5 komentarzy:

  1. Kurcze, jak ja dobrze znam to wredne uczucie. Zawsze pojawia się u mnie przy dniach wolnych. Szkoła odbiera mi radość życia, wciska w ramy, popędza, ale paradoksalnie dzięki temu cieszą mnie nadrobniejsze rzeczy, nagle umiem świetnie wykorzystać każde 10 sekund życia i mam jasne cele, mam coś, dla czego jestem zmęczona, do czego dążenie radośnie odbiera mi siły witalne. Ale samo dążenie w sobie jest piękne. Czas wolny mnie rozleniwia i źle wpływa na psychikę.
    Zgadzam się z Toba, że to, w jaki sposób kroisz ananasa jest ważne. Ale dla mnie dlatego, że lubię sobie uciekawiać życie-pilnuję się, by za każdym razem kroić ananasa inaczej i obejrzeć sobie inna kamienicę, idąc do szkoły.
    Nie mam pojęcia, jak Ty możesz się bać matury, naprawdę. Ale okey, najwyraźniej trochę się pobać w życiu musimy.
    I posmucić też. Wychodzę z załozenia, że kilka elementów życia jest już przypisanych odgórnie każdemu człowiekowi i bez sensu jest z nimi walczyć.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czas wolny jest potrzebny jako motor działań (choć to smutne), ale niemożliwym jest pogodzenie tego, co się nam o nim marzy z rzeczywistością. Choć są wyjątki.
      I cieszę się, że nie tylko ja uważam krojenie ananasa za tak ważną czynność :) wkurza mnie to,jak ludzi utopieni w swojej rutynie nie widzą w ogóle świata dookoła, tylko jakąś, łatwą do ochrzaniania, nudną wersję i śmią twierdzić, że życie jest ciężkie i nie ma czasu na błahostki. Okropne bzdury!
      Jeśli chodzi o maturę - boję się jedynie fizyki, z której, mimo dobrych ocen i tego, że naprawdę się uczyłam na bieżąco i dużo, nic kompletnie nie pamiętam. Nic. A najśmieszniejsze jest to, że i tak idę na studia bez rekrutacji, bo mój kierunek uwzględnia finalistów z polskiego :P Więc do dla mnie sprawa czysto ambicjonalna :D

      Usuń
  2. To całkowicie normalne uczucie, każdy go chyba doświadcza, niemożliwe jest, żeby być produktywnym człowiekiem przez 100% czasu - to sinusoida i choć te "doły" są frustrujące, to jednak nie ma innego wyjścia, jak tylko pogodzić się z ich istnieniem. Nie ma "dni zmarnowanych", są tylko "dni na przeładowanie broni" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna myśl z tym ładowaniem broni! Będę musiała zapamiętać :)

      Usuń
  3. Mi przypływ energii jest cholernie potrzebny. Oj tak!

    OdpowiedzUsuń