Gapię się w ekran, zastanawiając się, co napisać. W końcu
dziś jest piątek, a to oznacza, że rzesze moich kocich wielbicieli czekają z
utęsknieniem na nowy wpis. Mija godzina, a na ekranie nie pojawiło się ani
jedno słowo. Myślę coraz intensywniej. Pojawia się pytanie o to, co ja
właściwie chcę osiągnąć. Kto wie, może odpowiedź na nie będzie stanowić
pretekst do dalszych rozważań? No cóż, chciałabym być mądra!
Może to brzmieć dziwnie, może wydawać się sztuczne, może
budzić na waszych twarzach pobłażliwy uśmieszek, ale to nic nie zmienia. Są
takie chwile, w których chciałabym udowodnić sobie, że mam łeb, że mogę, że
daję radę. I co? I zaczynam pisać, chcę coś tworzyć, moje pomysły ewoluują
szybko, ale jeszcze szybciej ulatują. Frustrujące uczucie. Muszę przyznać, że
nie obchodzą mnie argumenty, że jestem młoda, że mam czas, że powinnam się
uspokoić i uśmiechnąć. Ludzie w moim wieku wydają tomiki, piszą książki,
nagrywają płyty, opracowują leki na raka, wygrywają wielkie międzynarodowe
konkursy. I ja mam się uważać za inteligentną?
Kończę właśnie lekturę powieści Bóg wie Hellera, przyszedł mi więc do głowy pewien cytat z innej, zdecydowanie
lepszej i bardziej zrozumiałej książki tego autora, z Paragrafu 22. W tym momencie otwieram swój ukochany zeszycik na
cytaty, przewracam strony… o, już mam! „W jego pojęciu doskonałość polegała na
tym, żeby robić coś nie gorzej niż wszyscy mężczyźni w jego wieku, który robią
to lepiej od niego.” Paradoksalne i wariackie, ale na tej zasadzie działam. I
ustawicznie stwierdzam, że jestem bardzo niedoskonała.
Początek wakacji wzbudził we mnie wrażenie pustki, ale nie
większe, niż koniec olimpiady (to już kilka miesięcy, a ja dalej przeżywam jak
głupia!). Nie lubię tego uczucia, nie lubię kończących się dróg. Braku zadań,
braku obowiązków, braku jasnych celów. Zdecydowanie jestem zadaniowcem. Chętnie
przeniosłabym się do świata z Assassin’s Creeda, gdzie chodziłabym od lokacji
do lokacji i wykonywała powierzone mi zadania najlepiej, jak umiem. Ale to nie
sprzyja mądrości. Mądrość wymaga chyba robienia czegoś nie dla samego
wymiernego, ustalonego wcześniej efektu. Mądrości nie da się zmierzyć, niby-wymierna inteligencja ma z nią niewiele
wspólnego, a ludzie, którym osiąganie czegokolwiek przychodzi ze zbyt wielką łatwością,
okazują się zwykle inteligentnymi idiotami sprawiającymi dobre wrażenie.
Często czuję, jakby był za mną jedynie zmarnowany czas.
Drogi, które nic mi nie dały, a tylko wiele mi uniemożliwiły. Nie śpiewam, bo
całe dzieciństwo biłam się na zawodach, nie ogarniam ludzi, bo przez ostatnie
latam uciekałam od nich bardziej, niż kiedykolwiek, nie rozwijałam się, bo nikt
mi nie mówił, że taka jest potrzeba. I niby można powiedzieć, że to już zalążek
mądrości, bo sama, krok za kroczkiem, doszłam do tych wniosków, ale co z tego –
mogłabym być już o wiele dalej. Przede mną dwa miesiące poszukiwania straconego czasu, jeżdżenia po Polsce, odwiedzania pięknych, ciekawych i ważnych miejsc, czytania książek, nauki utrzymywania znajomości, myślenia, myślenia, myślenia, pisania, pisania, pisania i bezpretensjonalnej radości. Ot, pakiet zadań do wykonania!
Szczere Kocisko
Młoda, dajesz radę i to się liczy. :) Gratuluję paska. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
Usuńgratuluje paska :)
OdpowiedzUsuńja tez chce w trzeciej klasie postarać się o świadectwo z paskiem, stypendium i odznakę. czy mi sie uda tego nie wiem, ale warto spróbować.
http://ulubowo.blogspot.com/ zapraszam na mojego bloga! każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie, każdego może coś zaciekawić. :) pisze głównie notki tematyczne, ale niedługo mam w planach zrobić coś innego :)
Dziękuję i życzę powodzenia w przyszłym roku :)
UsuńWłaściwie, wyjątkowo i jak nigdy z nigdy, zgadzam się z tobą. Nie rozumiem tej miłości ludzi (zwłaszcza w naszym wieku) do posiadania jak najmniejszej wiedzy. Osoby twierdzące, że są humanistą więc nie muszą uczyć się matematyki, doprowadzają mnie do białej gorączki. Bo jak można olewać matmę? jak można nie chcieć dowiedzieć się, jak rozwiązuje się te dziwne szlaczki na ostatnich stronach podręcznika? To wspaniałe uczucie, bez problemu rozwiązywać zadania których wczoraj nie umiałeś rozwiązać, napisać tekst którego wczoraj byś nie ruszył, znać słowo o którym nie miałeś pojęcia. Tymczasem wielu moich znajomych chce się tej przyjemności pozbawić. i to właśnie w wakacje, bo to przecież czas laby. Słowo laba tłumaczą jako pustkę intelektualną... To nie dla mnie... W wakacje też lubię się uczyć, choć trochę innych rzeczy, np. gry na gitarze, francuskiego, filozofii, rysunku. Tego, czego mi brakuje w szkole. I chociaż nie będę czuła, że wracam do szkoły głupsza niż jestem. (Ogólnie to dobry argument za zlikwidowaniem szkół tacy ludzie co się sami uczą, z własnej woli. Gdyby wszyscy tacy byli, Kocie, nie musielibyśmy siedzieć w za małych ławkach i pisać sprawdzianów!)
OdpowiedzUsuńMi się wydaje właśnie, że to postawienie zdobywania wiedzy za obowiązek narzucony z góry, zniechęca ludzi do rozwoju. Takie uczenie się np. na tajnych kompletach i zdawanie matury po kryjomu, sprawiało, że jak już ktoś się uczył, to robił to naprawdę...
UsuńZgadzam się z Wami stuprocentowo. Gdyby nauka była zabroniona, wszyscy chcieliby się uczyć, w końcu zakazany owoc smakuje najlepiej! Strasznie dużo ludzi traktuje szkołę jako zło konieczne. I faktycznie, system edukacji sam w sobie jest mało powiedzieć, że niedoskonały, ale czy istnieje inne rozwiązanie? Gdyby pozostawić edukację wyborom indywidualnym, po świecie chodziłoby chyba jeszcze więcej idiotów, ale przynajmniej nauczyciele i ci, którzy chcą się uczyć, nie musieliby ich znosić w szkole... Miałam wątpliwą przyjemność być przez 3 lata w klasie, w której źle było się uczyć, starać, a dobrze imprezować i olewać wszystko z góry na dół, bez planów na przyszłość i ambicji. Co za ulga, że to już koniec, nawet sobie nie wyobrażacie... A co do pseudohumanistów, to też mnie zawsze śmieszyło to ich gadanie, miałam ogromną ochotę odpowiadać im: "Nie jesteś humanistą, tylko debilem", ale się powstrzymywałam ^^
UsuńGratuluję paska, Kocisko! ;)
Dziękuję :)
UsuńTeraz za to jest od cholery pseudościsłowców...
Możemy być mądre razem, seriom we dwójkę raźniej :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twoje podejście do życia. Jest takie... podobne do mojego ;)
Pozdrawiam!
Siostra Polka :)
Bardzo mi miło, doprawdy :)
UsuńOstatnio mam dużo zapału do znajdywania ludzi, z którymi mogę być mądra :P
Meh, coraz częściej czytając twoje posty mam wrażenie, że jesteśmy strasznie podobne, wiesz? Nie wiem jak u ciebie, ale ja kiedy mam takie rozkminy i ew. podzielę się nimi ze znajomymi czy chłopakiem to od razu argumentują mi, że jest inaczej, ale chyba nie do końca rozumieją o co mi chodzi - inteligentnych ludzi jest mnóstwo, ale ilu jest tych prawdziwie mądrych?
OdpowiedzUsuńA zawsze słyszę, że marudzę i przesadzam... :P
Usuń"(...) mogłabym być już o wiele dalej."
OdpowiedzUsuńPowiem tak - nie jesteś, więc zostaw to, co było, bo rozpamiętywanie przeszłości raczej nie ma sensu. Trzeba uczyć się na błędach. Tak sądzę.
Z jednej strony - ałć! Z drugiej - dziękuję!
UsuńRozpamiętywanie i gdybanie to chyba moja najgorsze nawyki :/