Wydaje mi się, że od kilku dni
żyję w pewnym niedoczasie. Staram się rozplanować każdą godzinę i wydaje mi
się, że pomijając małe niedociągnięcia, udaje mi się pokonać nieubłagany czas.
Dziś okazja do rozmyślań wyszła mi naprzeciw – ukochany z kontuzjowaną nogą i
2,5-godzinna wizyta w szpitalu. Akurat nie jestem z tych, którym włącza się
malkontencka katarynka, gdy tylko przejdą przez próg jakiegokolwiek obiektu
polskiej służby zdrowia, więc zamiast narzekać na kolejki i niemiłe pielęgniary,
postanowiłam podsumować swoje przemyślenia z ostatniego tygodnia. Za pozwoleniem…
Cywilizacja to potworek, który
sam siebie zżera. Siebie i swoje dzieci. To, do czego dążyli ludzie przez
tysiące lat rozwoju, stało się zrębem dla naszych ułomności. Dlaczego wiek XIX
obfitował w wybitne umysły, a dziś edukacja, z całą tą swoją powszechnością,
dostępnością i możliwościami, nie jest doceniana? Za dobrze nam, ludzie, za
dobrze. Rozsiedliśmy się w swoich ciepłych, przytulnych i bezpiecznych
pokojach, zawiśliśmy nad ekranem komputera i w ten sposób znajdujemy swoją
drogę. Specjalnie użyłam pierwszej osoby liczby mnogiej. Wiem, że dotyczy to
też mnie, w końcu wszyscy mamy podobne fundamenty. Swoim życiem zaprzeczamy
prawu ewolucji. Dobór naturalny nas nie dotyczy i wcale nie chodzi mi o
poparcie kreacjonizmu. Nie jestem okrutna, ale gdy rozejrzycie się naokoło,
zauważycie pewnie czyje geny są powielane z największym natężeniem. Nie chcę
wyjść na zatrutą stereotypami i uprzedzoną, ale zwykle, gdy słyszymy o patologiach
w rodzinach, chodzi o rodziny wielodzietne. Coraz częściej ludzie wykształceni
i bogaci nie decydują się na dzieci. Pewnie mają ku temu różne powody, które
jestem w stanie uszanować, jednak ze względu ewolucyjnego popełniają błąd. Z kolei opanowując mordercze, zakaźne choroby
zwiększamy przeżywalność osobników słabych, podatnych na problemy zdrowotne. Tu
skończę temat doboru naturalnego, chyba nie chcę brzmieć jak potwór.
Mamy zapewnione dużo większe możliwości
rozwoju niż nasi dziadkowie i babcie. Odnieść sukces, jest, tak naprawdę, coraz
łatwiej. Tu, za przykład idealnie służą takie osoby, jak Niekryty Krytyk. Ale
wśród tych stojących przed nami możliwości słychać cichy głosik powtarzający
jak mantrę „Ja chcę!”, „Mi się należy!”, „Też tak mogę”. Nasze ambicje stają się coraz bardziej
kapryśne. Żądają, gdy możliwości brak i śpią, kiedy nadarza się okazja.
Społeczeństwo, twórcy oświaty i media temu ulegają i ułatwiają nam zabawę. Czasem
wystarczy nieskomplikowana fabuła serialu, innym razem trzeba machnąć się na
obniżenie wymagań w szkołach. Zapewne słyszeliście o 6-latkach w podstawówkach?
Co o tym myślicie, za szybko? A czy ktoś słyszał co mówią matki przeciwne tej
reformie? „Nasze dzieci nie będą czytać książeczek i pisać w tak młodym wieku,
to za wcześnie!”. O ile dobrze pamiętam, w zerówce problemów z czytaniem nie
miałam, z pisaniem też było nie najgorzej… Teraz próba podniesienia na powrót
starych wymagań, jedynie pod innym szyldem wzbudza niezadowolenie. Jeszcze jedna ciekawostka: czas reakcji człowieka 200 lat temu, był o wiele krótszy niż dziś! Nie pamiętam dokładnych liczb, ale rozbieżność była spora. Szokujące?
Myśl na dziś: czy doszliśmy do
takiego etapu, że dalszy rozwój powoduje uwstecznianie się? Co na to nasi,
jeszcze nie poznani, kosmici...
Szczere Kocisko
a mi w sumie obojętne kiedy do szkoły te 6 latki pójdą :D nie mam swoich dzieci, więc wisi mi to, że tak to kolokwialnie ujmę :D
OdpowiedzUsuńA nie obawiasz się, że za parę lat to już naprawdę będziemy państwem debili?
UsuńNo wlasnie chce, chce, chce. Plaski brzuszek, jestem zakompleksiona od stop do glow XD
OdpowiedzUsuńpierwsza osoba liczby mnogiej ♥ ludzie teraz idą na łatwiznę, nie da się ukryć. lubimy siedzieć w naszym ciepłym fotelu i mieć wszystko podane pod nos... nic nam się nie chcę! hmmm, czekaj, mi jednak tak. motywacja ;)
OdpowiedzUsuńMotywacja, to chyba jedna z tych rzeczy, które trzymają nas w ryzach ;)
UsuńOj, kontuzje są okropne. Ja się cieszę, że żadna mnie nie złapała. Ja nie pamiętam kiedy zaczęłam czytać... chyba w pierwszej klasie podstawówki dopiero
OdpowiedzUsuńJa też nie jestem zbyt podatna na kontuzje... A z czytaniem bywa różnie, są i dziwaki, co w przedszkolu czytają ;) w każdym razie lepiej zacząć przygodę ze słowem pisanym jak najcześniej
Usuńja tez w sumie po cichu. Kazdy mnie chce powstrzymac ;c
OdpowiedzUsuńProgres technologiczny, regres duchowo-mentalny.
OdpowiedzUsuńO ile w sprawach duchowości nie jestem znawcą i nie mnie to oceniać, to jednasz masz rację, nasza mentalność czasami leży i... chrumka jak świnka
UsuńŚwiat na siłę gna do przodu i nie zastanawia się nad tym, do czego to prowadzi.
OdpowiedzUsuńCoraz mniej wymaga się od ludzi, coraz więcej od maszyn.
Mamy jednoczesny progres i regres. Największy z możliwych dramatów ludzkiego przemijania.