20 komentarzy:

  1. Mam podobnie, uparcie trzymam się swojego zdania. Jeśli masz rację nie jest źle, że próbujesz trzymać się tego. Do ambicjologa sama z chęcią też wybrałabym się, jak znajdziesz, to daj namiary :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem tak bardzo zafascynowana Twoimi notkami, że najczęściej po przeczytaniu, wolę nawet nie komentować, bo obawiam się, że nie zabrzmi to zrozumiale. Ale chyba warto się ujawnić :)
    Trudno czasem zdecydować czy dana nam cecha jest wadą czy zaletą, jednak należy pamiętać, że pomiędzy czernią i bielą mamy wiele odcieni szarości.
    Zdałam sobie sprawę, że szukam siebie dopiero niedawno, chociaż robiłam to całe życie. I pewnie tak zostanie, może na starość uda mi się usiąść i zrozumieć kim jestem. Na razie popełniam błędy, staram się ich nie popełniać, doskonalić, podnosić po licznych upadkach.
    Myślę, że talent, którego się nie doskonali i, w który nie wkłada się ciężkiej pracy, nie przyniesie nam żadnych efektów w życiu.
    xwelcome-to-my-circusx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cieszę się, że postanowiłaś się wypowiedzieć ;)
      Chyba każda cecha może być zaletą i wadą jednocześnie, to dlatego nie ma człowieka bez wad. Jestem ciekawa, czy kiedyś będę w stanie powiedzieć, kim jestem... I, że odkryję i wykorzystam swój talent :)

      Usuń
  3. Myślę, że ta niezłomność to bardziej zaleta, niż wada. Sam talent nie wystarczy, potrzeba też właśnie takiej niezłomności. Strasznie Ci zazdroszczą, bo choć do pewnego czasu też taka byłam, teraz już jakoś odpuszczam i zdarza mi się, np. że wiem, że ktoś myśli zje, ale ja zwyczajnie machnę na to ręką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) niestety ta cecha tak często psuje mi krew...

      Usuń
  4. Dużo wątpisz, to bardzo dobrze. Podobno tylko całkowici głupcy nie wątpią, zwątpienie jest oznaką mądrości. : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Często mam ten sam problem - nie potrafię zrezygnować, nawet kiedy czasami nie warto walczyć/kłócić się. Chociaż w ostatnim czasie nauczyłam się ignorować przynajmniej ludzi, którzy nie mają racji i nie potrafią zrozumieć... Ale jeśli chodzi o moje marzenia to chyba nigdy nie będę w stanie odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto walczyć o swoje. Naprawdę się to opłaca. Nawet jeśli, nie wszystkim się to podoba.
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie chodzi o walkę. Po prostu o pracę nad sobą i nad życiem

      Usuń
  7. Rozwalił mnie powyższy komentarz...Mam nadzieję że Szczera wybaczy mi chwile szczerości. Otóż jeżeli walczysz o swoje do upadłego, mimo że spora część świata woła stój! prawdopodobnie jesteś egoistą i tym dążeniem do swojego niszczysz marzenia kogoś innego. Dajmy na chwile spokój tym nowoczesnym bożkom- bądź sobą, zajmij się sobą- i pomyślmy o innych.
    Niezłomność nie połączona z rozumem może przynieść niesamowite szkody. Ale jeżeli jesteś niezłomna, to... pewnie masz to po przodkach. Zgłębiając dzieje Polaków widać, że nasi antenaci mieli niezwykle stalową wolę, obojętnie w jakich czasach żyli. Walczyli do końca i o jeden dzień dłużej.
    Talent? To przekleństwo. Wątpię czy go mam, ale wielu ludzi przekonuje mnie, że istotnie tak jest. Jaki ty masz talent, wołają, nie możesz go zmarnować! Czemu nie poszłaś na ASP, masz taki talent! Na pewno będziesz sławna, masz taki talent! I tak dzień w dzień, w internecie, w szkole i w domu. Zmuszają mnie jakoby do ciągłego wysiłku, ciągłego tłumaczenia się że wcale nie rysuje tak ładnie by zaraz iść do ASP. A może chciałabym zająć się czymś innym, może sportem? Nie mogę, zaraz mnie zakrzyczą, dlaczego ja, taka artystka, chcę latać za piłką kiedy wcale się do tego nie nadaję. Naprawdę, już lepiej być niezłomną, ale nieutalentowaną, niż żeby coś przychodziło ci bez żadnego wysiłku. O tobie mówią na pewno że jesteś ,,porządna firma" a ja- no cóż. ,,Artystka - wariatka"

    Czasami mam ochotę dać ogłoszenie do gazety:,, dwa niepotrzebne talenty na dwie potrzebne umiejętności zamienię"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mam dodać. Masz rację. Z tym talentem szczególnie...

      Usuń
  8. Taka walka to nie dla mnie. Lepiej siedzieć cicho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Głupio siedzieć cicho. Nie lubię tego, to pogrąża w uczuciu beznadziejności i bezwartościowości...

      Usuń
  9. nienawidze uczucia rezygnacji... staram sie nigdy go do siebie nie dopuscic, walcze o swoje i cenie te ceche u innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walka o swoje, a niezłomność to co innego. Dla mnie niezłomność to silna wola i okazjonalne wystawianie drugiego policzka, a więc nie walka. Jak już to z samym sobą. Jeśli przychodzi mi walczyć z kimś, to knock-out pojawia się niespodziewanie szybko ;P

      Usuń
  10. Też kiedyś tak myślałam. Ale doszłam do wniosku, że korzystając z niego racjonalnie i w pełni rozsądnie można uzyskać (prawie) same korzyści :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam tę potrzebę zbawiania świata. Wiarę, że ja zrobię to lepiej, że ja podołam, że jak nie ja, to kto? Ojciec mi od dzieciństwa wmawiał, że zawsze potrzebny jest leader, ktoś kto to wszystko będzie trzymał na swoich barkach i prowadził do końca. I ja wedle tej nauki się angażuję. A jak już się w coś wciągnę, to nie będzie odwrotu. Niezłomnością tego nigdy nie nazwałam, ale nie nazwałam tego też w żaden inny sposób. Myślę jednak, że ta niezłomność to tylko środek i to rozum powinien zawsze decydować. Kiedy warto podjąć ryzyko? Kiedy to ma sens? Bo rezygnacja to najgorsze uczucie przy takim temperamencie.

    OdpowiedzUsuń