13 komentarzy:

  1. Maki- znak wakacji...Codziennie widzę je, idąc przez tory na dworzec. Maki kochają tory. Moje są białe- najpierw były czerwone, ale potem wypłowiały aż do idealnej bieli. Nawet nie próbuje im robić zdjęć, ponieważ fotografuję tylko rzeczy błahe, śmieszne albo dla uczczenia czegoś (żebym zapamiętała datę, w końcu po coś się wyświetla przy zdjęciu). Żeby fotografować piękno trzeba mieć do tego oko, trzeba to po prostu czuć. Takie tam fotki rzucone do neta to stanowczo nie jest to, to nie jest miejsce dla piękna. W ogóle natura uwięziona w sztucznym wytworze człowieka nie za bardzo pasuje, gryzie się to. Już lepiej zapamiętać białe maki we własnej głowie, zrobić im ,,zdjęcie" oczami i mieć nadzieję, że za rok znowu się pojawią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Dziś obędzie się między nami bez polemiki :D
      Moje na szczęście nie wypłowiały. W zasadzie nigdy nie widziałam białych maków :D

      Usuń
  2. A ja nie lubię robić zdjęć. Zabija to nie tylko wspomnienie po czasie, ale chyba już w chwili robienia zdjęcia. Jadąc na rowerze i podziwiając czerwone maki wolę podziwiać je przez chwilę i pozwolić im zostać z tyłu. Niestety jestem też bardzo sentymentalna, jednak nie przez zdjęcia. Zapachy, smaki - jak najbardziej! Cukierek o smaku grzanego wina (i ogólnie zapach, tata czasem robi grzańca) przypomina mi Gdańsk... Tak się cieszę, że niedługo tam wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego i ja czasem odpuszczam obfotografowywanie wszystkiego :)

      Usuń
  3. Ja lubię robić zdjęcia, ale niestety teraz nie mam nawet za bardzo jak - ech. Za to i tak nic nie pobije samego widoku "na żywo" czegoś, co mi się spodoba - szczególnie kiedy to będzie całkiem nowe, odkryte przeze mnie, miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wystarcza telefon, toteż zawsze mam jak :D
      No tak, prawdziwe wrażania, szczególnie te pierwsze, są najlepsze :D

      Usuń
  4. Też uwielbiam robić zdjęcia, mimo, że fotograf ze mnie żaden. Na wsi pięknych widoków nie brakuje, także korzystam z tego na całego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak dla mnie piękno jest jak najbardziej relatywne, dla mnie brzydota bywa najwyższym pięknem, bo jest ciekawa, wzbudza emocje...ale właśnie w relatywizmie tkwi klucz, ile ludzi, tyle sposobów jego odczuwania. I to jest wspaniałe.
    A ja zdjęć nie lubię robić. Teraz, będąc w Indiach zmuszałem się trochę do tego, bo siostra prosiła...ale jestem beztalenciem wizualnym. Ja widzę dźwiękiem i muzyką jak na muzyka właśnie przystało, ale chętnie podziwiam pracę innych jednak:)
    A wiesz, że ponoć zmysłem wspomnień jest...zapach? I ma to uzasadnienie biologiczne, jako jedyny zmysł nie jest filtrowany przez nasz mózg, trafia bezpośrednio w korę mózgu odpowiedzialną za wspomnienia i emocje. Niestety, zapachu nie zatrzymamy jak widoku zdjęciem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, relatywizm rządzi ;)
      Co do tych neurologicznych zagadnień sprawa wygląda tak, że wszystkie ssaki, z wyjątkiem naczelnych, mają płaty węchowe, dzięki którym np. psy mają taki świetny węch. Powonienie człowieka jest upośledzone, narządem węchu jest jedynie opuszka węchowa i nerw węchowy, który idzie bezpośrednio do mózgu właśnie :)

      Usuń
  6. Lubię robić zdjęcia, ale jakoś nie mam czasu. A może nie chcę go mieć? Nieważne. Zamiast zdjęć wole zapachy, smaki - jak Ty. Zdjęcia o nie to samo. Zdjecie to klatka zmknieta na papierze. Wspomienia to nie klatka, to setki minut, czy sekund, to coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w sumie jedna klatka potrafi wywołać prawdziwą lawinę wspomnień - oczywiście jeśli jej uprzednio nie zamordowaliśmy zwykłością :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że tak! Czasami nawet trudno sobie coś przypomnieć bez takiej klatki.

      Usuń