4 komentarze:

  1. Świetny post Kocie!
    Nigdy nie wpadłabym do takiego porównania, mimo, że w karty grać uwielbiam i jestem w tym nie najgorsza! (Moja skromność...) Jednak w grę w słowa gramy przez całe życie niejednokrotnie nie zdając sobie z tego sprawy...

    Pozdrawiam Cię i zapraszam na nowy post. Taki o imionach. Moich. Twoich. No naszych :)
    Siostra Polka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno kto ma szczęście w kartach ten nie ma szczęścia w miłości- i coś w tym jest, a pisze to osoba powalająca w makao wszystkich znajomych i rodzinę. Kocham karty i nie wyobrażam sobie bez nich żadnego spotkania towarzyskiego!
    Jednocześnie w słowa też lubię grać. I w filozofie- to tak jak w słowa, ale rozwinięte, nie ograniczasz się do celnych strzałów ale próbujesz znokautować przeciwnika swoim widzeniem świata. Od tygodnia przekonuje kumpelę, ze jabłka chcą być gruszkami a jej twarz wężem i wciąż rozwijam tą tezę... Język polski daje nam tyle wspaniałych możliwości , że aż wstyd z nich nie korzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, gra w filozofię to specyficzna odmiana gry w słowa. Taka jeszcze bardziej niebezpieczna :D

      Usuń