Niby już luty, a ja ciągle o styczniu. No bo po co opowiadać o sesji i egzaminach, których nie pisałam, skoro wciąż przede mną są te, które napisać muszę? Swoją drogą, to budujące, że wykładowcy doceniają indywidualne zaangażowanie, systematyczność i jakieś zainteresowanie tematem
samo z siebie. Nie, żebym nie doświadczyła wcześniej ulg i nagród. Doświadczyłam. I jestem na nie łasa. W tej chwili apetyt mam zaspokojony.
Apetyt, czyli znów wracamy do tematu jedzenia. Oto i ono :)
 |
| Mój klasyk, ale trochę urozmaicony. Pierwszy obiad w Toruniu w 2016. Szpinak z suszonymi pomidorami, sezamem, pędami babusa i z ryżem, oczywiście. |
 |
| A to nie moje, tylko nabyte na Wolnym Jarmarku, który odbywa się co dwa tygodnie w Toruniu. Kotlet z kaszy gryczanej i wegański bigos z szałwią. |
 |
| Jejku, jakie to było proste! I szybkie! Sałata masłowa, marchewka i samodzielnie zrobiony hummus. |
 |
| Inspiracja KUKBUK-iem. Jaglanka i sałatka z ogórka, awokado i limonki. |
 |
| Gryczanka i cieciorka duszona ze szpinakiem. |
 |
| Zupa marchewkowa z kaszą jaglaną i migdałami. Pyyycha! |
 |
| Przedegzaminowe smoothie. Banan, pomarańcza i szpinak, |
 |
| Ryż i sos pieczarkowo-groszkowy. Odkąd nie jem mięsa, przekonałam się do pieczarek. Bardzo pozytywnie. |
 |
| Śniadanie. Jaglanka na mleczku kokosowym, gruszka, cynamon, migdały. |
 |
| O, to akurat dzisiejsze. Makaron z sosem pomidorowo-pieczarkowym. Z dużą ilością podsmażonej cebulki, bazylii i czosnku. |
 |
| To też z Wolnego Jarmarku. Witariańskie ciasto kokosowe. Spód z fig i daktyli. Jadłam je na mrozie, więc spód był miękki a tłuściutki krem całkiem ścięty, było zabawnie. |
 |
| Owsianka na wodzie z tahini i bananem. |
 |
| Spring rollsy, które absolutnie nie chciały się zawinąć, ale smakowały cudownie! Z rukola, pomarańczową papryką, papryczką chili, pomidorem, awokado, tofu i sosem z melasy, octy balsamicznego, sosu tabasco i słodko-ostrego gotowca do dań azjatyckich. |
Brak komentarzy: