Jesteśmy takim przyszłościowym
społeczeństwem! Mądrym, ambitnym, świadomym swojej przeszłości, mniej lub
bardziej bolesnej historii! Wiemy skąd przyszliśmy i dokąd idziemy, i… chyba
nie trzeba być geniuszem, żeby wyczuć sarkazm powyższych słów!
Polska jako kraj demokratyczny
funkcjonuje od stosunkowo niedawna, prawda? Więc starsza część społeczeństwa
powinna pamiętać czasy PRL-u, a młodsza powinna znać je z opowieści rodziców, wujostwa,
czy dziadków. Więc skąd ten nagły zachwyt Polską Rzeczpospolitą Ludową?
Nawiązująca do ówczesnej, stylistyka ubrań i akcesoriów, peerel-owe knajpy, głosowania na Facebooku - kto za PRL
daje „lajka”, kto za RP komentuje?! P a r a n o j a!
Chwileczka, nie mogę zostawić
tematu „wojny epok” spokojnie. O ile administrator strony, o której mówię, może
mieć jakieś swoje specyficzne poglądy, może mieć nawet 12 lat i nie wiedzieć o
czym klika, sprowadzając PRL do oranżady, o tyle reakcja ludzi mnie zszokowała.
Większość komentarzy brzmiała podobnie: „PRL towarzysze”, „PRL rządzi!” „Za
komuny było lepiej…” „Polsce jest kapitalizm i rządzą chciwi kapitaliści to i
społeczeństwo w Polsce stało się chciwe i chytre, bo tego uczą kapitaliści
chciwi”… Smutne. Jakiś czas temu tworzyłam projekt o przełomie lat 80. i 90. I na
różnorakich forach historycznych można spotkać podobne - oczywiście lepsze
gramatycznie – wywody. Ludzie tęsknią za tym, że „czy się stoi czy się leży,
pinćset złotych się należy”?! Za zbytecznością
ambicji, za pracą dla każdego? Może nie potrafią poradzić sobie z tym, że teraz
część ludzi ma więcej, część mniej - a nie wszyscy, solidarnie dzielą „nic” po
równo? Być może nie tęsknią też za samym ustrojem, ale za swoim dzieciństwem,
młodością. Może to jest powód dla gloryfikowania tej dość przykrej epoki, o
której odejście tak walczono. Z tego co wiem, 10 mln Polaków było swego czasu w
„Solidarności”…
W sumie, co mogę wiedzieć o życiu
w PRL-u? Tak naprawdę niewiele, pewnie nawet nie zdaję sobie sprawy z tego, jak
niewiele. Ja, jak większość dzisiejszego społeczeństwa, przywykłam do Internetu,
środków masowego przekazu, zagranicznych produktów, ogólnej dostępności wszystkiego,
szczególnie informacji. Wszyscy chłoniemy kulturę, styl życia i mody zewsząd.
Jak gąbki. Co nie znaczy, że nie dbamy o własną tożsamość. Istnieją przecież ludowe
zespoły taneczne, gwara przestała być rzeczą wstydliwą, popularne stają się też
produkty regionalne. Jesteśmy treściwym kawałkiem tej światowej zupy, nie
myślcie, że nie. Jednak zmierzam do
tego, że pewnie lwia część naszych tęsknych internautów również rozsiadła się we
współczesnych fotelach. Z Conversami na nogach, z puszką Coca-Coli w ręku, z
RayBanami na nosie, w ubraniach z H&M siedzą i krzyczą „komuno wróć!”…
Na coś zawsze trzeba ponarzekać,
coś nas zawsze musi boleć. Kiedyś było lepiej. Gdzie indziej jest lepiej. On ma
lepiej. Dlaczego ja nie mam najlepiej? Och, nigdy nie mam najlepiej. Oto nasze
stare śpiewki, którymi lubimy usprawiedliwiać nasze lenistwo, którymi karmimy
kompleksy. Które najczęściej nie maja nic wspólnego z prawdą. Przekłamanie jest
nieodłącznym elementem nostalgii. Oczywiście zawsze łatwiej osadzić się w „kiedyś”
i „gdzieś”, lecz jeśli ten świat ma do czegoś zmierzać, radziłabym spojrzeć do
przodu i sięgnąć po przyszłość. Przyszłość jednostki, przyszłość ludzkości.
Dziś.
Szczere Kocisko
Wiesz co masz rację... Nie powinniśmy patrzeć w przeszłość tylko w przyszłość. Po co zawracać sobie, głowę tym co było ,lepiej patrzeć do przodu i myśleć "ile jeszcze można zrobić" :D
OdpowiedzUsuńDokładnie. Nie wiem, trochę niepokojące mi się wydaje że w tej chwili to co modne i promowane to retro. Lana del Ray, Birdy, Adele... Może to i ładnie wygląda/brzmi, ale niewiele to wnosi.
UsuńDobrze, że istnieją jeszcze ludzie, którzy tworzą coś na serio fajnego i wartego uwagi. Gdyby nie oni to świat by całkiem zwariował, a słuchalibyśmy tylko POP-u w radiu ;/
Usuń