21 komentarzy:

  1. Ciekawy tekst i chętnie będę polemizować... Ale słowo "ktokolwiek wieży" błagam, popraw, moja dusza humanistyczna skręca się w boleściach...
    Nie znam chyba żadnej osoby, która naprawdę chce byc dorosła. Serio. W większosci chcą po prostu móc spokojnie chlać. O żadnych obowiazkach czy odpowiedzialnościach nawet nie chcą słyszeć. Osiemnastka to dla mnie tylko głupia formalność, dorosłym się stajesz wtedy, gdy pierwszy raz ci życie dokopie... Niektórzy nigdy... Cóż.
    Ale co do polityki zupełnie się nie zgodzę. Nasze społeczeństwo jest teraz w tragicznej fazie otępienia. Nikt nie wie na kogo głosować. Nikt nie wie, kogo popierać. Wszyscy zgodnym chórem powtarzają, że jest źle polityka to bagno a wszyscy politycy to oszuści. Przy takim nastawieniu tych "dorosłych" te państwo nie ma szans na istnienie. Więc może właśnie czas, aby to "dzieci" okazały się tymi mądzrejszymi i spróbowały coś zrobić? Mieć własne poglądy, a nie tylko lecieć za kasą? na początku będą bardzo radykalne, czasami pobładzą, ale chociaż sie RUSZĄ i pomyślą o swoim państwie, jeżeli ich rodzice nie umieją tego zrobić.
    Cóż, to moje zdanie, jako dziecka politycznego...
    Czołem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poprawiłam ;P na tydzień przed obroną pracy mój mózg odmawia posłuszeństwa...
      No tak, w rzeczywistości nie chcą być dorośli, ale zasłaniają się dowodem, chodzą na te osiemnastki, wydają kupę siana na imprezy w jakichś śmiesznych, wiejskich salkach lub drogich klubach. Jak dla mnie, to nie ma sensu...
      Ale te "dzieci" są często odbiciem poglądów swoich rodziców, łatwo je zmanipulować i wierzą w pozory. I chodzą opowiadając o tym, jak cudowny jest komunizm albo nacjonalizm. Najśmieszniejsze stanowisko takich domorosłych "polityków" zasłyszane przeze mnie to było "chcemy socjalizmu, bo kapitalizm to też socjalizm"... Nie chcę żeby tacy ludzie brali się za cokolwiek, wybacz...

      Usuń
  2. Ja mam u siebie w szkole pełną gamę młodocianych polityków. Na nieszczęście tak konserwatywnych, że aż boli. Manifestacje, prawica bogiem, patriotyzm nade wszystko. Ludzie wszechstronnie wykształceni, ale przy nich nawet pokolenie moich rodziców to rebelia. Pocieszam się, to tylko tak u mnie, że to tylko ja, że nigdzie indziej.
    Dzieciaki są gotowe ginąć za ojczyznę (albo gorzej - zabijać w jej imię), bo tak ich szkoła chowa. Mamy lekturki o świętych "bohaterach narodowych", którzy ginęli, ale przecież "ginęli pięknie". Zamiast młodych uczyć, że patriotyzm (i dorosłość) to dbanie o siebie, środowisko, zarabianie i odpowiedzialność, pokazuje się im, że trzeba walczyć z kłami na wierzchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to niestety nie tylko tak u Ciebie ;P
      Po pierwsze szkoła, a po drugie np. środowisko kibicowskie (czy raczej kibolowskie), które jakoś dziwnie łączy miłość do klubu z miłością do państwa i nienawiścią do jakiejkolwiek odmienności...

      Usuń
    2. Ale może to tych "krzykaczy" najbardziej słychać. Rozsądne głosy też bywają, ale zwykle ujawniają się po kilku godzinach rozmowy, na osobności, kiedy nikt inny nie słyszy. I bardziej niż coś zmienić chcą wyjechać.
      Ja środowisko kibicowskie przetrwałam. Moi aktualni koledzy są raczej z tego inteligenckiego. Poglądy te same, sposób formułowania inny.

      Usuń
    3. No tak, ale szkoda, że tylko krzykacze są obdarzeni charyzmą, której im nie można odmawiać.
      No w mojej szkole też nie ma kibolstwa, ale widzę, co się dzieje w mieście...

      Usuń
    4. No tak, bo patriotyzm jest w naszych czasach niemodny. Powiem szczerze, że bardziej cenię skrajnych prawicowców, niż lewicowych mega rebel buntowników, którzy mają wyjebane na wszystko i zależy im tylko na zalegalizowaniu maryśki. Nie zgadzam się z wieloma rzeczami, których kurczowo trzyma się prawica, ale oni przynajmniej bronią jakichś wartości, a wreszcie mają własne zdanie, w przeciwieństwie do większości, której jest wszystko jedno.
      Bóg, honor ojczyzna, tak, cały czas trzymam się tego hasła, chociaż być może trąci myszką. Rzecz w tym, żeby zanim się da zabić za ojczyznę, coś dla tej ojczyzny zrobić. Bo jest patriotyzm tzw. ścienny, a jest praktyczny. Niestety ani tego drugiego próżno szukać wśród tak polityków, jak i młodych ludzi.

      Usuń
    5. Mam problem, nie lubię ani jednych, ani drugich. Nie wiem ile w tym, co mówią, robią etc. jest poglądów, a ile gęby...
      "Rzecz w tym, żeby zanim się da zabić za ojczyznę, coś dla tej ojczyzny zrobić" to zdanie bardzo mi się podoba!

      Usuń
    6. Z taką skrajną lewicą rzadko się spotykam, ale o ile "mają wyjebane", to mało szkodzą.
      Myślę, że to nie kwestia mody czy "niemody" patriotyzmu, ale pokazania, co on w dzisiejszych czasach znaczy. Nie marsze, nie obrzucanie obcych, nie wyświęcanie narodu polskiego nad niebiosa.

      Usuń
    7. No właśnie chodzi o to, aby znaleźć jakiś złoty środek w swoim działaniu :)
      Ale szczerze mówiąc bardziej, niż skrajnych poglądów nie cierpię ignorancji.
      Kocisko, przy sprzyjających wiatrach zobaczymy się w Warszawie!

      Usuń
    8. Za parę dni się okaże, ale byłoby bardzo miło ;)

      Usuń
  3. ja też z zasady nie mieszam się do polityki, bo nic złego by z tego nie wyszło.
    osiemnastka to tylko liczba, ludzie przeceniają jej wartość. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dobrego ;P
      Generalnie ludzie przeceniają wartość liczb...

      Usuń
  4. Nie mieszam się do polityki... W sumie uważam, że każdy powinien wiedzieć co się w świecie, a przynajmniej w naszym kraju, dzieje. Irytują mnie ludzie, którzy mówią: Mnie polityka ni interesuje. Równie dobrze mogliby powiedzieć: Chuj mnie obchodzi własny kraj, mam w dupie ojczyznę. Raczej każdy powinien mieć wg mnie swoje poglądy, albo chociaż zaczątki poglądów. Liceum to na to najwyższy czas.
    Zgadzam się, osiemnastka to granica umowna, o niczym nie świadczy, po skończeniu jej nie stajemy się nagle hiper dojrzali i samodzielni, kisiel w głowie nie zamienia się w mózg et cetera. Ale nie rozumiem właściwie tego strasznego pojazdu na picie alkoholu. Tak się młodzież bawiła od wieków (nie oszukujmy się, nasi rodzice wcale grzecznie nie siedzieli w domciu nad książkami, to taki mit), jedni z głową, drudzy nie. Jasne, nie pochwalam upijania się i zwracania procentów w tempie błyskawicznym, ale nie róbmy z siebie cnotek i świętych. Osiemnastki właśnie od tego są, żeby (w teorii) zacząć próbować alkoholu. Myślę, że problem nie tkwi w piciu, tylko braku umiaru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mieszam się do polityki... Rozumiesz, nie afiszuję się nią jak połowa mojej szkoły, nie chodzę na spotkania z Korwinem-Mikke, nie wyzywam "lewaków", nie mam flagi Polski w zdjęciu w tle na fejsie (O ironio!), co nieoznacza, że nie posiadam poglądów. Na dobrą sprawę wydaje mi się, że póki nie pracujemy, nie kupujemy mieszkań itp., nie mamy pojęcia jak się w tym kraju żyje. Dlaczego więc skandować puste słowa i kłócić się w imię nieistniejących racji?
      Pojazd na alkohol jest, bo jestem powalonym straight-edgem i przeraża mnie to, jak widzę, jak zmieniają się moi znajomi z każdą zaliczoną imprezą ;)

      Usuń
  5. Wiek jak każdy inny :P Boże broń od takich ludzi, znam ten problem. Obecnie w klasie mam chłopaka który mam wrażenie ma skrajne poglądy tylko dlatego, że wszyscy inni uważają inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, zauważyłam, że rzeczywiście ostatnio bycie skrajnym prawicowcem lub skrajnym lewicowcem jest w modzie i ludzie wybierają "stronę" praktycznie losowo ;P

      Usuń
  6. No cóż, ja jako osoba jeszcze niepełnoletnia widzę pewne dobre strony posiadania ,,papierka" na dorosłość. Bo- o ironio losu!- do zwykłego klubu by mnie już wpuścili, widzę ze moi znajomi chodzą. Ale kluby w których grają porządną muzykę (rock, metal, to oznacza dla mnie to słowo) są od 18 lat i nie ma bata. Czyli papierek pilnie potrzebny.
    Do polityki muszę się mieszać, ponieważ jestem na profilu z rozszerzonym WOS-em i zamierzam zostać dziennikarką. Prawdziwą, nie jakąś celebrytką która ma za zadanie ładnie wyglądać i nie otwierać ust, bo co otworzy to większa głupotę powie. Więc chcąc nie chcąc mieszam się, słucham, próbuje pojąć działania partii- zrozumieć o co w tym wszystkich chodzi. Ale tak szczerze to nienawidzę ich wszystkich, znaczy polityków. Zwłaszcza obecnie rządzących, którzy dali nam już dość powodów żeby uważać ich za nieudolnych matołów i partyjniaków. Jednocześnie za ,,konserwami" też nie przepadam, bo zbyt często popadają w totalną skrajność, świętość i w ogóle, a metal to zło i nie należy puszczać dzieci na koncerty. A ten kto zna Rotę to prześladowany bojownik o polskość. Kurde, znam ją na pamięć od dziecka i czuję się bardzo głupio czytając takie teksty, bo naprawdę wyolbrzymiają.
    Po prostu są wszyscy stare dziady, wychowankowie obrzydłego PRL-u, nie mogący dostosować się do standardów naszego, zaznaczam, naszego świata. Uważam że politykę powinni zająć młodzi ludzie, nowe twarze, a nie wciąż ci sami, którzy i tak już niewiele dobrego zrobią, za to dużo mogą popsuć.
    Ale młodzi się polityką nie interesują. I zamyka się koło. Będziemy wiecznie żyli pod władzą która ma ochotę tylko i wyłącznie nas zniszczyć albo wyjedziemy i w Polsce zostaną sami staruszkowie. I jak tu zrobić porządną rewolucję? Jak tu w ogóle zacząć jakieś zmiany jak ,,kwiat młodzieży" ma Polskę gdzieś? I to obserwacje poczynione szerzej, nie tylko na blogach.

    OdpowiedzUsuń
  7. teraz to nawet dorośli wypowiadają się na temat polityki i ... tylko pokazują, że nie znają historii, niestety (to odnoście Ukrainy)

    co do osiemnastek, byłam chyba na 2 imprezach osiemnastkowych, może 3. Impreza jak impreza, swojej nie robiłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chwalenie się kto ile wypił jest żałosne. Niektórzy są nawet dumni, że zrzygali się na balkonie. Drażnią mnie tacy imprezowicze. Dowód odbiorę już pod koniec miesiąca, ale nie zamierzam z niego korzystać. Chwała Panie, że alkohol mi nie smakuje.
    A co do polityki, to się nie wypowiadam, bo się nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nie rozumiem tego hucznego obchodzenia osiemnastek. Choć tutaj huczniej obchodzi się szesnaste urodziny ( hehe, jeszcze gorzej xD ). Chyba zawsze tak było jest i będzie - dzieciaki będą pchać się w dorosłość. I to w każdą formę dorosłości, jaką sobie tylko wymarzysz... No, może poza byciem odpowiedzialnym.

    OdpowiedzUsuń