24 komentarze:

  1. Gorsze chwile, w których nie potrafimy znaleźć w niczym sensu i wydaje nam się, że zaraz niebo nam się zwali na głowę, są zupełnie normalne. I o ile ten stan przygnębienia nie wymknie się spod kontroli i nie zawładnie nami na dłużej, nie ma w nim niczego złego. Tak mi się przynajmniej wydaje.

    -Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda. Powiedziałabym nawet, że ten stan jest konieczny to skonfrontowania swoich działań z rzeczywistością. Tylko łatwo przesadzić i się zgnieść... Mam wrażenie, że ja otrząsnęłam się w ostatniej chwili...

      Usuń
  2. Ja też miewam takie chwile, więc wiem, co czujesz.
    http://www.youtube.com/watch?v=mlC0VDfp7PA
    Mnie ta piosenka zawsze podnosi na duchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, na mnie też ten utwór działa niesamowicie. Kiedy byłam na ich koncercie i grali tę piosenkę, nie mogłam powtrzymać łez. Ale takich innych łez, na pewno nie były to łzy smutku ;) no i darłam się tak głośno, że totalnie zdarłam gardło ;P

      Usuń
  3. Potrzebuję jakiegoś człowieka, który za każdym razem, gdy obudzi się we mnie leniwiec, kopałby mnie w dupę. Coś czuję, że siedzieć bym nie umiała...

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, jak ja kocham te męczeńskie nastroje, kiedy jestem taka nieszczęśliwa i tak niesprawiedliwie potraktowana przez świat... Należy mnie wtedy zamknąć w domu, uszczelnić okna i nie pozwolić wyjść do ludzi, póki nie wyrzucę losowi całego jego bezsensu. Następnie bohatersko wstaję, poprawiam grzywkę i w chwale wracam na salony jako dumny "survivor". :D
    A filozofia całkiem ciekawie układa różne myśli. Udowadnia, że twoje poglądy nie są niczym nowym, jednocześnie pokazując szereg alternatywnych opinii. Zadaje ciekawe pytania i celuje mocno w twoją niekonsekwencję. Ale to bardzo dobry przedmiot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja... W sumie... Też to lubię. Jakiś mały koniec świata raz na jakiś czas jest potrzebny do zauważenia wielu rzeczy :)
      U mnie będzie tej filozofii dwa razy więcej - nauczyciel tego przedmiotu będzie miał ze mną również polski, będzie ciekawie ;P

      Usuń
    2. Zgadzam się. Do równowagi przede wszystkim. Po końcu świata wszystkie przeciętne dni wydają się niemalże błogie.
      To bardzo pozytywnie, jak widzę. ;) Ja bym chciała mieć polski prowadzony w bardziej "filozoficzny" sposób, chociaż na obecny też nie narzekam. Samą filozofię mam w ramach dodatkowych zajęć prowadzoną przez absolwenta szkoły, bo moja wychowawczyni uznała, że mat-fizowi się taki przedmiot może przydać (w czym przyznaję jej rację). Wymaga logicznego myślenia.

      Usuń
    3. Wow w mat-fizie? Nieźle :o
      Ja z mat-fiz-bio trochę bez wiedzy dyrektorki wybrałam tę filozofię, bo zwykle jest ona tylko dla humanów ;P

      Usuń
    4. U nas dla humanów jest chyba obowiązkowa jako przedmiot uzupełniający, ale ich nauczyciel jest podobno kiepski. Natomiast na życzenie naszej nauczycielki od matmy przychodzi do nas student i charytatywnie robi dodatkowe zajęcia z filozofii specjalnie dla mat-fizu. ;) Szczerze mówiąc, to nie wiem, czy filozofia jest taka humanistyczna. Wymaga raczej ściśle logicznego myślenia i konsekwencji, a to raczej cechy matematyków. :D

      Usuń
    5. To zależy od tego kogo przyjąć za humanistę. Jeśli osobę, która nie umie myśleć i jedyne, co jej zostaje to kucie na pamięć, to masz rację. Jednak ja nie uważam kogoś takiego za humanistę... Tylko za bezrobotnego ;P

      Usuń
  5. zawsze śmieję się z "burrito of sadness", ktoś, kto wymyślił tę nazwę wygrał życie :D
    załamanie się w niczym nie pomaga, chyba, że zrozumiemy wtedy, że trzeba działać! na pewno nie można się nadmiernie dołować, bo to do niczego dobrego nbie prowadzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba sięgnąć dna tylko po to, by się od niego odbić... ;)

      Usuń
  6. Czyżby jesienny kryzys? Nigdy nie wolno poddawać się tak całkowicie, trzeba być silną osobą, bo inaczej zginie się w tym świecie :) Ale chwilowo nigdy nie zaszkodzi lekki dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że dół zawsze jakoś szkodzi, psuje krew, ale i tak ma swoją funkcję w naszym życiu. Jak wszystko ;]

      Usuń
  7. Listopad to chyba najbardziej depresyjny miesiąc roku. Mnóstwo blogerek uskarża się na brak weny/inspiracji, kryzys chęci blogowania, codzienne smuteczki... Nie daj się zjeść takim dołkom. Życie (i blogowanie) jest piękne nawet w listopadzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Spokojnie, wydaje mi się, że wyszłam na prostą :)

      Usuń
  8. Zastanawiam się, kiedy ja dojdę do tego poziomu, że w złości będę ćwiczyć :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm mi to zostało z czasów, gdy trenowałam kickboxing i naturalnym dla mnie był obowiązek ćwiczenia codziennie przed snem ;)

      Usuń
    2. ja jak jestem zła, to żrę. nie jem,żrę.
      Mówię poważnie.

      Usuń
    3. Kocisko kickboksiara, hehe :D

      Usuń
  9. Burrito of sadness, skąd ja to znam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy czy się smucę, czy nie. Bo jeśli tak, to nie jest fajnie xD

      Usuń