12 komentarzy:

  1. Wreszcie ktoś spojrzał świeżo na sztukę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie przepadam za sztuką "najnowszą". Męczy mnie wyszukiwanie kontekstu, który niby jest, a częściej wydaje mi się, że go nie ma i to oglądający musi sobie coś we łbie stworzyć, żeby nie wyszedł na ignoranta, przez co odwala większość roboty za artystę. Pragnę, by sztuka cieszyła moje oczy, dlatego lubię impresjonizm, lubię "starocie" itp. Worki na śmieci, kawałki metalu powyginane w... no właśnie, w co?, bałwan w lodówce, zdjęcia gołych bab czy "Mój różowy pokoik" raczej średnio spełniają ten wymóg i choć zostałam objechana przez kuzynkę i dziewczynę mojego brata (obie po plastyku) za pójście do Muzeum Sztuki Współczesnej (z podejściem: a może się przekonam) bez orientowania się w kontekście, to nie zmienia to mojego nastawienia, a raczej regularnie się ono pogarsza.
    Odgrzewanie kotletów w każdej dziedzinie jest denerwujące, ale istnieje ograniczona, a sprawdzona ilość pomysłów do wykorzystania. Tak samo jest w literaturze, blogosferze... Bycie zbyt oryginalnym niekoniecznie jest mile widziane, nawet jeśli wszyscy myślą, że takim trzeba być. Przynajmniej tak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się wydaje, że w sztuce ważne jest właśnie to, w jaki sposób dzieło oddziałuje na odbiorcę, co jest w zasadzie sprawą indywidualną. Dlatego nikt np. nie powinien się zastanawiać, co autor miał na myśli. Kontekst jest ważny, żeby wiedzieć, np. że patrzymy na wyraz buntu wobec tego i tego, lub że coś jest nawiązaniem do czegoś. To pozwala na zobaczenie jednej rzeczy w szerszej perspektywie to zawsze jest przyjemnym doświadczeniem :)
      Tak się składa, że mój tata jest rzeźbiarzem i jego robota poleca w dużej mierze na tym, że wygina kawałki metalu w... no właśnie co? I wydaje mi się to ok, dopóki nie staje się kopią, masówką. Żyjąc pod jednym z artystą, widzę, że nie ma czegoś takiego jak natchnienie, że rzeźby nie powstają w mistycznym przypływie weny, ale mimo to wywołują w ludziach emocje. I chyba o to chodzi :)

      Usuń
  3. Mówisz, ze cały czas siedzimy w 20 wieku? A właściwie, od ilu lat mamy wiek 21? Od 14. Trudno wymagać, żeby przez 14 lat sztuka odrzuciła nagle wszystkie wynalazki 20 wieku i nagle wpadła na pomysł, jak ma wyglądać i wyobrażać się wrażliwość ludzi 21 wieku! Większość odbiorców sztuki urodziła się i żyła w poprzednim wieku, dzieci 21 wieku wciąż są tylko dziećmi i nastolatkami, nie tworzą tylko odtwarzają. Czytałam nawet, ze do pewnego wieku człowiek w ogóle ma trudności z tworzeniem czegoś własnego (tam w kontekście muzyki). Myślę, że sztuka się rozwinie, zmieni bieg, skręci w nowy wiek, ale to trochę potrwa, nie tak hop siup. Sztuka ma teraz cholernie trudne zadanie i dajmy jej trochę czasu :) A najlepiej, zamiast krytykować ,,starą" sztukę pomyślmy jak ma wyglądać ta ,,nowa" bo to my przecież będziemy jej prekursorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziwnym trafem praktycznie każde dziesięciolecie XX wieku się czymś wyróżniało ;-)
      Chodzi mi o coś innego, najwyraźniej nie zrozumiałaś. Nie krytykuję "starej" sztuki... Krytykuję zachwyconych sobą, zblazowanych, "młodych gniewnych", którzy nazywają alternatywą coś, co ma ponad 40 lat, wprowadzają przy tym odbiorcę w błąd. Ja wiem, że młodzi twórcy nie muszą być pokorni i nigdy, w żadnej epoce nie byli pokorni, ale niech chociaż nie kłamią. I nie okłamują siebie, szczerość wobec własnej osoby jest ważna :)

      Usuń
  4. Alternatywy już nie będzie, bo postmodernizm ;) Trochę przypomniało mi to toruńską wystawę Crimestory, która była reklamowana jako bulwersująca i obrażająca uczucia religijne. Wystawa dobra, ale bez przesady, co jeszcze może gorszyć w sztuce współczesnej? Osobiście wolę jednak sztukę współczesną od dawnej z tego względu, że paradoksalnie jest właśnie bliższa odbiorcy, nie musi trzymać się sztywnych ram itp. Wiele prac jest faktycznie odtwórczych i zwyczajnie nudnych, ale w każdej dziedzinie trafiają się perełki, uwielbiam np. Bąkowskiego za autentyzm i bezpośredniość oraz Kuśmirowskiego - za to, że przenosi odbiorcę w inny świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bliskość odbiorcy jest obecnie w sztuce często kluczowa - wymaga jego aktywności, angażuje go. W każdym razie powinna :P
      Mi się z kolei bardzo podobają ostatnio projekty Franciszka Orłowskiego, polecam :)

      Usuń
  5. Myślę, że każdy inaczej widzi sztukę, ale takie gadanie, że obecna sztuka to jednak już nie to jest idiotyczne - kim są ludzie z liceów, żeby to oceniać? Prawda jest taka, że większość z nas po prostu się na tym nie zna i nie ma prawa aż tak tego krytykować. Własna opinia? Oczywiście, ale nie negowanie obecnego stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, Twoim zdaniem uprawnia do oceny sztuki? Wydaje mi się, że każdy może oceniać, ale warto przy tym mieć rozeznanie w historii sztuki, wiedzieć, co wzięło się skąd i na co właściwie patrzymy. Ja się na przykład staram orientować, ale jeszcze daleko mi do "obycia", przyznam uczciwie :)

      Usuń
  6. mi się wydaje, że teraz już ciężko o alternatywę. co jest alternatywne, skoro prawie wszystko stało się skomercjalizowane, popularne? został nam chyba powrót do przeszłości :D
    dawno mnie nie było, teraz jestem i się cieszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszłość jako alternatywa dla teraźniejszości? Toż to retro hipsterzy :)
      Och, też się cieszę, że już jesteś! :D

      Usuń