29 komentarzy:

  1. Nie lubię ludzi przewrażliwionych na punkcie klasyfikacji muzyki. Sama poruszam się między wieloma gatunkami. Niektórych utworów słucha się na imprezach, innych zasypiając, niektórych płacząc po kątach, a inne po prostu mają dla nas emocjonalne (być może też sentymentalne) znaczenie. Ocenianie ludzi po zaledwie kawałku jego osobowości uważam za bezsensowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och nawet nie wiesz jak mi ulżyło, że są ludzie z tak zdrowym podejściem. Zauważyłam, że muzyka to drażliwy temat. W każdym razie w moim otoczeniu (szkoła itp.) łatwo zostać styranym za muzykę. To smutne...
      High five!

      Usuń
  2. Ciężko mi sobie wyobrazić, że można nie lubić muzyki. O tym ile znaczy ona dla mnie mogłabym się solidnie rozpisać. Przede wszystkim niesamowicie wpływa na mój nastrój, w jednej chwili wyciąga z dołków, przegania zmęczenie albo wprawia w ponure, melancholijne stany, które od czasu do czasu lubię sobie zafundować. A miłość do zespołów z wczesnej młodości mi nie przeszła i nigdy nie przejdzie, nie ma u mnie czegoś takiego jak "wyrastanie" z muzyki. Jeśli ktoś uważa, że z muzyki wyrósł, to nigdy naprawdę jej nie kochał. I nie ma w tym nic złego, można ją po prostu lubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym wyrastaniem i niekochaniem trafiłaś w samo sedno!

      Usuń
  3. Ja tylko nie lubię, jak ludzie słuchający metalu i innych cięższych brzmień wszystko inne określają słowem "gówno". Mam wrażenie, że ci, którzy gustują w jakimkolwiek innym gatunku niż metal, są bardziej tolerancyjni w stosunku do muzycznych przekonań innych osób. Nie mam pojęcia z czego to wynika. Podobnie ma się sprawa z tymi, którzy w których odtwarzaczach można znaleźć tylko i wyłącznie tzw. "klasyki" - utwory powszechnie uważane za kultowe. Każda nowość to dla nich kolejny głupi shit. Słowa krytyki kierują się w szczególności w stronę popu i tego, co oferuje nam przeciętna komercyjna stacja radiowa. Zgadzam się, że zazwyczaj nie jest to muzyka górnych lotów, ale nie podoba mi się ta pogarda w głosie, jaką zawsze można wychwycić w ich wypowiedziach. Gust to gust i tego się raczej nie ocenia.

    -Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Hmm ciekawe, że większość metali i tym podobnych nie chce być nazywana brudami itp., a do oceniania innych są pierwsi...

      Usuń
  4. Czytając wstęp nie myślałam, że i mnie dotknie coś z powyższych, ale tak się stało. Sama niestety często mówię, że współczesna muzyka nie równa się z dobrymi klasykami serwowanymi przez facetów z blond tapirem. Tak właśnie nad tym rozmyślam, że faktycznie nie ma tej znaczącej różnicy, oprócz tego, że z każdym kolejnym rokiem komercja przekracza kolejne granice. :D
    Magda M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniają się media i możliwości, to i komercja się zmienia. Jedno pokolenie odgryza głowy nietoperzom, a następne pali jointa na scenie i tańczy z karłami odzianymi w lateks. Taka chyba jest kolej rzeczy...

      Usuń
  5. Spokojnie, nie spalimy Cię na stosie, bo to co napisałaś jest bardzo mądre. :D Sama wolę raczej te zespoły z lat 70. 80. 90., ale zdarza mi się też słuchać tego co akurat leci w radiu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to dobrze, bo już się bałam, że powinnam się zapakować z sreberko i nadziać na ruszt ;P

      Usuń
  6. Jeżeli chodzi o muzykę, to dla mnie jest to temat rzeka. Mogłabym się godzinami wypowiadać na ten temat, ale i to by pewnie było mało.
    Wiem co to za ból, bycie "poniżaną" przez swój gust muzyczny. Fani hip-hopu, rapu rzucali we mnie różnymi cudownymi określeniami, że wolałabym ich tutaj nie przytaczać. Taki ładny blog, po co wulgaryzmów używać. ^^ W gimnazjum byłam wielką fanką wszystkiego co rockowe i metalowe. Dosyć mocny przeskok, gdyż w podstawówce słuchałam muzyki mocno rozrywkowej.. Takiej właśnie puszczanej w esce, na mtv (kiedyś tam grali muzykę *ociera łezkę*). Nie mówię, że to był okres w moim życiu, w którym mój gust był be, a teraz jestem mądrzejsza, bo słucham klasycznej i folku.
    Ogólnie szufladkowanie ludzi, grupowanie i tego typu rzeczy mnie mocno męczą. I w ogóle nie przeszkadza mi, że rozmawiam z kimś, kto jest wiernym fanem 2Paca czy Hannah Montana.

    Jeżeli chodzi o to, czego teraz słucham, to muszę użyć określenia "różnie". W zależności od nastroju, od pogody, od ustawienia planet.. ;) Raz włączę Metallicę czy Iron Maiden, a drugiego dnia Czajkowskiego albo folkową muzykę.

    Ah, miło się Ciebie czyta, wiesz, Kocisko? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach dziękuję droga Normko. Tęskniłam za Twoimi konstruktywnymi komentarzami.
      Hmm ja w 1-3 podstawówki słuchałam rapu, w 4-6 najpierw metalu, później emo (sic!), w gimbazie róóóżnie ale oscylowałam w granicach mało modnej muzyki, a teraz jeszcze różniej ;)

      A właśnie - jak znajdę chwilkę (pewnie jutro), to postaram się poczytać Twoje wpisy. Trzeba do nich trochę mózgu, którego aktualnie nie posiadam ;P

      Usuń
  7. Człowiek dorasta, zmienia się, jego upodobania również się zmieniają. Taka to już natura, trzeba się przyzwyczaić. A że niektórzy z nią walczą, no cóż. ^^ Nic tylko życzyć powodzenia. Z chęcią popatrzę jak oni z tą motyką na słońcu się bawią. :D

    Mój ostatni wpis może Ci trochę mózg zniszczyć, gdyż przygotowuję się do pierwszego kolosa i postanowiłam opisać 1/6 rzeczy, z których będę się musiała we wtorek na kartce A4 spowiadać. O zgrozo. Jednak przewiduję też lekkie treści, takie ciekawostki, w których ostatnimi czasy tonę. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie muzyka często towarzyszy, ale nie jestem od niej uzależniona. Czasem nie słucham niczego przez dłuższy czas, nie chce mi się naładować mp3 czy coś. Chociaż jeśli gdzieś wychodzę lubię mieć świadomość, że w każdej chwili mogę sobie coś włączyć. Czasem tego nie robię, ale brak tej możliwości sprawia dyskomfort. Jeśli chodzi o gatunki... słucham wszystkiego. No, może bez przesady, ale nie interesują mnie gatunki, nie ograniczam się pod względem tekstów, instrumentów czy czego tam jeszcze. Zwariować by można. Tylko mam taki głupi nawyk słuchania dołującej muzyki jak jest mi źle, mimo że coś pozytywnego mogłoby pokonać przynajmniej część smutku. Nie, lepiej się dobić, a co! A, no i jeśli chodzi o wstyd/dumę w kwestii muzyki to je odczuwam. Niby mam to gdzieś, ale jednak te społeczne stereotypy gdzieś we mnie siedzą. Tyczy się to słuchanych przeze mnie utworów jak i przez innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, wszyscy chyba dołują się w ten sposób ;]

      Usuń
  9. szczerze mówiąc staram się nie definiować muzyki, nie zastanawiać się, dlaczego własnie te kawałki, a nie inne... po prostu słucham. i wczuwam się. albo nie. i to jest moim wyznacznikiem.
    jedyne co mnie odstrasza to klipy pod publikę. z nagością i latającymi cyckami. to jest coś czego nie trawię. nieważne czy tekst będzie miał przesłanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha od razu jak wspomiałaś o tych klipach, na myśl przyszła mi Miley albo Robin Thicke :D

      Usuń
  10. Metale całą resztę muzyki określają mianem ,,gówna" dlatego że metal to nie muzyka tylko styl życia...Styl życia który wymaga ,,bycia twardym jak Roman Bratny...".
    Zawsze określam muzykę której słucham i nie boję się przyznać, że kocham dwa gatunki a nie toleruję wszystkich innych- jak dotąd nie zlinczował mnie żaden wielbiciel disco-polo. Można. Słucham szeroko rozumianego rocka i...poezji śpiewanej. Wyklucza się, i co z tego? Dodatkowo jestem grunge- i wcale nie czuję się z tego powodu gorsza. Wykluczają cię przez muzykę? Olej ich. Muzyka to jest życie, to jest trwanie i spełnienie...Walenie w gitarę, opierając się plecami o perkusję i wycie do wtóru własnych pieśni, to jest własnie to, coś dla czego warto żyć, dla czego warto męczyć się w szkole i zniechęcać do siebie ludzi. Po prostu jedna z najwyższych wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie linczował żaden wielbiciel disco-polo. I nie, moim zdaniem rock i poezja śpiewana się nie wykluczają. Raczej dopełniają, lubię to połączenie.
      I nikt mnie nie wyklucza - wykluczanie mnie skończyło mi się w podstawówce, gdzie byłam tępiona za czarne ubrania, grzywkę i noszenie kostki z naszywkami SOAD ;D
      Z wyciem w moim przypadku jest bardzo ciekawie - uwielbiam śpiewać, ale okropnie się tego boję i jeszcze okropniej zazdroszczę tym, którzy się nie boją...
      I hmmm czuję się niekomfortowo z tym, że lubię szeroko pojętą alternatywę, rock, screamo, industrial, dubstep, ambient, ale i takie wynalazki jak Panic! at The Disco, więc każdemu się jakoś narażę.
      Nie każdy wali w gitarę, więc nie musi być to jedna z wyższych wartości :)

      Usuń
  11. Dawniej chyba bardziej zwracałam uwagę na podziały w muzyce i trzymałam się raczej paru podobnych gatunków, ale potem zaczęłam poznawać wiele nowych zespołów i wykonawców, którzy na stale zagościli w moim serduchu i są to kompletnie inne brzmienia.
    Zwykle nie słucham radia itd., ale przyznam, że ostatnio spodobała mi się piosenka Capital Cities "Safe and sound", także podobał mi się teledysk, gdzie nareszcie nie było przesłania głębokiego niczym Rów Mariański (dosłowny i... sama wiesz, jaki). Na wfie nasza nauczycielka puszcza nam do ćwiczeń muzykę - też są to jakieś popularne, dyskotekowe bity... ale świetnie się przy tym ćwiczy :D Bo ja tańczyć nie cierpię.
    Za to jeśli chodzi o przeżywanie muzyki... Bardzo się wsłuchuję i przez to nie jestem w stanie puścić sobie muzyki w tle do czytania albo nauki, przemierzanie świata ze słuchawkami na uszach też nie jest mi dane.
    Dubstepu i techno raczej unikam, bo, mówię prawdę, boli mnie od tego głowa. Ale nie mam nic do ludzi, którzy tego słuchają... przynajmniej dopóty, dopóki oni nie mają nic do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, kompletnie nie kojarzę tego zespołu ani piosenki ;P
      Ja uwielbiam chodzić po mieście po zmroku ze słuchawkami - na przykład gdy idę na jogę - choć wiem, że to nie do końca bezpieczne. No cóż i tak bacznie obserwuję otoczenie i patrzę na cienie za mną, mogę sobie pozwolić na takie fanaberie jak muzyka ;P
      Techno też nie lubię. I takiego najzwyklejszego dubstepu też nie - otóż tak, te utwory różnią się między sobą. W skrócie - nie lubię muzyki, którą mogłabym usłyszeć w jakimś klubie, o ile kiedykolwiek bym się w takowym zjawiła ;P

      Usuń
  12. Jeśli o mnie chodzi, największą uwagę zwracam na tekst piosenki. Do ulubionych zaliczam te, w których odnajduję samą siebie. Dzięki muzyce czuję, że nie jestem sama. Przeważnie słucham różnych odmian rocka. Przyznaję jednak, że zdarza mi się włączyć eskę i "odmóżdżyć się" przy popularnych hitach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, muzyka daje takie jakieś poczucie przynależności. Nawet jeśli nie jest to coś zbyt lubianego, masz świadomość, że ktoś to stworzył, ktoś czuł coś podobnego, do emocji, które odczuwasz teraz.

      Usuń
  13. Nauczyłam się, że nie warto pokazywać ludziom moją playlistę. Potem dziwnie na mnie patrzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;) największą wpadkę zaliczyłam, gdy zgłosiłam się do szkolnego radiowęzła i przez cały dzień puszczałam moją ulubioną muzykę ;P nie muszę wspominać, że nie dostałam tej posady xD

      Usuń

  14. O, i Minecraft się znalazł, kiedyś grywałam :).

    Koncerty są cudownym przeżyciem. Na ostatnim, na jakim byłam, scenę rozgrzewał zespół Trivium. Ostatnio wygrałam bilety na Yellow Umbrellę, ale z moim szczęściem - okazało się, że ktoś tam zachorował, a w związku z napiętą trasą, nie przełożyli daty, lecz całkowicie odwołali ten występ... Ale smutno było przyjść pod drzwi i zobaczyć, że są zamknięte (i bez żadnych adnotacji...), a potem, po spamie na e-mail organizatora, dowiedzieć, że moim mieście już nie wystąpią w tym roku.

    Z tą klasyfikacją - to durna sprawa, wiele obecnych zespołów tak bardzo miesza gatunki, że czasem ciężko im samym stwierdzić, co grają. Po drugie nie potrafię zrozumieć osób, które zarzekają się, że słuchają jednego gatunku, przecież to jest potworne ograniczenie. Osobiście zachwycam się przeróżnymi kombinacjami.

    Autora, którego wymieniłaś, Sonny'ego, właśnie cenię za to, że potrafił się przemóc i dostosować, nie grymasił, tylko robił swoje dalej. Muzyka, to muzyka.

    PS. W końcu u mnie zababrałam listopadowy post :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie grałam w Minecrafta, aż się łezka w oku kręci jak wspominam budowanie mojego kociego domku ;P
      Ostatnio byłam na koncercie Nosowskiej - cuuuudoooo!
      Ja w ogóle nie lubię się określać. Nie lubię szufladkowania, więc staram się na co dzień unikać stwierdzania czego słucham ;P. Niestety dla niektórych to szufladkowanie jest treścią życia...
      Im więcej dowiaduję się na temat Sonny'ego, tym bardziej mnie fascynuje. Wczoraj znalazłam utwory, które były etapem przejściowym między FFTL a Skrillexem - są jeszcze resztki wokalu - już bez żadnych krzyków - ale to już pierwsze próby posługiwania się Fruity Loopsem, bodajże. Lubię znajdować takie rzeczy ;)

      Usuń