8 komentarzy:

  1. Ze mnie też sentymentalna bałaganiara. Mimo, że 26 lat na karku nadal na półce parę miśków z coca-coli. Największy problem mam jednak z szafą i ciuchami które już sama nie wiem gdzie upchać, a nie wszystkie są mi potrzebne. Musze jednak zmotywować się do uporządkowania tego bajzlu bo skoro Ty mogłaś to i mi się uda :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, znajdź motywację i to zrób, nawet nie wiesz, jakiej energii dostarcza takie rozprawienie się z niepotrzebnymi przedmiotami! :)

      Usuń
  2. Sama mam w szafie jeszcze trochę starych miśków, ale na razie nie odważyłabym się chyba ich wyrzucić, mam do nich jakiś taki sentyment :) Chociaż pewnie nadejdzie taki dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba ostatnio straciłam większość sentymentów... i zastąpiłam je nowymi ;)

      Usuń
  3. Przechodziłam przez podobny etap po maturze, ale od tego czasu znowu nagromadziły się rzeczy, które nigdy mi się nie przydadzą, a ja wmawiam sobie, że albo właśnie przydadzą, albo że będę za parę lat żałować, że je wyrzuciłam,

    W przyszłym tygodniu się z nimi rozprawię. Uwielbiam Cię czytać, cieszę się, że znowu jesteś :)

    Pozdrowienia znad Bałtyku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale miło mi czytać takie komentarze, dziękuję! :)
      Również pozdrawiam, niestety tylko z mojego lasu ^^

      Usuń
  4. Rozstanie z niektórymi (no dobrze, większością) pierdół kurzących się jedynie na szawkach, albo leżących w workach poupychanych na strychu jest dla mnie nie do zniesienia. Nie ważne czy to ulubiona zabawka z dzieciństwa, podarte ubranie, czy też cokolwiek innego. Kiedy próbowalam robić porządek i tak nic nie lądowało w koszu. Nie dorosłam jeszcze do wyrzucania i rozstanie z czymkolwiek to największa tragedia.

    Misie zamiast wyrzucać polecam oddać dzieciom, których rodzice nie mogą sobie pozwolić na zabawki! Dwie dobre rzeczy za jednym zamachem!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, dlategóż właśnie wpakowałam moich przystojniaków do pralki, co widać na załączonym obrazku. Praktycznie nic nie ląduje w koszu - ubrania, książki też oddaję, a bibeloty trafiają na aukcje schroniska dla psów :)

      Usuń