33 komentarze:

  1. Najważniejsze, że wyjazd był udany. Myślę, że to niesamowite spotkać podobnych do siebie ludzi, a także np. poetów czy tłumaczy. No i gratuluję tego, że zostałaś laureatką tego konkursu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Tak, to było niesamowite przeżycie być zrównanym z osobami o bogatym dorobku literackim i to spoza Polski

      Usuń
  2. Jak dla mnie w tej relacji jest wszystko, co powinno być ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Relacja jak relacja. Taka prosta, poprawna, gimnazjalna. Bez polotu literackiego. Do publikacji bym tego nie dopuściła. No ale to ma być relacja do liceum na lekcję, a nie każdy przecież posiada predyspozycje do pisania tekstów literackich. Bo co innego napisać felieton a co innego porywającą, krótką rzecz. Także kupową formą się nie przejmuj. :) A może dodaj do tej szkolnej relacji jakiś pazur? Zabaw się formą? Pobaw w Agatę Tuszyńską?
    Także tyle odnośnie formy.
    A wrażeń tylko pogratulować i pozazdrościć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo pani od polskiego się zachwyciła. Nie na lekcję, tylko na stronę internetową szkoły, aby swaggerzy mogli mi zazdrościć.
      Jak już pisałam, nie lubię tej formy i nie mam potrzeby lubić. Wolę przedstawiać poglądy, reflekcje, uwielbiam argumentować!

      Usuń
    2. Widać, że nie lubisz, bo nie pobawiłaś się formą(polecam Ci książkę, genialnie napisaną, choć zawsze sceptycznie podchodzę do tego typu tematyki, a będącą właśnie relacją: Agata Tuszyńska, Oskarżona: Wiera Gran, być może sprawi, że polubisz tę formę). Cóż są i gusta i gusta. I cenienie grzecznej poprawności(Pani od polskiego) i polotu literackiego w danej dziedzinie(ja).

      PS. Kim są swaggerzy? To słowo ma jakieś spolszczenie czy to szkolny slang? Bo wpisuję w google i nic konkretnego nie wyskakuje.

      Usuń
    3. Ehh podejrzewam, że do grudnia nie przeczytam nic poza esejami, zapisami wykładów i rozprawami naukowymi odnośnie pamięci :/
      Chodziło mi o "popularnych" ludzi z mózgiem wypchanym sieczką rodem z MTV... Swagger od swag, tłumaczone jako osoba, która się lansuje i przechwala

      Usuń
    4. Dasz radę. Ja na studiach filologicznych(A ja nie jestem lamerem i czytam prawie wszystko, to co mogę oczywiście, czyli wychodzi spoooooooooro) znajduję czas na swoje pozycje a mam jeszcze dom i rodzeństwo na głowie. Nie załamuj się. :) Chociaż godzina tygodniowa powinna być dla Ciebie aby mózg Ci nie siadł.
      A to nie wiedziałam. Wkroczę mądrzejsza na praktyki wrześniowe i żaden uczniak mnie nie zagnie. :P Tylko pytanie: czy takiemu swaggerowi bez mózgu to zaimponuje? Mogłaś wspomnieć o tym, że nabyłaś tam oryginalne RAJ BANY i uścisnęłaś dłoń Bijąse. PS. Czy takim ludziom żal dupy nie ściska? Tak się właśnie zastanawiam czy ten lans im się do bólu tyłka nie przyczynia. :)

      Usuń
    5. No tak, niezbyt to dla nich atrakcyjne. Choć powinno im zaimponować to, że dzięki tym konkursom mam pierwszeństwo w rejestracji, a każdy do tego dąży...
      Przyczynia się, a jakże. Chodzą tacy struci po imprezach i zmęczeni od kombinowania, jak tu nic nie zrobić, że zapotrzebowanie na maść na ból dupy niebezpiecznie wzrasta :D

      Usuń
    6. Oj, powiem Ci, że imprezy potrafią wymęczyć do tego stopnia, że nie ma jak kombinować i trzeba się uczyć. Gdyby nie mój charakter to hm... pewnie i tak bym się uczyła właśnie z powodu imprez. Gdy wiem, że czeka mnie jakieś party to wyrabiam dziennie 300% normy. Ale właśnie może moje imprezy są tak słabe? Może prawdziwa impreza zmusza do kombinowania? Hm...muszę to obczaić, czas wybrać się na jakąś wiejską potańcówkę z licealistkami w białych kozaczkach?^^ Może nie doceniasz tych osób? Może oni swoje 300% wyrabiają na imprezach a potem już nie ma co? :P

      Usuń
    7. U mnie białych kozaczków brak, raczej hipsterzy i coś na kształt metali, którzy gustują w piciu amareny... Nie wiem, nie wnikam ile normy wyrabiają, ani jakie są ich motywy. Nie lubię ich i tyle ;)

      Usuń
    8. Czyli noszą krzyże na ubraniach i okulary zerówki. <3 Ja jestem zdania, że wszystko warto poznać, bo można się zdziwić. Miałam koleżankę kombinatorkę i wydawało mi się, że to wynika z jej lenistwa, a tutaj rybka: czas wolny spędzała w pracy(tak, w liceum utrzymywała się sama i pracowała na pół etaty) a drugie pół w szpitalu(ciężko chorowała). Byłam nieźle zaskoczona. :)

      Usuń
    9. No jednak takie sytuacje nie są zbyt częste. A jak ktoś się lansuje, nic nie robi, a chce być lekarzem po bogatym tatusiu, to mnie krewka zalewa...

      Usuń
    10. Niestety nie są, nawet wśród studentów, bo ludzie jak twierdzą 'są dorośli, ale rodzice są od utrzymywania'^^. Debilizm totalny. :)

      Usuń
    11. Kurde... Serio tak mówią?! ;__;

      Usuń
  4. A więc to o tym rozmawiałyśmy wczoraj. Z Twojej relacji wynika, że było bardzo ciekawie, pouczająco i zabawnie. Nie nudziłaś się, to na pewno. Pewnie wyniosłaś kilka fajnych wspomnień, a warto mieć takich jak najwięcej! ;) Będzie co wspominać.
    E tak 'kupa' od razu. Nie jest źle, Kocisko :) Trochę wiary w swoje wytwory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupa ;P
      I nawet nie opisałam połowy śmiesznych rzeczy, które miały tam miejsce ;D

      Usuń
  5. bardzo fajne podsumowanie całości... chodzi mi o tą nieznajomość języka. bo w tym tkwi właśnie sekret.
    moja mama brała kiedyś udział w Warsztatach Ciszy, które organizował znajomy mojej rodziny prowadzący przytulną agroturystykę pod Łodzią. oprócz niej były tam jeszcze 3 zupełnie jej obce kobiety. odezwały się do siebie tylko na początku i końcu warsztatów (trwały 3 dni). to podobno bardzo ciekawe doświadczenie - kiedy zaczynamy doceniać siłę gestów, siłę spojrzenia, mimiki. bo język w końcu to źródło nieporozumień. podobno najbardziej stresujące było burczenie w brzuchu przed śniadaniem (poprzedzał je rytuał picia zielonej herbaty). nie wiem, jak uczestnicy warsztatów, ale ja chyba nie potrafiłabym powstrzymać się od wybuchnięcia śmiechem. :)
    pozdrawiam Cię.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieszaliśmy języki, czego nie znałam po rosyjsku dopowiadałam po polsku i w drugą stronę podobnie. Rzeczywiście informacje przekazywane niewerbalnie były bardzo ważne...

      Usuń
  6. Gratuluję wygranej:) A pomysł na nagrodę lepszy niż prezenty rzeczowe, będziesz mieć wspomnienia. Wbrew pozorom nie jest trudno porozumieć się z innymi, którzy nie znają języka, wystarczy chcieć. A i ile śmiechu jest przy tym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) co prawda ten wyjazd zawsze jest to tej samej miejscowości, więc wieloletni laureaci już nie mają czego odkrywać, jednak miejsce jest urokliwe, ogniska cudowne, ludzie świetni) aż się chce wygrywać :D

      Usuń
  7. niezly wyjazd Ci sie trafil, wazne, ze Ci sie podobalo. w ogole gratuluje, ten konkurs brzmi niezle! i naprawde ciekawa nagrode wymyslili, ja kiedys wlasnie w podobnym konkursie wygralam pendrive, zostal skradziony po 2 dniach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy Twoich podróżach wypada bardzo blado, ale rzeczywiście - warto usiąść i coś napisać. Nie lubię nagród rzeczowych, już lepsza jest koperta :P

      Usuń
  8. Wyjazdy w towarzystwie międzynarodowym są zawsze ciekawe. ;) Byłam na jednym z Niemcami i w życiu się tyle nie uśmiałam. Niech żyją wymiany! Relacja jak relacja - przekazuje wszystkie informacje, więc krytykować nie ma czego. Gratuluję wygranej w konkursie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Właśnie nie rozumiem, czemu tak broniłam się przed wszystkimi wymianami, gdy byłam mała. Głupia byłam i tyle ^.^

      Usuń
  9. Zazdroszczę Ci takiego wypadu ;o
    A tekst jest dobry, nie marudź ! ;d

    OdpowiedzUsuń
  10. Kameralna atmosfera, śmiech do rozpuku i dziecięca radość ? I to jest nic ?!
    ; )

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zawsze pięknie opowiedziałaś. Wiesz, że kocham twój styl pisania, prawda? Robisz to tak lekko, że tekst czytam tak, jakbym był zahipnotyzowany


    Nigdy nie byłem na takich wyjazdach, ale brzmi bardzo ciekawie. Gratuluje wygranej konkursu, jest czego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! Choć wydaje mi się, że tym tekstem się nie popisałam... No ale może to i lepiej, niż gdybym była sobą zachwycona.
      Naprawdę nie jest trudno wygrać ten konkurs. W zasadzie Polakom jest chyba trochę łatwiej, bo z Polski zwykle jest mniej kandydatów niż z Ukrainy, Rosji, Armenii. To dziwne, bo to mało znany konkurs, a jednak ma taki zasięg...

      Usuń
  12. Ciekawy wyjazd. Uwielbiam być w międzynarodowym towarzystwie, o wiele lepiej się wtedy czuję. Fajnie, że się organizuje takie imprezy, to zawsze szansa na przeżycie czegoś niezwykłego :)

    Pozdrawiam, Ania z tripleAworks.blogspot.com

    PS Mroczne atrakcje w tym Międzyrzeczu ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie fajnie. Dobrze, że można poznać coś nowego, a nie siedzieć ciągle w tym polskim sosie własnym ;)

      Nie zauważyłam, ale rzeczywiście jakieś mroczne te międzyrzeckie atrakcje ^.^

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń