4 komentarze:

  1. Idea z tabliczką bardzo mi się podoba, ale rozwinęłabym to trochę. Rozumiem, że chodzi o to iż choćby nie wiadomo co odcisnęło się na naszej tabliczce, w dalszym ciągu jest ona tabliczką, nie zmienia się, powiedzmy, w świecę. Ale przecież mogą się zdarzyć w naszym życiu takie rzeczy, tak wielki odcisk może pojawić się na naszej tabliczce że przypiłuje ją, przygniecie i stanie się ona- świecą. I nie będziemy już tacy sami jak na początku. Jakieś szczątkowe cechy pozostaną, ale stłamszone. Tak się działo np. z ludźmi którzy przeżyli wojnę albo dotkniętymi jakąś ideologią. W normalnych warunkach ten pan siedziałby w biurze i pisał na maszynie. Ale kiedy jego kraj został napadnięty, nagle wyciągnął karabin i zaczął strzelać do ludzi. To kompletnie zmieniło tą jego tabliczkę- wielu ludzi po wojnie nie umiało się odnaleźć, nie umiało wrócić do normalnego życia. Wielu mimo wszystko wierzyło w dawną ideologię która już runęła, tak bardzo byli przez nią zmienieni.
    Nas na szczęście to nie dotyczy, żyjemy w czasach jeszcze w miarę spokojnych i w swoim spokojnym świecie ale też możemy paść ofiara wydarzenia które nasza tabliczkę mocno przeprogramuje. Nie widzę nic dziwnego w nieakceptowani siebie dawnego, w śmianiu się ze swoich dawnych poglądów. Lepiej śmiać się niż płakać nad tym, jaki kiedyś byłem głupi i jak zmarnowałem sobie życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takie nieakceptowanie dawnego siebie, może być albo ukrytym deprecjonowaniem swojej osoby także w czasie teraźniejszym, albo próbą zdjęcia z siebie odpowiedzialności za dawne błędy. Żadna z tych rzeczy nie jest fajna. Uczmy się siebie lubić i tolerować z całym dobrodziejstwem inwentarza, wliczając w to też swoją przeszłość...

      Usuń
  2. Jeśli mamy się z kogoś śmiać, śmiejmy się z dawnych siebie :) Lubię przeglądać swoje stare pamiętniki, które są kopalnią mojej 'tfurczości' - zarówno pseudoliterackiej, jak i plastycznej. Z pobłażliwym uśmiechem patrzę na wciskane na siłę rymy, suchary w komiksach i błędy w anatomii i cieniowaniu (tego i tak nie umiem dobrze do dziś). Fajnie jest!
    O kurczaczki, powoli staram się kompletować bibliografię na OLiJP, a 99% książek nie ma w żadnej bibliotece u mnie. Warszawo, nadciągam... Mam pytanko... myślisz, że dobrym pomysłem jest rozmowa z ludźmi teatru, skoro mam chrapkę na tę specjalizację?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo dobry pomysł! Szczególnie jeśli masz już upatrzony konkretny temat - ludzie ze środowiska mogą poradzić Ci, z której strony go ugryźć i na co zwrócić uwagę :)

      Usuń