Czym jest bunt? Odejściem od
przyjętych zasad. Zaprzeczeniem znanemu porządkowi i stworzeniem własnego
systemu wartości. Łączy się nierozerwalnie z
młodością, dojrzewaniem i idealistycznym spojrzeniem na świat, które
uskuteczniają młodzi ludzie. Kończy się różnie: przykrą nauczą i powrotem do
poprzedniego stanu rzeczy lub wyciągnięciem wniosków, sformułowaniem nowej
myśli, rozwiązaniem nurtującego buntowników problemu. Zaraz… Czy właśnie
utożsamiłam bunt z postępem?
Podobnie zrobił polski socjolog
Stanisław Ossowski, który stwierdził, że nie można być w myśleniu posłusznym. W
jaki sposób to rozumiem? Może w taki, że posłuszne myślenie nie przynosi
rezultatów. Czyli zaprzecza samo sobie. Wniosek narzucony przez belfra, nigdy
nie będzie wnioskiem ucznia, który właśnie zanotował go w zeszycie. W ten
sposób młody człowiek zostaje pozbawiony możliwości wyrobienia sobie własnego
zdania. Nawet, jeśli w wyniku samodzielnej refleksji, stwierdziłby to samo, już
nie ma ku temu okazji. W ten sposób posłuszne (nie)myślenie może wypłukać z
ambicji, oduczyć zadawania pytań. Odrętwić
społeczeństwo. Stąd wnioskuję, że praca pedagogów jest niezwykle ciężka: trzeba
jednocześnie przekazać określone wartości, zmusić do samodzielnego myślenia i
pozostawić tyle przestrzeni, by uczeń mógł sam zadawać i odpowiadać na
nurtujące go pytania. Moja mała dygresja.
Gdyby pokorne podążanie za radami
starszych, bardziej doświadczonych, świat stałby w miejscu. Gdyby nie
ciekawość, ryzyko, czasem głupota nie były częścią ludzkiej egzystencji, nie
dokonałoby się żadne odkrycie. Matka wynalazków przegrałaby starcie z
konserwatywnymi poglądami sędziwych mędrców. Chwila, czy przypadkiem właśnie
nie popełniłam merytorycznego błędu? Gdyby nie było samodzielnego myślenia, nie
mogłoby być też mędrców, nie ważne jak bardzo sędziwi by byli! Otóż
doświadczenie życiowe, które cechuje mądrych ludzi, bierze się z wyciągania wniosków
również z głupich decyzji.
Naturalną koleją rzeczy jest więc
to, że na podstawie własnego, nieposłusznego i często błędnego myślenia,
wyciąga się mądrość, która po jakimś czasie utrwala się i przybiera określony
kształt. Przestaje się szukać nowych odpowiedzi na stare pytania. Wtedy pojawia
się nowe pokolenie, nowe pytania, nowe spojrzenie na świat, z którym nie
identyfikują się ich poprzednicy – mają własne.
Nie pozwólmy na to, aby nasze
umysły stały się posłuszne. Szukajmy odpowiedzi, inspirujmy się, kiedy trzeba
wyrażajmy bunt. Podejmujmy ryzyko i bądźmy odpowiedzialni za własne czyny.
Stwórzmy coś. Wybiegnijmy w przyszłość. A kiedy już odkryjemy, co przeznaczone
nam odkryć i przyjdzie czas na następne pokolenie, nie wymagajmy od nich
powielania naszych myśli. Próbujmy
zasiać w ich głowach ferment i być podstawą, fundamentem dla ich nieposłusznych
umysłów.
Szczere Kocisko
No niby tak, niby tak. Ale mimo wszystko. Chce sie poczuc dobrze w swoim ciele. Mam nadwage, lekka, moje bmi to 25.1 pije poltora litra wody na dzien ;C I herbatki na ''toalete''. Dunno ;c
OdpowiedzUsuńbunt jest... dobry, choć nie zawsze. ja na przykład nigdy nie miałam potrzeby przejścia buntu okresu dojrzewania, więc teraz momentami jestem społeczną parówą, ale udaje mi się to przezwyciężyć. idźmy naprzód! :)
OdpowiedzUsuńAle myślisz, więc nie jesteś bierna. To już rodzaj buntu... Ja np. buntowałam sie głównie wobec poglądów rówieśników...
Usuńhmmm. ja kiedyś akceptowałam ich poglądy i nie miałam własnego zdania, ale po gimbazie to się skończyło :)
Usuńwłaśnie, słucham teraz starego seana paula, te czasy odeszły... ach.
Wiesz... Chyba też dziś przysiądę przy starych piosenkach :)
Usuńja tam się chyba nie buntowałam:D
OdpowiedzUsuńjeśli chodzi o bunt w stylu uczestników programu "Surowi Rodzice", to ja też nie ;P... Nachalny bunt wcale nie jest mądry ;)
UsuńNie chodzi o kosci, jestem oblepiona tluszczem XD
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nareszcie podziela moje zdanie na temat buntu.
OdpowiedzUsuńPoza tym uważam, że szkoły ograniczają naszą kreatywność, wolność myślenie i pomysłowość. Zainspirowałaś mnie do pewnego tematu, który będę musiał koniecznie poruszyć w przyszłości na moim blogu. Dzięki.
Co mnie boli, to to, że ludzie są uczeni gotowego myślenia - własne zdanie się nie liczy, bo są mądrzejsi, którzy zalegalizowali swoje teorie, a my nie możemy ich kwestionować, przez co rządzi nami reklama, polityka i religia.
OdpowiedzUsuń