20 komentarzy:

  1. ooo, widzę, że znalazłam kolejnego dobrego bloga w sieci. ;) od której może tak tylko troszeczkę uzależniona jestem, ale nie na tyle, by nie móc wyłączyć się na kilka dni. ;) powiadomienia i maile nie uciekną, na wszystko można odpisać później, a chwilami z przyjaciółmi trzeba cieszyć się, gdy są i nie przerywać ich ciągłym sprawdzaniem co się dzieje w sieci. ;)
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko żyć bez telefonu, a z nim jeszce ciężej! Nie zauważamy na ile spraw facebook zamyka nam oczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie :D
      Choć w sumie od potrafi też na wiele spraw otworzyć oczy... W każdym razie nie można ukryć, że zmienia nieco naszą percepcję...

      Usuń
  3. Jestem chyba ostatnią osobą, która nie ma w telefonie dostępu do internetu i nie chcę tego zmieniać. Facebook-owe uzależnienie mam już dawno za sobą. Wiadomości z kraju czy ze świata nie interesują mnie aż tak bardzo, by nieustannie sprawdzać co nowego. Jestem żywym przykładem na to, że bez internetu czy telefonu da się żyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój telefon chyba nawet nie wie, że jest coś takiego jak Internet :D Właśnie mija mu czwarty rok użytkowania, ale to nieśmiertelna Nokia, więc chyba do dziesiątki dociągnie!
    Nie wyobrażam sobie żyć z dostępem do Internetu. To, że w chwili obecnej siedzę na blogu świadczy, że nie przeżywam swojego życia. Że mam chwilowy zastój, źle się czuję, pokłóciłam się z kimś albo znajomi mnie olali. Jednym słowem, ma doła. Gdybym żyła naprawdę, własnie szłabym na spacer, spotykała się z przyjaciółmi albo siedziała na jakiś zajęciach dodatkowych. Internet kojarzy mi się z rutyną, szkołą (bo głównie szkolne sprawy w nim załatwiam), z tym wszystkim od czego uciekam. Tydzień w górach bez kontaktu ze światem- dla mnie wymarzony sposób na spędzanie czasu. A prowadzę bloga od dwóch lat!
    Ma ten świat swoje plusy, ale wolałabym teraz siedzieć na dworcu i kończyć rysunek. Niestety, w jednej sprawie już się uzależniłam od laptopa, a dokładniej w rysowaniu i pisaniu. Mogę to robić ręcznie, ale szalenie pociągają mnie możliwości które daje digital. Kocham rysować, robię to właściwie non stop, no i te cyfrowe są takie śliczne! A żeby tworzyć takie cudeńka...Co najmniej godzina dziennie przed kompem. Plus druga godzina na pisanie- komputerowe mniej męczy palce, nadążam za myślami, nie zajmuję tyle miejsca...No i ma przyszłość. Jak będę dorosła, nikt mi nie będzie przepisywał książek na komputer, muszę je tworzyć od razu tutaj. Piszę tez ręcznie, nie umiałabym napisać wiersza na komputerze, ale ręczne pisanie powieści zakrawa na szaleństwo.
    Przed Internetem, komputerami nie uciekniemy, ale rzeczywiście, ciągłe siedzenie ,,na komórce" to straszne chamstwo i pokazywanie rozmówcy, że jesteś nim znudzony i masz gdzieś jego zdanie. Mojej kumpeli na spotkania muszę rekwirować komórkę, bo inaczej szlak mnie trafia i mam ochotę rzucić tych wszystkich beznadziejnych ludzi i iść- no pewnie, że na dworzec... Narkomani i bezdomni chociaż nie świecą mi w oczy tymi komórkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ale przecież masz dostęp do internetu... Inaczej by Cię tu nie było.
      Wydaje mi się, że internet to nic innego, jak narzędzie ułatwiające PRAWDZIWE życie. Nie coś, co generuje sztuczne... No może z kilkoma wyjątkami :P
      Gdyby nie internet nie miałabym jak utrzymywać kontaktu w wieloma ludźmi, na których mi zależy a z jakich powodów, nie możemy się widywać. Gdyby nie internet nie znałabym połowy zespołów, które słucham, bo nie lubię mainstreamu i lubię wyszukiwać nieznane perełki. Gdyby nie internet nie miałabym dostępu np. do archiwalnych zbiorów Biblioteki Narodowej, nie miałabym większości ubrań, nie wiedziałabym praktycznie nic o świecie poza moim podwórkiem - podróże kosztują, a łącze jest stosunkowo tanie :P

      Usuń
  5. Hehe, czy sugerujesz, że jestem szurnięta? XD Bo ja.... choć nie obawiam się, że coś mnie ominie, to i tak zaglądam do internetu.. Przez cały czas XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy rozwaliłam swojego malutkiego smartfonika i musiałam posiłkować się starym Sony Ericssonem, to FOMO nie występowało u mnie. Naprawdę. Z internetem miałam łączność jedynie na kompie i wyszło mi to na zdrowie. A potem dostałam nowy telefon... Ech :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ładnie zauważyłaś, ta przypadłość w dużej części mierze zależy od możliwości. I chyba póki ich brak, nie sprawdziła, że czujemy się źle i dziwnie, to jest ok ;)

      Usuń
  7. O, ciekawy problem poruszyłaś :)
    W dzisiejszych czasach większość ludzi ma właśnie FOMO.
    JA pamiętam jak rok temu załozyłam facebooka... Boże, co się działo.
    Naszczeście w najmniej oczekiwanym momencie popsuł się i komputer i telefon i jakoś tak odzwyczaiłam się :)

    trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to korzystam z portali społecznościowych od wielu lat i ma to swoje stałe miejsce w mojej codziennej rutynie... Ale nie narzekam, bo wiedzę, ile daje mi to możliwości! :D

      Usuń
  8. Wygląda na to, że ja również jestem uzależniona. :) Czasami gdy nie sprawdzę, co nowego, po prostu jak najszybciej chcę to nadrobić. Ale nie sądzę, że jest w tym coś dziwnego, albo można to nazwać chorobą, może małym uzależnieniem.. W dzisiejszych czasach to chyba normalne, że chcemy być na bieżąco, a skoro technologie nam w tym pomagają, to czemu nie. Przy tym nie zapominam jak się pisze, a nawet piszę bardzo dużo, bo mimo że technika odgrywa dużą rolę, to ja piszę jeszcze listy i pocztówki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzę na to w bardzo podobny sposób :)
      Niestety ja epistolografii nie uprawiam, bo w sumie nie mam z kim ;P

      Usuń
  9. Mimo, że niby jestem uzależniona od Internetów, to jakoś FOMO się nie czuję. To znaczy staram się nie przegapić chociażby najświeższych informacji odnośnie moich ulubionych zespołów, to chociażby to, co tam wyczyniają moi "znajomi" na Twarzoksiążce, średnio mnie obchodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no chyba wyczyny znajomych też są dla mnie najmniej ważne ;P za to już ich reakcje na moją aktywność wolę na bierząco śledzić ;)

      Usuń
  10. A ja o dziwo nie mam z tym problemu - Facebooka w telefonie mam tylko po to, żeby nie tracić kasy na SMSy i nawet nigdy go nie sprawdzam. Na resztę portali wchodzę ew. na koszmarnie nudnych lekcjach, ale przy znajomych tego nie robię. Na szczęście :D

    OdpowiedzUsuń