8 komentarzy:

  1. Jak można uważać Burdę za lekturę dla gimbazy? Mam nadzieję, że to wymyślony przykład i nikt realnie tak nie myśli. A Mały Książę jest zawsze na czasie, bo jest po prostu ponadczasowy :D Lubiłam go jako dziecko któremu tata czyta bajkę i lubię teraz, kiedy piszę z niego rozprawki.
    Z tonem nieznoszącym sprzeciwu oczywiście najczęściej mamy do czynienie kiedy chcą nas czegoś nauczyć... W szkole- nie do zniesienia. Ale w innych sytuacjach- jak najbardziej! Serio, jeżeli gość który uczy mnie grać na gitarze twierdzi niewzruszenie, że źle trzymam łokieć, to choćby było mi z tym złym łokciem wygodniej i tak będę się męczyć i go poprawiać. Bo on musi mieć rację, w końcu widzę codziennie jak gra. W takich sytuacjach trzeba mieć jakiś autorytet. Właściwie ten wieczny ,,wkurz" w szkole wynika chyba sam z siebie i w rezultacie każda reakcja nauczyciela wkurza cię, obojętnie dlaczego. Taka specyfika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie byłam ostatnio na spotkaniu poetyckim, na którym "bardzo mądry i ważny pan poeta" stwierdził, że to zabawne, że kiedyś fascynował się Bursą, i że to taka poezja dla nastolatków. Od "Małego Księcia" w rozprawkach w liceum już odeszłam, bo baaardzo krzywo na to belfrowie patrzą :) Nie no, mnie tak szkoła jeszcze nie wkurza a przykład, który podałaś trochę wychodzi poza sytuacje, o których myślałam. Chodziło mi bardziej o takie buractwo i podejście "moje jest najmojsze" - wiesz, że niby jest tylko jeden dobry gust, tylko jedna racja, tylko jeden system wartości, dla którego trzeba przeprowadzać krucjaty ;/

      Usuń
  2. ja cały czas poszukuję inspiracji, pytam, neguję... w końcu chcemy się ulepszać, prawda? :) bardzo spodobał mi się akapit o asertywności. niby takie to proste, ale wielu osobom strasznie tego brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zauważam coraz częściej, że to "chcemy" dotyczy nie tak szerokiego grona osób, nie podoba mi się to :/
      Cieszę się, że Ci się spodobał! :)

      Usuń
  3. Już Cię lubię, gdy wspomniałaś o ludziach nieśmiałych. Na ogół ginę wśród osób, które z łatwością są w stanie mnie przegadać. A że pewnie nikt nie będzie miał okazji usłyszeć tego, co siedzi mi w głowie, wyżywam się na blogu. Nie żebym uważała się za jakąś mądrą czy coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla mnie blog jest dość ważnym kanałem komunikacyjnym, rozumiem, o co chodzi :)

      Usuń