16 komentarzy:

  1. Hamak, jeju, weź mnie tam <3 Nie dziwię się wcale, że go nie opuszczasz, sama spędzałabym chyba na nim całe dnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hamak... Miałam taki, gdy byłam mała. Jeszcze teraz pamietam, jak się kołysałam, patrzyłam na czubek orzecha w ogrodzie i wymyślałam historie z różnymi stworzeniami, które on mi przypominał... Moja fantazja nie dawała mi ani chwili spokoju!
    Ja w wakacje jestem ciagle zajęta, bo najlepiej wypoczywam w biegu. Bezczynnosć mnie męczy. Ale chyba też dam sobie kilka dni zupełnego spokoju...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na dłuższą metę również, więc niebawem zaczynam swoje tripy po Polszy :)

      Usuń
  3. Przyznaję, dawno mnie tu nie było i co widzę? Zmiany, zmiany, zmiany :)
    Swego czasu miałam hamak. W dzień uwielbiałam leżakować i czytać, a wieczorem - leżakować i gapić się w niebo :)
    Konkursy? Jakie konkursy?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiany na lepsze, mam nadzieję :D
      Hamak to świetna sprawa :)
      Konkursy - "O wachlarz Wilhelminy" i "Ikarowe strofy" :)

      Usuń
  4. Taki odpoczynek i błogość to jest to, co lubię w wakacjach najbardziej :3 Oczywiście dwa miesiące mi tak nie schodzą, ale początek zawsze tak wygląda.
    Co do tych stron to znałam wszystkie oprócz Free Rice i już zabieram się za ogarnianie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, po fali rozleniwienia nadchodzi moment, w którym zaczyna się szukać wszystkich możliwych pretekstów do ruszenia się z domu ;P

      Usuń
  5. oj, dużo bym teraz oddała za możliwość wylegiwania się na hamaku z książką i czymś do picia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili ja też, gdyż muszę w tej piękny poranek jechać do urzędu ;P

      Usuń
  6. Nie, bierny wypoczynek jakoś mnie nie przekonuje... Owszem, dwa dni spędziłam w całości na leżeniu na tapczanie z książką :D ale głównie z powodów zdrowotnych, które nie pozwoliły mi iść na rower. Teraz już tylko marzę o kolejnym wyjeździe, niedługo góry, rowery trzeba obcykać, znajomych i mniej znajomych powyciągać na miasto... Wakacje to jedna wielka podróż.
    A w ogrodzie bywam tylko jak muszę zebrać jakieś owoce :C Takie miejskie dziecko ze mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei jestem leśnym dzieckiem i każda okazja do położenia się gdzieś z książką w sprzyjających okolicznościach przyrody mnie zachwyca ^^

      Usuń
  7. Ja mam wakacje interwałowe :P intensywnie, luźno, intensywnie, luźno. Dlatego jednego dnia mogę cały dzień czytać Pana Lodowego Ogrodu (cudowne, polecam), a nazajutrz pedałuję 76 kilosów ;) teraz szykuję się na dwa tygodnie w górach, a potem znowu luzik, i znowu zwiedzanie własnej okolicy... Czego chcieć więcej? :)
    Rozumiem tę chęć przytulenia całego świata :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w sumie moją wakacyjną aktywność też można nazwać interwałową. Nie lubię nudy i monotonni i staram się robić jednak różne rzeczy :)

      Usuń
    2. Ja też tego nie cierpię! Wycieczka klasowa była nudna, same sobie organizowałyśmy czas, żeby nie pomrzeć. Lubię pospać, ale i porządnie się zmęczyć. Ale siły muszą być, dlatego te luźne przerwy :) no i czasem jest po prostu za gorąco, żeby zrobić coś wymagającego :(

      Usuń
    3. Ja na szczęście mam w swoim "grafiku" same krótkie wyjazdy, nie mają jak mnie znudzić na szczęście ;P

      Usuń