61 komentarzy:

  1. Też chciałabym, by zawsze było lato ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami doceniamy coś, dopiero po fakcie ;3 Ja dopiero jak wyjechałam do Holandii, zatęskniłam za przyjaciółmi, których zawsze miałam w dupie.
      that's how it goes, bebe.

      Usuń
  2. Ja nie mogę doczekać się jesieni. Skórzana kurtka, kapelusik, lity na zmianę z conversami<3, ukochany kierunek na uczelni, wieczne imprezy, książki i kawa<3, spacery z narzeczonym wśród liści...<3 jesień jest piękna.
    wiesz co, przez te złośnice czasami tęsknię za liceum, choć przecież wybór mojego akurat był najgorszym wyborem w moim życiu.
    da się pogodzić! wszystko(no dobra, prawie wszystko, pracy na dwa etaty i studiów dziennych raczej się nie da:) da się pogodzić. osobiście pogodziłam rozszerzoną matmę z maturą z kilku zupełnie odmiennych przedmiotów i jakoś to wszystko poszło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, pierwsza osoba, która autentycznie chodzi w litach. Większość znajomych mi posiadaczek tych cacek zakłada je tylko do zdjęć ;P
      Rzeczywiście, nie można odmówić jesieni jej uroku.
      No tak, z doświadczenia wiem, że często im więcej ma się na głowie, tym lepiej korzysta się z czasu... Bo nie ma się wyboru ^^

      Usuń
    2. Bo przy moim 175 cm wzrostu muszę sobie dodawać centymetrów^^stąd te lity, planuję kupić takie piekielnie wysokie brązowe, bo jak na razie mam coś ala lity(trochę niewygodniesze). W ogóle to lubię obcasy, jakoś tak, tylko nie uczelnię. Tam muszę być niska, słodka i zagubiona. :) Do zdjęć? Rozumiem, że blogerki? Ja do zdjęć zakładam tylko różne od codziennych okulary(mam trzy pary moich ukochanych, wyjściowych<3) a codzienne są zniszczone sooo...jestem tak samo dziwaczna jak znane Ci właścicielki litów.

      Usuń
    3. Przy 175? To jest dużo na dziewczynę ;P
      No wlaśnie nie blogerki. Znajome ze szkoły, które lubią się na Facebooku lansować...
      Wyjściowe okulary rozumiem. Nawet Możdżer i Owsiak tak robią ^.^ w tym nie ma nic dziwnego, to jak wyjściowe ubrania, czy coś. Gorzej jak się wydaje mnóstwo pieniędzy na buty, w których się nie umie chodzić ;D

      Usuń
    4. Ja mam na fejsie zdjęcie Harrego Pottera, znaczy obrazek i jakieś swoje staaaare. Kurcze. Muszę wyłowić wszystkie nowe ciuchy z szafy i popstrykać sobie w nich fotki. I pożyczyć wysokie buty od mamy też do fot :< a jak zrobię sobie zdjęcia w przymierzalni sklepowej to też się liczy? Nie wiedziałam, że tak trzeba :< Jestem niemodna. xD
      Czyli ogólnie...dobrze, że nie znam takich dziewczyn jak te Twoje znajome. Ale może to taki wiek jest i trzeba go przejść. :P Jak ja byłam w LO to fejs nie był tak modny.^^

      Usuń
    5. Wiesz, teraz co trzecia jest najprawdziwszą modelką - ma photobloga i lustrzankę (z którą nie wie, co robić), i chodzi z innymi najprawdziwszymi modelkami na najprawdziwsze sesje, żeby było na czym zbudować sobie wizerunek ;P
      Tak bardzo nie rozumiem większości ludzi...

      Usuń
    6. A jak mam okulary to jestem Panią doktor? Okularu = + 100 do IQ?

      Usuń
    7. Hmmm w sumie na to by wychodziło... A z litami jesteś Panią doktor modelką ^^

      Usuń
  3. Wydaje mi się, żeby poradzić sobie z pożegnaniem, trzeba je przeżyć. Jeśli się je olewa, nie przeżywa, może ono wrócić w najdziwniejszych momentach. Nie zawsze, ale się zdarza.
    Ja bardzo przeżyłam rozstanie z klasą gimnazjalną, ale byłam pełna nadziei co do liceum. Nie przeliczyłam się - to był najlepszy rok życia.
    Ja rozszerzam historię i wos, do tego dodatkowe godziny polskiego i angielskiego (na to akurat nie narzekam!), a w perspektywie 4 olimpiady :) Będzie co ma być :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może teraz tak przeżywam tą tęsknotę, bo w sumie liceum mnie ciut zawiodło...
      4 olimpiady? W liceum? Jak? ;O

      Usuń
    2. No... normalnie :D Językowe, więc nie ma jakiejś dużej rozbieżności tematycznej - to samo mniej więcej, tylko w innym języku :D

      Usuń
    3. Ale... Nie musisz pisać żadnej pracy teraz, ani prowadzić badań?

      Usuń
    4. Praca tylko z polskiego - muszę się powoli do niej zabrać :)

      Usuń
    5. Który temat? ^^
      Ja na razie czytam prozę, która może mi się przydać, a od września biorę się na czytanie literatury przedmiotu i pisanie ;P

      Usuń
  4. Znam to :) wydaje mi się, że chyba nie przestanę wpadać do gimnazjum na pogaduchy z nauczycielami. W każdym razie mam nadzieję, że znajdzie się na to czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też gdybym mogła zatrzymałabym te noce forever!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dni też ^^ rześkie poranki, wiaterek, słońce, cudowne burze, tęcze ;D

      Usuń
  6. Przecież jeszcze są upalne dni, przynajmniej u mnie. Jeśli towarzystwo nie odpowiada to często lepiej jest urwać kontakt, niż męczyć się z nimi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są upalne, ale zaczynają wiać nostalgią.
      Tak myślałam, ale zmiana środowiska okazała się zmianą na gorsze (alnbo nie przyniosła żadnych zmian, sama nie wiem). I teraz myślę, że wolałabym wrócić do gimbazy.

      Usuń
  7. Chyba wiem co masz na myśli - ja do mojego gimnazjum nie mam powodów wracać ani też nie tęsknię za tymi ludźmi, ale już zauważyłam, że moja podświadomość wymazuje część złych wspomnień i wzmacnia te dobre - komiczne i nawet irytujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie wkurzający mechanizm, nie? Ale chyba przebieg tego ulepszania wspomnień będzie zależy od tego, jak odbierzesz nową szkołę. A mam nadzieję, że będziesz z niej bardzo zadowolona ^^

      Usuń
  8. Ja za gimnazjum niby nie tęsknię i moje zakończenie roku wyglądało podobnie do Twojego, jednak czasem łapię się na wspomnieniach. Że to wszystko było przecież tak niedawno. Chociaż u mnie bardziej nostalgiczna jest wiosna. Jesień jest spokojna i jednostajna. Ja w tym roku zaczynam liceum rozszerzeniem matmy, fizyki i obozem z tychże przedmiotów. Olimpiady i konkursy sobie raczej odpuszczę. ;) Ale życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna jest właśnie najlepsza ;D pełna energii i wszystko pachnie! (Tak, jestem dziwna i najbardziej oddziałują na mnie zapachy)
      Dziękuję, jest tylko jeden problem. U mnie w szkole inaczej wygląda rozłożenie materiału i ostatnio fizykę miałam w grudniu ;P więc teraz ten przedmiot nie istnienie w mojej głowie, a tu nagle rozszerzenie ;O

      Usuń
    2. Zgadzam się, że jest pełna energii, ale mnie to właśnie uderza również wspomnieniami. Tak jakoś mam. A na temat zapachu wiosny kiedyś nawet cały post wyprodukowałam. :D
      To tym bardziej powodzenia. ;) A myślałam, że moja szkoła ma dziwnie rozplanowany materiał, bo rozszerzenia są równolegle z podstawą od września pierwszej klasy. o.o

      Usuń
    3. Ja mam inny system... Trymestry, kursy, dzień w dzień te same przedmioty przez 3 miesiące. Takie tam... Ale u Ciebie też jakoś dziwnie, bo myślałam, że w "normalnych" szkołach rozszerzenia idą, gdy się skończy podstawę

      Usuń
  9. jeeej, ja wlasnie wczoraj mialam taka smutna jesienna rozkmine :o a lato przyszlo tak pozno, to nei fair, ja nie chce jeszcze zadnych swetrow!

    bardzo mi sie podoba Twoja metafora o trzech zlosnicach :) serio i szczerze. sama sie zastanawiam, jak to jest, ze rzygasz szkola i tymi ludzmi, a potem tesknisz... a caly czas narzekalas! haha. na dodatek zawsze mam wrazenie, ze mocniej odczuwam emocje: strach, radosc, smutek, po fakcie. gdy cos sie dzieje, to jest "ok", a potem myslisz: ranyyy, ale super bylo sobie wtedy poplotkowac w McDonaldzie po szkole!, choc jak to sie dzialo, to wcale Ci sie nie wydawalo, ze to takie super. albo przetrwalas sytuacje silnego stresu: uff, ok, nie bylo tak zle. miesiac pozniej myslisz: wow, niezle, jak ja to w ogole przetrwalam? przeciez to bylo hardkorowe!
    haha, ciagle tak mam.
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym odczuwaniem emocji po fakcie masz rację. Polecam książkę "Siedem grzechów pamięci" - trochę jest w niej wyjaśnione jak działają te złośnice i czemu służą. Najczęściej są to po prostu błędy w zapisie danych na naszym twardym dysku zwanym mózgiem ;P

      Usuń
  10. A ja tam bardzo lubię jesień i już nie mogę się doczekać chwili, kiedy liście zaczną zmieniać kolor na złociste czerwienie. Ha! Nie ma to jak solidny zapłon. Przyznam szczerze, że sama ostatnio łapię się na tęsknocie za liceum (po czterech latach od zakończenia). Jednak nie ma co myśleć o tym, co było i trzeba skupić się na teraźniejszości / przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię jesień :) niestety ta pora roku bywa dla mnie nostalgiczna. Po pierwsze trzeba się wstrzelić w rytm życia szkoły, po drugie mniejsza ilość promieni słonecznych i skok w produkcji melatoniny nie wpływają na mnie zbyt dobrze...

      Usuń
    2. To wstrzeliwanie się w rytm szkoły wydaje mi się być jedną z wielu atrakcji jesieni ;D

      Usuń
    3. Och oczywiście. A ile przy tym adrenaliny się naprodukuje ;D

      Usuń
  11. Ja bardzo lubię jesień, ale tę polską, złotą, a nie szarobure deszczowe dni. Jestem bardzo sentymentalna i własna ulica to dla mnie lawina wspomnień sprzed paru lat, gdy jeszcze jako wesoły dzieciaczek hasałam sobie po niej z innymi ludźmi z bloku :D Ja jestem tą, która tęskni, która wspomina, która nigdy nie pali mostów i która stara się żyć ze wszystkimi w zgodzie... jakoś nie traktuję tego źle, lubię to :) Idealizuję sobie świat, co czasem skutkuje bolesnym zderzeniem z rzeczywistością, ale co tam!
    Ale masz dziwne te rozszerzenia... jeszcze się z takimi nie spotkałam. I jeszcze olimpiada z polskiego? Ja stwierdziłam, że w pierwszej klasie chyba odpuszczę sobie wszelakie konkursy itd., jak będę miała czas, to w moich ukochanych dziedzinach będę się doskonalić, żeby na drugą klasę być jakoś w miarę przygotowana... Ale nie załamię się, jak mi się nie uda - to na pewno nie będzie zmarnowany czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam niebywałą tendencję do palenie mostów. Od zawsze... A potem tęsknię za "pięknymi czasami". Też lubię idealizować, jak wielu młodych ludzi.
      Sama sobie te rozszerzenia wymyśliłam. A ile nerwów i latania za dyrektorką mnie to kosztowało ;D
      Uwierz, olimpiada z polskiego jest lżejsza niż np. z biologii. A taką możliwość też miałam. Poza tym teraz na wiele kierunków przyjmuje się wszystkich finalistów i laureatów, niezależnie od ich dziedziny. Wychodzi się z założenia, że jak człowiek wykazał się w czymś takim, będzie dobrym studentem.

      Usuń
    2. Palę mosty tylko wtedy, gdy mam serdecznie dość danych ludzi i wiem, że to się nie zmieni. Ale to rzadka sytuacja.
      Mamo... Podziwiam ^^ Tak, to wiem, nie umniejszam żadnemu laureatowi ani finaliście jego osiągnięć, serio. Po prostu mnie by się nie chciało iść na inną olimpiadę niż z tych przedmiotów, które mnie konkretnie interesują - nieważne, czy są lżejsze czy cięższe. Lubię polski, ale nie w ten sposób :D

      Usuń
    3. Spokojnie, nie odebrałam tego w ten sposób. W sumie wychodzę z założenia, że mogę sobie nieco tą olimpiadą ułatwić i trochę pozbyć się stresu w przyszłości. A jak się nie uda, to i tak na podstawę w polskiego będę przygotowana.
      Mam taki problem, że mnie interesuje prawie wszystko ;D

      Usuń
  12. Dobija mnie perspektywa zbliżającego się roku szkolnego. Z wiekiem coraz mniej chce mi się uczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cóż, mi trudno tęsknić za klasą gimnazjalną. Za dużo jadu, zła mnie tam dopadło i wolałam jak najszybciej zapomnieć. Liceum też wspominam ... tak w kratkę. Nie wiem, czy będę w stanie zatęsknić za nimi. Może jak już będę stara, siedząc w fotelu z albumami będę przeglądała, może mi się łezka zakręci w oku. Teraz nie mam czasu na rozmyślania o tym co było. Raczej staram się iść do przodu, chwytać chwile i nie zastanawiać się nad każdym czynem. Gdy włączam tryb nadmiernego myślenia popadam w stany depresyjne, a tego wolałabym uniknąć.
    Jeżeli już coś sobie przypominam, to tylko te miłe wspomnienia, żeby sobie humor poprawić. Szybko powracam do "żywych" wtedy i mogę żyć teraźniejszością, nie przejmując się tak bardzo.
    I to raczej nie jest egoistyczne. Po prostu nie lubię chamstwa, prostactwa i debilizmu. Nie znoszę wręcz. Dlatego może mam taki a nie inny stosunek do ludzi. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że wszyscy byli źli. Jednak, nie mieli tego czegoś, abym mogła dalej z nimi utrzymywać kontakt. Za mało znam ambitnych ludzi na tą chwilę. A takich właśnie ludzi mi trzeba. Zdecydowanie jestem człowiekiem lubiącym otaczającym się ludźmi inteligentnymi. ^^

    Aaaa, znów się rozpisałam. :D
    Co do jesieni - moja ulubiona pora roku. !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och znam ten tryb nadmiernego myślenia, a raczej rozmyślania. To jakie ludzkie ;D
      Otoczenie ludzi inteligentnych to prawdziwy skarb, szkoda, że tak rzadko spotykany...

      Usuń
    2. Mimo to nie poddaję się i szukam takich ludzi. ^^ Czasy w których żyjemy jakoś nie pomagają w tym, aby znaleźć takowych, ale jestem dosyć upartym stworzeniem. :D

      Usuń
    3. A tu bym się kłóciła. Dzisiejsze czasy podarowały nam Internet, dzięki któremu możemy poznać wielu inteligentnych ludzi. Chociażby w blogesferze, Koleżanko ;)

      Usuń
  14. Dla mnie jesień czasem jest czarująca, czasem jest okropna - różnie bywa. Ale powiem Ci, że nie dziwię Ci się z niechęci do powrotu do szkoły. Ja mam niechęć do pójścia na studia, jakoś nowy światek mnie przeraża, ale w stanie hibernacji trwać przecież nie mogę.
    Podświadomość jest bardzo zdradliwa, wydaje mi się, że ona ujawnia się raczej przez nasze zachowania, instynkty, niż to, co mówimy lub piszemy. A pamięć to taka rosyjska ruletka, lubi dopiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie przeraża - zwyczajnie nie lubię tych ludzi ;)
      A porównanie z rosyjską ruletką ma w sobie trochę racji, jednak nie do końca. Można pamięć kontrolować, tylko trzeba o tym myśleć. A bywa to uciażliwe

      Usuń
    2. Powiem Ci, że mnie nie przerażają ludzie, bo nie zależy mi zbytnio na ich sympatii, będzie co będzie. Przeraża mnie, że to studia, że ciężkie przedmioty i czy wytrzymam studia + pracę.
      Kontrolowanie pamięci nie jest fajne, wtedy wszystkie tryby działają na najwyższych obrotach.

      Usuń
    3. Och, dasz radę ;)
      No właśnie, gdyby nie jest fajne ani na dłuższą metę zdrowe, więc jesteśmy skazani na łaskę lub niełaskę pamięci

      Usuń
  15. ja nie miałam takich uczuć kiedy kończyłam szkoły, ani gimnazjum (to akurat był najlepszy dzień w moim życiu), ani technikum. po prostu jakoś się wyłączyłam.

    OdpowiedzUsuń
  16. dla mnie niestety jesień i zima wiążą się z już ponad 4-letnim symptomem depresji sezonowej. zatem wiem o czym piszesz. aż za dobrze. jakiś tydzień temu zapachniało jesienią - jest taka chłodna wilgoć nad ranem. i mgły nad miastem. zaraz zaczną palić liście. moja babcia upiecze jabłecznik na kruchym cieście. i to już będzie fakt, że jesień przyszła. tymczasem ja ratuję się wyjazdem na północ Polski. i korzystam z wakacji studenta. chcę oszukać swój własny mózg. zobaczymy jak mi wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w oszukiwaniu mózgu. Liczę, że Ci się uda :D

      Usuń
  17. Ja jakoś w ogóle nie tęsknie za gimnazjum, może jeszcze za wcześnie na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe... Ja tęsknię głównie za tym, że było spokojnie, śmiesznie, żyło się w swoim klasowym gronie i prawie nie zwracało się uwagi na innych. Że nie było presji, żeby mieć wygrany konkurs i być pierwszym w rejestracji (w mojej szkole trzeba się zarejestrować na wybrane lekcje i czasem dla niektórych nie ma miejsca i plan się sypie). Było jakoś przyjaźniej...

      Usuń
  18. Żebym i ja mogła tak podziękować "za wszystko" swojej polonistce... Ale nie, takiej wrednej i niekompetentnej suki chyba już nigdy w życiu nie spotkam, a nawet nie chcę spotkać.

    Ja dopiero w tym roku odcinam się od gimbazy i wkraczam w "wielki świat liceum", na które tyle czekałam. A teraz się boję. Nie mam pojęcia czego. Jest we mnie po prostu taki strach, niewyjaśniona obawa, że raz potknie mi się noga i od razu będę chciała zmieniać klasę, szkołę albo w ogóle miejsce zamieszkania. Wiem, dramatyzuję, ale tak to już jest, kiedy po 9-u latach w jednej szkole nagle idziesz do innej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ja chyba mam niebywałe szczęście do nauczycieli. To znaczy spotkałam kilka bardzo niekompetentnych osób, ale nie miałam z nimi zbytniego problemu.
      Nigdy nie byłam tak wiele lat w jednym środowisku. Najwyżej 7 lat, czyli podstawówka z zerówką włącznie, ale odchodząc byłam niesamowicie szczęśliwa i za tą szkołą jakoś nie tęskniłam.
      Nie bój się, nie ma sensu. Wydaje mi się, że w liceum to nawet większa gimbaza, niż w prawdziwej gimbazie. W każdym razie u mnie ;)

      Usuń
  19. Chryste Panie, tylko nie jesień i zima, znowu. ;_;

    No widzisz, tak tu niby nie zależy ci na klasie, ale jednak jakieś tam łezki były. Zawsze pozostaje jakiś sentyment, nie ma się co oszukiwać. Ważne, żebyś zapamiętała te dobre chwile. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie łapię się na tym, że pamiętam tylko te dobre :)

      Usuń