16 komentarzy:

  1. Ostatnio wszystko zostawiałam wszystko właśnie na ,,ostatnią chwilę" czego konsekwencję mnie dopadły. Dużo lepiej i spokojniej się czuję jak mam coś zrobione przed terminem :)
    Robienie czegoś pod presją innych na dłuższą metę nie podziała nigdy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, tym bardziej dziwię się, że tak duża część ludzi w moim otoczeniu godzi się lub nawet lubi taką presję...

      Usuń
  2. Kocisko, mi się wydaje, że ludzie należą do machiny "wszyscy mi coś każą" bo idą na łatwiznę. Nie tak łatwo robić coś z własnego powodu, dla siebie i nie ulec presji jaka jest na każdego z nas wywierana na każdym kroku. Czy nie łatwiej jest dobrowolnie zostać marionetką w rękach innych? Ktoś powie jak odnieść sukces i tak ta osoba zrobi. Dla szczęśliwszego życia nawet pogodzi się z aktualnym stanem rzeczy!
    Po latach stwierdzam, że jednak rysowanie w podstawówce obrazków samemu, a nie podsuwanie ich mamie przynosi korzyści... 10 lat później. :)
    Jednak sama też ulegam presji, bo nie mam wystarczająco dużo czasu na dobrowolne zdecydowanie się na zabranie się za to co trzeba. :<
    ps genialny post! x.x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bycie marionetką jest prostsze. Jak to powiedział Pan Żółw "Szkoła to taka nasza dobra kobyłka, możemy ją pogłaskać, wiemy, że nas nie pogryzie..."
      Hahaha też w podstawówce wszystko rysowałam sama i nie dawałam rodzicom do robienia moich zadań domowych, jak inne dzieciaki ;D

      Usuń
  3. Mi właściwie trudno określić jakim typem jestem. Na pewno bardzo samodzielnym... i co tu dużo gadać, samowolnym. Jak chcę to się uczę, jak nie chcę to mnie nikt i nic do tego nie zmusi. Ogólnie przyzwyczaiłam się robić wszystko dla siebie, ponieważ ze strony otoczenia mogłam liczyć tylko na krytykę (choćby żartobliwą, ale zawsze krytykę) z kolei za pochwałę miałam uważać brak nagany... Przy takim sposobie wychowania odzwyczaiłam się od jakichkolwiek pochwał czy nagród i właściwie nie wierzę że kiedykolwiek ktoś mnie wyróżni i będę odczuwać satysfakcję z tego faktu. Więc pracuję, uczę się tylko dla siebie, żebym sama czuła się dobrze, żebym dostała się na studia i może wreszcie osiągnęła jakiś choćby najmniejszy sukces...
    Ty z tego co widzę już co trzeba osiągnęłaś :) Fajnie masz, jak minie parę lat jak nic postaram się iść w twoje ślady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, takich słów się nie spodziewałam ;D
      Dla mnie pochwały są bardzo ważne i co to dużo mówić, staram się słyszeć je dość często. Do pracy nie musi mnie nikt zmuszać, ani motywować, jestem samodzielna, ale lubię, jak ktoś to widzi.
      Z kolei na krytykę jestem trochę mało odporna i wiem, że to niezbyt dobrze, ale jak na razie wychodzę na tym dobrze ;P

      Usuń
  4. paradoksik? no właśnie dokładnie tak jest :D jeśli kogoś zamkniesz pod kloszem, to on 2x będzie chciał uciec niż normalnie.. ja też nie lubię być zmuszana, motywację znajduję w swoim wnętrzu ;) wolę czuć, że robię coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu nie chodzi o uciekanie. Paradoksalne wydaje mi się to, że ludzie zamykają się pod kloszem sądząc, że bez niego nie dadzą rady oraz to, że gdy wszyscy myślą, że mam zapierdziel i pozwalają mi odpuszczać, nagle wszystko mi wychodzi, choć absolutnie nie musi ;P

      Usuń
  5. Świetnie cię w tym rozumiem - kiedy czuję presje i wiele ludzi KAŻE mi coś robić od razu mi się odechciewa... Oczywiście są sytuacje, kiedy jakoś to przeżyję, ale z drugiej wolę pracować na własną rękę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niestety u mnie w szkole jest "obóz" nauczycieli, którzy uwielbiają kazać i cisnąć, bo sądzą, że inaczej nikt się niczego nie nauczy i często z pobłażaniem patrzy się na belfrów, którzy chcą po prostu zainteresować, a resztę zostawiają uczniom... Nie muszę wspominać, że wolę tych drugich ;D

      Usuń
  6. Urlop olimpijski? To Ci dobrze :D Z tego, co pamiętam, w LO miałam kilka osób, które przygotowywały się to olimpiady i chciały mieć właśnie kilka dni wolnego, żeby bardziej się przygotować. Moja wychowawczyni walczyła z nimi sporo, żeby im tylko utrudnić tę sprawę i wiem, że bardzo się czepiała ;x Tak jakby chcieli sobie po prostu nie przyjść do szkoły, bo mają taki kaprys...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas uwielbiają olimpijczyków, bo w tym roku nas dużo, a dużo olimpijczyków = wysokie miejsce w rankingu szkół ;P więc oprócz urlopu mam też kartkę oznajmiającą, że jestem chroniona, ale i tak z niej nie korzystam haha

      Usuń
  7. Uważam, że takie podejście powinno się stosować na wszystkie płaszczyzny swojego życia, bo to po prostu zdrowe.
    Daj znać, jak idzie przebieg olimpiady :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę ;)
      Oczywiście ;) dokładnie za tydzień mam obronę pracy, już nie mogę się doczekać ;P

      Usuń
  8. Też nie umiem robić czegokolwiek pod presją. Kończy się to tylko licznymi kłótniami, płaczem i ogólnym emocjonalnym dołkiem. Cóż, najważniejsze to chyba właśnie robienie wszystkiego dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugiej strony czasami tak mam, że tak wybitnie nie chce mi się czegoś zrobić, że sama się pakuję w emocjonalny dołek, płaczę, a po chwili zaciskam zęby, wycieram oczy i działam na 200%

      Usuń