Oglądałam dziś telewizję. Dodam, że nie był to film ani
serial, ani nawet „Starożytni Kosmici”, czy inne „Trudne Sprawy”. Oglądałam
program, w którym ludzie opowiadali o świecie, w którym uskuteczniałaby się
gospodarka zasobowa, a nie walutowa. O świecie bez pieniędzy, kredytów,
kryzysów, niewolnictwa i współzawodnictwa pod względem ekonomicznym. Taki
komunizm, ale bez terroru. Z telewizora mówili do mnie natchnieni idealiści,
powołujący się na tradycję antycznej Grecji. Po napisach końcowych podali kilka
podpunktów, co zrobić, by uczynić świat lepszym. Zamknąć konta w banku,
przestać głosować, być ślepym i głuchym na mass media. Przeraziła mnie naiwność
ludzi. Ja nie chcę utopii…
Podczas oglądania w moim rodzinnym gronie zawiązała się
ciekawa dyskusja. Tata, trochę zafascynowany słowami starszego pana w wielkich
okularach, próbował bronić jego tez, wskazywać na metodę małych kroczków i
przeniesienia ambicji ludzi na inne tory. Że gdyby każdy miał zapewniony byt i
warunki, nie myślałby o zdobywaniu władzy i dóbr, tylko o samorozwoju. I właśnie
na tej płaszczyźnie mógł konfrontować się z innymi. Mi i mojej mamie od razu zaczęło to
śmierdzieć. Pomyślałam, że facet chyba za mało zwierząt miał okazję widzieć w
swoim życiu i zapomniał, że jednym z podstawowych mechanizmów ewolucyjnych jest
konkurencja. Walka o byt, o pozycję w stadzie, wreszcie o niszę ekologiczną.
Nie zmienimy w sobie cechy, która łączy nas ze wszystkimi organizmami żywymi.
Bo tak samo protista, grzyb, bakteria, roślina i zwierzę walczą o przetrwanie.
Stosują różne techniki, przystosowują się najlepiej, jak mogą. I mam wrażenie,
że jeśli kiedyś wyzbędziemy się tej walki, staniemy ponad nią, przestaniemy być
częścią tego świata. Na myśl przychodzi mi książka oraz film pod tytułem „Intruz”.
Pomijając to, że autorką tej opowieści jest matką „Zmierzchu”, fabuła filmowej
adaptacji „Intruza”, którą widziałam, podobała mi się. Sama walczyłabym –
niczym główna bohaterka – w obronie niesprawiedliwego i nierównego świata, w
obronie indywidualności. Przecież wszelka utopia, stan zaspokojenia wszystkich potrzeb
i brak żądz oznacza wypranie z indywidualizmu. Indywidualizm bierze się z
buntu wobec jakiejś wartości. Nigdy nie zależało mi na tym, by stać się częścią
gładkiej i klarownej masy. Idealnie zmielonej, uśmiechniętej i pomocnej
galarety.
Mówi się, że to rządza pieniądza, kapitalizm i wielkie
korporacje są całym złem. Że przez nie zastępuje kryzys, przez nie są wojny i
nierówności społeczne. Jakby wyścig szczurów był ojcem wojem, głodu i ubóstwa.
Mówi się tak, zapominając o tym, że od zawsze, nawet w kulturach, które nie
znają ani pojęcia pieniądza, ani czasu ilościowego, wybuchają konflikty,
występują morderstwa, kradzieże, gwałty i niewolnictwo. Ale nie, upierajmy się
dalej, że centrum zła wszelakiego stanowi wolny rynek! Można powoływać się na
kulturę starożytną. Na Grecję, na Ateny. Można opowiadać o tym, że każdy wysoko
postawiony urzędnik nie mógł czerpać korzyści ze swojej pozycji, że swoje
pieniądze oddawał w ręce ludu, że sponsorował budowy aktualnie potrzebnych
obiektów. Ale nie wolno zapominać, że nie robili tego z własnej,
nieprzymuszonej woli – tego oczekiwano, tak w y p a d a ł o. Z biegiem czasu ludzie
coraz mniej przejmowali się tym, co wypada – odbierała to sobie indywidualna
natura człowieka. No, nie zapominajmy również o tym, że w takich Atenach
obywatele stanowili jedynie kilka procent społeczeństwa.
Dobrze, na razie powiedziałam o tym, dlaczego piękne bajki o
gospodarce zasobowej nie mają racji bytu. Teraz czas powiedzieć, dlaczego ja o
niej nie marzę. Lubię być wyróżniana, lubię być czasem z czymś lepsza, lubię
być najlepsza – o ile to w ogóle możliwe. Nie, nie jestem egoistką. Lubię też
pomagać, współczuję, mam sumienie i skrupuły. Ale, pewnie jak wielu ludzi –
opinię o sobie kształtuję porównując się do innych. I nie, nie chodzi o to, że z
zazdrością patrzę na ludzi wokół i staram się ich przewyższyć. Mówię raczej o
rodzaju klucza – jak przy oznaczaniu roślin. Jesteśmy w stanie stwierdzić jakie
cechy występują u danego gatunku porównując go z innym, zliczając podobieństwa
i różnice między nimi. Podobnie jest ze mną. Wiem kim jestem, bo wiem kim na
pewno nie jestem. Mogę być gorsza w jednej dziedzinie i nadrabiać drugą. Stwierdzenie,
że wszyscy są równi i zasługują dokładnie na to samo mija się z prawdą. Żeby
ktoś mógł spokojnie jeść kotleta, ktoś musi zabić świnkę. Żeby ktoś mógł żyć w
czyściutkim mieście, ktoś musi dbać o jego czystość. Żeby ktoś mógł cieszyć się
dobrami z przydziału, danymi mu praktycznie za nic, ktoś musi te dobra
wyprodukować. To chyba największy problem, który unicestwia wszystkie utopie.
Panie Lennon, też jestem marzycielką, ale nie wyobrażę sobie
świata bez własności. Nie wszyscy są sobie braćmi…
Szczere Kocisko
Rzeczywiście nikt nie jest równy drugiemu człowiekowi, ale chodzi też o to, aby tę inność akceptować - bo to że ktoś sprząta ulice nie oznacza, że jest gorszy lub ma mniejszą wartość od premiera kraju.
OdpowiedzUsuńOczywiście, masz rację. Chodzi mi o to, że ludzie lubią mówić, że coś się komuś należy i zapominają, że najpierw ktoś musi coś zrobić za tych, którym się należy. W ten sposób każdy coś by robił, a wydaje mi się, że na przykład potrzeba więcej sprzątaczek niż jest chętnych na to zajęcie i już się rodzi niesprawiedliwość społeczna i nierówności...
UsuńNie no, ja tak nie mówię . :c
OdpowiedzUsuńZawsze lubiłam na lekcjach języka polskiego, gdy omawialiśmy utwór utopijnopodobny, rozmawiać. Niestety, nie było wiele osób, które podjęło rozmowę, bo wydawało im się, że taki świat można stworzyć. Ślepe patrzenie, bezsensowne. Każdy właśnie zapomina o tym ważnym czynniku. Że tak dużo nas od zwierząt nie różni, że mamy rządzę władzy i każdy "idealny" mniej czy bardziej system komuś nie spasuje, ktoś będzie chciał zapanować nad tym i tak dalej.
OdpowiedzUsuńGdyby miała nastać utopia, trzeba zaprogramować ludzi jak roboty bez uczuć, emocji. Właśnie ta indywidualność, o której piszesz, zanikła by i ludzie właściwie nie byliby nimi.
"Intruz" to na prawdę dobra książka. Wyjątkowo dobra. ;)
Kurcze, chyba będę musiała to przeczytać kiedyś O_o bo w filmie właśnie bardzo podobało mi się do przedstawienie tych "idealnych" istot...
UsuńDziwi mnie to, że tyle razy próbowano anarchii, komunizmu, socjalizmu i nigdy nie wyszło z tego nic dobrego, a ludzie cały czas o tym marzą ;/
Hmm, możliwe, że źle mnie rozumiałaś. Na początku było omówienie ode mnie, później dodatek, że "Intruza" lubię. Filmu nie oglądałam i nie chcę, bo mi się patrzenie na książkę zmieni. Zdecydowanie przeczytaj książkę. ;)
UsuńTaak, ciągłe powtarzanie "panie, a za komuny to było lepiej, bo wszystko było" niesamowicie mnie irytuje. ^^ Ludzie tak na prawdę nie wiedzą czego chcą. A powinni się przystosować do tego co mają.
Nie, dobrze Cię zrozumiałam ;) chyba... Ja po prostu widziałam tylko film i porównałam to, co w nim mi się podobało, z tym, o czym pisałaś od siebie ;)
UsuńMnie wkurzają teraz PRL-owe imprezy, knajpy "Czas PRL-u" (nie wiem,czy jest to gdzieś poza Gorzowem i Zieloną Górą. Jeśli nie, to reszta Polski ma szczęście ;P), ludzka pamięć jest jednak niewiele lepsza od pamięci złotej rybki...
Ludzie zawsze muszą się czegoś uczepić, nawet utopii. nie, dziękuję.
OdpowiedzUsuńTaki świat musiałby byś okropnie nudny. Tym bardziej nie rozumiem tych ludzi
UsuńKapitalizm zły? A to już nikt nie pamięta komunizmu? Okej, ja nie pamiętam, urodziłam się za późno. Ale nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, co jest lepsze...
OdpowiedzUsuńNiemożliwa jest likwidacja pieniędzy i zapewnienie rynku zasobowego. Po pierwsze, pieniądze już dawno nie mają właściwego odzwierciedlenia. Po drugie, mamy dajmy na to rolnika i tłumacza. Tłumacz musi jeść, więc bierze od rolnika warzywka, ale co da w zamian? No właśnie... Tłumacz może zaoferować usługę, która wcale nie musi się teraz przydać rolnikowi. Może nie przydać się nigdy, a przecież za darmo warzywek nie da.
W Koperniku było takie ćwiczenie: Utopia. Polegało na ułożeniu klocków z różnymi wersjami praw tak, aby były najbliższe Twoim upodobaniom, np. o paleniu, piciu, aborcji, homoseksualistach etc. Moje prawa w 60% pokrywały się z prawami w Pakistanie - zadziwiło mnie to bardzo i skutecznie zniechęciło do wszelkich utopii.
O tak, trzebaby takiemu ćwiczeniu poddać tych wszystkich stęsknionych za poprzednim systemem, narzekaczy na rzeczywistość bez dobrego planu na przyszłość... Nie wiem, czy to ogólny trend, ale w mojej szkole jest sporo fanów komunizmu. Tak samo jak zagorzałych nacjonalistów. Nie wiem skąd to się bierze...
UsuńNie wierzę... czy ludzie nie uczą się na przeszłości? Może idee komunizmu i nacjonalizmu na papierze czy na jakimś chorym forum wyglądają ładnie, ale przecież świat przekonał się, jak to wygląda w praktyce... Pozostaje póki co nadzieja, by żadnemu do łba nie strzeliło III wojny światowej wywoływać.
UsuńTak, trzeba mieć nadzieję i wciskać ludziom do głowy, że to głupota. Bo jak na razie, to nastroje nacjonalistyczne niebezpiecznie rosną...
UsuńBo i komunizm i nacjonalizm są zbyt utopijne, a ludzie, którzy nie mają pojęcia jacy są ludzie i co by z tymi ideami zrobili je popierają. idei komunistycznej nigdy nie mieliśmy okazji oglądać - zakłada ona, że każdy rozwija się dla samego rozwoju, a państwo działa jak jeden organizm i wszyscy mają tyle samo. u nas i w ZSRR było tak, że większość miała tyle samo czyli mało, a elita czyli w przypadku polski politycy, milicja i działacze partyjni mieli 'tyle samo czyli dużo'. ja jestem jak najbardziej za tym, żeby odebrać zasiłki ludziom, którzy siedzą na dupie, nic nie robią i tylko narzekają a żyją na koszt państwa. tylko jak odróżnić ich od tych, którzy szukają pracy a nie mogą jej znaleźć? to byłby problem. a co z mniejszościami narodowościowymi, które nawet nie próbują pracować albo się edukować tylko siedzą pod mostem a wieczorami wracają do swoich willi, które mogą utrzymać, bo dostają większe zasiłki niż samotne matki z dziećmi? tak by wyglądał nacjonalizm i komunim - ten prawdziwy - w Polsce, niestety.
UsuńProblem, który przedstawiłaś jest bardzo poważny. W sensie zasiłki - na jakiej zasadzie i komu się należą. Bo zbyt wielu ludzi jest "sprytnych" kombinuje co tu zrobić, by się nie narobić...
UsuńOczywiście, że jest poważny, ale poważne jest także to, że mówimy o komunistycznej utopii, która kiedyś u nas istniała, a tak na prawdę nawet nie była komunizmem.
UsuńUtopią też nie była...
UsuńTego nie powiedziałam: była jednym z najgorszych systemów jakie można sobie wymyślić, znaczy nie, była najlepszym systemem dla partyjnych i najgorszym dla zwykłych ludzi. Na dodatek na tyle inteligentnym, że istnieje nadal, tyle że pod inną nazwą.
UsuńO to bym się kłóciła. Zmieniło się bardzo wiele, nie można powiedzieć, że ten system istnieje nadal. Po prostu tak wżarł się w mózgi osób, które go doświadczyły, że niektórzy nie potrafią funkcjonować inaczej. PRL odbija się cały czas czkawką w naszych zachowaniach, w cechach, które wielu ludzi preferuje, oraz w roszczeniowym podejściu do życia
UsuńZmieniło się sporo, ale nadal mamy górę - czyli polityków, których duża część działała politycznie także w PRL-u a którym wiedzie się dobrze, aż za w porównaniu z ubogim ludem. Nadal mamy propagandę pokazywaną i w telewizji i w czasopismach dotyczącą i życia w Ameryce(choć odwrotnie niż w czasach PRL-u, teraz jest koloryzowana) i drugiej wojny światowej. O tym co się dzieje w Rosji chyba wspominać nie muszę? Nadal działaczy komunistycznych w naszym kraju się uniewinnia a obywateli walczących w Powstaniu Warszawskim skazuje na życie bez prądu. Nadal nie ma pełnej wolności słowa(facebook, który ma chronić prawa obywateli i strzec ich przed niebezpieczeństwem). Podsumowując - zmieniło się tyle, że teraz mamy socjaldemokracje tylko od cały czas nie tej strony. Czkawka najbardziej najbardziej odbija się w postaci skatolicyzowania społeczeństwa i dopóki to nie zniknie na zmiany w kraju nie ma co liczyć.
UsuńSkatolicyzowanie czkawką po PRL-u? A to kościoły nie były miejscem wyrażania buntu? Czy Kościół przypadkiem nie odwrócił się od ZSRR, po tym jak chcieli uczynić duchownymi swoich działaczy? A potem z kolei w partyjnej rodzinie nie wypadało mieć sakramentów itd.
UsuńSerio uważasz, że "lud" jest taki ubogi? W takim razie kto utrzymuje wielkie centra handlowe, kto kupuje na potęgę, kto zaciąga kredyty, kto nakręca gospodarkę? Większość jest po prostu głupa, to ludzie, którzy nie umieją zaoszczędzić, muszą jeździć na wakacje hen daleko i ulegają reklamom, często stąd są ich problemy. Jest też część, która udaje, że jest biedna, a z pracy na czarno ma co trzy lata nowy telewizor, komputery, tablety. Ludzi prawdziwie ubogich, pokrzywdzonych przez los, bez perspektywy polepszenia swojego stanu, jest w tej zupie jednak nie za wiele. I tak, szkoda, że nie stacza na nich, bo pieniądze na zasiłki wykorzystują ludzie, którzy właśnie po PRL-u sądzą, że im się należy.
Wydaje mi się, że tu nie chodzi o polityków. Tu chodzi o przeciętnego Kowalskiego, który sobie chce zakombinować, bo nie potrafi przeżyć weekendu bez wizyty w KFC
Były miejscem wyrażania buntu, owszem, ale skatolicyzowanie naszego społeczeństwa - będące skutkiem PRL-u sprawia, że stoimy w miejscu a religia miesza się do prawa i polityki, a to nie jest skutek pozytywny. Tak, myślę, że tak jest. Bo skoro tylko Ci inteligentni i stworzeni do pracy umysłowej(zaradni) mają prawo godnego życia to czemu ludzi niezbyt inteligentnych nie zabija się po zbadaniu ich poziomu IQ? Efekt byłby ten sam. Jak to kto utrzymuje? Ta bogata warstwa, która albo sama do tego doszła uczciwe(mało znam takich ludzi) albo otrzymała możliwości na tacy lub zdobyła je nieuczciwie. Bo czy nie każdy człowiek powinien mieć prawo do godnego życia? Nawet taki, który nie chce zakładać firmy, bo wie, że się do tego nie nadaje, taki, który nawet nie chce być zajebistym spawaczem, bo nie ma do tego powołania, tylko właśnie taki, który chce wykonywać prostą pracę i nie potrzebuje wielkiego rozwoju intelektualnego, a który w tym kraju nie ma takiej możliwości, bo taka jest niestety ogólna mentalność - albo jesteś inteligentny/zaradny i zbijasz kasę albo jesteś głupim młotem stworzonym do pracy fizycznej i nie zasługujesz na godne życie pogódź się więc z tym, że wykonując jakiś niezbędny lecz mało wyrafinowany zawód musisz pojąć zdolność utrzymania rodziny za 1500 lub zapieprzania jak wół na trzy zmiany. A czym byłby świat bez takich ludzi? Czy nie oni właśnie stanowią podstawy tego organizmu, którym powinno być państwo? Czy oni też nie zasługują na godne życie? I najważniejsze - czy to ich wybór, że urodzili się tacy a nie inni? Czy złym wyborem było dla nich to, że nie pchali się do bycia beznadziejnym dajmy na to lekarzem? Nie mówię, że sprzątaczka ma zarabiać tyle co lekarz, ale niech ją będzie stać na godne życie a nie marną egzystencje. Bo czy to ma tak być, że szczęście należy się tylko tym, którzy urodzili się z potencjałem intelektualnym a reszta niech gnije? W tej zupie jest wielu takich ludzi, zbyt wielu. A by uniknąć żerowania na zasiłkach dla bezrobotnych sprawa jest prosta - odbieram zasiłki tworze miejsca pracy być może kosztem żerujących na zasiłkach(i mam tutaj na myśli też sporą część romów, których kultura nie pozwala się kształcić ani pracować a którzy te zasiłki pobierają), być może kosztem pensji polityków wielokrotnie przekraczających średnią zarobków, ale pcham ten kraj do przodu a nie utrzymuje w stagnacji i wciąż rosnącym długu państwowym.
UsuńPo pierwsze. Znaczna część ludzi w trudnej sytuacji znalazła się w niej niestety na własne życzenie. I takim ludziom nie pomagają zasiłki, bony na jedzenie, fundacje i zbiórki. Takich ludzi widzę najwięcej.
UsuńAle czy jest możliwość stworzenia takich miejsc pracy, czy będą potrzebne? Z tego, co mi się wydaje, teraz dominuje sektor usług.
Poza tym, jeśli sobie człowiek chce wykonywać prostą pracę, to niech pogodzi się z wizją prostego życia. Godnego, ale prostego. Bo jak się często zaczynają tragedie takich ludzi? Wpadnięciem w kredyty, długami i komornikiem.
Co do Romów też się nie zgodzę. W moim mieście jest ich bardzo dużo. Jest szkoła, gdzie mogą uczyć się swojego języka i przebywać z innymi dziećmi. Zakładają zespoły muzyczne i taneczne, utrzymują swoją kulturę, wpasowując się jednocześnie w prawidła społeczeństwa.
Ale tak, zasiłków jest za dużo i nikt ich nie pilnuje.
Większość to mimo wszystko ludzie, którzy w takiej sytuacji już się urodzili/są ludźmi na emeryturze. Kredyty w większości zrodziły się z biedy a nie z tego, że komuś zachciało się wyjeżdżać na wakacje.
UsuńJeśli odpowiednio je zagospodarujemy to będą. Jeśli nie to zacznijmy wybijać ludzi po urodzeniu, bo po co skazywać ich na śmierć. Lekarzy wciąż jest mało, sprzątaczek jest mało, wszystkiego jest mało.
Nie ma czegoś takiego jak chcę wykonywać prostą pracę, mówiłam już o tym. Człowiek rodzi się z pewnymi predyspozycjami, a wizja życia za 1500 nie ma nic wspólnego z życiem godnym. Chyba lepiej, że ktoś idzie robić to, do czego się nadaje niż idzie na studia techniczne i potem mamy kolejnego technika, który nic nie potrafi. Ale o godnym życiu nie ma tutaj mowy, ale w takich Niemczech gdzie nie zarabia się 400 euro na starcie i często także przy końcu już tak. Jasne, nikt nie mówi, że trzeba się załamywać, siedzieć na dupie i płakać, ale czy to jest sprawiedliwe? Nie jest a powinno.
U mnie też jest ich dużo. Widuję ich jak przetrząsają ukradzione torebki albo wyzywają mnie od kurew, bo chciałam dać jedzenie zamiast pieniędzy. I jeszcze nie spotkałam żadnego, który mówiłby po polsku. A wszyscy ci żyją z większych niż standardowe w Polsce zasiłków.
Równość ludzi znaczy to, że każdy, przy określonym nakładzie pracy i potrzebach, może osiągnąć to samo. Nie to, że każdy zasługuje na to samo niezależnie od tego, co zrobił... Niestety ludzie nie chcą myśleć w ten sposób, latwiej jest być leniem oczekującym, że państwo zrobi coś za niego. Widać to i w Polsce, i we Francji, i w Szwecji, i w wielu innych krajach...
OdpowiedzUsuńJa tam mam dużo utopijnych myśli. Tutaj też muszę sobie dać na wstrzymanie. No ale, pomarzyć zawsze można ^^
OdpowiedzUsuńNie wierzę w taką utopię. To jak mieć ciastko i zjeść ciastko. Żebyśmy wszyscy mieli to samo, musielibyśmy być tacy sami. A zawsze znajdą się outsiderzy, zawsze będzie jakiś motłoch i zawsze będą idealiści. Ilość posiadanych własności stanowi o naszej przedsiębiorczości, umiejętnościach, inteligencji. Jeśli wszystkich zrównujemy do jednego poziomu, to musimy ukraść jednym.
OdpowiedzUsuńDokładnie. Myślę, że tych prawidłowości nie zmieni się żadnym programem naprawczym ani nową ideologią. Tak musi być i nie uważam tego za coś złego
UsuńJa również nie. Dobrze mi w tym systemie. Nasz świat to nie jest radosny rajski ogródek, gdzie każdy każdemu bliźnim i dzieli się z nim po równo. Większość konkuruje i motywuje się porównując do innych.
UsuńTylko jakoś zbyt wielu ludzi nie chce tego zaakceptować ;/
UsuńBo nie umieją się pogodzić z porażką. Oznacza ona, że mają jakieś wady i coś należałoby zmienić. Po co? Przecież można zwalić winę na system i wymyślić utopię, w której każdy ma po równo.
UsuńMasz rację. System zawsze obrywa pierwszy, bo nikt nie ma tyle odwagi, aby obnażyć głupotę ludzi. Przecież żaden polityk nie krzyknie "weź się do pracy i przestań jęczeć"
UsuńTaki miły pan/pani polityk stracił(a)by wszystkich wyborców w jednej chwili. ;) Nikt nie lubi wiedzieć, że to jego wina i jego błąd. Chociaż chciałabym takich ludzi, którzy przyszliby i powiedzieli "jak chcesz mieć, to rób, a nie tylko gadasz".
UsuńTeż bym nie chciała, żeby wszyscy byli tacy sami, bo ja mam jakiś wewnętrzny bunt w sobie. Gdy tylko mam okazję, to zachowuję się przekornie, buntowniczo i nie sposób nad tym zapanować. I też się porównuję do innych, choć zawsze wychodzę w tych porównaniach krytycznie, ale dzięki temu, wiem, gdzie stoję i wiem ile jeszcze muszę zrobić by poprawić się w tym, czy tamtym. Prosty mechanizm. Nie sądzę, że świat utopia mógłby istnieć, w końcu wyklarowałyby się żądna władzy grupa, która walczyłaby ze sobą lub przeciwko innym. Mechanizm podziału władzy nie jest taki znów bez sensu.
OdpowiedzUsuńNo tak... Chyba ładnym przykładem jest "Nowy wspaniały świat", gdzie z trzymanej w ryzach, nijakiej utopii wykształca się grupa dążąca do władzy, uprzywilejowania, jak również buntownicy. No i bezmyślny motłoch. Wszystko wcześniej czy później wróci do punktu wyjścia
UsuńNie bez powodu mówi się, że historia lubi się powtarzać. Nie bez powodu dzieje się tak, że osoby w "niższym" stanie, deklarujące chęć obalenia złego władcy, twierdząc, że oni nigdy nie będą rządzić itp - nagle, gdy mają okazję stają się takim samym władcą, jak poprzednik.
UsuńNa tym polega mechanizm rewolucji. A na końcu każdej rewolucji jest kryzys spowodowany zmianą rządzących, bo nie potrafią skonfrontować swoich postulatów z rzeczywistością... Koło się zamyka
UsuńUtopia komunistyczna - ludzie rozwijają się dla samego rozwoju? Nierealne, a szkoda. Większość siedziałaby na dupie...zresztą jest chyba różnica między wykonywaniem zawodu chirurga a kopaniem rowów. I tutaj znowu pojawia się problem - każdy powinien wykonywać ten zawód, do którego jest stworzony nawet jeśli jest to kopanie w polu albo zbieranie śmieci i powinno go być za to stać na godne życie, a to już utopia totalna. Czytałaś Orwella albo Huxleya? Tak się kończy każda utopia i w żadnym razie nie ma ona prawa bytu. PS. Gdyby nie pretekst, którym było bestialskie mordowanie żydów zamiast ich wysiedlenie i danie możliwości zbudowania własnego państwa(chociaż to ostatecznie dostali za free) to w Niemczech przed wojną każdy miał pracę i możliwość godnego życia, więc jednak utopia czasem się sprawdza, szkoda tylko, że dostała się w ręce nieodpowiednich osób.
OdpowiedzUsuńCzytałam dzieła obu panów... Utopia sprawdza się przez chwilę, jest zbyt krucha, żeby przeżyć zmiany na stanowiskach, problemy zewnętrzne i wypadki losowe. Nie da się zaprzeczyć swojej naturze. Nie ma mowy
Usuńale czy nie piękna jest myśl, że może kiedyś ludzie będą mieli możliwość robienia tego co lubią i w czym są dobrzy, będą dbać o dobro własne i publiczne i rozwijać się z myślą nie o forsie a o samokształceniu? :)
Usuńo i jeszcze, paroksyzm numer minus jeden - tak z pobocza troszkę, ale jeśli nie czytałaś - książka o tym, co się stanie gdy istota osiągnie już szczyt możliwości intelektualnych, posiądzie całą wiedzę o wszechświecie i samym sobie.
UsuńMnie ta myśl przeraża... Po prostu nie lubię ludzi.
UsuńCo do książki - miałam przeczytać, ale cóż, olimpiada narzuca mi co mam czytać do końca listopada ;P
Chyba wolałabym być takim człowiekiem we Francji lub Niemczech. I chyba nie dziwię się większość ludzi z mojego roku, że wolą siedzieć na tyłku zmiast walczyć, skoro nie mają szans na bycie najlepszymi i załapanie się na staże, bo nie posiadają określonych umiejętności skoro perspektywy pracy są takie a nie inne. A to, że każdy debil może w tym momencie skończyć studia to już inny temat do dyskusji(pisałam koleżance pracę maturalną, bo sama nie potrafiła, żenada, matury pozdawała ledwo na 30%...rodzice zapłacili jej za uczelnie i fundują w niej bibliotekę...pracę też jej kupią i luzik - POLSKA) :) Tylko, że równość nie ma prawa bytu, bo nie każdy ma takie same umiejętności i możliwości rodzinne - każdy może zostać sprzątaczką, ale już nie każdy lekarzem.
OdpowiedzUsuńA co do wypowiedzi: całym sercem popieram odebranie majątków ludziom, którzy osiągnęli je przez: a) przekręty b) dzięki przynależności do bogatej rodziny(bo to przekreśla mówienie o jakiejkolwiek równości) c) ukradli(w jakikolwiek sposób) d) zdobyli nielegalnie. Jeśli coś się w tej kwestii nie zmieni, to zawsze będzie tak, że bogaci będą mieć z górki a większość biednych nawet nie będzie miała możliwości rozwoju.
OdpowiedzUsuńAle co jest lepszego we Francji, czy w Niemczech. Nie zgodzę się, że ludzie nie mają szans na bycie najlepszymi. Po prostu stawiają sobie zbyt wysoko poprzeczkę. Może nigdy nie będzie dobrym prawnikiem, ale spawaczem może być znakomitym i zbijać kupę siana. A idioci co chodzą na studia, a nie wiedzą, co tam robią, prędzej czy później sami zauważą jacy są bezmyślni i będą płakać...
OdpowiedzUsuńNie mam nic przeciwko bogatym rodzinom. Jeśli człowiek może mieć w takiej deskę ratunku lub kopniaka na start, nie widzę w tym nic złego. Problem pojawia się, gdy rodzina i jej kasa zastępuje mózg. A co do reszty się zgadzam
Ode mnie jedno wielkie "NIE" dla takiej utopii. Zresztą, czy to aby na pewno dałoby się uskutecznić w dzisiejszych czasach, pogoni za pieniędzmi? Właściwie szczerze wątpię. A poza tym, każdy zawsze będzie chciał być lepszy od innych, więc...
OdpowiedzUsuńDokładnie... Ja nawet nie chciałabym żyć w takim świecie, gdyby istniała możliwość stworzenia go. Lubię się mierzyć z innymi, rywalizować i walczyć o siebie. Może jestem straszna, ale co ja poradzę ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHmm sprawa stypendiów w Polsce to już osobny temat... Tak samo finansowania sportu itd. kiedyś siedziałam w tym i powiem Ci, że za wygraną na pucharze Europy w niszowej dziedzinie, dostaniesz 400 zł...
OdpowiedzUsuńnie wyobrażam sobie świata bez pieniędzy, chociaż przez to ludzie dzielą się na podkategorie, ale przynajmniej panuje jako taki porządek.
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy porządek... Wciąż chyba za mały udział w społeczeństwie stanowi klasa średnia, która chciałaby się piąć do góry.
UsuńOstatnio w Polsce jest zbyt dużo bogatych i biednych, a ta klasa średnia właśnie wręcz zanika.
UsuńTak, właśnie o tym wspomniałam. Za mały udział klasy średniej oznacza właśnie to, że jest zbyt dużo bogatych i biednych...
UsuńUtopijny świat nie byłby dobry, myślę, że i tak nie przeszedłby próby czasu, ludzie prędzej czy później by go zniszczyli.
OdpowiedzUsuńNo tak, próbowano go stworzyć nie raz i nie dwa, widać z jakim skutkiem ;)
UsuńUsunęłam komentarz, ponieważ było w nim za dużo osobistych szczegółów. Odwołałaś się jednak jedynie do jednego zdania w nim zawartego - a co z sednem?
OdpowiedzUsuńPowiem tak. Można usiąść na tyłku i sobie spokojnie egzystować ze swoim głupiutkim móżdżkiem, a można coś robić i w ten sposób wzbogacać się intelektualnie. I tej robiącej osobie często będzie ciężej, ale przynajmniej coś z tego wyniesie. Idiota, choćby nie wiem jak dobrze mu szło, prędzej, czy później się przejedzie.
OdpowiedzUsuńFajnie, że dużo robić, jesteś aktywna, rozwijasz się. Ale robisz to dla siebie, nie dla stypendiów. I działając, zdobywasz umiejętności, które przydadzą Ci się w przyszłości. To o wiele więcej, niż kasa ze stypendium naukowego, które fuksem zgarnął jakiś nowobogacki leser i wyda ją na buty...
Za pieniądze można też sobie kupić miejsce w firmie, ba, można sobie kupić całą firmę i dlatego uważam, że od pewnego wieku ludzie powinni być oceniani za to, co robią i jak a nie za to jakie mają nazwisko i ile pieniędzy przekażą ich rodzice szefowi, by synek trzymał się na swoim stołku. Dlatego chciałabym, by każdy miał taki sam start - bo niektórzy od początku mają z górki a niektórzy cholernie pod, a na rynku pracy traktowani są tak samo albo niesprawiedliwie ze szkodą dla biedniejszego bez nazwiska.
OdpowiedzUsuńTak, też uważam, że miarą wartości są czyny, nie pochodzenie etc. Ale Twoje marzenie jest nieosiągalne, bo nawet gdyby kopnąć wszystkich bogatych i coś im utrudnić, bo pozostała by część poszkodowanych - bogatych, którzy dla odmiany są uczciwi, bo są też tacy. To się wlicza w niesprawiedliwość świata i trzeba to przeboleć, a najlepiej samemu pokazać, co się potrafi i stać się konkurencyjnym do tych na kupionych stołkach. Brzmi idealistycznie, ale jest realne, bo znam takie przypadki. I na pewno bardziej realne niż systemowy "taki sam start". Już kiedyś była sytuacja, kiedy dzieci rolników dostawały punkty na studia, nieprawdaż?
OdpowiedzUsuńByła, ale co wtedy z dziećmi robotników? Czy nie prościej byłoby wprowadzić egzaminy wstępne na studia pod ścisłą kontrolą i bez korupcji najlepiej anonimowe?
OdpowiedzUsuńTo też było. A potem zaczęła liczyć się matura, która ma na celu uszeregować ludzi, według zdolności... Która jest sprawdzana anonimowo, co nie?
OdpowiedzUsuńNie wiem, moim zdaniem matury powinny być o wiele trudniejsze, aby ci, którzy nie powinni studiować, nie studiowali. I po kłopocie. Brak ludzi niekompetentnych na studiach, to późniejszy brak ludzi niekompetentnych na stanowiskach pracy
Matury nie da się nie zdać, przykładowo matematyka- odpowiedzi do 70% zadań są dokładnie rozpisane w arkuszu. Tak, ale jest tak wiele miejsc na studia, że praktycznie każdy się gdzieś dostaje - a czy nie lepiej byłoby gdyby to o połowę mniej studentów miało możliwość studiowania? I gdyby wykładowcy także byli rozliczani z tego jak nauczają?
OdpowiedzUsuńTrudniejsza matura to mniej ludzi, którzy mogą zapełnić te miejsca. Zmniejszony popyt, to zmniejszona podaż. To by załatwiło sprawę, ale nikt nie chce, by głupim ludziom było przykro, że są głupi. Poprawność polityczna
OdpowiedzUsuńA potem człowiek po studiach idzie składać torby do fabryki a nad sobą ma człowieka po gimnazjum. :<
OdpowiedzUsuńŚwiat ma być utopią dla mnie. Reszta mnie nie interesuje. Jestem egoistką, tak wiem. Ale nie do końca. Chcę kochać i chcę najlepszego dla tych których kocham. A to czy wrogowie mają dobrze bądź źle, nie mój interes. Świat jest mój. :)
OdpowiedzUsuńNo tak, to rozumiem ;) tylko trzeba samemu sobie uczynić ten świat utopią, nie wymagać tego od niego, bo tylko zrobi na złość ;P
UsuńStudia same z siebie nic nie dają. Trzeba mieć coś z siebie do zaoferowania. Przepraszam, ale ja jestem zdania, że jak komuś ma się udać to się uda i bez studiów, i ze studiami, i z czymkolwiek.
OdpowiedzUsuńNie bój się, Ty toreb nie pójdziesz składać, skoro jesteś tak aktywna, jak wcześniej pisałaś. Nie ma potrzeby zbawiać innych
Nie jestem szaraczkiem, który łyka wyidealizowane wizje jak młody pelikan tylko człowiekiem z pewnymi wizjami, które w przeszłości nie uległy rozpadowi dlatego nie godzę się na traktowanie ludzi z mniejszymi predyspozycjami intelektualnymi jak ścierwa i nie ma to nic wspólnego ze zbawianiem świata. :)
OdpowiedzUsuńAle czy ktoś tu kogoś traktuje jak ścierwa? Obrażasz Romów, mówisz o likwidowaniu zasiłków, najeżdżasz na bogatych, zastanów się! Masz dobrze, tak? Dajesz radę, tak? To nie rób dymu. Jak Ci się nie podoba niesprawiedliwość świata, to pomagaj ludziom.
OdpowiedzUsuńEmerytura w tych czasach nie istnieje, bo ZUS jest niewydolny, a społeczeństwo żyje coraz dłużej i ma coraz mniej dzieci.
Z biedy zawsze można wyjść, trzeba mieć tylko pomysł na siebie i sie zmobilizować, i nie czekać, aż ktoś nam pomoże. Tak działa świat, już nie wspomnę o ewolucji.
Aha, i to, że ktoś chce wykonywać prostą pracę, jest jego decyzją. Nie zawsze dostaje się to, co się chce. A jak wymaga się od życia czegoś więcej, trzeba dać coś więcej.
Ta rozmowa zeszła na bardzo złe tory, więc proponuję skończyć ją w tym miejscu.
Wyjaśnię tylko w ramach zakończenia, że obraziłam część Romów z mojej akurat miejscowości, którzy są tacy a nie inni a zasiłki jak pobierali tak pobierają. Tak i najeżdżam na bogatych, którzy doszli do swojego bogactwa nieuczciwie i nie widzę w tym nic złego. Mam dobrze, wiem o tym, pracuję, mam też tego świadomość, mam takie a nie inne możliwości, ale to nie oznacza, że będę przymykać oczy na całe zło tego świata, bo od takich ludzi świat się nie zmienia. Co do tego chcenia...cóż, nie wiem w jakim jesteś wieku, może jeszcze nie miałaś okazji na siebie pracować czy spotkać ludzi o określonych możliwościach, innych niż licealiści mający możliwości intelektualne pójść na studia. I tak, uważam, że zabieranie ludziom mniej inteligentnym możliwości godnego życia jest traktowaniem ich jak ścierwo. Życie kiedyś ci to pokaże, każdemu pokazuje.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Zgadzam się z Tobą całkowicie. Niby chciałoby się żyć w świecie bez trosk i wszelkich negatywów, ale po głębszym przemyśleniu sprawy okazuje się, że coś takiego jest niemożliwe. Również oglądałam "Intruza" i mam podobne odczucia jak Ty. Zresztą te dziwne robaczki z innej planety wydawały mi się troszkę... neptykowate, że tak to nazwę. Taka szara masa, która robi co się jej rozkaże.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Lina
http://zchmurki.blogspot.com/
PS. Obserwuję, bo jakże by inaczej ;D
W każdej utopii jest taka szara masa - ludzie są zaprogramowani na szczęście lecz nie jest to szczęście świadome, a ze świadomością wiąże się szczęście właśnie dlatego ktoś kiedyś powiedział, że utopia jest najgorszym z możliwych piekłem. Taką utopią też był Eden przedstawiony w Biblii - ludzie żyli tam bez świadomości, że mogą być nieszczęśliwi. Paradoks, gdyby zaprogramować ich na to aby czerpali szczęście z odcinania sobie kończyn to także by to robili i to z uśmiechem na ustach. Każda utopia, ot co, bezkresne piekło... Ale chyba właśnie ze względu na to Twoje sformułowanie - szara masa - obejrzę ten film, choć Zmierzchu nie jestem w stanie przetrawić. :)
UsuńTeż byłam sceptyczna do wobec tego filmu, poszłam dla śmiechu i okazało się, że obejrzałam całkiem mądrą historię. Nie oceniaj książki po autorce? ;)
UsuńPowiem przewrotnie - może piekło jest jedyną możliwą utopią, gdzie przynajmniej gorzej być nie może...
Mnie w Intruzie rozśmieszyła sytuacja, gdy bohaterka zabiera człowiekowi sterowanemu przez te istoty, samochód. Ów mężczyzna nie wątpi w jej dobre intencje, wierzy jej i nie widzi problemu w oddaniu jej swojej własności. Wszystko dla wszystkich. I może to dziwne, ale skojarzyło mi się ze Szwecją... która jest wrogim państwem opiekuńczym, które ma z jednej strony świetny socjal, z drugiej - w każdej chwili państwo może zabrać rodzinie dziecko...
Mówi się, że autor powinien dostać trzy szanse od czytelnika - autorka Zmierzchu dostała ode mnie nawet więcej, będąc w liceum przeczytałam wszystkie części i to[o zgrozo(!)] w jeden dzień i jedną noc. Przynajmniej miałam to za sobą, bo język i ogólnie styl...fatalne. I chyba dlatego skuszę się na film a nie na papierową wersję.
OdpowiedzUsuńZależy, które piekło, bo to, które stworzono w średniowieczu(wtedy zaczęło funkcjonować pojęcie piekła, wtedy także mniej więcej religia stała się środkiem dzięki któremu zaczęto sterować ówczesnymi ludźmi - i uprzedzam, nie najeżdżam tutaj na żadną religię, wymyślenie w tym akurat momencie piekła jest faktem:)) nie było takie złe. Ot co, nogi były odcinane i ręce i spalano człowieka żywcem albo wydłubywano mu oczy i dawano do zjedzenia robaczkom. Całkiem twórcze, mówię Ci, poczytaj jakieś starodruki na ten temat. Ja czasami czytam i humor mi się automatycznie poprawia. :P Brzmi o wiele lepiej niż świat u Orwella prawda? :)
W sumie w średniowieczu takie praktyki były niemal na porządku dziennym, więc mogliby stworzyć bardziej wymyślne piekło... Ehh jeśli chodzi o chrześcijaństwo, tyle dogmatów stworzono stosunkowo niedawno, że nie ma to chyba nic wspólnego z pierwotną koncepcją tej religii. Ostatnio interesuję się Borgiami, ci to mieli fantazję i smykałkę do interesów :)
Usuńa ja może i jestem idealistką... ale po części się zgodzę, a po części nie. wiem, że taka utopia, o jakiej był program, który oglądałaś z rodziną, nie ma szans na przetrwanie i wprowadzenia dobra, o którym mówi...
OdpowiedzUsuńjestem zdania, że każdy powinien mieć utopię. ale swoją własną utopię. w sobie. chodzi mi o to, żeby mimo całego wyścigu szczurów, nie dać się zwariować, nie porównywać się na każdym kroku z innymi, nie zazdrościć, nie szydzić z ludzi wykonujących "gorszy" zawód... takie wyjście z sytuacji ograniczyłoby liczbę ludzi chorych psychicznie (na nerwice, depresje i inne), których z roku na rok przybywa... bo nie potrafią właśnie wdrążyć się w realia dzisiejszego świata, który cały czas pędzi do przodu i nie zamierza się zatrzymać... dobrze by było gdyby każdy miał taką swoją osobistą utopię gdzieś w sobie - że w każdym momencie może odciąć się od wyścigu szczurów, wyciszyć się, przystopować, nie dać się zwariować - albo stworzyć tę utopię w swoim domu. do którego nie ma dostępu zewnętrzny świat polityki, innych zakłamanych instytucji... ale jestem idealistką. wiem. choć bardzo chciałabym by tak właśnie było.
Spokojnie, w taką osobistą "utopię" wierzę. Jeśli człowiek potrafi zachować równowagę w swoim umyśle, jest człowiekiem szczęśliwym i ma siłę, by poradzić sobie ze światem, jak bardzo zły by ten świat nie był. Nie na darmo mówi się, że dom powinien być axis mundi dla każdego. Niestety chyba nie każdy potrafi odnaleźć swoje wyspy szczęśliwe albo błędnie dostrzega je w obłudzie. I tu wkraczają uzdrawiające kopniaki w tyłek. Problemy na świecie niejednego zwróciły w kierunku swojej własnej utopii. To kolejny powód, dla którego nie lubię koncepcji utopii na świecie...
UsuńI.(zuś), weź pod uwagę, że jesteś starsza o tych jednak kilka lat od autorki, swoje przeżyłaś i świat trochę poznałaś. :P Nie wymagaj od licealistki znajomości życia, niech jeszcze pożyje w świecie ideałów: każdy musi go przeżyć; kiedyś pozna i świat i ludzi i życie. A wtedy zmieni swoje podejście do ludzi nie obdarzonych taaaakim poziomem IQ o jakim kaaaaaaaażdy prawie marzy. Daj jej się pocieszyć, nie musisz uświadamiać zawsze wszystkich ludzi. :P
OdpowiedzUsuńI tak, śledzę Cię z tego IP, bo taki mam dzisiaj kaprys!
Buziaki!
'Starszy Brat'
Ha, młody, dziś jestem szefową, nie twórz tutaj czaciku, proszę Cię.
OdpowiedzUsuńIm wcześniej zacznę uświadamiać ludzi tym mniejszym kopem dla nich będzie wejście w dorosłość, a ja o takową walczę bez kredytu. I jeszcze będę sławna, zobaczysz! :P
Nie kocham Cię już!
'Starsza siostra'
PS. I proszę Cię, nie zaśmiecaj tutaj kobiecinie komentarzy. :)
a wiesz co? moim zdaniem to mialoby szanse dzialac, ale tyllko wtedy, jakbysmy nigdy nie zaznali pieniadza - to wlasnie zadza pieniadza zawsze wszystko rozpieprza, od przyjazni, przez zwiazki, rodzine, az po panstwo... utopia to utopia, nie istnieje, zawsze mozemy spekulowac :)
OdpowiedzUsuńtylko co wtedy by nas odroznialo od zwierzat? nic. niewazne, mamy pieniadze, jakos zyjemy, jest ok :)
Wydaje mi się, że człowiek to tylko zwierze, które traci czas na pierdoły i zastępuje ewolucję rozwojem technicznym.
UsuńChyba tym czynnikiem rozpieprzającym jest żądza w ogóle. Patrz na historię za czasów transakcji wymiany...
Jesteśmy zwierzętami, walka i konflikty leżą w naszej naturze.
OdpowiedzUsuńWychodzę właśnie z tego założenia. Powiem więcej - gdy nie muszę walczyć, czegoś mi brakuje. Od dziecka uwielbiam rywalizować. I wygrywać. Po prostu :)
Usuń