| <3 |
Odważne wyznanie? W końcu ja tylko takie. Ale nauczeni doświadczeniem
moglibyście się spodziewać, że tytuł okaże się zgrabną hiperbolą. My, blogerzy,
lubimy zwracać uwagę. Oczywiście bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że nie mam nic
do chłopców w rurkach, ale proszę, kto
by to przeczytał?
To prawda, nie mam nic do chłopców w rurkach. Podobnie, jak nie mam nic
do dziewczyn w leginsach. Dopóki nie wyglądają obscenicznie, nie ma się do
czego przyczepić. Bo i po co? Już dawno oduczyłam się takiego oceniania innych.
Nie widzę potrzeby, skoro jest tak wiele innych powodów by ich nie lubić.
Może powinnam zacząć od tego, że zupełnie gdzieś mam to, jak powinien
wyglądać „prawdziwy mężczyzna”, czego powinien słuchać, jak się zachowywać i czy
może nosić ze sobą jakąkolwiek torbę poza tą sportową, wypchaną żarciem,
ubraniami w siłownię, białkiem w proszku i ręcznikiem. W zasadzie to
skłaniałabym się nawet ku ocenianiu pozytywnie cech uznawanych w pewnych
kręgach za „niemęskie”. Bo niech człowiek o siebie dba, lepszy jest pedantyzm,
niż bycie fleją. I niech będzie pozytywny, wrażliwy i miły, bo samczości,
toporności i porywczości nie trawię. I długo tak można wymieniać…
A same rurki? Ludzie zwykle krytykują je na zasadzie co to się dzisiaj ze światem dzieje, chłop
jak baba chodzi. Tylko wiedzie co? To nie jest wynalazek ostatnich lat.
Przypomnijcie sobie chociaż średniowieczne, przylegające do ciała nogawice, renesansowe
łydeczki w pończoszkach. Tak, historia spodni zaczęła się od „prototypu” rurek. Co mamy dalej? Żołnierskie, kawaleryjskie bryczesy, znów obcisłe, nawet
w swojej szerszej wersji ciasno opinające łydkę. Albo znajdujące swoje źródło
już w pierwszej połowie XX wieku spodnie „cygaretki” lub „rury”. Brzmi znajomo?
No to dalej - bikiniarze nosili wąskie
spodnie, punki nosili wąskie spodnie, skinheadzi nosili wąskie spodnie –
potwierdzone info. W latach 70. rurki nosili głównie mężczyźni. Taki Mick
Jagger, na przykład. Strasznie zniewieściały typ, co?
| Czy obecni skini chcieliby wklepać tym oryginalnym? |
Ale wiecie? W sumie mogłabym nawet olać cały kontekst historyczny i
powstrzymać się od tłumaczeń, że Maja Koman w swojej piosence "Babcia mówi" przesadza, że rurki, te biedne, hejtowane niemiłosiernie
rurki, wcale nie są tu oto bardzo niepokojącym sygnałem, że cała populacja
niebawem wymrze, że nie ma już prawdziwych facetów (cokolwiek to okropne
określenie oznacza!), tylko – uwaga, uwaga – krojem spodni! Niczym więcej. Nie
są czynnikiem wartościującym człowieka, określającym jego płeć, tożsamość,
orientację, nic zupełnie! Są częścią garderoby, która jest popularna, gdyż podkreśla
cechy preferowane w społeczeństwie – szczupłość. Bo tak, niby wszyscy
jesteśmy teraz all about that bass,
ale nie oszukujmy się, większość tę szczupłość ceni. Źle mówię?
Jedyny problem pojawia się, kiedy ktoś nie potrafi dostosować swojego
ubioru do sytuacji – i dotyczy to zarówno dziewczyn, kiedy śmigają po szkole w
prześwitujących leginsach i przykrótkiej bluzce, szczątkowej formie spódniczki
lub sukience, która więcej odsłania niż zasłania, jak i chłopców, którzy notorycznie na
uroczystości oficjalne ubierają jeansy -nieważne jakiego kroju. Tyle ode mnie.
Szczere Kocisko
Z kontekstem historycznym jak najbardziej się zgadzam, już pewien czas temu to zauważyłam...Ogólnie jestem wielką fanką bikiniarzy i uwielbiam ten styl, jaka szkoda, ze teraz już nikt właściwie tak nie chodzi!
OdpowiedzUsuńJedyne co mi przeszkadza w rurkach to kwestia estetyczna...Niestety, nie wszyscy potrafią obiektywnie spojrzeć w lustro i ocenić, czy ten najnowszy krzyk mody na nich pasuje czy też lepiej nie... Dotyczy to też dziewczyn...Estetyka ponad wszystko, tymczasem moja prawie codziennie leży powalona i ledwo dycha...
Hahaha no, mojego też się zdarza ledwo dychać...
UsuńAle czasami... Czasami ledwie dycha z zachwytu :D
Trudno się z tobą nie zgodzić, rurki to rurki tylko spodnie i tyle, ale jednocześnie nie mogę ukryć, że kiedy widzę faceta w bardziej obcisłych spodniach niż ja bym na siebie kiedykolwiek założyła, grzywką typu Bieber z wczesnych lat i torbą to kurde, nie byłabym nim zainteresowana.
OdpowiedzUsuńNo tak, są a) pewne granice, b) różne gusta, ale niektórzy nie tolerują żadnych obcisłych spodni i szczególnie lubują się w wyzywaniu ludzi noszących je od pedałów (jeny, jeny, jak ja tego słowa nienawidzę, swoją drogą), co wydaje mi się w zasadzie bezpodstawne. Nie można się tak przejmować kawałkiem materiału :)
UsuńAle to już było ;) Oprócz bikiniarzy/skinheadów są przecież jeszcze wszystkie zespoły heavy- i glam-metalowe oraz new romantic z lat 80., pewnie też ludzie narzekali, że pedalstwo, gender i upadek cywilizacji.
OdpowiedzUsuńNo jasne :) tylko glamu akurat w Polsce nie było tak dużo :) i wydaje mi się, że wtedy bardziej narzekali starsi, teraz sami własne pokolenie hejtujemy i skazujemy na zagładę...
Usuń