6 komentarzy:

  1. ja sobie zawsze przelewałam wodę do pustej butelce po wodzie i wystarczyło, żebym tę wodę kupiła raz a nie codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak robię :) ale i tak wolałam mój bi(e)don :)

      Usuń
  2. Oj znam to, wredna forsa! Wszystko jest drogie, nawet Biedronka, a odkryłam to dopiero jeżdżąc do szkoły do miasta... A najgorzej jak cię ktoś wyciągnie na obiad na mieście a ty wykładasz ostatnie grosze żeby kupić sobie pół frytek. Moja kumpela nie ma problemów z forsą i nie rozumie moich oszczędności :D
    Dziwny optymizm jak na klasę maturalną... Ja już rzygam tą maturą chociaż jestem dopiero w drugiej. Polonistka zwłaszcza oszalała na tym punkcie że testy, testy trzeba robić! niee!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem dziwna, to widać gołym okiem. Wkurza mnie wszechogarniający maturalny stres, tak delikatnie mówiąc. Bo skoro cały czas mam dobre oceny i finalistę z polskiego, nie pozwolę sobie wmówić, że mam się martwić, że mam latać na durne korepetycje czy że mam sądzić, że się swój ukochany kierunek nie dostanę. Im bardziej się wszyscy tym przejmuję, tym większy nacisk kładę na manifestowanie, jak bardzo mnie to nie rusza :P

      Usuń
  3. Do jakiego chodzisz LO?

    OdpowiedzUsuń