7 komentarzy:

  1. Masz rację, nie wszystkie powieści skierowane do młodzieży pozbawione są wartości. W każdej książce można znaleźć jakiś dobry przekaz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie w każdej ;) w takich "50 twarzach Graya" raczej niekoniecznie. Tylko to raczej dla kur domowych, niż dla młodzieży...

      Usuń
  2. Ja się o los literatury nie boję. Ta dobra sama się wybroni i amatorów znajdzie. Pomimo obecnego rozwoju krótkiej treści i nacisku na zwięzłość, dalej lubimy sobie powzdychać do dłuższych niż 140 znaków historii. Ekranizacje bardziej im pomagają niż je zastępują. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ludzie podobno mało czytają, ale ci, którzy czytają, nadrabiają za wszystkich! :D co do tych alternatywnych zakończeń i tak dalej, ludzie tak też robią na przykład z serialami... każdy świat umie nas zafascynować na maxa i rozbudzić naszą wyobraźnię :)
    dziś skończyłam kolejną książkę, przede mną tysiącstronicowe "To" Kinga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się w 50 twarzach Greya nie ma wartości. Napisałam ostatnio post o absuradach Greya, mam na tym poście ponad 2 tyś wejść i to wszystko z googla, więc chyba ktoś to czyta z przyjemnością? yyy ja się w to nie wliczam ;D

      Usuń
  4. Zawsze się znajdzie jakiś człowiek, który powie, że kultura nie ma sensu, że ona zanika, nie ma takiej wartości jak kiedyś. Trzeba też zauważyć, że znajdzie się też grupka osób, która zacznie uświadamiać tego nieszczęśnika, że kultura będzie istniała, dopóki ludzie istnieją. (I tu teraz na myśl padł mi Horacy ze swoim "Exegi monumentum"). A wartość sztuka ma taką, na jaką sobie zasługują czasy, w której jest ona tworzona. ;)
    Cieszę się, że wspomniałaś o "Sadze o wiedźminie". ;> Fanowska dusza aż podskoczyła we mnie i zaczęła się radować.
    Powodzenia na Olimpiadzie.

    stara-młoda Normka :P

    OdpowiedzUsuń