61 komentarzy:

  1. ostatnio rozmawiałam z pewną osobą na temat dorosłości. i fakt - nie ma jednoznacznej granicy pomiędzy dojrzałością, a byciem niedojrzałym. dla mnie dojrzałość to świadomość, że Twoje życie leży tylko i wyłącznie w Twoich rękach. wokół są ludzie, na których możesz się oprzeć, ale powinno się wiedzieć, że oni nie należą do Ciebie. że sami mają swoje życie. swoje brudy. to także akceptacja siebie i swojego otoczenia. to asertywność. bo kiedy widzisz, że coś dzieje się nie tak jak powinno - reagujesz. ostatni punkt.. to dostrzeżenie, że nie jest się samemu na świecie. to umiejętność wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny. umiejętność dania komuś części siebie - swojego czasu, uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaak, stawanie się dorosłym już następnego dnia po 18-tych urodzinach nie jest prawdą. Niektórzy dorastają wcześniej, a inni przez całe życie (niestety) pozostają dziećmi (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Dojrzałość jest nudna, wolałbym być przez całe życie dzieckiem.

    Nigdy nie chciałem dorosnąć i opóźniam ten proces jak tylko mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z natury odpowiedzialna i rozsądna, ale też staram się jeszcze być dzieckiem. Ale rozsądnym dzieckiem :)

      Usuń
  4. Myślę, że wygląd to jedno, a dojrzałość to coś innego - po co być strasznie dumnym i poważnym na zewnątrz, jeśli jest się dzieckiem w środku?
    Osobiście myślę, że dziecinna raczej nie jestem, ale z drugiej strony całkowita dojrzałość to też nie jest to. Poza tym chyba byłoby zbyt nudno - trzeba znaleźć złoty środek między naszym wewnętrznym dzieckiem, a odpowiedzialnością i swoją przyszłością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takim złotym środkiem jest moim zdaniem postawa narratora w "Małym Księciu"... W sumie cały "Mały Książę" to skarb, jeśli chodzi o przemyślenia tego typu. Najbardziej egzaltowany cytat o widzeniu sercem, zdaje mi się tak naprawdę mało ważny w całym przesłaniu tej książki :)

      Usuń
    2. Rzeczywiście "Mały Książę" to chyba jedna z najpiękniejszych książek, które miałam okazje przeczytać i chyba jedyna lektura w gimnazjum, którą wspominać aż tak pozytywnie ;)

      Usuń
    3. Jedyna książka obok "Alicji w krainie czarów" którą przeczytałam tak wiele razy ;P

      Usuń
  5. Natknęłam się przypadkiem na Twojego bloga i już po przeczytaniu kilku postów wiem, że będę tu zaglądać;)
    Po ostatnim zdaniu stwierdziłam, że mamy coś wspólnego: ja też mam wrażenie, że chciałabym zbawić świat...so sad!
    Obserwuję i wpadnę po następną porcję tekstów, po egzaminie, który mnie jutro czeka;(
    Pozdrawiam, Donna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba ;)
      Ta potrzeba zbawiania bywa bardzo uciążliwa :P

      Usuń
  6. #YOLO

    To, że nosisz baleriny z kocią mordką, nie oznacza, że nie możesz być dojrzała. :) Fakt faktem, że wygląd jest pewnym odzwierciedleniem charakteru, ale też nie zawsze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem dzieciaczkowaty wygląd jest nawet pomocny... Można więcej powiedzieć, nie ponosząc konsekwencji xD
      Jednak czasem, gdy się czymś jaram to słyszę "Dorośnij!" i to ostro wkurza. Jakoś nigdy nie zamierzam być panią w garsonce ;_;

      Usuń
    2. CZYŻBY? :D W takim razie ja też spróbuję! A nie, poczekaj, ja mam NIESYMPATYCZNĄ twarz, według mojej matki. :|
      Dokładnie! W ogóle co to znaczy "dorośnij"? Mamy się przeistoczyć w zgorzkniałe i poważne stare malutkie?

      Usuń
    3. Tak, dokładnie. Powinnyśmy mieć grobowe miny, śmiać się tylko do używek i robić łaskę, omiatając wszystko zblazowanym spojrzeniem ;P

      Usuń
  7. To, że dojrzałość nie ma nic wspólnego z wiekiem, zauważyłam po moich niektórych znajomych. To, co się z nimi dzieje, to wielka masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im starsi, a dalej młodzi, tym głupsi? Też to zauważyłam, szczególnie po przejściu z gimnazjum do liceum, kiedy wielu znajomych zapadło na pustogłowie ;P

      Usuń
  8. Spoglądam nieraz ze śmiechem na gimnazjalistki, które na siłę chcą wyglądać na starsze, niż są, nakładają tonę tapety, robią sobie na włosach rozmaite odcienie kolorów od pasty do butów począwszy, kończąc na platynie - i myślę sobie - dokąd im spieszno? Kiedyś przy takich dziewczynach - młodszych/starszych niezależnie, odczuwałam kompleksy, ale teraz widząc ich zachowanie, i tę pozorowaną dorosłość, która kojarzy im się ze swobodą w obyciu i życiu. Z wyuzdaniem, prowokowaniem i złymi skojarzeniami. To dla nich dorosłość, dlatego takie rzeczy czynią. I nie wiedzą, że z dorosłością mają niewiele wspólnego.
    Niestety przekroczyłam barierę lat osiemnastu, niestety mam papierek poświadczający moją "umysłową" dojrzałość - a jestem dzieckiem. Tylko wygląd mi sprzyja, wyglądam na małolatę. Czasem mi z tym dobrze, czasem źle - jedno jest pewne, gdyby ktoś dał mi możliwość cofnięcia się do zerówki, brałabym w ciemno i całowała po stopach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Najśmieszniejsze jest to, że wiedząc, jakie te dziewczyny muszą mieć kompleksy i jak bardzo udają, cały czas czuję się niepewnie, gdy przychodzi mi z nimi rozmawiać. Ta rubaszność i wulgarność mnie po prostu onieśmiela, czuję się zdominowana i w końcu - ilekolwiek lat by nie miały - taka malutka przy nich. No cóż...
      Tak, zerówka, a może nawet przedszkole. No wiesz, możliwość leżakowania, niedoceniana przez nikogo w porę ;P

      Usuń
    2. Bo wtedy się człowiek zastanawia: ,,ona jest dojrzała, czy głupia?" i ciągle nie zna się odpowiedzi na to pytanie. A jeszcze wyleci Ci tekstem ,,co ty możesz wiedzieć o tym i o tym" w jej pojęciu te wulgarne sprawy są elementarną wiedzą posiadaną przez dorosłych.
      Ja nie chodziłam do przedszkola na szczęście :D. Leżakowałam w domu, jak mama odkurzała. Z nieznanych przyczyn odkurzacz mnie usypiał XD.

      Usuń
    3. Mnie za to usypiała jazda samochodem ;P

      Usuń
    4. A to też. I suszarka, i mikser! :D

      Usuń
  9. Jak zwykle zgadzam się z tobą. tylko ja chyba nie potrafiłabym tego tak trafnie ubrać w słowa.
    Nawiązując do postu. Wszyscy w liceum uważają się już za dorosłych. Poprawiają, gdy ktoś nazwie ich dziećmi. Jednak nie przeszkadza im to w głupim zachowaniu na lekcjach, śmianiu się z byle czego, "pyskowaniu" nauczycielom. Tak bardzo dojrzali... Nie ma chyba nic, co denerwowałoby mnie bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo takim ludziom na każdym kroku wmawia się, że są dorośli... Robią to nauczyciele, robią to rodzice. A potem jeden z drugim są przekonani i swojej cudowności :/

      Usuń
    2. Dokładnie, trudno się nie zgodzić.

      Usuń
  10. Jak mi się dobrze przeczytało tę notkę!
    Zgadzam się z Tobą w 100%. Mówi się i uczy w szkołach że dojrzałość społeczną osiągamy w wieku ok. 25 lat, a prawną w wieku 18 Ale to bzdura! Znam parę osób, które mając o wiele mniej są bardziej dojrzali życiowo i społecznie od dorosłych! Znam również takie osoby, które w 2 gimnazjum patrzą pobłażliwie na młodszych od siebie o rok, dwa lata, jakby sami byli już dorośli -_-

    Zaobserwuję, bo mi się tu podoba drogie Kocisko :)

    Skom? http://kawiarenka-balladyny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło ;)
      Problem w tym, że dojrzałość jest chyba niewymierzalna...

      Usuń
  11. kiedy siedzę sobie w kawiarni i czytam książkę,spoglądam często na ludzi przechodzących za oknem. kobiety po czterdziestce noszą spódniczki przed kolano,nie można tego nazwać spódnicą..koronki, wysokie szpilki i koszulki w rażących kolorach.. na siłę chcące cofnąć czas - dojrzałe. podobno. właśnie wtedy zastanawiam się dlaczego w przeciągu ostatnich może 10 lat tak zmieniła się definicja dojrzałości. niby dojrzali dorośli ludzie bawiący się na imprezach do rana, upijający się do upadłego, klnący na ulicy. dojrzałość. a po drugiej stronie wieczne pragnienie młodości.. a tu młode dziewczyny, zapominają niestety,że to ich najlepszy czas na siłę chcą dodać sobie lat. by potem stać się jak te kobiety o cerze spalonej i zniszczonej słońcem. oczywiście to nie dotyczy wszystkich. z podziwem patrzę na niektóre kobiety,eleganckie, uśmiechnięte, które starzeją się godnie,czasem pięknie. i myślę,że w tę stronę chciałabym iść. jednak póki co w trampkach niebieskich z niedbałym warkoczem wykorzystam mój czas.

    pozdrawiam z uśmiechem. miło było tu zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie powiedziane :)
      Niestety starość i młodość są pełne paradoksów...

      Usuń
  12. oo bez kitu! w samochodzie mrugać między latarniami :D hahahah...

    OdpowiedzUsuń
  13. bo dojrzałość nie wynika ze stylu "noszenia się", czy wieku. to wszystko siedzi w każdym z nas i kształtuje się indywidualnie - u jednych wolniej, u innych trochę szybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem wydaje mi się, że dojrzałość wcale nie musi istnieć. Jest to zestaw cech, którymi niektórzy dysponują lub nie. A wiele cech można nabyć, jeśli sytuacja tego wymaga.

      Usuń
    2. ciekawy tok rozumowania. właściwie całych nas kształtują wydarzenia z życia, jakie nas dotykają, tak samo jest w kwestii dojrzałości, się mi wydaje ;)

      Usuń
    3. To chyba całkowicie obalić można teorię jakoby wiek miał znaczenie

      Usuń
    4. ja uważam, że wiek, to tylko dodatek. no chyba, że porównujemy dojrzałość 10-cio i 20-sto latka :D

      Usuń
  14. pisałam kiedyś o dojrzałości, wyszło mi bardzo podobnie. wiek ma z nią sporo wspólnego, ale wcale nie aż tak dużo. poza tym ktoś może być dojrzały społecznie - ustatkować się, mieć pracę, utrzymywać się, prowadzić 'życie na poziomie', a w tym samym momencie uwielbiać siedzieć w piaskownicy i na zjeżdżalni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. POLSKO-ROSYJSKI PLENER ARTYSTYCZNY xD brzmi szałowo, pojechałabym! serio, chętnie bym obczaiła :D ale ta nazwa mnie rozbawiła.

      Usuń
    2. Niestety niewielu ludzi to rozumie...

      Usuń
  15. Oj, to prawda, ze wiele osób dorosłych wcale nie są dojrzałe. Bo dorosłość, to wiek w dokumentach, a dojrzałość to raczej psychicznie... Tak mi się zdaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też. To zmniejsza prawdopodobieństwo, że się mylimy ;D

      Usuń
  16. Dorosłość da się mierzyć, w latach, a dojrzałości nie. Tylko niektórym ciężko to pojąć.
    Nigdy nie twierdziłam, że jestem dojrzała. Jestem dzieciuchem i nie ukrywam tego, jak mnie czasem ludzie chcą przekonać do butów na obcasie, makijażu albo bardziej kobiecych ciuchów, to rękami i nogami się zapieram. Cóż za niepraktyczność! Poza tym mam 15 lat i tyle samo minut powinnam spędzać rano w łazience. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 17 i chyba czas mi się zgadza ;P znam ten ból... Kiedy jest się jedną z niewielu normalnie ubranych dziewczyn na jakiejś uroczystości czy coś. Do makijażu przywykłam, ale na kremie bb i brązowym cieniu się zwykle kończy. Spódniczki lubię, ale skromne i dzieciaczkowate :) nienawidzę dekoltów

      Usuń
    2. Ja tylko pudrem się sypię, coby nie świecić jak latarnia. Również lubię spódnice, ale zwykle to spodnie okazują się bardziej przydatne na dany dzień. Ech... dekolty. Jakby mało cycków wszędzie było :P

      Usuń
    3. Lato przyszło, cycki się pokazują :]

      Usuń
  17. Bardzo ciekawy post :)
    Wpadniesz? http://yoyonielson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam lubię nosić trampki zamiast szpilek :) Chcesz zbawiać świat? Do dzieła :) tylko pamiętaj, że świata nie przekonasz :D ha, więc ja się poddałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o takie pozytywne zbawianie świata. Raczej o terror, krucjatę w imię szczęścia. Bo czasem nie idzie wytrzymać ludzkiej głupoty.

      Usuń
  19. Często łapie sie na podobnych rozmyślaniach i doprowadzają mnie one niemal do szaleństwa! A dorosłość nie równa się dojrzałość, prawda?

    Też chciałam kiedyś zmienić świat, ale ostatecznie próbuję zacząć od siebie.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak praca nad sobą jest najważniejsza i jednocześnie bardzo trudna

      Usuń
  20. Według mnie dojrzałość nie ma nic wspólnego z wiekiem ani wyglądem. Znam mnóstwo osób, które są młodsze ode mnie po 2-3 lata, a są o wiele mądrzejsze i poważniejsze od znajomych w moim wieku, poważnie. Tak jak mówisz, dojrzałość to powaga, odpowiedzialność, chęć zmieniania świata, osiągnięcia sukcesu [jednak dla siebie, nie z chciwości czy pychy], odmawianie sobie na rzecz kogoś, chęć niesienia pomocy, troska o drugiego człowieka. Dobrze, że chcesz zbawiać świat. Fakt, czasem to boli i nie wszystko można zmienić, ale wiara to podstawa. Wygląda na to, że myślimy podobnie. Pozdrawiam ; *
    http://porte-carter.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny blog, z przyjemnością się go czyta, oczywiście zostaję na dłużej oraz zapraszam do mnie luuvmy.blogspot.com obserwujemy ? :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Taaak, steampunk ma swój czar <3 Również obserwuję i będę odwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurcze, pisalam juz, ze jestem forever sixteen i nie bede juz bardziej sie wydoraslac ? :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś dałam się nabrać na ściemę, że im będę starsza, tym mądrzejsza. A tu nagle wybiło osiemnaście na liczniku, a rozumku wcale nie miałam więcej, niż jako siedemnastolatka. Nie to, że nie miałam go wcale, po prostu moja świadomość świata i życia nie zmieniła się diametralnie. A dorośli dalej jak papugi powtarzają berbeciom "słuchaj cioci, jest starsza, to mądrzejsza"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cały czas czuję na 15 lat i boję się, że to mi nie minie...

      Usuń