Niestety zbliża się jesień.
Próbuję temu zaprzeczyć, zatrzymać wysokie temperatury, słońce, długie dni i
gwiaździste noce. Mimo że i tak nie poświęcam swojego czasu błogiemu lenistwu,
zapomnieniu i relaksowi, nie śpieszno mi do zajęcia miejsca w szkolnej ławce i
jeszcze większego natłoku obowiązków. Nawiasem mówiąc, jestem ciekawa jak
pogodzę rozszerzenie z fizyki, matematyki i biologii z pisaniem pracy
olimpijskiej. No nieważne, wracajmy do jesieni.
Podobno nadchodzi ona wtedy, gdy myśli zmienia tęsknota za czymś, czego
nie ma. W każdym razie tak śpiewa Piotr Wróbel (wokalista Akurat) w piosence
„Jesienna”. Ma rację. Jest sierpień, a
ja czuję, że jesień jest tuż za rogiem.
Dziwna rzecz się stała. Gdy ponad
rok temu przyszło mi się pożegnać z gimnazjalną klasą, z zimną krwią i bez
zbędnych skrupułów ucięłam kontakty. Łezka w oku mi się nie zakręciła, nawet
nie chciało mi się z nikim żegnać. Po co? Inaczej rzecz przedstawiła się, kiedy
to mój ukochany kończył szkołę. Impreza powoli się kończyła, ostatnie przemowy
dyrektora, wręczanie nagród… W końcu uświadomiłam sobie, że już nigdy nie będę
miała powodu, by tu zajrzeć. Spojrzałam na moją panią od polskiego i nie mogłam
powstrzymać łez. Gdy przyszedł czas na wręczanie kwiatów, wmieszałam się między
trzecioklasistów, podeszłam do niej i ze łzami w oczach podziękowałam za
wszystko. Też nie mogła powstrzymać łez. Kiedy wracaliśmy do domu, długo nie
mogłam dojść do siebie. Wczoraj, jadąc samochodem, usłyszałam w radiu „Call me
maybe”. Na koniec gimnazjum moja klasa zrobiła filmik dla naszej wychowawczyni,
ten gniot stanowił jego tło muzyczne. Już nie liczyło się to, że podczas
kręcenia tych kilku minut pożegnania byłam dla wszystkich niemiła i źle
wróżyłam całemu projektowi. Jadąc w tym samochodzie, popłakałam się jak bóbr.
Zrozumiałam, że tęsknię. Zaraz… Za czym!?
To, że pamięć to nałogowa kłamczucha,
a podświadomość lubi manipulować swoją głupszą siostrą - świadomością – nie jest dla mnie żadną
tajemnicą ani nowością. Jednak te trzy złośnice nie przestają mnie zadziwiać.
Ich kunszt, dokładność z jaką fałszują prawdę to istny majstersztyk! Dla niewprawnego
oka ich robota jest nie do wykrycia! Potrafią, dopasowując się do naszej
samooceny, „uładnić” nasze czyny lub
przeciwnie – uczynić je bardziej niegodziwymi. Są niepoprawnymi optymistkami i
wycinają brzydkie sceny z naszych wspomnień, skazując nas na niekończące się
niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy. Czasami wydaje mi się, że wcale nie
myślą. Przywołują wyidealizowany obraz przeszłości, dodają do niego nostalgiczną
oprawę muzyczną, zwiększają nasycenie barw, kontrast, dodają efekty -
wyostrzenie lub rozmycie, jakiś filtr. Bawią się w małą, niezależną wytwórnię filmów.
A wszystko z czystej złośliwości. Człowiek może próbować uciec, żyć najpiękniej
jak może. Jednak drży przed nadejściem jesieni. Staje się wyczulony na pierwsze
symptomy tęsknoty. Wpada w ich pułapkę.
A potem wypisuje bzdury na blogu…
Szczere Kocisko
Też chciałabym, by zawsze było lato ;3
OdpowiedzUsuńCzasami doceniamy coś, dopiero po fakcie ;3 Ja dopiero jak wyjechałam do Holandii, zatęskniłam za przyjaciółmi, których zawsze miałam w dupie.
Usuńthat's how it goes, bebe.
Ja nie mogę doczekać się jesieni. Skórzana kurtka, kapelusik, lity na zmianę z conversami<3, ukochany kierunek na uczelni, wieczne imprezy, książki i kawa<3, spacery z narzeczonym wśród liści...<3 jesień jest piękna.
OdpowiedzUsuńwiesz co, przez te złośnice czasami tęsknię za liceum, choć przecież wybór mojego akurat był najgorszym wyborem w moim życiu.
da się pogodzić! wszystko(no dobra, prawie wszystko, pracy na dwa etaty i studiów dziennych raczej się nie da:) da się pogodzić. osobiście pogodziłam rozszerzoną matmę z maturą z kilku zupełnie odmiennych przedmiotów i jakoś to wszystko poszło. :)
Wow, pierwsza osoba, która autentycznie chodzi w litach. Większość znajomych mi posiadaczek tych cacek zakłada je tylko do zdjęć ;P
UsuńRzeczywiście, nie można odmówić jesieni jej uroku.
No tak, z doświadczenia wiem, że często im więcej ma się na głowie, tym lepiej korzysta się z czasu... Bo nie ma się wyboru ^^
Bo przy moim 175 cm wzrostu muszę sobie dodawać centymetrów^^stąd te lity, planuję kupić takie piekielnie wysokie brązowe, bo jak na razie mam coś ala lity(trochę niewygodniesze). W ogóle to lubię obcasy, jakoś tak, tylko nie uczelnię. Tam muszę być niska, słodka i zagubiona. :) Do zdjęć? Rozumiem, że blogerki? Ja do zdjęć zakładam tylko różne od codziennych okulary(mam trzy pary moich ukochanych, wyjściowych<3) a codzienne są zniszczone sooo...jestem tak samo dziwaczna jak znane Ci właścicielki litów.
UsuńPrzy 175? To jest dużo na dziewczynę ;P
UsuńNo wlaśnie nie blogerki. Znajome ze szkoły, które lubią się na Facebooku lansować...
Wyjściowe okulary rozumiem. Nawet Możdżer i Owsiak tak robią ^.^ w tym nie ma nic dziwnego, to jak wyjściowe ubrania, czy coś. Gorzej jak się wydaje mnóstwo pieniędzy na buty, w których się nie umie chodzić ;D
Ja mam na fejsie zdjęcie Harrego Pottera, znaczy obrazek i jakieś swoje staaaare. Kurcze. Muszę wyłowić wszystkie nowe ciuchy z szafy i popstrykać sobie w nich fotki. I pożyczyć wysokie buty od mamy też do fot :< a jak zrobię sobie zdjęcia w przymierzalni sklepowej to też się liczy? Nie wiedziałam, że tak trzeba :< Jestem niemodna. xD
UsuńCzyli ogólnie...dobrze, że nie znam takich dziewczyn jak te Twoje znajome. Ale może to taki wiek jest i trzeba go przejść. :P Jak ja byłam w LO to fejs nie był tak modny.^^
Wiesz, teraz co trzecia jest najprawdziwszą modelką - ma photobloga i lustrzankę (z którą nie wie, co robić), i chodzi z innymi najprawdziwszymi modelkami na najprawdziwsze sesje, żeby było na czym zbudować sobie wizerunek ;P
UsuńTak bardzo nie rozumiem większości ludzi...
A jak mam okulary to jestem Panią doktor? Okularu = + 100 do IQ?
UsuńHmmm w sumie na to by wychodziło... A z litami jesteś Panią doktor modelką ^^
UsuńWydaje mi się, żeby poradzić sobie z pożegnaniem, trzeba je przeżyć. Jeśli się je olewa, nie przeżywa, może ono wrócić w najdziwniejszych momentach. Nie zawsze, ale się zdarza.
OdpowiedzUsuńJa bardzo przeżyłam rozstanie z klasą gimnazjalną, ale byłam pełna nadziei co do liceum. Nie przeliczyłam się - to był najlepszy rok życia.
Ja rozszerzam historię i wos, do tego dodatkowe godziny polskiego i angielskiego (na to akurat nie narzekam!), a w perspektywie 4 olimpiady :) Będzie co ma być :D
Może teraz tak przeżywam tą tęsknotę, bo w sumie liceum mnie ciut zawiodło...
Usuń4 olimpiady? W liceum? Jak? ;O
No... normalnie :D Językowe, więc nie ma jakiejś dużej rozbieżności tematycznej - to samo mniej więcej, tylko w innym języku :D
UsuńAle... Nie musisz pisać żadnej pracy teraz, ani prowadzić badań?
UsuńPraca tylko z polskiego - muszę się powoli do niej zabrać :)
UsuńKtóry temat? ^^
UsuńJa na razie czytam prozę, która może mi się przydać, a od września biorę się na czytanie literatury przedmiotu i pisanie ;P
No tak, takie życie.
OdpowiedzUsuńWiesz, rozczarowania też są dobre.
UsuńZnam to :) wydaje mi się, że chyba nie przestanę wpadać do gimnazjum na pogaduchy z nauczycielami. W każdym razie mam nadzieję, że znajdzie się na to czas ;)
OdpowiedzUsuńTeż gdybym mogła zatrzymałabym te noce forever!
OdpowiedzUsuńDni też ^^ rześkie poranki, wiaterek, słońce, cudowne burze, tęcze ;D
UsuńPrzecież jeszcze są upalne dni, przynajmniej u mnie. Jeśli towarzystwo nie odpowiada to często lepiej jest urwać kontakt, niż męczyć się z nimi:)
OdpowiedzUsuńTak, są upalne, ale zaczynają wiać nostalgią.
UsuńTak myślałam, ale zmiana środowiska okazała się zmianą na gorsze (alnbo nie przyniosła żadnych zmian, sama nie wiem). I teraz myślę, że wolałabym wrócić do gimbazy.
Chyba wiem co masz na myśli - ja do mojego gimnazjum nie mam powodów wracać ani też nie tęsknię za tymi ludźmi, ale już zauważyłam, że moja podświadomość wymazuje część złych wspomnień i wzmacnia te dobre - komiczne i nawet irytujące.
OdpowiedzUsuńStrasznie wkurzający mechanizm, nie? Ale chyba przebieg tego ulepszania wspomnień będzie zależy od tego, jak odbierzesz nową szkołę. A mam nadzieję, że będziesz z niej bardzo zadowolona ^^
UsuńJa za gimnazjum niby nie tęsknię i moje zakończenie roku wyglądało podobnie do Twojego, jednak czasem łapię się na wspomnieniach. Że to wszystko było przecież tak niedawno. Chociaż u mnie bardziej nostalgiczna jest wiosna. Jesień jest spokojna i jednostajna. Ja w tym roku zaczynam liceum rozszerzeniem matmy, fizyki i obozem z tychże przedmiotów. Olimpiady i konkursy sobie raczej odpuszczę. ;) Ale życzę powodzenia.
OdpowiedzUsuńWiosna jest właśnie najlepsza ;D pełna energii i wszystko pachnie! (Tak, jestem dziwna i najbardziej oddziałują na mnie zapachy)
UsuńDziękuję, jest tylko jeden problem. U mnie w szkole inaczej wygląda rozłożenie materiału i ostatnio fizykę miałam w grudniu ;P więc teraz ten przedmiot nie istnienie w mojej głowie, a tu nagle rozszerzenie ;O
Zgadzam się, że jest pełna energii, ale mnie to właśnie uderza również wspomnieniami. Tak jakoś mam. A na temat zapachu wiosny kiedyś nawet cały post wyprodukowałam. :D
UsuńTo tym bardziej powodzenia. ;) A myślałam, że moja szkoła ma dziwnie rozplanowany materiał, bo rozszerzenia są równolegle z podstawą od września pierwszej klasy. o.o
Ja mam inny system... Trymestry, kursy, dzień w dzień te same przedmioty przez 3 miesiące. Takie tam... Ale u Ciebie też jakoś dziwnie, bo myślałam, że w "normalnych" szkołach rozszerzenia idą, gdy się skończy podstawę
Usuńjeeej, ja wlasnie wczoraj mialam taka smutna jesienna rozkmine :o a lato przyszlo tak pozno, to nei fair, ja nie chce jeszcze zadnych swetrow!
OdpowiedzUsuńbardzo mi sie podoba Twoja metafora o trzech zlosnicach :) serio i szczerze. sama sie zastanawiam, jak to jest, ze rzygasz szkola i tymi ludzmi, a potem tesknisz... a caly czas narzekalas! haha. na dodatek zawsze mam wrazenie, ze mocniej odczuwam emocje: strach, radosc, smutek, po fakcie. gdy cos sie dzieje, to jest "ok", a potem myslisz: ranyyy, ale super bylo sobie wtedy poplotkowac w McDonaldzie po szkole!, choc jak to sie dzialo, to wcale Ci sie nie wydawalo, ze to takie super. albo przetrwalas sytuacje silnego stresu: uff, ok, nie bylo tak zle. miesiac pozniej myslisz: wow, niezle, jak ja to w ogole przetrwalam? przeciez to bylo hardkorowe!
haha, ciagle tak mam.
pozdrawiam :*
Z tym odczuwaniem emocji po fakcie masz rację. Polecam książkę "Siedem grzechów pamięci" - trochę jest w niej wyjaśnione jak działają te złośnice i czemu służą. Najczęściej są to po prostu błędy w zapisie danych na naszym twardym dysku zwanym mózgiem ;P
UsuńA ja tam bardzo lubię jesień i już nie mogę się doczekać chwili, kiedy liście zaczną zmieniać kolor na złociste czerwienie. Ha! Nie ma to jak solidny zapłon. Przyznam szczerze, że sama ostatnio łapię się na tęsknocie za liceum (po czterech latach od zakończenia). Jednak nie ma co myśleć o tym, co było i trzeba skupić się na teraźniejszości / przyszłości.
OdpowiedzUsuńTeż lubię jesień :) niestety ta pora roku bywa dla mnie nostalgiczna. Po pierwsze trzeba się wstrzelić w rytm życia szkoły, po drugie mniejsza ilość promieni słonecznych i skok w produkcji melatoniny nie wpływają na mnie zbyt dobrze...
UsuńTo wstrzeliwanie się w rytm szkoły wydaje mi się być jedną z wielu atrakcji jesieni ;D
UsuńOch oczywiście. A ile przy tym adrenaliny się naprodukuje ;D
UsuńAdrenaliny? Nie ;D
UsuńDlaczego nie?
UsuńJa bardzo lubię jesień, ale tę polską, złotą, a nie szarobure deszczowe dni. Jestem bardzo sentymentalna i własna ulica to dla mnie lawina wspomnień sprzed paru lat, gdy jeszcze jako wesoły dzieciaczek hasałam sobie po niej z innymi ludźmi z bloku :D Ja jestem tą, która tęskni, która wspomina, która nigdy nie pali mostów i która stara się żyć ze wszystkimi w zgodzie... jakoś nie traktuję tego źle, lubię to :) Idealizuję sobie świat, co czasem skutkuje bolesnym zderzeniem z rzeczywistością, ale co tam!
OdpowiedzUsuńAle masz dziwne te rozszerzenia... jeszcze się z takimi nie spotkałam. I jeszcze olimpiada z polskiego? Ja stwierdziłam, że w pierwszej klasie chyba odpuszczę sobie wszelakie konkursy itd., jak będę miała czas, to w moich ukochanych dziedzinach będę się doskonalić, żeby na drugą klasę być jakoś w miarę przygotowana... Ale nie załamię się, jak mi się nie uda - to na pewno nie będzie zmarnowany czas :)
Ja mam niebywałą tendencję do palenie mostów. Od zawsze... A potem tęsknię za "pięknymi czasami". Też lubię idealizować, jak wielu młodych ludzi.
UsuńSama sobie te rozszerzenia wymyśliłam. A ile nerwów i latania za dyrektorką mnie to kosztowało ;D
Uwierz, olimpiada z polskiego jest lżejsza niż np. z biologii. A taką możliwość też miałam. Poza tym teraz na wiele kierunków przyjmuje się wszystkich finalistów i laureatów, niezależnie od ich dziedziny. Wychodzi się z założenia, że jak człowiek wykazał się w czymś takim, będzie dobrym studentem.
Palę mosty tylko wtedy, gdy mam serdecznie dość danych ludzi i wiem, że to się nie zmieni. Ale to rzadka sytuacja.
UsuńMamo... Podziwiam ^^ Tak, to wiem, nie umniejszam żadnemu laureatowi ani finaliście jego osiągnięć, serio. Po prostu mnie by się nie chciało iść na inną olimpiadę niż z tych przedmiotów, które mnie konkretnie interesują - nieważne, czy są lżejsze czy cięższe. Lubię polski, ale nie w ten sposób :D
Spokojnie, nie odebrałam tego w ten sposób. W sumie wychodzę z założenia, że mogę sobie nieco tą olimpiadą ułatwić i trochę pozbyć się stresu w przyszłości. A jak się nie uda, to i tak na podstawę w polskiego będę przygotowana.
UsuńMam taki problem, że mnie interesuje prawie wszystko ;D
Dobija mnie perspektywa zbliżającego się roku szkolnego. Z wiekiem coraz mniej chce mi się uczyć :)
OdpowiedzUsuńMi nie... Mi chodzi o ludzi. Głupie ludzie
UsuńCóż, mi trudno tęsknić za klasą gimnazjalną. Za dużo jadu, zła mnie tam dopadło i wolałam jak najszybciej zapomnieć. Liceum też wspominam ... tak w kratkę. Nie wiem, czy będę w stanie zatęsknić za nimi. Może jak już będę stara, siedząc w fotelu z albumami będę przeglądała, może mi się łezka zakręci w oku. Teraz nie mam czasu na rozmyślania o tym co było. Raczej staram się iść do przodu, chwytać chwile i nie zastanawiać się nad każdym czynem. Gdy włączam tryb nadmiernego myślenia popadam w stany depresyjne, a tego wolałabym uniknąć.
OdpowiedzUsuńJeżeli już coś sobie przypominam, to tylko te miłe wspomnienia, żeby sobie humor poprawić. Szybko powracam do "żywych" wtedy i mogę żyć teraźniejszością, nie przejmując się tak bardzo.
I to raczej nie jest egoistyczne. Po prostu nie lubię chamstwa, prostactwa i debilizmu. Nie znoszę wręcz. Dlatego może mam taki a nie inny stosunek do ludzi. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że wszyscy byli źli. Jednak, nie mieli tego czegoś, abym mogła dalej z nimi utrzymywać kontakt. Za mało znam ambitnych ludzi na tą chwilę. A takich właśnie ludzi mi trzeba. Zdecydowanie jestem człowiekiem lubiącym otaczającym się ludźmi inteligentnymi. ^^
Aaaa, znów się rozpisałam. :D
Co do jesieni - moja ulubiona pora roku. !
Och znam ten tryb nadmiernego myślenia, a raczej rozmyślania. To jakie ludzkie ;D
UsuńOtoczenie ludzi inteligentnych to prawdziwy skarb, szkoda, że tak rzadko spotykany...
Mimo to nie poddaję się i szukam takich ludzi. ^^ Czasy w których żyjemy jakoś nie pomagają w tym, aby znaleźć takowych, ale jestem dosyć upartym stworzeniem. :D
UsuńA tu bym się kłóciła. Dzisiejsze czasy podarowały nam Internet, dzięki któremu możemy poznać wielu inteligentnych ludzi. Chociażby w blogesferze, Koleżanko ;)
UsuńDla mnie jesień czasem jest czarująca, czasem jest okropna - różnie bywa. Ale powiem Ci, że nie dziwię Ci się z niechęci do powrotu do szkoły. Ja mam niechęć do pójścia na studia, jakoś nowy światek mnie przeraża, ale w stanie hibernacji trwać przecież nie mogę.
OdpowiedzUsuńPodświadomość jest bardzo zdradliwa, wydaje mi się, że ona ujawnia się raczej przez nasze zachowania, instynkty, niż to, co mówimy lub piszemy. A pamięć to taka rosyjska ruletka, lubi dopiec.
Mnie nie przeraża - zwyczajnie nie lubię tych ludzi ;)
UsuńA porównanie z rosyjską ruletką ma w sobie trochę racji, jednak nie do końca. Można pamięć kontrolować, tylko trzeba o tym myśleć. A bywa to uciażliwe
Powiem Ci, że mnie nie przerażają ludzie, bo nie zależy mi zbytnio na ich sympatii, będzie co będzie. Przeraża mnie, że to studia, że ciężkie przedmioty i czy wytrzymam studia + pracę.
UsuńKontrolowanie pamięci nie jest fajne, wtedy wszystkie tryby działają na najwyższych obrotach.
Och, dasz radę ;)
UsuńNo właśnie, gdyby nie jest fajne ani na dłuższą metę zdrowe, więc jesteśmy skazani na łaskę lub niełaskę pamięci
ja nie miałam takich uczuć kiedy kończyłam szkoły, ani gimnazjum (to akurat był najlepszy dzień w moim życiu), ani technikum. po prostu jakoś się wyłączyłam.
OdpowiedzUsuńNiestety mi się spowrotem włączyło :P
Usuńdla mnie niestety jesień i zima wiążą się z już ponad 4-letnim symptomem depresji sezonowej. zatem wiem o czym piszesz. aż za dobrze. jakiś tydzień temu zapachniało jesienią - jest taka chłodna wilgoć nad ranem. i mgły nad miastem. zaraz zaczną palić liście. moja babcia upiecze jabłecznik na kruchym cieście. i to już będzie fakt, że jesień przyszła. tymczasem ja ratuję się wyjazdem na północ Polski. i korzystam z wakacji studenta. chcę oszukać swój własny mózg. zobaczymy jak mi wyjdzie.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w oszukiwaniu mózgu. Liczę, że Ci się uda :D
UsuńJa jakoś w ogóle nie tęsknie za gimnazjum, może jeszcze za wcześnie na to?
OdpowiedzUsuńMożliwe... Ja tęsknię głównie za tym, że było spokojnie, śmiesznie, żyło się w swoim klasowym gronie i prawie nie zwracało się uwagi na innych. Że nie było presji, żeby mieć wygrany konkurs i być pierwszym w rejestracji (w mojej szkole trzeba się zarejestrować na wybrane lekcje i czasem dla niektórych nie ma miejsca i plan się sypie). Było jakoś przyjaźniej...
UsuńŻebym i ja mogła tak podziękować "za wszystko" swojej polonistce... Ale nie, takiej wrednej i niekompetentnej suki chyba już nigdy w życiu nie spotkam, a nawet nie chcę spotkać.
OdpowiedzUsuńJa dopiero w tym roku odcinam się od gimbazy i wkraczam w "wielki świat liceum", na które tyle czekałam. A teraz się boję. Nie mam pojęcia czego. Jest we mnie po prostu taki strach, niewyjaśniona obawa, że raz potknie mi się noga i od razu będę chciała zmieniać klasę, szkołę albo w ogóle miejsce zamieszkania. Wiem, dramatyzuję, ale tak to już jest, kiedy po 9-u latach w jednej szkole nagle idziesz do innej...
Wydaje mi się, że ja chyba mam niebywałe szczęście do nauczycieli. To znaczy spotkałam kilka bardzo niekompetentnych osób, ale nie miałam z nimi zbytniego problemu.
UsuńNigdy nie byłam tak wiele lat w jednym środowisku. Najwyżej 7 lat, czyli podstawówka z zerówką włącznie, ale odchodząc byłam niesamowicie szczęśliwa i za tą szkołą jakoś nie tęskniłam.
Nie bój się, nie ma sensu. Wydaje mi się, że w liceum to nawet większa gimbaza, niż w prawdziwej gimbazie. W każdym razie u mnie ;)
Chryste Panie, tylko nie jesień i zima, znowu. ;_;
OdpowiedzUsuńNo widzisz, tak tu niby nie zależy ci na klasie, ale jednak jakieś tam łezki były. Zawsze pozostaje jakiś sentyment, nie ma się co oszukiwać. Ważne, żebyś zapamiętała te dobre chwile. :)
Właśnie łapię się na tym, że pamiętam tylko te dobre :)
Usuń