16 komentarzy:

  1. Wiesz co? W dzisiejszych czasach dużo bardziej szokują rzeczy ludzkie - tzw. "zachowywanie się jak człowiek". Niby wszyscy do tego dążymy, niby mateczki powtarzają to swym dziatkom na każdym kroku (czy raczej w każdym miejscu publicznym, bo przecież "co ludzie powiedzą?!"), a jednak właśnie uczciwe, ludzkie zachowanie zadziwia nas najbardziej. Jesteśmy bardziej wstrząśnięci tym, że ktoś komuś pomoże, że się zlituje nad potrzebującym, że zareaguje na krzywdę innych, niż tym, że ktoś dopuszcza się przemocy czy nawet zamachów. Chociaż, z drugiej strony, odwracanie wzroku, gdy komuś obok dzieje się krzywda, to zachowanie charakterystyczne dla współczesnego homo sapiens. Może czasem lepsze jest zachowanie instynktowne niż ludzkie. Ludzkie w najgorszym tego słowa znaczeniu.

    "Nic bardziej zwierzęcego/niż czyste sumienie/na trzeciej planecie Słońca."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Denerwuje mnie to, że szlachetne zachowania zwierzęce przypisywane są ludziom, a np. dla słoni czymś naturalnym jest żałoba, szacunek dla zmarłych, u nich jest nawet coś w stylu pogrzebów, a my śmiemy mówić coś o duszy ludzkiej...

      Usuń
  2. rzeczy ludzkie. i ogólnie ludzkie postępowanie. ja też lubię mówić w liczbie mnogiej, a jednocześnie staram się unikać generalizacji.. choć czasem rzeczywiście wszyscy postępujemy/myślimy podobnie...
    ja własnie zachwycam się kotkami i rozjeżdżam ludzi. cóż. nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwantyfikatory <3
      Ja też nigdy poważnie o tym nie myślałam, a potem obejrzałam Mondo Cane i zrozumiałam, o co chodziło Różewiczowi :P

      Usuń
  3. Ja powiem może dziwną rzecz...ale jeśli wyjdziemy od samej istoty człowieczeństwa, to podążając za Freudem, a rozszerzając to Frommem ( nie wiem czy miałaś w ręce "Anatomię ludzkiej destruktywności" tegoż pana?) to wszyscy mamy w sobie dwie natury. Według pierwszego nosimy w sobie pociąg do tanatosa i erosa, według Fromma- każdy z nas jest trochę biofilem, czyli ceni to co żywe, piękne oraz jest nekrofilem pociąga go zniszczenie, śmierć, owa destrukcja właśnie. I ja się z tym jak najbardziej zgodzę. Mówiąc jak Indianie Cheeroke, każdy z nas nosi w sobie dwa wilki ( tą historię na pewno znasz), mamy w sobie cierpliwego Samarytanina, ale mamy i bestię, tego, co mógłby podstawiony pod ścianą wypruć flaki. Zresztą, podstawienie pod ścianą rodzi różne zachowania, co udowodnił eksperyment Zimbardo..więc wychodząc od tego, zdaje mi się, że po prostu nieraz chcemy o tym mówić. Wiesz, to co nie jest na wierzchu nieraz, zaczyna rosnąć dziko. A lepiej pokazywać to na różnych scenach ( sam nieraz to pokazuję w swoim teatrze czy muzyce, ludzką bestię) niż naprawdę wypruwać flaki, no nie? Bestię, nekrofilię frommowską jakoś trzeba oswoić, ugłaskać. Dlaczego więc by o niej nie mówić? Jak dla mnie nie ma tabu, fakt, że niektóre rzeczy są po prostu śmieszne albo niesmaczne, fakt, że nie każdy powinien być zmuszany do ich oglądania. Fakt, że dobrze też mówić o rzeczach obiektywnie, klasycznie pięknych, dobrych. Ale może to musi być w równowadze. Więc nie rzecz pokazywania pewnych rzeczy, skandalizowania- a zgubienia równowagi, między ową biofilią a nekrofilia. Tak samo w społeczeństwie gubiona, tak samo w każdym z nas, ma katastrofalne skutki nieraz.
    Może bez sensu, ale tyle chciałem rzec ja XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo z sensem i jestem z siebie troszkę dumna, że doskonale wiem na co się powołujesz i o co Ci chodzi :) wkurza mnie tylko to, że podczas gdy okrucieństwo, przemoc i zło nas nie rusza, oburzamy się ludzkim ciałem, które wszyscy mamy i to jest dopiero dziwne :)

      Usuń
    2. Bogowie, dumna? Ale to dobrze:) Bo fajnie jest wiedzieć, to prawda, czuć, że się wie :) Rozumiem o co chodzi:)
      Cóż, to też kwestia na kogo spojrzysz, bo nie można do końca generalizować...poza tym, nie sądzisz, że czasem ciało, np. w mediach jako tabu to "temat zastępczy"?

      Usuń
    3. zdecydowanie, ja z jakiegoś powodu się na ta dajemy złapać...

      Usuń
  4. Jak brakuje nam wrażeń w realnym świecie, to szukamy ich w telewizji, książkach i Internetach. Takie czasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to się ma do naszej cudownej moralności i pruderii?

      Usuń
  5. Ja niestety zauważyłam to bardzo dawno temu i skłamałabym mówiąc, że nie mam tak samo. Prawda jest taka, że nie lubię "Jestem legendą", bo umiera tam pies, ale kiedy w innym filmie jest rzeź ludzi to kompletnie to na mnie nie działa.
    Co się dzieje z ludźmi? Nie wiem, ale widzę, że coraz rzadziej mamy problem z przyznaniem się do takiego zachowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja płaczę na "Marley i ja" i nudzę się na "Helikopterze w ogniu"... Masakra jakaś :P

      Usuń
  6. Racja, ludzie są zepsuci do szpiku kości i jeszcze głębiej. Pseudointeligenci są wszędzie. Uważają, że wszystko jest dozwolone. Takie przewartościowanie świata, wyścig szczurów, pogoń nie wiadomo za czym. Tak ukształtowały nas masmedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli poniekąd my sami... Gdyby nie było popytu na to, co oferują nam masmedia, gdyby nas to nie fascynowało, to zepsucie nie byłoby obecne w takim stopniu.

      Usuń
  7. Kłania się miłośniczka krwawych horrorów i wolontariuszka jednocześnie... Ludzie bywają chodzącymi sprzecznościami i da się do tego przyzwyczaić. Cierpienie zwierząt mnie szokuje, wstrząsa do głębi, chyba dlatego, bo jestem świadoma, że one nie rozumieją, czemu się tak dzieje. Z człowiekiem jest inaczej. On, nawet nie mając pojęcia, co i jak, dostawi sobie wyjaśnienie. Poza tym chyba działa to na zasadzie, że to od ludzi doznawałam cierpień ja sama, a od innych zwierząt nie (podrapanie przez kota się nie liczy!), więc ciężej mi tak współczuć ludziom, choć nie zmienia to faktu, że chętnie pomagam i wylewam te same łzy nad losem wszystkich zwierząt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby masz trochę racji z tymi zwierzętami, ale dalej wydaje mi się, że nieco zdziwaczało nam sumienie :P

      Usuń