20 komentarzy:

  1. Ja nie lubię swojego imienia, ale to już tak chyba musi być, że swoje imię najgorzej polubić. Nie ma to jak męczyć kogoś tekstami związanymi z imieniem albo co gorsza piosenkami. Do tej pory zdarza mi się słuchać ,,Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka ooo" xD Ale masz rację-imię to znamię i musimy je zaakceptować takim jakie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściarzami są ci, których imiona nie pojawiają się w żadnych piosenkach xD

      Usuń
  2. To wszystko dlatego, że imion się nie wybiera samemu. Musimy polegać na szalonej wyobraźni naszych rodziców. Ja swoje nawet lubię, aczkolwiek stanowczo za dużo mówi o mnie. Wpisz w google Dorota i wyświetli ci się wnikliwa charakterystyka Bukowiny. Mam wrażenie, że to imię wybrało mi charakter. A już wszelkie zdrobnienia...mówią na mnie Doris. Wszystkim kojarzy się to z delfinem z Pingwinów z Madagaskaru. I tak obrzydliwie z angielskiego zaciąga. Mówią Dorotka, a ja sie wściekam, bo tak nazywano niegdyś panny lekkich obyczajów... I wciąż nie brzmi to najlepiej... Jest problem. Mam oryginalne imię, owszem, ale go nie lubię. Nazywam się Bukowiną albo Seweryną. Myślę, że niedługo całkiem zmienię moje imiona na Seweryna Dorota, teraz można takie cuda robić. Albo choćby zmuszę społeczeństwo do zapomnienia jak nazywam się naprawdę. Można. To jest siła przyzwyczajenia: już odruchowo mówię do Hipisa Hipis, mimo że nosi ta ksywkę od najwyżej roku. (Hipis to BonaVonTurka, ta sobie dopiero przyfasoliła z przezwiskami!)
    Ogólnie przezwiska są lepsze i najchętniej tylko ich bym używała. One chociaż coś mówią o człowieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się imię Dorota kojarzy z moją przemiłą i przesłodką nauczycielką z nauczania początkowego ;D
      W sumie przezwiska też nie zawsze coś mówią. Czasem powstają w całkowicie niekontrolowany sposób xD

      Usuń
  3. Dziękuję Bukowino, za wspomnienie mojego przezwiska ;) BonaVonTurką zostałam przed Hipisem, ale tylko na blogu, bo nie jest zbyt chwytliwe. I naprawdę, sama zaczynam zapominać, jak ja się właściwie nazywam. Nie lubię swojego imienia, bo jest dośc popularne. Dodatkowo mam wadę wymowy, więc ludzie często nie rozumieją, jak ja mam na imię, i je przekrecają :( Hipis zaraz się ze mna kojarzy i jest prostsze. Oraz zupełnie moje. Szczerze polecam przezwiska!
    Mi sie zawsze podobało imię Kalina. Było jak z bajki, idealne dla postaci tajemniczej wróżki. Tak samo jak Milena. Ale poznałam pewną Milenę i moje wyobrażenia legły w gruzach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha niestety nie jestem tajemniczą wróżką, tylko szczerym, wrednym kotem :P
      A we wszelkich charakterystykach mojego imienia pojawiają się wzmianki o zamiłowaniu do sztuki i przyrody oraz o... mojej rzekomej wyniosłości, którą rzeczywiście wiele osób cichaczem mi zarzuca, z czym się absolutnie nie zgadzam :D

      Usuń
  4. Ja się za to wściekałam na cały świat za najpopularniejsze imię, które mnie w żaden sposób nie wyróżnia. Na szczęście mam dosyć rzadkie nazwisko i całkiem charakterystyczny sposób bycia, więc złość mi przeszła. Bycie Anią jest wyjątkowo przyjemne, kiedy chcesz uniknąć odpowiedzialności - nie musisz się odwracać, kiedy ktoś woła cię w tłumie. To na pewno nie o ciebie chodzi. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w imieniu Ania zawiera się wiele możliwości. Bo są osoby, które mogą być tylko i wyłącznie Anią, są osoby, które po prostu muszą być Anką i są również Anny i wszystkie są zupełnie inne ;D
      Ale serio, w tym odwracaniem się, to niezły patent ^^

      Usuń
    2. Ja zawsze lubiłam "Anię" - nie, wcale nie dlatego, że mam tak na drugie :D To imię daje mnóstwo możliwości. Może być Anką, Anią, Anną, w zależności od tego jaki ma nastrój, jaki charakter. Nie mogę odżałować, że na pierwsze mam pospolicie - Paulina, kiedy mogłam być Anią z siedmioma piegami ;)

      Usuń
    3. Ale w sumie słyszenie swojego imienia non stop może nieźle wkurzać. Choć pewnie i tak miewasz sytuacje, kiedy bez potrzeby reagujesz na swoje imie :P

      Usuń
  5. Jak dla mnie imię nie ma wielkiego znaczenia. Te badania, że traktujemy przychylniej naszych imienników? U mnie to nie bardzo działa, a Natalii znam sporo, bo to dość popularne imię (w mojej klasie razem ze mną są trzy, brr - niesamowicie irytujące)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, może to tylko amerykańcy są tak radośnie nastawieni do swoich imion ;P

      Usuń
  6. Zawsze lepiej być Kaliną (osobiście nawet jedną znam ^^) niż np. Kasią - mam ich w klasie pięć, a poza tym pewnie jeszcze z dziesięć znam. Ja mam na imię Martyna i choć wolę, gdy się mówi na mnie Tina, to tylko w internecie się to przyjęło - w życiu rzadko ktoś się tak do mnie zwraca, za to uporczywie próbują zdrabniać do Marty, a wtedy wręcz wychodzę z siebie :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze jest zdanie: nie znałem nikogo o takim imieniu! Albo: czy jesteś z Polski? Ewentualnie, mój mistrz: jak masz naprawdę na imię? Bo chyba takie nie istnieje...
    Wkurzają mnie przechrzczenia na Igę albo Kingę. Nie wiem, czy traktuję moje imienniczki lepiej, chyba nie. Sama znam 3 inne Ingi. Co prawda piosnek o mnie nie śpiewają, ale za to czasem pojawiam się w filmach i serialach... I umieram albo dostaję największe wciry :D ostatnio oglądałam telewizyjną wersję Dziewczynki z zapałkami... Nazwanie jej Ingą bylo dla mnie ciosem ;p
    Ogólnie raczej lubię moje imię i dobrze mnie opisuje, choć nie raz zastanawiałam się nad zmianą, by oszczędzić ludziom problemów xD a Kalina to bardzo ładne imię moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, naprawdę cieszę się, że nie jestem osamotniona w posiadaniu imienia, którego wielu ludzi nie potrafi ogarnąć :D
      I dziękuję :)

      Usuń
    2. Ja też, dziwnoimienni łączmy się! :D

      Usuń
    3. Stwórzmy jakiś klub dziwaków xD

      Usuń
    4. No! Walczmy o prawa mniejszości imiennych!
      (a propos, przy bierzmowaniu dowaliłam sobie Adelajdę jako patronkę, też się trzeba tłumaczyć...)

      Usuń
    5. Jak dobrze, że FSM nie wymaga od swoich wiernych nadawania sobie dziwnych imion :D

      Usuń