Tak, dzisiaj rozpoczynam nową serię wpisów pod przeuroczym tytułem „Ulubione Kocisko”. Jak pewnie część z was (czyli osoby zaglądające na mój facebookowy profil) już wie, chodzi w niej o to, że ja pokazuję wam moje ulubione rzeczy, a wy się zachwycacie moim gustem. Proste? A jakże! Zaczynajmy więc…
Nie jest tajemnicą, że muzyka jest dla mnie bardzo ważna. To
fundament wielu znajomości, które zawarłam, sposób na relaks, zabawę, skupienie,
coś, co umożliwia mi pracę, niejednokrotnie sen. Nie lubię słuchać
czegokolwiek, nie zwracać uwagi na słyszane dźwięki, udawać, że jest mi wszystko
jedno. Drażni mnie, gdy ktoś mówi „na co dzień słucham muzyki poważnej, ale na
imprezie nie pogardzę disco-polo”. Ale nie, nie jestem muzycznym rasistą –
uważam, że niemal każdy gatunek muzyki może mieć coś ciekawego do zaoferowania.
W środę podczas biegania doszłam do wniosku, że lubię dość dużo piosenek, które
można nazwać rapem lub wskazać w nich elementy zahaczające o rap, mimo że nigdy
nie twierdziłam, że jestem fanką tego rodzaju muzyki. Postanowiłam więc
podzielić się z wami moimi ulubionymi rapsami..
Gorillaz – Feel Good Inc. ft. De La
Soul
Spokojnie, nie zamierzam wciskać wam, że
Gorillaz to rap. Trzeba jednak przyznać, że chyba na każdej płycie wydanej
przez ten zespół pojawia się pojawia się kilka piosenek stworzonych we
współpracy z raperami. W tym przypadku Damonowi Albarnowi pomogli chłopacy z De
La Soul – amerykańskiego zespołu hip-hopowego, znanego ze swojego wkładu w
rozwój jazz rapu i alternatywnego hip-hopu. Jest szacun.
Feel
Good Inc. to bez wątpienia jeden z najlepiej rozpoznawalnych utworów tego
zespołu. Uwielbiam go – jego charakterystyczną linię basową, którą w końcu
opanowałam, klimat i teledysk stanowiący punkt zwrotny w historii animowanych
muzyków – 2-D (wokal) i Russel (perkusja)
zostają zatrzymani przez Murdoca (bas) w wieży Feel Good, przez co Noodle (gitara)
zostaje sama i pada ofiarą… nie wiadomo kogo…
Poza tym, muszę przyznać, że trochę
utożsamiam się z Noodle. Co poradzić?
Inne rapsiaste piosenki Gorillaz
szczególnie warte uwagi: Clint Eastwood,
Dirty Harry, Sounder…
Bisz – Trainspotting
Zwykle słucham muzyki nie ze względu na walory
czysto techniczne – najważniejsze są dla mnie wzbudzane przez utwór uczucia,
skojarzenia, refleksje. Bardzo ruszają mnie emocje, które Bisz przekazuje za
pośrednictwem swojej muzyki. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam Banicję nie mogłam ukryć wzruszenia. Z
kolei Pollock sprawił, że szczęka
opadła mi do samej ziemi, zawładnął mną na kilka długich, ponurych tygodni. Trainspotting kojarzy mi się głównie z
przygotowaniami do finału olimpiady, ze zmęczeniem, stresem, ale i z wiarą w
to, że jednak mam coś do powiedzenia. I z pociągami. Ze strachem przez
pociągami, który zmieszał mi się ze strachem przed porażką. Chętnie do tego
wracam, lubię wspominać...
Gdy słyszę „Bisz”, myślę „konteksty”. U
nikogo innego nie zauważyłam takiej ilości inteligentnych nawiązań. Bisz odwołuje się do literatury, sztuki, kultury
popularnej, dzięki czemu prezentuje w swoich piosenkach nie tylko świetne flow,
ale i swoją inteligencję, świadomość, sprawność w szukaniu analogii – czyli to,
co lubię najbardziej. Nie zamierzam się zdradzić i wypisać tu po kolei
wszystkich kontekstów, jakie wyszukałam w Trainspotting – tę przyjemność zostawiam wam!
Aha, nie byłabym sobą, gdybym nie
wspomniała, że nie znoszę tego teledysku – takich samych wrażeń mogłoby mi
dostarczyć spędzenie kilku godzin z niektórymi osobami, które mam okazję
widywać w szkole…
Sirah and DJ Hoppa – Class 103
O Sirah już pisałam, ale niestety zapomniałam
wtedy wspomnieć o jej pierwszym projekcie. Class 103 to dość smutna i nostalgiczna piosenka pochodząca z epki „Clean Windows Dirty Floors”. Brzmienie gitarki jest przyjemne, nastrojowe,
może mało odkrywcze, ale tworzy z głosem pięknej Sirah niezwykle udane
połączenie. Ciekawostka: w gimnazjum chodziłam do klasy 103. Przypadek?
Max Normal – Oh What a Thing
Tak, wiem, pisałam o nich zaledwie kilka
notek wstecz, ale muszę przyznać, że zapomniałam wtedy o tym utworze. Sama nie
wiem, jakim cudem. Oh What a Thing to
chyba najbardziej liryczna piosenka, jaką stworzyli. Ma zdecydowanie konfesyjny
charakter. W pierwszej zwrotce podmiot liryczny (o ile mogę tak napisać) zwraca
się bezpośrednio do kogoś (ukochanej?
przyjaciółki? osoby, z którą znajomość wymknęła się spod kontroli?) i wyznaje
swoje uczucia, motywacje… W następnej zwraca się już do kogoś innego, ale w
dalszym ciągu skupia się na swoich uczuciach. Ostatnia zwrotka zawiera za to jego
refleksję i radę, jaką udzielił sam sobie.
Ta piosenka zwróciła moją uwagę swoim
mrocznym, psychodelicznym instrumentalem i stwierdzeniem „I was – like – fine
before I decided to like you. I'm not even sure I like you, I just wanted
somebody to write to…” – to z jednej strony bardzo zwyczajne słowa, z drugiej –
okropnie prawdziwe i bolesne. Niestety Max nie ustrzegł się kilku stylistycznych wpadek,
które, zamiast robić klimat, śmieszą. Przykłady? “I need some shit that I can hold in my hand…” i jak tu
wytłumaczyć, że autor miał ma myśli dłoń ukochanej, a nie...
Łona – Nie jest dobrze
Łonę uwielbiam za poczucie humoru,
umiejętność żartobliwego rapowania zarówno o poważnych sprawach, jak i o kawie,
herbacie, ortografii… Piosenka Nie jest
dobrze jest świetną satyrą na coraz częściej pojawiające się eurosceptyczne
głosy. Poza tym, myślę, że jest jeszcze jedna "Maryja", która mogłaby uratować
polski hip-hop przed złą europeizacją, co nie?
Linkin Park – Step Up
Nie wierzę już w Linkin Park. Od dawna… W
zasadzie, dawno tego zespołu nie słuchałam. O tej piosence przypomniałam sobie
dopiero, kiedy zaczęłam się zastanawiać nad tym zestawieniem. Pamiętam, że w
dawnych czasach, kiedy jeszcze trenowałam kickboxing, uwielbiałam godzinami
nawalać w worek treningowy do tego utworku. Marzyłam też o tym, żeby kiedyś
bić się na zawodach w rytm Step Up. Marzenie
się nie spełniło, ale nie płaczę, a sama piosenka w dalszym ciągu dodaje mi
energii.
Gorillaz – Welcome to the World of Plastic
Beach ft. Snoop Dog
Ja wiem, że Goryle już były, ale jakbym
mogła pisać o rapie pomijając Snoop Doga?! Uważam tę kolaborację za wyjątkowo
udaną, bo i ile ze słuchaniem samego
Snoop Doga mam mały problem, to ta piosenka jest super. A poza tym, uwielbiam
cylindry i fraki, więc czegóż chcieć więcej?
· Warto wspomnieć jeszcze o kanale Epic Rap Battles of History. Ich
filmiki są nie tylko zabawne – obfitują w inteligentne i przemyślane dissy,
przedstawiają fakty z życia postaci, których dotyczą. Kilka dni temu
opublikowane nowy odcinek, w którym Stephen King ściera się z Edgarem Allanem
Poe! No cudne!
Szczere
Kocisko
mało ambitny komentarz, ale nie mogłam się powstrzymać - TY I SIRAH TO PRZEZNACZENIE! :D
OdpowiedzUsuńTak, masz rację - mało ambitny :D
UsuńPowiem szczerze, jestem muzycznym rasista i nie słucham rapu. Może kiedyś zacznę, ale jak nakręcę się na jedną muzykę to słucham jej do upadłego- na razie padło na rock. Ale kiedy zobaczyłam pod piosenką słowo ,,bas" natychmiast kliknęłam odtwarzanie...
OdpowiedzUsuń...i przeżyłam mózgowstrząs...
to jest niesamowite. ma bajeczną, przecudowną animację. Ma cudowna linię basu, genialną w swej prostocie. W każdym razie na razie mi prosto brzmi, jak zacznę ją grać będzie gorzej? mówisz ze uczyłaś się to grać- masz może taby albo nuty do tego basu? Z chęcią bym je sobie poczytała i nauczyła się grać, serio!
Ojej, w takim razie cieszę, że dzięki mnie odkryłaś coś, czego sama byś nie znalazła :D
UsuńTaby znajdziesz choćby tutaj http://tabs.ultimate-guitar.com/g/gorillaz/feel_good_inc_btab.htm :)
Ja tak naprawdę nie umiem grać, ale czasami dla zabawy brząkam coś na basie mojego chłopaka. Feel Good Inc. nauczyłam się sama z siebie i mimo że kaleczę strasznie, to słychać, o co chodzi :D więc nie powinno być Ci ciężko
http://www.911tabs.com/tabs/g/gorillaz/feel_good_inc_tab.htm#1232912 to jest wersja, której ja się uczyłam :P mocno uproszczona
UsuńŁONA <3333333 masz u mnie mega propsy za Łonę! uwielbiam :D a Gorillaz przypominają stare dobre czasy..
OdpowiedzUsuńŁona jest świetny, już mi nawet go kilka razy podsyłałaś w komentarzach :P
UsuńEpic Rap Battles, przedmiot mojego uzależnienia <3
OdpowiedzUsuńMało ambitnie, ale uwielbiam to! :D
Czemu mało ambitne? Można dzięki temu ciekawe analogie wyśledzić ;P
Usuń