Tak, znów nie mam czasu na pisanie dla siebie, więc wstawiam pracę-rozgrzewkę przed finałem OLiJP-u... Smacznego!
Literatura niewątpliwie jest bardzo ważnym elementem kultury. Stanowi
źródło wiedzy, pobudza wyobraźnię, skłania do refleksji i stanowi pomost między
czytelnikiem a artystą – jak każde dzieło sztuki. Czytając, omija się ograniczenia,
jakie niesie rzeczywistość. Przepaść czasowa pomiędzy osobą czytającą a autorem
książki, a także różnica w sposobie patrzenia na świat w przeszłości i dziś
przestają mieć znaczenie, bowiem słowa zawarte w książkach są niezależne od
zmian zachodzących na świecie. W powieści Gabriela Garcii Marqueza „Sto lat
samotności” pada stwierdzenie „To byłby koniec tego zasranego świata, gdyby ludzie
podróżowali pierwszą klasą, a literatura wagonem bagażowym”. Aby w jak
najlepszym stopniu zrozumieć jego treść, należy odkryć metaforyczne znaczenie
tego zdania, a także zwrócić uwagę na kontekst, w jakim to stwierdzenie padło.
Akcja „Stu lat samotności” toczy się na przełomie XIX i XX wieku w
Kolumbii. Był to czas, w którym książki były głównym, jeżeli nie jedynym nośnikiem
kultury. A więc, pojawiające się w przytoczonym fragmencie tekstu słowo „literatura”,
może być uznane za synonim kultury. Ponadto, w Macondo, czyli fikcyjnej
miejscowości, w której toczy się akcja powieści Marqueza, przemieszczanie się
za pomocą kolei było czymś nienaturalnym, związanym ze światem zewnętrznym, od
którego rdzenni mieszkańcy osady byli odizolowani. Pociągi pojawiły się wraz z
telegrafem, gramofonem i kinem, były znakiem mijającego czasu i przemian, które
dokonywały się na świecie, więc mogły być traktowane z dozą dystansu – jak wszystkie
wchodzące z życie nowinki. Myśląc w ten sposób łatwo zrozumieć, dlaczego oburzenie
mogło budzić nadanie przez tajemnicze zdobycze technologiczne większych
przywilejów masie, niż sztuce.
Moim zdaniem, obawa wyrażona z przytoczonym stwierdzeniu niesie za sobą dość
jasne przesłanie – nie można pozwolić na to, aby sztukę (w tym przypadku
literaturę) traktowano bez należnego jej szacunku i pozbawiono przypisywanej
jej od wieków wartości. Życie bez sztuki byłoby bardzo nudne i ubogie w
refleksje, a ludzie pozbawieni zainteresowania sztuką staliby się bezbronni
wobec manipulatorów. Okazuje się jednak, że często uznawanie książek za nośnik
kultury i sztuki „lepszego gatunku”, niż popularne wśród młodych ludzi kino
oraz komiksy, a także, należące do nowych mediów, gry komputerowe czy strony
internetowe, odciąga ludzi od tych „gorszych” form obcowania ze sztuką i
utrwala uprzedzenia wobec tego, co nowe.
Kolejnym funkcjonującym mitem związanym z literaturą jest opinia, że nie
jest to forma sztuki atrakcyjna dla młodych ludzi. Sądzi się, iż młodzież
całkowicie pochłonięta jest życiem w wirtualnym świecie złożonym z jedynek i
zer, i nie potrafi docenić klasyków. Rzeczywiście, często zdarza się, że
uczniowie wykazują opór wobec lektur szkolnych i sposobu ich analizowania,
jednak to oni są najsilniejszą grupą czytelników w Polsce – z przeprowadzanych
przez Bibliotekę Narodową badań wynika, że czyta około 60% nastolatków i nieco
ponad 30% osób sześćdziesięcioletnich i starszych. Co prawda, częstotliwość z
jaką przeciętny nastolatek sięga po książkę jest trzy razy mniejsza niż w
przypadku ludzi ponadsześćdziesięcioletnich, jednak można to wytłumaczyć
wieloma czynnikami takimi, jak ilość wolnego
czasu.
Jak wiadomo, młodzi ludzie wykazują silną potrzebę przynależności do
grupy i utożsamiania się z nią. To zjawisko nadaje specyficzny charakter
czytelnictwu nastolatków – wyjątkowo rozbudowane okazują się środowiska
skupiające w sobie fanów konkretnych książek, postaci, uniwersów. W takich
środowiskach dość popularnym zjawiskiem jest pisanie przez młodzież kontynuacji
swoich ulubionych powieści lub ich alternatywnych wersji. Jest to szczególnie
widoczne w blogosferze i choć pisane przez fanów teksty rzadko cechuje bogate
słownictwo i piękny styl, to należy uznać to zjawisko za pozytywne, ponieważ
dzięki niemu młodzi ludzie mają okazję rozwinąć się twórczo. Warto zauważyć, że
nawet Krzysztof Kamil Baczyński jako uczeń gimnazjum był tak zafascynowany „Ferdydurke”
Gombrowicza, że stworzył własny wariant tej powieści, czyli „Gimnazjum imienia
Boobalka I”, a więc takie praktyki nie są znakiem naszych czasów i nie muszą
świadczyć o ograniczonej wyobraźni młodzieży.
Literaturze skierowanej do młodych ludzi często zarzuca się brak
oryginalnego, głębokiego przekazu i poruszanie ciągle tych samych problemów. W
dużej mierze jest to prawda, ale nie sposób nazwać wszystkie powieści dla
młodzieży bezwartościowymi. Coraz częściej powstają antyutopie lub dystopie
skierowane do nastolatków. Takie utwory skłaniają młodych czytelników do krytycznego
spojrzenia na otaczający ich świat, kulturę masową i społeczeństwo. Do powieści
o takim charakterze zalicza się „Igrzyska śmierci” autorstwa Suzanne Collins oraz
„Niezgodną” Veronici Roth.
Obie wspomniane wyżej pozycje doczekały się swoich adaptacji filmowych.
Nie budzi to wielkiego zdziwienia – tworzenie filmów na podstawie książek jest
praktyką popularną i znaną od lat, a kinowe adaptacje tworzone są zarówno na
podstawie najnowszych utworów, jak i klasyków. Okazuje się jednak, że nie tylko
kino wykorzystuje utwory literackie – powstaje coraz więcej gier komputerowych
osadzonych w świecie takich powieści, jak rosyjski bestseller „Metro 2033”, czy
nasza rodzima „Saga o wiedźminie” a
także zbiory opowiadań „Ostatnie życzenie” i „Miecz przeznaczenia” Andrzeja
Sapkowskiego. Przenoszenie literatury na grunt filmu, gry komputerowej lub
komiksu nie odciąga ludzi od czytelnictwa, adaptacje nie stanowią substytutu książek.
W przypadku gier komputerowych, rozgrywka umożliwia użytkownikowi postawienie
się w roli bohatera książki, a więc czyni go aktywnym elementem świata
przedstawionego, od wyborów którego często zależy dalszy rozwój akcji.
Korzystanie z gier komputerowych oraz internetu przez młodych ludzi często
spotyka się z dezaprobatą ze strony starszego pokolenia, ale – zdaniem socjologa
Wiesława Godzica – „Internet wcale nie jest bardziej eskapistyczny od
telewizji, książek, czy filmu. Przeciwnie: zasada interaktywności zmusza
użytkowników do kontaktu z innymi”. Według mnie, poznawanie utworów literackich
i porównywanie ich z adaptacjami filmowymi lub innymi umożliwia poszerzenie kontekstu
odbieranego dzieła i spojrzenie na niego z innej perspektywy, a nie – jak twierdzą
osoby uprzedzone do nowych mediów – zdanie się na interpretację reżysera, czy
twórcy gry i zrezygnowanie z własnych przemyśleń.
To, co daje się zaobserwować w związku z rolą książek w dzisiejszym
świecie, sprawia, że nie ma we mnie obaw przed rychłym końcem tego świata,
czyli sytuacją w której kultura, sztuka, a przede wszystkim literatura zostanie
pozbawiona swojej wartości. Jej miejscem nie jest wagon bagażowy, coraz częściej
literatura okazuje się być tak blisko człowieka, jak jest to obecnie możliwe –
w jego tablecie, telefonie komórkowym, laptopie. Książki przenoszą się z
poważnych gmachów bibliotek i lądują „pod strzechami”. Każdy nośnik kultury –
nie ważne, czy jest to książka, płyta DVD lub CD, karta pamięci, czy dysk
przenośny – może zawierać taką samą wartość. Wybór pomiędzy utworem
wartościowym i pięknym, a całkowicie błahym należy do jednostki i dotyczy tak
samo literatury, kinematografii, muzyki i branży gier komputerowych. Nie trzeba
bać się o przyszłość literatury - znalazła
godnych siebie kompanów i wraz z nimi uczy, wzrusza i zmusza do myślenia
kolejne pokolenia.
Szczere Kocisko
Masz rację, nie wszystkie powieści skierowane do młodzieży pozbawione są wartości. W każdej książce można znaleźć jakiś dobry przekaz ;)
OdpowiedzUsuńNo nie w każdej ;) w takich "50 twarzach Graya" raczej niekoniecznie. Tylko to raczej dla kur domowych, niż dla młodzieży...
UsuńJa się o los literatury nie boję. Ta dobra sama się wybroni i amatorów znajdzie. Pomimo obecnego rozwoju krótkiej treści i nacisku na zwięzłość, dalej lubimy sobie powzdychać do dłuższych niż 140 znaków historii. Ekranizacje bardziej im pomagają niż je zastępują. ;)
OdpowiedzUsuńdokładnie! ;D
Usuńludzie podobno mało czytają, ale ci, którzy czytają, nadrabiają za wszystkich! :D co do tych alternatywnych zakończeń i tak dalej, ludzie tak też robią na przykład z serialami... każdy świat umie nas zafascynować na maxa i rozbudzić naszą wyobraźnię :)
OdpowiedzUsuńdziś skończyłam kolejną książkę, przede mną tysiącstronicowe "To" Kinga ;)
zgadzam się w 50 twarzach Greya nie ma wartości. Napisałam ostatnio post o absuradach Greya, mam na tym poście ponad 2 tyś wejść i to wszystko z googla, więc chyba ktoś to czyta z przyjemnością? yyy ja się w to nie wliczam ;D
UsuńZawsze się znajdzie jakiś człowiek, który powie, że kultura nie ma sensu, że ona zanika, nie ma takiej wartości jak kiedyś. Trzeba też zauważyć, że znajdzie się też grupka osób, która zacznie uświadamiać tego nieszczęśnika, że kultura będzie istniała, dopóki ludzie istnieją. (I tu teraz na myśl padł mi Horacy ze swoim "Exegi monumentum"). A wartość sztuka ma taką, na jaką sobie zasługują czasy, w której jest ona tworzona. ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wspomniałaś o "Sadze o wiedźminie". ;> Fanowska dusza aż podskoczyła we mnie i zaczęła się radować.
Powodzenia na Olimpiadzie.
stara-młoda Normka :P