztyletował,
ktoś zabił swoją rodzinę, ktoś dodatkowo zabił i siebie. Ludzie znikają. Coraz
częstsze są ataki na dziennikarzy i polityków. Najpierw „jajcarski” atak na
prezydenta Komorowskiego, potem epizod na Woodstocku, niedawno sprawa z
oblaniem Wojewódzkiego „czymś” pod redakcją Eski Rock. Pojawiają się też mniej
głośne, czy może raczej mniej rozpromowane ataki. Pobicia lokalnych
dziennikarzy, rabunki… Ludzie dają ujście swoim bardzo dziwnym emocjom także w zupełnie
idiotycznie akceptowalny sposób – szerząc nienawiść na potęgę. Nie rozumiem,
czemu istnieje przyzwolenie na mówienie w Internecie rzeczy, których absolutnie
nie wolno mówić w świecie realnym. Dlaczego uważa się, że wirtualna przemoc, to
nie przemoc? Mam wrażenie, że na Facebooku pojawia się coraz więcej hejterskich
stron, coraz dobitniej obśmiewa się innych. To samo dotyczy sytuacji na
YouTubie.
Skąd to się wszystko bierze?
Wydaje mi się, że ludzie nie potrafią sobie poradzić ze swoimi emocjami,
kompleksami, problemami. Ale to też mentalność, przekonanie, że jeśli ma się
problem, to trzeba go ukryć, a wizyty u psychologa są dla wariatów i emosów. Co
prawda, zdaję sobie sprawę z tego, że często takie wizyty mijają się z celem,
bo rzeczony psycholog też się minął – z powołaniem, ale podejrzewam, że gdyby
więcej ludzi szukało pomocy na kozetce, jakość takich wizyt musiałaby się
poprawić. Wydaje mi się, że niechęć do psychologów jest również potęgowana
przez wszelakie pogadanki, które zwykle odbywają się w dużej grupie – przy
obecności klasy, czy nawet całego rocznika – i nikt się w takiej sytuacji nie
otworzy. Wręcz przeciwnie.
Kurczę, bądźcie silni. Bądźcie
wytrwali. Bądźcie ambitni. Bądźcie sobą. Żyjcie, dajcie żyć i szukajcie pomocy.
Tyle ode mnie.
Szczere Kocisko
Co zrobisz? W takim świecie przyszło nam żyć :/
OdpowiedzUsuńGadanie... To my tworzymy świat, w którym żyjemy i to nasza głupota, ignorancja i wzrastająca desperacja nas niszczy.
UsuńWydaje mi się, że może być jeszcze gorzej niż jest teraz... Ale no właśnie, wątpię żebyśmy mogli cokolwiek zrobić... Świat coraz bardziej schodzi na psy(choć ja tam psy lubię... xd). Smutne to, że ludzie niszczą siebie nawzajem, choć może tak ma być ? Nie wiadomo.
OdpowiedzUsuńTak, właśnie tak ma być. To się nazywa konkurencja wewnątrzgatunkowa. Ale nie do końca mi chodzi o świat, raczej o to, co stres z nas robi
UsuńA mnie się wydaje, że tak było zawsze, tylko mieliśmy do tej wiedzy mniejszy dostęp. Teraz media trąbią o wszystkich przypadkach zwyrodnialstwa, a to było zawsze. Mniej się o tym jedynie słyszało. A jak myślicie, że kiedyś było lepiej, to poczytajcie, co się działo za komuny. Nie będę gloryfikować dzisiejszych czasów, bo nie wszystko mi się również podoba, ale popadamy w przesadę z innej strony. Tak nam źle, strasznie, niemiło.
OdpowiedzUsuńWidzę, że o tej samej porze, w tym samym tonie napisałyśmy komentarz. Szok i niedowierzanie. ;)
UsuńDziewczyny, nie do końca o to mi chodzi. Moim zdaniem te czasy są wyjątkowe. W porównaniu z przeszłością ludzie są mniej zaćpani, rozwiąźli, brutalni, bardziej ambitni.
UsuńTo, o czym pisałam dotyczyło raczej ostatnich miesięcy, nie dekad. Wydaje mi się, że to żniwo stresu. I zaczęło to dotykać mojego otoczenia. Bo to jego dotyczyły przytoczone przeze mnie zdarzenia. Z wyjątkiem tych z Komorowskim, czy Wojewódzkim.
To, że się o tych wszystkich strasznych rzeczach słychać, może pokazywać ludziom taką drogę.
Właśnie oglądam dokument o młodych psychopatach i widać, że takie skłonności są powiązane ze stresem, niską samooceną i skłonnościami samobójczymi. Dziś życie jest tak głupio stresujące. Trzeba się martwić rzeczami, które w naturalnym środowisku nie istnieją. To musi mieć jakiejś ujście.
Nie jestem w stanie się z tym zgodzić. Wiecznie był stres... a to przez wojnę, a to przez różne systemy polityczne. Zawsze coś się działo i ludzie zawsze byli brutalni. Jak tylko wyzdrowieję, napiszę kolokwium i kilka jeszcze mniejszych celów sobie poczynię, to przejdę się do biblioteki ukochanej, poszperam i przedstawię Ci życie codzienne ludzi z różnych okresów świata.
UsuńTeraz czytam "Historia życia prywatnego : od renesansu do oświecenia" i natrafiam na różne ciekawostki o tym, jak ludzie żyli, o strukturach społecznych.
Człowiek od zawsze ma pierwiastek zła i od zawsze czyni zło, bez względu na okres w jakim się znajduje.
Istnieją ludzie, którzy nie biorą na serio tej paplaniny medialnej. Idą, robią swoje i nie myślą o zabijaniu się nawzajem. Znam wielu wspaniałych ludzi, którzy mają ambicję, a nie są tacy co to by po trupach do celu chcieli dochodzić. ;)
W czym masz niby ten stres ? Bo nie wiesz czy pracę będziesz miała ? W starożytności też tak było. W średniowieczu to już w ogóle. Zawsze znajdowali się jacyś "odmieńcy". Możesz to np. zobaczyć w książce Jana Kracika pt. "Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie".
O ludziach "psychicznych" nie mówiło się wcześniej za dużo. Ich zabijano, odpychano, rzadko opisywano (bo czasu było szkoda na to, pióra, atramentu..). Często też tuszowano, jeżeli chodziło np. o sprawy kościelne, o herezje.
Każde czasy, to czasy wyjątkowe, w każdej coś dominuje, ale ciężko mi powiedzieć, żeby teraz dominował stres. Teraz dominuje technologia. Stres jest odpowiednikiem każdej epoki.
To patrząc od strony antropologicznej, historycznej.
Od strony biologicznej mogę jedynie powiedzieć, że ludzie stają się coraz słabszym gatunkiem, mniej odpornym na różne dolegliwości, choroby.. Również presję, tak. Ale to jest wynik tego, czego sam człowiek dokonał do tej pory. Ludzkość jest samodestruktywna. Brakuje im wiary w *kogoś/*coś, bo nauka sprawia, że człowiekowi ciężko jest zrozumieć..
Napisałam bardzo długi i pokrętny komentarz, ale mój cudowny Internet się zbuntował... Powiem tyle - nie co do wszystkiego się zgadzam, ale cóż, z Twoją wiedzą wykłócać się mi nie dane ;P
UsuńPowiem Ci, że co do Internetu, to Cię rozumiem w 100%. -.- Zastanawiam się czy sobie bezprzewodówki jakiejś nie kupić, jak tak dalej pójdzie, bo nawet materiałów nie mogę ściągnąć od wykładowców, a co już dopiero o pożyczaniu filmów, oglądaniu seriali i takie tam. Dodatkowo - wszystkim mmo rpg musiałam powiedzieć "bye bye". To rozstanie było bolesne. :c
UsuńRozumiem Cię i cenię, że masz swoje zdanie. :) Po prostu chciałam Ci pokazać, że nie ma co nadmiernie się przejmować tym, jakie są czasy. Stanąć przed tym wszystkim, uśmiechnąć się i powiedzieć "ja się nie dam" i lecieć dalej. Wiem, nie da się tego zrobić ot tak, ale chociaż próbować. Przejmowanie się wszystkim naokoło nie ma sensu, bo to wszystko dookoła nie przejmuje się daną osobą. (Tak późno to zrozumiałam :c)
No i weź Ty mnie nie rozśmieszaj, Kocisko. Haha ^^ Ja i moja wiedza. Kobieto, ja alfą i omegą nie jestem, też się mylę. Takie są moje poglądy, takie mam przeczucia, staram się nie myśleć nadmiernie o nieznanej mi większości, a w końcu postawić na siebie.
Ciężko też mi nazwać powyższą rozmowę wykłócaniem. :p Zaczęłaś temat, więc go podjęłam. Przepraszam tylko, że takich rozmiarów moje komentarze są... Ostatnio nie panuję nad długością wypowiedzi. ; _ ;
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJa się tym wszystkim nie przejmuję, tylko po prostu dziwi mnie to, że moich znajomych dotykają różne rzeczy... Dziwne rzeczy...
UsuńTy masz dużo większą wiedzę ode mnie w tej dziedzinie, bo to Twoja dziedzina i znasz się na tym, a ja nie chcę brzmieć jak przemądrzała smarkula, co mi się czasami na tym blogu zdarza ;P
Mnie raczej się wydaje, że to nie kwestia zmiany ludzkości, bo właściwie ona się nie zmienia. To kwestia tego, że media promują takie nowinki, bo widzą, że ludzie chcą o tym czytać. (To znaczy ludziom się wydaje, że chcą czytać i słuchać tragicznych wiadomości - ja bez 1,5 miesiąca telewizji, gazet codziennych odżyłam, moje samopoczucie wzrosło i żyje się lepiej, milej. Nie jestem dołowana przez to, że tyle i tyle osób zginęło w bijatyce, kogoś porwał huragan, a pana X z miejscowości Y zatrzymano pod zarzutem zabicia własnej matki, bo mu na piwo nie dała pieniędzy).
OdpowiedzUsuńDlaczego napisałam, że ludzie się nie zmieniają? Niby ewolucjonizm, niby wszystko ku postępowi technologicznemu, a tak na prawdę nasze myśli codzienne sprowadzają się też do takich, co i 50tysięcy lat temu neandertalczycy mieli. ;)
Człowiek pierwiastek zła w sobie ma zarania dziejów. W niektórych uaktywnia się bardziej, w niektórych mniej, na to nic nie poradzisz, ale tak zawsze było. Historia, ta szkolna rzecz jasna, nie przedstawia wszystkich faktów .. o ile w ogóle podaje jakieś fakty, bo im głębiej wchodzę w książki historyczne, to widzę ile przekłamań w swoich podręcznikach miałam. Zawsze było krwawo, zawsze był ktoś, kto miał zawyżone ambicje. Tylko inaczej się to odgrywało wcześniej, niż teraz.
A co do psychologów.. Coraz mniej dobrych psychologów na rynku, takich z powołania. Prawdziwych lekarzy "dusz" jest naprawdę niewielu. To w sumie smutne, ale cóż. Widać darwinizm ma się dalej dobrze i nie zamierza się wykruszać.
Żebyś nie myślała tylko, że jestem ograniczona i że niewiele widzę. Widzę dużo złego, które się dzieje. Same ostatnie miesiące, które spędziłam w mojej rodzinnej mieścinie pokazały mi, ile zła się czai, jacy ludzie koło mnie mieszkają. Nie spodziewałam się, że w tak małej miejscowości takie rzeczy się będą działy.. (To o tym panu X z miejscowości Y - streszczenie tego, co miało miejsce kilka miesięcy temu u mnie). Jednak potrafię złapać dystans do tego i mimo wszystko, nadal wierzę w ludzi, bo wiem, że to norma, że tacy ludzie już są.
Nie dajmy się ogarnąć mediom. Tak bardzo chcą nam wyprać mózg. :)
Faktycznie, chyba czytasz w moich myślach.
UsuńZresztą było takie powiedzenie: Wyłączyłem radio, nie oglądam telewizji i nic się nie zmieniło".
Tak naprawdę media karmią się właśnie tego typu historiami, a okrucieństwo zawsze i wszędzie zbiera żniwo. Gdybym jednak miała się dołować każdym doniesieniem o źle, które się dzieje, zwariowałabym.
Na uspokojenie myśli polecam http://www.youtube.com/watch?v=jndjluWJSLw.
Wyjątkowo spodobał mi się tytuł tego posta. :D Osobiście uważam, że może to po części wina wszechobecnych mediów, psychika ludzka też się wkońcu zmienia na przestrzeni wieków. Wielu ludzi nie wytrzymuję w dzisiejszym świecie. Ludzie boją się szukać pomocy u psychologów właśnie przez ten stereotyp, że jak idziemy do psychologów to zaraz jesteśmy wariatami. Często człowiek zamyka się w sobie, nie chce od nikogo pomocy, może to też przez ten wizerunek ,,człowieka idealnego", radzącego sobie ze wszystkim samemu, silnie kreowany przez media. Prawda jest taka, że choćbyśmy nie wiem jak chcieli, ze wszystkim sobie sami nie poradzimy i czasem naprawdę potrzebujemy zwyczajnej rozmowy. Jeżeli tego nie ma, może właśnie dojść do takich wybuchów agresji.
OdpowiedzUsuńTak, dzisiejszy świat jest pełen wyzwań z tyłka wziętych, którym ludzie nie umieją podołać.
UsuńJest w mojej szkole taka dziewczyna, która się przed nikim nie może otworzyć. Jej wizerunek ma zwracać uwagę i zniechęcać ludzi do kontaktów z nią. Kilkakrotnie próbowałam do niej dotrzeć, zwyczajnie pogadać. Na próżno. Ostatnio zaginęła, nikt nie wiedział co się stało, po kilku dniach wróciła do domu i do szkoły, ale nikt nie wie, co się z nią działo przez ten czas. Takich ludzi jest pełno i nikt nie wie co im siedzi w głowach...
Ale dobijająco u Ciebie... Uszy do góry, bo zaraz cała blogosfera zatonie w melancholii. C:
OdpowiedzUsuńCzemu dobijająco? Przecież mówię, że macie być silni i wytrwali ;)
UsuńNie chodzą do psychologów? Wręcz odwrotnie! Co kogoś spotykam, to próbuje polecić mi swojego psychologa, ,,bo pani doktor pomaga mi stanąć na nogi, mówię ci, też by ci pomogła". Nasza świadomość co jest depresją i że możemy się z tego leczyć jest wręcz większa niż jeszcze kilka lat temu. czasami aż przesadzona, nastolatka ma doła i zaraz leci za pieniądze rodziców oczywiście do psychologa. Za czasów naszych dziadków takie choroby leczyło się ciężką pracą, my wydajemy forsę...Psychologowie mają używane.
OdpowiedzUsuńW życiu bym nie poszła do kogoś takiego. Widzę jaki jest teraz poziom studiów. Jak ktoś ma szmal to może sobie dyplom kupić nie kiwnąwszy palcem. Widzę oczami wyobraźni jak pani psycholog wieczorem, przy kolacji skarży się mężowi jaka beznadziejna jest ta klientka z popołudnia.
Jeżeli masz jakiś problem nie idź na łatwiznę tylko go kurcze rozwiąż. Możesz pisać. tak wylewać swoje emocje. Bardzo polecam, to sprawdzony osobiście sposób. Jak już nie możesz rozwiązać radź się znajomych, kumpli, tych co doradzą ci szczerze i za darmo. Jest tylu ludzi na świecie, dookoła, dlaczego mają nam pomagać za forsę? Wiadomo, że wtedy nie pomogą dobrze. I tak nikt im nie udowodni że popełnili błąd.
Tak z innej beczki- każdy myślący człowiek jest trochę, malutką częścią nienormalny (chyba że ma szczęście posiadać naprawdę silny i optymistyczny charakter- tacy tez bywają i szczerze im zazdroszczę). Bo na naszym świecie nie sposób być normalnym, norma to wręcz coś złego! Normą w gimbazie jest np. rzucanie papierkami w nauczyciela. Wyłamywanie się z tej normy to powód do chwały!
Jestem za nienormalnymi.
I znam wielu ludzi którzy świata nie widzą poza swoim poletkiem, swoja kapustą i kombajnem...Mieszkanie, przebywanie na wsi naprawdę leczy. Zamiast do psychologa pojedźcie na wakacje na wieś, na pewno pomoże lepiej. Spokój i porządek natury...
Hmm fajne słowa wobec kogoś, kto interesuje się psychologią i zamierza związać z tą dziedziną przyszłość w jakiś sposób...
UsuńPowiem tak: często do psychologa chodzą ci, którym to nie jest potrzebne. Osoby, którym prawdziwa terapia - nie wyciąganie brudów z dzieciństwa - jest potrzebna często pomocy nie otrzymują. Zadaniem psychologa nie jest pocieszać, radzić, czy motywować. Zadaniem psychologa jest wskazywać na błędne mechanizmy i pokazywać możliwości.
Z innej beczki - myślisz, że pisałam w swoim imieniu? ;D Taki odbieram wydźwięk tego komentarza.
Kiedyś zaliczyłam ze dwie, trzy wizyty u pani psycholog i to zraziło mnie zupełnie do ludzi tego zawodu. Ona najwyraźniej oczekiwała, że z chęcią zacznę rozprawiać o swoich problemach całkowicie obcej babie. Tłumy walą drzwiami i oknami na psychologię i uczelnie produkują później takich "specjalistów". Prawdziwie zaangażowani psycholodzy są chyba tylko w filmach.
OdpowiedzUsuńCzłowiek to jest jednak czasem gorszy od zwierzęcia. Zwierzę rzadko zabija bez powodu.
Media muszą się czymś zajmować, dlatego ciągle trąbią o morderstwach, oszustwach, kradzieżach... Zło było zawsze, tylko może mniej to do nas docierało.
A dlaczego żywimy do siebie tyle nienawiści? Nie wiem, ale na pewno hasło peace&love raczej nie ma większych szans na wejście w życie.
Proszę, poczytaj sobie charaktery i zobacz jakie powinno być prawdziwe podejście psychologa - nie wydmuszki, która się nawet na pedagoga szkolnego się nie nadaje...
UsuńLudzie mają problemy i to jest pewne - może jest to po prostu spowodowane obecnym trybem życia i faktem, że niektórzy tego nie wytrzymują?
OdpowiedzUsuńDokładnie. O to mi chodziło ;)
UsuńMnie demony nie ściągną do poziomu przeciętnego nastolatka. Ale to ''przekształcanie wspomnień'' dobrze znam...
OdpowiedzUsuńCieszę się, że podobają Ci się moje teksty!
OdpowiedzUsuńCo do postu - myślę, że jest tak, bo - pomimo netykiety - ludzie i tak czują się bezkarni, a ubliżanie innym poprzez masowy środek i ogrom "lajków", tylko ich utwierdza, że są swego rodzaju Mesjaszami pseduo-prawdziwych wartości, a bezmyślni ludzie popierają coś, choćby dla żartu, a potem dopiero wychodzą prawdziwe czarne pręgi na ich osobowościach i się rozrastają. Przykre.
Nie no, ja poruszyłam kwestę "czemu". Zaradzenie takiemu zjawisku, to inna bajka, ponieważ granica poniżania a zwykłego nieprzejmowania się, tak jak napisałaś, jest delikatna, a poprzez pryzmat świata obecnego - "linia" jest na tyle płynna, że czasem zorientowanie się, co się dzieje, zajmuje naprawdę swoistej ilości czasu. Co gorsza, usunięcie skutków jest ciężkie, często niemożliwe, bo przeważnie dotyczy to sporej grupy osób, do których, pojedynczo, ciężko dotrzeć, a co dopiero coś wskórać. Ten problem jest bardzo istotny i myślę, że trzeba by było go wygaszać z paru frontów, a nie eliminować (zbyt gwałtowny proces skutkowałby również unicestwianiem problemo-twórczych jednostek, co jest niedopuszczalne, bo przecież zła złem nie powinno się wypierać, a dwa - nikt niema prawa odbierać życia innej osobie, nawet pod pozorem, że "chce się dobrze").
UsuńDemonów nie można się bać. Z nimi trzeba się zaprzyjaźnić!
OdpowiedzUsuńA racja :) i czasem po przyjacielsku podtopić, jak prawdziwy psychopata xD
Usuń