![]() |
| ... czy coś w tym stylu... |
Lubię mówić, że
ludzi nie lubię, że „głupie ludzie” i „trzymajcie się wszyscy ode mnie z daleka”.
Ale chyba dorosłam do tego, aby
przyznać, że to nie do końca tak. Co prawda, nadal nie przepadam za byciem
częścią grupy na siłę, nie jaram się wycieczkami, nie interesuje mnie do bólu
wymuszona i udawana integracja z klasą. Dalej nie rozumiem ludzi, ale mi mogę
odmówić im (wam? nam?) tego, że są niezwykle ciekawym obiektem obserwacji.
Moja ciekawość
świata popycha mnie niekiedy to niecnych postępków. Aby zdobyć nową porcję
informacji na temat ludzi, plotkuję,
podsłuchuję, przeglądam facebookowe i instagramowe poczynania dalszych
znajomych. Powinnam się czuć źle? Nie, nikogo przy tym nie krzywdzę.
Jak to? Przecież
plotki to kłamstwa, to słowa, które ranią, to zło wcielone i zaraza naszych czasów,
co nie? Ale proszę, aby ten, który nigdy nie plotkuje, pierwszy rzucił
kamieniem. Albo nie. Po prostu pozwólcie mi wytłumaczyć. Nigdy nie puszczam w
obieg czyichś sekretów, nie rozpowszechniam kłamstw, nie niszczę nikomu opinii.
Plotkowanie to według mojej
nomenklatury rozmowa z ludźmi o ludziach (swój do swego po swoje?). Błaha, zabawna
pogawędka. O tym, że ktoś się z kimś pokłócił i zrobił młyn na fejsiku; o tym,
że ktoś jest totalnym leserem; o tym, że kogoś zwyczajnie nie lubię. Z
ploteczek się jako tako wybroniłam, ale co z podsłuchiwaniem? Niedobre Kocisko!
Ale zaraz - czy podsłuchiwaniem można w ogóle nazwać sytuację, w której dwie osoby
głośno i wyjątkowo emocjonalnie opowiadają sobie nawzajem o swoich problemach,
a trzecia, niezwiązana z nimi, mimochodem to wszystko słyszy i słucha? Nie wiem. Ale cieszę się niezmiernie, gdy mam
okazję być tą trzecią osobą…
Nie, nie robię tego
po to, aby podnieść swoją samoocenę czyimś kosztem ani po to, by się z kogoś po
chamsku pośmiać. Robię to w celach
naukowych! Aby poznawać ludzi, uczyć się ich szczególnej mowy, konfrontować
to, co myślę o nich na podstawie informacji z trzeciej ręki i z tego, jak sami
siebie przedstawiają. Lubię obserwować ludzi w komunikacji miejskiej. To jak
połączenie Discovery, Trudnych Spraw i miliona innych seriali, które mnie notabene
nie interesują. Często słuchając zarówno obcych, jak i znajomych ludzi, czuję
się jak narrator opowieści, jak osoba w której odbija się cały świat (której
odbija?). Rozpoznaję pozy, maski, a może tylko tak mi się wydaje. Dopowiadam
sobie, snuję domysły, tworzę czyjeś historie.
Ludzi najbardziej
lubię, gdy siedzą w mojej głowie. Rozmawiam z ludźmi w swoim umyśle . Odgrywam
już przeprowadzone rozmowy na nowo, zawsze inaczej. Odtwarzam szczegóły. Idealizuję
lub demonizuję. Bawię się w fałszerza pamięci tak, jak bawię się w fałszerza rzeczywistości
na Instagramie. Wymieniam zdania z moimi idolami – tymi dalekimi i bardzo
bliskimi – w moich marzeniach. Śnię rozmowy. Zapamiętuję je. I
chyba między innymi dlatego tak lubię obserwować ludzi – aby przenosić ich do
świata mojej fantazji…
… A potem mówią mi, że jestem
psychodeliczna i mam własny świat, i własne kredki!
Szczere Kocisko

Ach Kocie, Kocie! Bo my jesteśmy obserwatorami. Łatwiej patrzeć, wyciągać wnioski i stać na uboczu, niż wchodzić w jakieś interakcje. Przynajmniej dla mnie - utrzymywanie kontaktu z innymi zjada moją energię, za to samo bierne uczestniczenie w relacjach innych pobudza moją ciekawość i znacznie bardziej skłania do analizy, niż rozmowa bezpośrednia :)
OdpowiedzUsuń"Ach Kocie, Kocie! Jesteśmy obserwatorami na blogspocie!"
UsuńCzyli nie tylko ja muszę ładować swoje bateryjki w samotności ? Ufff :)
Ja jeszcze uwielbiam rozmowy pisane - smsy, Facebook. Jakoś czuję wtedy, że mam większą kontrolę nad słowami - lepiej piszę niż mówię ;P
Właściwie robię to samo co ty. zwłaszcza kocham oglądać te ,,żywe seriale" w tramwajach i na ulicy. Tyle ze ja wykorzystuję je niecnie w książkach i opowiadaniach :D Ostatnio widziałam np. chłopaka z długimi włosami przebiegającego przez ulicę. Tacy ludzie mają u mnie zagwarantowana posadkę w jakiejś opowieści. Muszą tylko spełnić warunek nietypowego wyglądu i dziwnego zachowania. Najlepsze teksty zapisuję w komórce- powiedzonka bardzo urozmaicają opowiadanie. Jeżeli chcesz napisać coś autentycznego, a nie wyglądającego jak robotnicza bajka z komuny, musisz wciąż ludzi obserwować i słuchać, i nic na to nie poradzisz!
OdpowiedzUsuńA już w ogóle nie rozumiem co jest złego w mówieniu o ludziach. O niektórych po prostu trzeba wyrazić opinię, bez nazwisk oczywiście. I tą samą opinię powtórzyłabym tejże osobie w oczy, gdyby tylko ona zwróciła uwagę na tak marne stworzenie jak ja. Najlepsza akcja- minuta szczerości. zamykasz się z kilkoma osobami w pokoju i po prostu mówicie, co macie do każdej osoby z towarzystwa. Wszyscy. Jak się wszyscy równo zjadą, zaraz się robi lepsza atmosfera.
Heh, ja się cały czas przymierzam do napisania opowiadanka, którego bohaterem byłby mój polonista. Ale nie ma się co czarować - nie umiem pisać opowiadań ;P wszystko przede mną
UsuńBez ludzi świat byłby nudny... Kiedy nie mam co robic na lekcjach po prostu siedzę i patrzę na ludzi w klasie. Ich twarze mówią sto razy wiecej, niz by chcieli mi sami powiedzieć. Mówia nawet to, czego oni sami nie wiedzą. Tyle różnych uczuć w jednej klasie w ciagu paru minut... Ktos się zaśmieje, ktoś zdziwi, ktos podnosi brwi i mówi coś do koleżanki, koleżanka nerwowo stuka w ławkę. Klasa szkolna to rojowisko emocji, a że przeważnie pozytywnych, po prostu lubię na nich patrzeć, bo poprawia mi humor czyjś uśmiech.
OdpowiedzUsuńCzęsto wpatruję sie w twarze, aby zobaczyć na nich choć cień zainteresowania, zrozumienia, inteligencji, a nie tylko martwe oczy. Ludzie w tramwaju wydają sie byc pozbawieni uczuć, emocji i myśli, beznamietnie dążą do celu, tzreba im się przyjrzeć, aby stwierdzić, że to nie roboty. Nic nie mam przeciwko, aby ktoś o mnie gadał-choc fajnie by było aby przy mnie tez o mnie gadał, bo na pewno widzi w moim zachowaniu to, czego ja nie widzę. W takim razie, czemu mi nie wolno mówić o innych? Szczególnie przekazywanie anegdot to wdzięczne zajęcie... Za 50 lat człowieka nie będzie, anegdota zostanie :P
Anegdotki są urocze ;)
UsuńObserwowanie znajomych, ludzi z klasy itp. niesie ze sobą to ryzyko, że któryś zwróci uwagę, że się gapimy lub, co gorsza, sam się zacznie przyglądać ;P
Ja zawsze rozdzielam to na plotowanie i obgadywanie - to co opisałaś (gadanie o ludziach, co tam u nich etc.) to raczej obgadywanie, a plotkowanie to przekazywanie dalej jakiś dziwnych, zasłyszanych gdzieś informacji, które nie mają nic wspólnego z prawdą, :D
OdpowiedzUsuńMi się zawsze wydawało, że to obgadywanie jest gorsze, brzmi jakoś nieprzyjemnie. No cóż, nazewnictwo jest nieważne, dopóki wiadomo, o co chodzi :)
UsuńTak, słowa to tylko słowa :D Po prostu chciałam zaznaczyć, że dla mnie to zawsze była jakaś różnica :)
UsuńMi się zawsze obgadywanie wydawało określeniem na coś dużo gorszego, bo w podstawówce łatka kogoś, kto obgadywał innych to było najgorsze, co mogło się dziecku przytrafić. Haha traumę mam, stąd rozbierzności :P
Usuń