13 komentarzy:

  1. Wszystko może minąć - ale nie miłość do Warszawy. Najwyraźniej nie była prawdziwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, miłość do Warszawy trwa, ale już godzę się z tym, że jestem biedakiem cebulakiem i mnie po prostu na nią nie stać :P

      Usuń
  2. Ha ha, miałam to samo z Warszawą :D I w końcu pewnie wyląduję w Poznaniu, razem z zespołem.
    Czasami boję się czytać swoje stare zapiski i marzenia... Zwłaszcza te dotyczące planów matrymonialnych są straszne! czytam stare opowiadania i nie mogę przeżyć własnych błędów. czytam, nie daj Boże, opowiadania o sobie w liceum wymyślane jeszcze w podstawówce i załamuję się, kim ja chciałam być! W życiu bym nie zgadła, ze wyrosnę na takiego smutnego metala, jak to określa mój brat... Może czasami warto tyle zapisywać? Masz chociaż jakiś obraz zmian, jakiś porządny dokument poświadczający że nie stoisz w miejscu tylko gnasz gdzieś. nie wiesz gdzie, ale to nic. Jak twierdził Stachura, nie ma stanie, nie ma ,,cofanki" tylko naprzód i naprzód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto zapisywać, pamięć jest zbyt zawodna, szczególnie jeśli mowa o wspomnieniach dotyczących nas samych :)

      Usuń
  3. Tak to już bywa ;) Lista z postanowieniami przez jakiś czas wisiała u mnie na ścianie, ale za długie patrzenie na nią wcale mi nie pomagało. W ostatni dzień roku przyjdzie czas na podsumowania. Myślę, że na razie dobrze mi idzie.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to Pratchett w "Trzech wiedźmach" określił, większość ludzi nie jest zogniskowana w czasie. Krążą wokół własnej przeszłości i przyszłości, teraźniejszość widząc tylko przez to, co miało się wydarzyć i co się wydarzyło, choć to zdarza się właśnie teraz. Ja, oczywiście myśląc o przyszłości i przeszłości, postanowiłam skupić się bardziej na tym, co jest w tej chwili, bo zwyczajnie odechciewa się człowiekowi własnej sentymentalnej i zaraz wybiegającej 10 lat do przodu myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nigdy nie miałam okazji czytać Pratchetta, ale o "Trzech wiedźmach" słyszałam same pozytywne opinie :)
      Ja jestem straszliwie sentymentalna, szczególnie ostatnio. I jasne, bez życia teraźniejszością nie mogłabym funkcjonować, bo bardzo dużo się teraz dzieje, ale lubię sobie usiąść, przyjrzeć się sobie sprzed x czasu i zastanowić się nad... moją niekonsekwencją :D

      Usuń
  5. Radzę jak najszybciej naprawić błąd i zacząć obcować z Pratchettem (chociaż może być to trudne ze względu na brak czasu- ta MATURA). Osobiście uważam go za jednego z najgenialniejszych autorów fantasy, postawiłbym go na piedestale obok Tolkiena.
    Jeśli jakieś plany pozostają na papierze oznacza to, że w rzeczywistości były tylko mrzonkami, o których trzeba było zapomnieć, bo nie były nam do życia potrzebne.
    Skądś znam to wieczne niezdecydowanie w doborze hobby: sam nie potrafiłem zajmować się czymś dłużej niż kilka dni, tygodni, no! może miesięcy. Skończyła się fascynacja modelarstwem, łucznictwem, nawet książka pozostała rozgrzebana po 50 stronach.
    Jeśli naprawdę coś pokochamy, będziemy to robić ciągle. Moja siostra, będąc jeszcze w liceum, postanowiła się wspinać. Teraz, po trzech latach, jeździ po górach i szuka odpowiednich miejsc, chodzi na ścianki wspinaczkowe, poznaje innych wspinaczy (nie wspomnę, że dzięki treningom jest w stanie pokonać niejednego chłopaka w siłowaniu na rękę). Stąd wniosek: trzeba ciągle szukać nowych zainteresowań, może w końcu trafi się coś, co pokochamy do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poniedziałek wybieram się do biblioteki, więc... :)
      Co do planów i mrzonek - mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat, jednak lubię się czasem tym mrzonkom przyjrzeć i ocenić, czy nie byłoby warto spróbować się nimi zająć raz jeszcze lub zrozumieć, skąd się w ogóle wziął we mnie taki pomysł i pod czyim wpływem :D
      No, mi się wydaje, że ostatnio też trafiłam na coś, czego tak szybko nie porzucę. Pisanie. Ostatnio głównie poezji. W zasadzie to robiłam to od wielu lat, ale dopiero teraz jestem zdeterminowana na tyle, aby te swoje utworki-potworki słać :)

      Usuń
  6. Bardzo często patrzę na moją osobistą listę postanowień noworocznych i robię do niej notatki - co mi się udało, co się zmieniło, z czym się nie zgadzam. Wyjdzie z tego zapewne potężny post przed końcem roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem fanką ostatniego akapitu :) w przeciwieństwie do postanowień noworocznych.

    OdpowiedzUsuń