10 komentarzy:

  1. O, widzę, że nie tylko ja podkreślam cytaty w ksiażkach...
    O nie, bym przeczytała na pewno, ale obiecałam sobie, że jak skonczę "Paragraf 22" to wezme cos wesołego, diabelnie prostego i wesołego, bo zwariuję. Ja czytam i przeżywam książki za bardzo. Muszę je sobie dawkować.
    Nie powiedziałaś dużo o "Jeśli..." ale to dosć dużo, żeby mnie zachęcić :D Poszukam jej po bibliotekach...
    Mnie najbardziej zmieniały ksiażki, gdy byłam młodsza. Najpierw saga Szklarskiego o Tomku Wilmowskim, takie "podwaliny" osobowosci Hipisa, potem Trylogia Sienkiewiczowska, potem, juz w gimnazjum, Jacek Kaczmarski, poezja XX wieku, to wszystko, co pchnęło mnie na humanę. Dopiero w liceum zgłupiałąm i ksiażki juz na mnie tak nie działają...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 "Paragraf 22" też na liście moich ulubieńców, z Hellera polecam też "Bóg wie", ale uprzedzam, że gorzej się czyta.
      Ta książka jest z biblioteki i to ten sam egzemplarz, który czytałam po raz pierwszy. Już wtedy była po podkreślana i okraszona refleksjami poprzednich czytających, potem ja dodałam coś od siebie, w między czasie ktoś dodał jeszcze coś i znów trafiła do mnie, i znów mam co zaznaczać i co czytać na marginesach. Cudne, bo czuję się właśnie nie jak zwykły czytelnik, ale jak Czytelnik nawiązujący kontakt z innymi Czytelnikami. Prawie jak podręcznik Księcia Półkrwi w Harrym :D

      Usuń
    2. I za to właśnie kocham książki z bibliotek, zawsze, oprócz treści książki, znajdziemy w niej coś, co zostawili po sobie poprzedni czytelnicy. To jest magiczne. Kiedyś znalazłam w czeluściach internetów blog, który zawierał skany/zdjęcia znalezionych cudeniek w książkach z bibliotek, coś cudownego!

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale muszę przyznać, że jest już na mojej liście do-przeczytania! Uwielbiam książki, które zmieniają. Które zapadają w pamięć językiem, kreacją, teksturą, wielowarstwowością. Też rzadko wracam do książek (w końcu jest wiele innych na mojej liście, które chce przeczytać), ale są takie, do których wracam co jakiś czas, jak narkoman łaknący swojego (w tym wypadku czytelniczego) narkotyku. Nie ma nic lepszego niż to uczucie, gdy trzyma się w ręku książkę, która znaczy dla nas naprawdę niesamowicie dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czytaniu już przeczytanych książek najbardziej lubię uczucie, kiedy trafiam na ukochany cytat. Magia! Też tak masz? :)

      Usuń
  3. Akurat szukam czegoś do czytania! Czegoś odmiennego niż mój temat na olimpiadę...(Różewicz!!) Sądząc po wyglądzie książki, nie jest nowa ani znana = będzie w mojej bibliotece. Żadne nowości nie mają tam prawa wstępu, za to książki nigdy nie są wyrzucane, co pozwala natrafić na prawdziwe perełki typu Werter bez durnych przypisów dla uczniów.
    A już książka o książce...Tak to chyba trzeba rozumieć, wydaje mi się. Przeczytam i zobaczę, może coś się zmieni w mym skromnym żywocie :D przydałoby się, bo obecna postać zaczyna mi się trochę nudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie samym Różewiczem człowiek żyje, choć i ten jest cudowny :)
      Naprawdę polecam, warto przeczytać, nawet jeśli nic by miała nie zmienić :)

      Usuń
  4. Mam bardzo podobne uczucia w zakresie pisania recenzji, co zresztą też wiąże się z tym, że czyjeś wolne skojarzenia interesują mnie bardziej niż dogłębne analizy i jednoznaczne oceny typu dobre/niedobre (co zresztą bywa dla mnie problematyczne - niedługo będę musiała zaliczać taki przedmiot jak pisanie tekstu krytycznego, który takich właśnie tekstów ode mnie wymaga ;)). Jednak ludzie raczej niechętnie publikują teksty oparte na luźnych obserwacjach, prawdopodobnie nie chcą wyprodukować niezrozumiałego bełkotu, ale to jednak szkoda dla innych. Mamy w głowie wzorce, jak powinno się pisać i trzymamy się ich chyba zbyt kurczowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja np. bardzo nie lubię jednoznacznego wartościowania, czy to w ocenie sztuki, czy zjawisk, czy ludzi. No dobra, w przypadku ludzi zdarzają się wyjątki, bo samej zdarza mi się ich osądzać... A wzorce - jeśli chodzi o pisanie, to są niezłym punktem wyjścia, tylko trzeba umieć je wykorzystywać i modyfikować, co wymaga wiedzy i kawałka wysiłku, na który niektórzy nie chcą się zdecydować, a szkoda ;)

      Usuń